Prowadzi mnie Jezus: Historia mojego nawrócenia

Odkładałam zbyt długo napisanie tego świadectwa, może musiałam do niego dojrzeć, zobaczyć pełen obraz zmian i tego jak dużo łask otrzymałam. Gdy czytam to świadectwo to sama nie mogę uwierzyć ze byłam bohaterką tych przejść, niektóre brzmią niewiarygodnie, i zrozumiem tych którzy będą szukać tu naciągania. Pewnie kilka lat temu tez bym tak oceniła, gdyby nie Duch Święty który 3 lata temu przemienił wszystko.
Jako 9latka natknęłam się na kasety porno…to był moment zwrotny. Zmieniła się moje postrzeganie rzeczywistości, przestałam widzieć że ludzie są dobrzy. Jako dziecko wpadłam w nałóg oglądania filmów porno. Zaczęła się nienawiść do rodziców..do mamy..porównywanie jej do Pań z kasety…wstyd..ogromny wstyd..samotność w tej tajemnicy , nieprzespane noce, poczucie ze jestem brudna…nieczystość. Ogromnie spadło moje poczucie wartości, czułam się gorsza od innych dzieci. Wszyscy ludzie których spotykałam czy na ulicy czy w rodzinie widziałam przez pryzmat filmów porno. To było tak ciężkie dla mnie jako wrażliwego dziecka. Konsekwencje tego wydarzenia nosiłam przez 30 lat, w nieczystości, w braku szacunku do swojego ciała, do mojej godności, wartości jako kobieta, do uzależnienia od mężczyzn,do podejścia do miłości i sexu, do niewybaczenia mamie, która prze te lata miała ogromny smutek, gdyż odwróciłam się od niej odepchnęłam ją jako mała dziewczynka a ona nie wiedziała dlaczego. Odwróciłam się od kościoła, zaczęłam unikać mszy, buntowałam się gdy mama chciała mnie zabrać ze sobą. Obrzydzali mnie wszyscy ludzie którzy tam byli, czułam do nich niechęć, obłudę, że wszyscy są grzesznikami a chodzą tam. Myślę ze tak właśnie działa zły…izolacja, odseparowanie i tak się stało. Potem przyszły narkotyki, oszustwa, wagary, tabletki poronne, fascynacja światem duchowym w formie medytacji, jogi itp. zaczęłam słuchać Enigmy, potem muzyki trans. Zaczęły się zabawa z zaklęciami, z wróżbami, horoskopem, pasjansem, tarotem,chodzenie do wróżki, to one dyktowały mi jak mam żyć, trafiła w moje ręce też czarna księga. Miałam ją w domu przez pewien czas, który wystarczył żeby moja młodsza siostra zaczerpnęła z niej wiedzę, która zrujnowała jej życie.
Fascynowała mnie wszelka ”inność” ludzie po przejściach, narkomani, ludzie pasjonujący się buddyzmem, muzyką trans, obrazy diaboliczne, stroje. Były momenty kiedy tak się nienawidziłam że stojąc przed lustrem coś mi mówiło żebym głowa rozbiła lustro..chciałam zobaczyć swoją krew, poprzecinaną twarz.
Moja wartość jako człowieka była tak niska, czułam że nie zasługuję na dobre studia, na dobrą pracę, na dobre życie, człowiek był dla mnie bogiem i jego opinia. Wybierałam zawsze półśrodki, bałam się podjąć jakiekolwiek wyzwanie…bo gdy się nie wierzy w Boga to wierzy przecież w byle co…a wtedy nic nie jest na swoim miejscu, nie ma światła tylko ciemność, i tak się czułam. Chodziłam na imprezy, spotykałam się z ludźmi, ale w środku była pustka. Cały czas rozmawiałam z Bogiem, ale kim on wtedy był dla mnie? Chciałam żeby był taki jakiego ja sobie życzę, żeby spełniał to o czym ja myślę. Modliłam się po swojemu, nie widząc jakie grzechy popełniam. Pierwszy raz gdy zaczęłam się bać był wtedy gdy zaczęły się dziać dziwne rzeczy, w pokoju w którym mieszkałam z moim chłopakiem zaczęły się regularne pukania w nocy, których nie dało się wyjaśnić ( dodam że mieliśmy w pokoju figurki afrykańskie, obrazy itp.). Drugi raz, w nocy obudziło mnie kazanie otwarcia oczu..i otworzyłam, a na fotelu naprzeciwko mnie siedział on…wzrost bardzo wysoki, szczupło kościsty, kościste kolana wybijały się spod materiału czarnych frakowych spodni, czarne włosy,czarne oczy, jasna twarz, długie palce pukające w fotel rytmicznie, miał długi skórzany czarny płaszcz i coś jakby frak czarny, patrzył na mnie a ja wiedziałam kim jest. Zamknęłam oczy i płakałam..zasnęłam. Od tamtej pory czułam się coraz gorzej, nie potrafiłam rozmawiać z ludźmi, myślałam że mam coś na twarzy, że widać moją duszę, że każdy potrafi mnie prześwietlić, unikałam sytuacji społecznych, uciekłam za granicę ale to szło za mną…i wszystkie grzechy i przewinienia szły za mną, byłam zmęczona, poprawiałam sobie humor alkoholem i narkotykami. Podczas imprezy, na której leżałam na podłodze w toalecie nie czując już nic, byłam tak naćpana, zobaczyłam stojące przede mną białe lakierowane buty…i nogi do kolan ubrane w biało perłowe spodnie…wyżej nie potrafiłam spojrzeć miałam totalny zjazd po narkotykach..ale wiedziałam że ktoś do mnie przyszedł i był dobry. Dostałam siłę żeby wstać i wrócić do domu. Wtedy po raz pierwszy doszło do mnie jak żyję, jak grzeszę. Zaczęłam mieć wstręt do narkotyków. Rozstałam się z chłopakiem, kupując mu na rozstanie różaniec i książeczkę z modlitwami. Sama zaczęłam nosić różaniec w torebce, i obrazek Jezusa, modliłam się do Matki o zerwanie więzów które nas łączyły z tym chłopakiem i rzucenie na niego czarów jakie wykonałam. Wysłałam do św Rity intencję o uzdrowienie naszej całej rodziny.
Zaczęłam żyć na nowo, z nowym chłopakiem, bo przecież nadal nie zdawałam sobie sprawy że jestem pod wpływem grzechu, że to mężczyzna jest moim bogiem, że ja nadal nie słucham i nie żyję Bogiem prawdziwym tylko tym co mi go zastępuje. Chodziłam do wróżki, powiedziała mi bardzo dużo rzeczy które się sprawdziły( na moje nieszczęście, o czym uświadomił mnie egzorcysta, że tak się otwiera właśnie drzwi złemu) wzięliśmy ślub, byliśmy „szczęśliwi”, urodziłam synka..i wtedy wszystko się zaczęło. Nic nie wychodziło tak jak zaplanowaliśmy. Po 4 latach byliśmy na skraju, nasze małżeństwo było puste, nie było rozmów, nie było czułości, nie było Boga. Mąż był pracoholikiem i pieniądze były jego celem, i tak też wartościował ludzi, a dla mnie moim bogiem był mąż i jego opinia na mój temat. Stawałam na głowie żeby mnie docenił za cokolwiek. Ponieważ z siostra miałam bardzo dobry kontakt, dużo rozmawiałyśmy o naszej sytuacji i jej i mojej, obie byłyśmy wyczerpane swoim życiem. I wtedy moja siostra zadzwoniła mówiąc że był u niej Duch Święty..światło ..ulga..dostała informację i że do mnie tez przyjdzie. I tak się stało, po dwóch dniach, nagle usłyszałam wewnętrzny głos musiałam klęknąć, czułam że wlewa się we mnie coś tak pełnego dobrego, że wypełnia mnie, zaczęłam płakać, płakałam godzinę, poduszka była cała mokra, poczułam że będę już prowadzona.

