Lidia: Miłość cierpliwa jest

Z moim chłopakiem poznaliśmy się na studiach. Po 5 latach związku oświadczył mi się. Jednakże po roku narzeczeństwa rozstaliśmy się. Było mi ciężko po rozstaniu, ale wiadomo życie toczy się dalej. Utrzymywaliśmy sporadyczny kontakt, od czasu do czasu wymieniliśmy kilka wiadomości. W sierpniu dowiedziałam się że mój były chłopak i mój brat idą razem na pielgrzymkę do Częstochowy. Pomyślałam okey zawsze mieli dobry kontakt, niech idą. Nawet odwiedziłam ich kilka razy na pielgrzymim szlaku. Po mszy na wejście już w Częstochowie zamieniliśmy kilka słów, pożegnaliśmy się i każde poszło w swoją stronę. Wtedy towarzyszyło mi uczucie że widzę go ostatni raz. Tak jednak nie było. Miesiąc później mój były chłopak zadzwonił i zaproponował spotkanie. Zgodziłam się. Potem częstotliwość naszych wiadomości zwiększyła się, czasem nawet do siebie zadzwoniliśmy na krótka pogawędkę. Po tym spotkaniu gdzieś w rozmowie siostra opowiedziała mi o nowennie pompejańskiej, nie znałam wcześniej tej modlitwy. Wiedziałam ze będzie ciężko, ale postanowiłam spróbować w intencji, że jak mamy z moim byłym chłopakiem razem być to żebyśmy do siebie wrócili, a jeżeli nie to żeby Matka Boża pomogła mi poradzić sobie z rozstaniem. Podczas modlitwy miałam mnóstwo wątpliwości, wiec poprosiłam Matkę Boża żebym mi dała jakiś znak że wrócimy do siebie i poprosiłam Ją żeby w nocy mi się przyśnił. Tak tez się stało, śnił mi się. Potem się dowiedziałam że nie wolno składać takich próśb. Jak byłam w połowie nowenny mój były chłopak zaproponował żebyśmy spróbowali jeszcze raz. Wróciliśmy do siebie. Przyznałam mu się że odmawiam nowennę i w jakiej intencji. On w tej samej intencji szedł do Częstochowy. Obecnie jesteśmy po ślubie i mamy cudowna córeczkę. Nie traćcie nadziei! Matka Boża nigdy nas nie opuści.

Koronka z modlitwą

za dusze zmarłych

5 6 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
też Ania
też Ania
13.09.20 10:48

Lidio, myślę, że Twoje świadectwo pokazuje bardzo ważną prawdę dla osób po rozstaniu. Napisałaś ”Było mi ciężko po rozstaniu, ale wiadomo życie toczy się dalej”. I to jest bardzo ważne zdanie. Było Ci trudno, ale jak rozumiem żyłaś swoim życiem. Nie uczepiałaś się myśli, że musisz być konkretnie z tym mężczyzną. Pozwoliłaś sprawom toczyć się swoim rytmem, niczego nie wymuszając na siłę. I to jest klucz – pomimo bólu i smutku, zachowałaś wolność. U Was sprawy potoczyły się tak, że zostaliście małżeństwem, ale stało się to, gdy oboje byliście na to gotowi. U innych jest tak, że byli narzeczeni zakładają rodziny… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by tez Ania
Arek
Arek
13.09.20 13:15
Reply to  też Ania

Co masz na myśli rozeznawać znaki tzn sny u Jezuitów?

Arkadiusz
Arkadiusz
13.09.20 19:58
Reply to  też Ania

Możesz coś więc napisać o rozeznawaniu tych znaków

też Ania
też Ania
14.09.20 00:08
Reply to  Arkadiusz

Jezuici ucza reguł rozeznawania wg Św. Ignacego z Loyoli. Są książki Thibodeaux Mark  Rozeznawanie duchowe i Galagher Rozeznawanie woli Bożej, jednak najlepiej reguł rozeznawania uczyć się pod okiem spowiednika lub kierownika duchowego. To bardzo ważne, by uczyć się z kapłanem i pozwolić kapłanowi ”zobaczyć” tok naszego rozeznania. Gorąco zachęcam, by nie robić tego samemu, ale poszukać mądrego kapłana.

też Ania
też Ania
14.09.20 07:51
Reply to  Arkadiusz

Nasze myśli i to, co uważamy za znaki może być od Boga, może być od nas samych i może pochodzić od złego ducha. Jezuici uczą rozeznawac pochodzenie myśli, czy tzw. Znaków. Jak już napisałam, bardzo ważne jest jednak, aby robić to z kapłanem.

