Paulina: Nowa praca

O Nowennie Pompejańskiej powiedziała mi Siostra. Pierwszy raz odmówiłam ją w 2016 roku, intencja mimo wielu przeciwności została wysłuchana. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o mojej drugiej nowennie. Zajęło mi niemal 4 lata zanim podjęłam się ponownego odmwiania.
W ostatnich dniach kwietnia otrzymałam wypowiedzenie, skutki pandemii Koronawirusa dopadły także moich pracodawców. Byłam przerażona i wciąż zadawałam sobie pytanie „Jak sobie poradzę w tych trudnych czasach, gdzie raczej zwalniają, niż zatrudniają?”. Wtedy moja Siostra, która kończyła swoją kolejną nowennę powiedziała mi, że może czas zwrócić się o pomoc do Matki Bożej. Poczułam, że dam radę i 1 maja zaczęłam. Wysyłałam ogromne ilości aplikacji, które pozostawały bez odzewu. Zaczynałam panikować i usilnie prosiłam Matkę Bożą, żeby mi pomogła, znalazła pracę ale i miejsce na Ziemi. Składałam CV do różnych miejsc, w wielu miastach, w zawodzie i innych branżach bliskich moim zainteresowaniom. Minął miesiąc, a cisza ze strony rekruterów była coraz bardziej niepokojąca. W okolicach 13 czerwca, Siostra przypomniała mi, że mam patrona – Św. Antoniego. Jego też prosiłam o pomoc. Ostatni dzień mojej Pompejanki wypadał 23 czerwca. Jednocześnie go oczekiwałam, jak i bałam się, że stracę nadzieję. Ale wtedy, tego dnia telefon w końcu zadzwonił. Zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną, a potem zaproszenie do współpracy. Praca wymagała ode mnie przeprowadzki, ale tego również chciałam – mojego miejsca na Ziemi. Mija miesiąc w nowej pracy, a ja świetnie odnajduję się w mojej nowej pracy. Nawet lepiej niż w poprzedniej.
Wiem, że to Matka Boska mi pomogła, spełniła obietnicę. Każdemu, kto zastanawia się czy zacząć – nie ma nad czym. Różaniec w rękę i wszystko się ułoży! I nie zapominajmy o Świętych Patronach, którzy chcą nam pomóc!

Nowenna 

do ojca Dolindo

20-28 kwietnia

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!