Zaczęłyśmy z siostrą odmawiać Nowennę Pompejańską, moja siostra dostała o niej informację od kolegi. Prosiłam o czystość serca…to był przełom ogromny, wszystko zaczęło się wysypywać, jak na talerzy wychodziły moje grzechy, czułam że oglądam film z mojego życia. Łaski były przeogromne, z dnia na dzień odeszła nieczystość, myśli pożądliwe, urazy z dzieciństwa dotyczące tamtego grzechu, byłam wolna od tego całkowicie. Jednak mąż nie mógł mnie znieść, zaczęłam go drażnić, codziennie bez powodu krzyczał na mnie, złościł się o wszystko, był moment kiedy myślałam że mnie uderzy. Zaczęły się moje problemy w pracy, teraz z perspektywy czasu wiem że to było to co Bóg dla mnie chciał, bo ta praca mnie zabijała, poniżała, wprowadzała zawiść i rywalizację. Odeszli znajomi którzy nie byli prawdziwi, wszystko zaczęło się „wyczyszczać”. Nowenn odmówiłam łącznie 6 przez okres 3 lat. Łaski? Ja zaczęłam żyć na nowo, moje wyobrażenie świata, tego że nie wchodzę już w pogoń za nim, że cenie to co ukryte, że uczęszczam świadomie z otwartym sercem na msze świętą, że modle się za innych, że zyskałam ogromna wrażliwość duchową, widzę grzechy innych a kiedyś tego nie rozeznawałam. Nowenna spowodowała że przeszliśmy z mężem i synkiem przez egzorcyzmy, poświęcenie domu i pracy męża gdyż sytuacja jaka w pewnym momencie odkryła się po kolejnej nowennie doprowadziła nas do tej decyzji. To była najtrudniejsza walka ze złym, bo dotyczyła naszego synka, mimo strachu czułam obecność Matki Boskiej cały czas przy nas i jej prowadzenie. Byliśmy na Jasnej Górze i Medjugorie, odmawiałam również Nowennę Rozwiązująca Węzły która odkryła utajone choroby męża które mogłyby skończyć się śmiercią. Powierzyłam konflikt w pracy w Nowennę do Św Judy, który uczynił dla mnie cud rozwiązania bardzo trudnej sprawy, ten Święty jest niesamowity.
Mogę powiedzieć tylko tak, Nowenna Pompejańska różaniec otworzyła moje serce na Boga, jak nigdy w życiu nie pragnę tak bardzo żyć dla Jezusa, żyć według jego zasad, tak mocno walczę z grzechami tymi najmniejszymi, mam ich świadomość całkowitą, a kiedyś uważałam za normę bo przecież wszyscy tak robią. Rozwijam się duchowo, przechodzę różne etapy uświadamiania i za każdym razem odkrywam kolejna warstwę siebie. Gdy prowadzi nas Jezus życie zmienia się nie do poznania. Spotyka mnie dużo dobrego, ludzie których też prowadzi Duch Święty, sytuacje sprzyjające, mam jasność widzenia pewnych rzeczy, czyste serce które potrafi rozpoznać grzech i to co dobre a co złe.
Polecam wszystkim Różę Różańcową w intencji swoich dzieci i w intencji małżeństw, modlitwę uwolnienia 5 kluczy, msze o uzdrowienie, ks Pawlukiewicza którego słuchałam i słucham w każdej wolnej chwili, ks Glassa oraz Roberta i Jacka z „Prowadzi mnie Jezus”.
Przestrzegam przed wszelkimi wróżkami, tarotami, zabawami magią, to otwieranie drzwi dla złego ducha, ja tego doświadczyłam na własnej skórze, a żeby zamknąć te drzwi to bardzo długi i trudny proces. Dostałam też światło dzięki Nowennie Pompejańskiej na grzechy pokoleniowe w naszej rodzinie, grzechy naszych przodków, wiem że było kilka sytuacji które wymagają pozamykania, chcę aby nasza cała rodzina mogła poczuć całkowitą wolność, bo każdy z nas odczuwa na sobie jakieś bierzmy tamtych poprzednich grzechów. Dowiedziałam się o modlitwie pokuty i uniżenia oraz modlitwie skruchy i wyzwolenia. To są modlitwy wymagające, a ja jestem w ciąży, sami wiecie jak jest gdy modlimy się w intencji nawrócenia kogoś, czy uwolnienia, zły mocno wtedy atakuje.

