Maria: Wyproszona łaska

Niedawno zakończyłam odmawiać moją drugą Nowennę, w której to prosiłam Matkę Najświętszą o łaskę ciąży dla kogoś mi bardzo bliskiego, szczęśliwego jej donoszenia i szczęśliwego porodu. Bardzo gorliwie się modliłam o to, by się udało zajść w ciążę, w dodatku pojawiły się plamienia i myślałam, że nic już z tego nie będzie. Na pierwszym USG nie było niczego widać i już myślałam, że się nie udało, jednak na USG kontrolnym pojawiły się upragnione fasolki. Po powrocie do domu szczęśliwa, choć pełna obaw, upadłam na kolana, żeby odmówić ostatni różaniec na dany dzień, płakałam i dziękowałam Maryi za to, że się udało, gdyż myśląc po ludzku, to nie miało prawa się udać ze względu na te plamienia.
Można powiedzieć z całą pewnością, że to był cud, Maryja zaniosła me modlitwy do dobrego Boga, który ulitował się nade mną i wysłuchał mych błagań.
Wkrótce rozwiązanie, mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze.
Ponadto, ta Nowenna była dla mnie dość trudna, przede wszystkim przez to, że na samym początku bardzo trudno mi się było skupić; ciągle się myliłam, bałam się, że nie powiedziałam jakiejś dziesiątki i odmawiałam ją jeszcze raz, byłam taka rozkojarzona, niespokojna. Trwało to przez pierwszą część Nowenny, potem na szczęście to minęło. Zauważyłam również, że pojawiły się w mym życiu inne dobre rzeczy, przede wszystkim, samoistnie, przestałam przeklinać – a dość często mi się to zdarzało, a teraz dosłownie prawie wcale. Są dni, kiedy ani razu nie przeklnę, nieraz zdarzy się dosłownie 1 raz na dzień, za co jestem Maryi ogromnie wdzięczna, że nie mam już tego strasznego nawyku.
Wiele osób pisało w swych świadectwach o podobnych łaskach, których doświadczali, i rzeczywiście, z całą pewnością mogę powiedzieć, iż jest to prawda – na co dzień wokół nas, wokół mnie, dzieją się cuda; dzięki tej Nowennie dostrzegłam inne problemy w mej rodzinie, które mogę teraz, z Bożą i Maryi pomocą, rozwiązać i prostować. Do tej pory nie zawsze miałam wiarę w to, że jak poproszę mocno i szczerze Pana Boga o jakąś łaskę, to mi się uda coś z Jego pomocą zdziałać, bałam się, że może nie być ona zgodna z wolą Bożą, a teraz widzę, że stał się naprawdę cud, i choć mógł być on zgodny z wolą Boga, to jednak się wydarzył i jestem bardzo wdzięczna Panu, że tego dokonał. Cały czas powtarzam – było już tak źle, że na 100% byłam pewna, że to już koniec i się nie udało, a jednak Bóg mnie wysłuchał. Chciałam nawet przerwać Nowennę, gdyż słowa mej prośby m. in. były: by utrzymać ciążę, a tu jak ciąży nie ma, to o co mam się modlić, co mówić w intencji, ale jednak wytrwałam i cieszę się teraz, że nie straciłam nadziei, choć było ciężko. Teraz wiem, że taka rozpacz też nie jest dobra; ja byłam strasznie zdesperowana, dużo płakałam, często podczas modlitwy. Nauczyłam się jednak dzięki tej Nowennie, że nic nie dzieje się bez powodu, Bóg ma dla każdego plan i nawet jeśli coś się dzieje, niby nie po naszej myśli, to jednak czasem tak musi być. I gdyby się nie udało, wiadomo, że musiałabym to zaakceptować, ale ta Nowenna nauczyła mnie tej wiary i pokory, iż wszystko zależy od Boga, bo On wie lepiej, co jest dla nas dobre.
Teraz spokojniej patrzę na wszystko, z nadzieją i wiarą, że Bóg prowadzi wszelkie moje działania. I choć czasem, wiadomo, mogą zdarzyć się gorsze dni, to ta Nowenna zmieniła mnie, mam wrażenie, że odnalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

"Odrobina miłosierdzia czyni świat mniej zimnym i bardziej sprawiedliwym"

- papież Franciszek, 17 marca 2013 r.

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!