Ewa D.
Ewa D.
13.09.20 10:52

Lidio, bardzo dojrzałe świadectwo. Niech Wam Bóg błogosławi!!!

Jacek
Jacek
13.09.20 21:17

Ja tylko dodam Chwała Panu Najwyższemu. Abyście mieli cudowne życie

kocham
kocham
13.09.20 22:30

Ja bym uważała z różnymi „znakami” – wiele człowiek sobie może dopowiedzieć. Czasami może coś nie mieć żadnego związku, a my sobie do tego dorabiamy filozofie… Albo może być działaniem złego, żeby nas zwieść, odwieźć od tego co na prawdę ważne… Zawsze musimy pamiętać, że mamy rozum i musimy przede wszystkim nim się kierować, a nie snami… i szukać odpowiedzi na nurtujące nas pytania na modlitwie, podczas rozmów w zaufanymi, mądrymi ludźmi, kapłanami itd. chociaz oczywiście Pan Bóg działa jak chce i czasami przez sny pewnie też może komuś coś powiedzieć 🙂

Last edited 1 miesiąc temu by kocham
Lucyna
Lucyna
14.09.20 01:28
Reply to  kocham

w tym wypadku to raczej niemożliwe. prosiła Maryję w myślach i dostała znak.

Lucyna
Lucyna
14.09.20 01:26

o wszystko można prosić Boga, więc jeśli potrzebujesz znaku i Pan uzna, że jest ci potrzebny, dostaniesz znak.

Ona
Ona
14.09.20 06:45

To prawda trzeba uważać z rozeznawaniem znaków. Ja byłam ślepa i głupia i myślałam że facet, który pojawił się w moim życiu o imieniu Maciej(imię znaczy dar od Boga), poznałam go 11 października(miesiąc maryjny), jego ojciec i syn mieli na imię Stanisław i Wojciech a ja o dobrego męża modliłam się stale w kościele pod tym wezwanie. Jeszcze kilka takich „znaków” by się znalazło. Wszystko fajnie, pięknie z tym że ten facet był żonaty…także mam nadzieję że to nie był ten dar od Boga.

kocham
kocham
14.09.20 10:02
Reply to  Ona

Ja na przykład prosiłam tyle razy żeby mi się mój ukochany św. ojciec Pio przyśnił i żeby Matka Boża pilnowała moich snów i często właśnie wtedy śnią mi się na prawdę złe i okropne rzeczy. I co czy to znaczy że, że jest jakiś „znak” z góry? Raczej z mojego umysłu. Dlatego nie opieram się na snach.

Sofijka
Sofijka
14.09.20 07:36

Bardzo ważne w Twoim świadectwie jest też to, że to nie tylko Ty modliłaś się o odbudowanie tej miłości, ale Twój narzeczony również. Oboje podjeliscie takie same decyzje, a Maryja Was do siebie zaprowadziła. Wszystkiego dobrego dla Was!

Agnieszka
Agnieszka
14.09.20 23:19

Witam serdecznie po dłuższej przerwie od mojego udzielania się na forum. Dzisiaj rano weszłam na stronę i przeczytałam to świadectwo oraz komentarze pod nim, a gdy przeczytałam fragment o „znakach od Boga”, przypomniałam po raz kolejny o pewnej Pani, którą znałam z czasów studiów. Pracowała jako recepcjonistka w akademiku, w którym mieszkałam. Szybko się zaprzyjaźniłyśmy, zwłaszcza, że była to osoba głęboko wierząca i praktykująca, działająca we wspólnotach religijnych i jako wolontariuszka w różnych instytucjach. Piszę o niej w czasie przeszłym, ponieważ dzisiaj dowiedziałam się, że umarła równiutko dwa miesiące temu… Myślę, że dała mi „znak z Nieba”, że jest już… Czytaj więcej »

14
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x