Mikołaj: Krzyż to takie szczęście, że wszystko na odwrót

Nowennę poznałem dzięki byłej dziewczynie. Nasz związek zakończył się kiedy dowiedziałem się o jej przeszłości, którą wcześniej przede mną ukrywała. Zapewniała mnie później, że wiem już wszystko i prosiła o kolejne szanse. Nie potrafiłem przejść obok tego obojętnie i nasza relacja trwała ( w różnych formach i z wieloma wybojami). Szukałem podpowiedzi Boga co do rozwiązania sytuacji. W końcu zaczęliśmy wspólnie odmawiać nowennę ( ona w intencji dobrego męża a ja w intencji dobrej żony). Na czas nowenny mocno ograniczyliśmy kontakt, aby każdy miał szanse wsłuchać się w siebie. W przedostatni dzień modlitwy spotkaliśmy się i wszystko się rozwiązało. Dziewczyna przyznała, że od dwóch lat oszukuje mnie ciągle w sprawie swojej przeszłości. To była straszna rozmowa, oboje płakaliśmy jak dzieci. Przepłakałem dwa dni, które były dla mnie okropne nagle obudziłem się ze snu, w którym żyłem dwa lata i który był główną częścią mojego życia. Przez dwa lata byłem oszukiwany ze łzami w oczach i słowami obietnic. Wprowadziłem tą dziewczynę w życie Kościoła i byłem bardzo szczęśliwy gdy razem chodziliśmy do spowiedzi czy przyjmowaliśmy komunię. Okazało się, że mimo tych wszystkich zabiegów ona wciąż żyła w kłamstwie, Prawda była dla mnie okrutna, ale prawda to dowód Bożego miłosierdzie. I uważam, że właśnie nowenną wyprosiliśmy sobie poznanie tej prawdy. Dziewczyna o której mowa uwolniła się dzięki temu od przeszłości i od grzechu kłamstwa i otwarcie mówi o tym, że poczuła wolność choć czuję się okropnie z tym jak bardzo poraniła mnie. A ja nie potrafiłem się na nią gniewać. Wybaczyłem jej od razu i nie czuję do niej żalu. Myślę, że przez te dwa lata kolejnych oszustw ( wcześniej pół roku oszukiwania) Bóg przygotował moje serce na przebaczenie. I mimo zranień czuję, że nadal jestem gotowy wierzyć w człowieka, wybaczać i próbować zrozumieć. Relacje z dziewczyną od nowenny na dzień dzisiejszy są zakończone, ale nie mam żadnych konkretnych założeń odnośnie tej osoby na przyszłość i zobaczymy jak Pan Bóg poprowadzi nasze drogi. Dzięki nowennie pokochałem modlitwę różańcową, ale co ważniejsze pokochałem krzyż. Zacząłem całować krzyż przy swoim różańcu z całych sił, często przy tym płacząc. I mimo tych poranień i uporczywych myśli, jest mi dobrze. Słodkie jest Jego jarzmo. Wiem, że jeszcze nie raz będę poraniony, ale chcę trwać przy Bogu tak jak Maryja, nawet w chwili zdjęcia go zmarłego z krzyża. Nie ma złych ludzi. Dziękuję Ci Panno różańcowa, ukochałam Ciebie i krzyż Twojego syna

Potrzebujesz przewodnika który pomoże Ci zwalczyć grzechy i słabości ?

  • Mikołaju,
    Twoje świadectwo to przykład ogromnej dojrzałości chrześcijańskiej i prawdziwej wiary.
    Pozdrawiam

      • Staram się nie zapominać o danych obietnicach, choć nie wykluczam ułomności mojej pamięci. Jeśli o czymś zapomniałem, to bardzo proszę o przypomnienie.
        Pozdrawiam

        • Grzegorz to Ty jesteś tym Grzegorzem co pisał,ze słyszałeś śpiew anioła,ryk demona no i miałeś nam coś fajnego napisać, obiecałeś 

  • Chciałabym zachęcić Ciebie młody człowieku i wszystkich którzty poczują taką potrzebę do modlitywy o Polskę. Mysle ze bardzo zle dzieje sie w naszej Ojczyźnie. Mikołaju do Was młodych będzie kiedyś należało kierowanie tym krajem. Modlę się o Polskę.

  • Mikołaju, jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego świadectwa. Brawo, brawo, brawo!!! Gdyby wszyscy mężczyźni byli tak dojrzali, świat byłby piękniejszy.

  • Oj chyba za dużo nie wycierpiałeś, skoro tak lekko przeszedłeś nad tym do codzienności.
    Jak dostaniesz kilka takich krzyży w życiu to pogadamy.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn pompejański i otrzymuj comiesięczne wiadomości