Daniel: Uratowane małżeństwo

Pierwszy raz o nowennie usłyszałem od mężczyzny który opowiadał w internetowym programie o swojej walce jaką stoczył o własne małżeństwo. Moje stało już wtedy nad przepaścią, ale chciałem je ratować bo kochałem żonę i córkę. Pierwszą nowennę odmówiłem w intencji zdrowia mojej żony (było podejrzenie raka czerniaka), okazało się że to niegroźny guz.. Nawróciłem się, wyspowiadałem się z całego życia.. Następna nowennę odmówiłem w intencji ratowania mojego małżeństwa…następną w intencji zdrowia mojej żony (leczyła u psychiatry depresje). Po paru tygodniach zupełnie bez żadnych przyczyn zaczęliśmy coraz więcej ze sobą rozmawiać wszystko bardzo powoli zaczynało się układać. Żona zaszła w ciążę która ją zaskoczyła, nie chciała mieć następnego dziecka. Przestała zażywać leki na depresję..przestała się leczyć. Okazało się że wszytko minęło..Zacząłem chodzić na nabożeństwa pierwszej soboty. Kolejna nowenna w intencji szczęśliwego rozwiązania – była potrzebna, po porodzie okazało się że życie dziecka przez całą ciąże wisiało na włosku. Dzisiaj mam zdrowego kilku miesięcznego syna i kochającą się rodzinę. Cóż mogę więcej napisać, nawracajcie się i módlcie. Bóg i Maryja nie zostawiają nikogo w potrzebie, ale incjatywa musi wyjść od nas. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Zawsze Dziewica.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn pompejański i otrzymuj comiesięczne wiadomości