Życzę z całego serca każdemu takiego spotkania z Bogiem jakie mnie spotkało i takiej przemiany duchowej. Mogę o sobie powiedzieć że jestem narodzona na nowo.
Jezus mój Król. Maryjo prowadź mnie i moja całą rodzinę cały czas, niej zostawiaj.

Pisząc to świadectwo, cały dzień byłam bardzo zła, poddenerwowana bez przyczyny, wszystko mnie odwodziło od tego abym usiadła i napisała, ale się zaparłam. Zły nawet tak chce żebyśmy nie mówili o chwale naszego Pana Jezusa Chrystusa i jego Matki.

Składane obrazki

ze św. Judą Tadeuszem

4.9 16 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
MarcinK
MarcinK
27.07.20 19:36

Bardzo imponujące świedectwo.
Trzymam kciuki za to byś zawsze była blisko Boga. i odmówię 10 za Ciebie

Ewa D.
Ewa D.
27.07.20 20:10

Wow…ale przemiana!!!Bardzo dojrzałe, rzeczowe świadectwo. Przeszłaś prawdziwą metamorfozę. Tylko Duch Święty mógł dać Ci światło na takie całkowite przeobrażenie i rozeznanie co dobre, a co złe. Już jest dobrze, a będzie lepiej!!!Ja niebawem kończę swoją dziewiątą NP też dzieją się cuda.Niech Ci Bóg błogosławi!!!

Wojciech Kondrat
Wojciech Kondrat
29.07.20 23:18

Ja ,Od 11 lat oglądam filmy porno,Co w tym złego ,a od 12 lokum życia się Masturbuje.

Andrzejowa
Andrzejowa
30.07.20 06:27

Chwalisz się czy żalisz tym faktem?

Elzbieta
Elzbieta
29.07.20 23:52

Mój Boże! Przepiękne świadectwo. Tak wielka jest miłość Boga. Tez doznałam cudu. Królowo Nieba módl się za nami grzesznymi…Amen
Z Panem Bogiem

Mateusz
Mateusz
30.07.20 10:24

Czytając Twoje świadectwo przychodzą mi do głowy słowa Jezusa „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz Ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.” Myślę, że otrzymałaś wielką łaskę z Góry, aby wyjść z grzechów oraz mroku swojego życia. Życzę Ci, abyś trwała w spotkaniu z Bogiem o którym napisałaś, a swoją postawą dawała przykład do naśladowania innym zagubionym.
Wszystkiego dobrego!

6
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x