Michał: Odkryłem potężną moc różańca

W 24 rocznicę ślubu miałem szczęście być z moją żoną na uroczystości obchodów 50 lecia otrzymania stygmatów Ojca Pio w St.Giovani Rotondo. Tam mogłem dokładniej poznać historię tego wielkiego świętego, który mnie na wskroś zachwycił!
Przed dwoma laty wynająłem lokal z którego mogę finansować nasz nowy dom.
Jednak nowy lokator stał się dla nas czymś innym niż szczęście. Nie stosuje się do umowy, wyzwiska i szantaż są na porządku dziennym,
psuje mi opinię w moim środowisku.
Kiedy kłamstwem i sabotażem chciał wymusić obniżenie czynszu, spotkało mnie coś złego.
Wiele nocy nie mogłem ze zdenerwowania spać. Czułem szybkie bicie serca i moja lewa część głowy była stałe gorąca. Pojawiły się myśli mordercze i samobójcze. W tym momencie, będąc w padole, zamówiłem kilka zdrowasiek, prosząc również Ojca Pio o pomoc. Myśli mordercze przeminęły. Następstwem były stany lęku. Dla rodziny stałem się bardzo uciążliwy. Rozdrażniały mnie nawet drobnostki.Właściwie potrzebowałem pomocy psychiatry, jednak miałem drugie pole bitwy, a mianowicie musiałem szukać nowej pracy.
Gdybym poddał się terapii, nie mógłbym szukać pracy. I tak poruszałem się w błędnym kole. Szukałem relaksu, chodząc na basen. To jednak dawało krótkotrwały efekt.
Każde zajęcie dawało mi trochę spokoju, jednakże stan lękowy pozostawał- 10 miesięcy, podczas których, w wyniku nadmiernego wydzielania się kortyzolu, mój wzrok na lewym oku pogorszył się o 0.5 dioptrii.
Systematycznie szukałem filmów o Ojcu Pio na YouTube, by zgłębić wiedzę o nim.
W styczniu dowiedziałem się, że dostanę upragnioną pracę, która była wymodlona z prośbą o pomoc ojca Pio. W maju mogłem rozpocząć pracę na nowej posadzie.
Podczas wyszukiwania filmów o moim bohaterze, Ojcu Pio natknąłem się na świadectwo uratowania małżeństwa dzięki nowennie pompejańskiej. Ta była mi dotąd nieznana. Byłem przerażony jej intensywnością: ponad 800 zdrowasiek……
Jednak w mojej bardzo dramatycznej sytuacji pomyślałem sobie, że nie mam nic do stracenia i w połowie maja rozpocząłem tą modlitwę. W pierwszych dwóch tygodniach nic, żadnej zmiany. Pod koniec trzeciego tygodnia mieliśmy święta Zesłania Ducha Świętego. W sobotę, podczas mszy wieczornej, stało się coś niesamowitego. Po trzykrotnym śpiewie Veni Sancte Spiritu, po czytaniu, poczułem bardzo przyjemnie mrowienie w tylnej części głowy. Trwało to bardzo krótko. Po tym poczułem się bardzo lekko i chciało mi się krzyknąć z radości. Od tego dnia lęk zniknął…
Podczas dalszej modlitwy pompejańskiej, czułem często brak koncentracji, podczas odmawiania w południe ogarniała mnie senność, jednak się nie poddałem.  Zamieszkał wielki spokój w sercu. Doznałem wiele życzliwości od znajomych, które objawiały się czasami w podarunkach, których nie oczekiwałem, a które okazały się pomocne.
W nowennie dotrwałem do końca, lecz to nie koniec sensacji. Po zakończeniu tego maratonu, pozwoliłem sobie na 3 dni pauzy od różańca. Jednak stan lękowy wrócił!
Zdecydowałem się dziennie powrócić do 1 części różańca- lęk znowu ustał!
Na podstawie tego doświadczenia sam nie wiem, czy byłem chory i zostałem uzdrowiony albo mój stan był rezultatem działania złego ducha, którego ktoś celowo zobligował do wykończenia mnie.
Tak czy owak, NOWENNA POMPEJAŃSKA jest niesamowita. Święty Ojciec Pio określał różaniec bronią przeciwko szatanowi.
Polecam każdemu zainteresowanie się tym wielkim świętym. Wierzę, że to właśnie ojciec Pio naprowadził mnie na tą modlitwę.

Żywiczna figurka

Matka Boża Niepokalana 

- 13 cm -

4.8 8 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Gabriela
Gabriela
31.08.20 10:47

Panie Michale, lubię czytać świadectwa o cudownym działaniu Nowenny Pompejańskiej, w których ma udział także mój ulubiony św. Pio.
W moim przypadku św. Stygmatyk odegrał (i odgrywa) dużą rolę na drodze nawracania. Warto z Nim przeżyć takie okresy liturgiczne, jak Adwent, Wielki Post – a najlepiej czytać Jego słowa na każdy dzień roku. Wydawnictwo Serafin posiada bogatą literaturę o św. o. Pio, a także wspaniały dwumiesięcznik „Głos Ojca Pio”. Polecam!
Ps: świadectwo chciałam ocenić na 5, lecz niestety wyszło 4. Coś mi źle działa

Last edited 1 miesiąc temu by Gabriela
Mila
Mila
31.08.20 10:49

O ile Pan jest tak bardzo przywiazany do ojca Pio to polecam Panu wizyte w jego miasteczku rodzinnym. Tam jest Jego dom i kosciol w ktòrym pracowal i w ktòrym otrzymal stygmaty. Ja tam bylam ze znajomym z Francji. W kilka miesiecy pòzniej dostal on ciezkiej choroby pluc , by zyc potrzebny byl przeszczep obu pluc. Intensywnie sie za niego modlilam pompejanka. Gdy przebudzil sie ze spiaczki powiedzial , ze stali przy nim jego rodzice i ojciec Pio. Powiedzial to lekarzowi, ale ten skwitowal to slowem przywidzenie. To nie przywidzenie twierdzil chory widzialem go bardzo wyraznie. – Dojazd do domu… Czytaj więcej »

Gabriela
Gabriela
31.08.20 11:00
Reply to  Mila

Prawdę napisała Pani Mila w ostatnim zdaniu, że u boku Ojca Pio się nie zginie. Ja także dzięki Niemu nie zginęłam. Co prawda nie ujrzałam Go na oczy, lecz usłyszałam Jego głos – warczenie. Posłużył się sprzętem AGD. Można w wyszukiwarce wpisać moje imię+warcząca lodówka, a wyświetli się świadectwo sprzed 7 lat opublikowane w „Głosie Ojca Pio”.
Pozdrawiam.

3
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x