Mirek: Doświadczenie mocy różańca

O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałem się kilka lat temu – całkiem niedawno zważywszy, że jestem już po 40. Wtedy wydało mi się to niewykonalne. Odmówienie jednej części różańca było dla mnie wyzwaniem, a co dopiero trzy i to codziennie. Odmówiłem dwie NP, obydwie dwa lata temu. Tyle też zabrało mi podjęcie decyzji o napisaniu pierwszego świadectwa. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego dopiero teraz.
Dwa lata temu uległem kontuzji, która uziemiła mnie na kilka tygodni – nie mogłem się przemieszczać. W tym samym czasie dowiedziałem się, że tata jest nieuleczalnie chory, lekarze dawali mu kilka-kilkanaście tygodni. Czułem się zupełnie bezsilny, ponieważ w niczym nie mogłem pomóc – zawieźć na zabiegi, badania, porozmawiać z lekarzami, wesprzeć mamę – nic nie mogłem zrobić. Jedyne, co mi zostało to modlić się i wtedy właśnie zacząłem odmawiać pierwszą nowennę, w intencji taty. Prosiłem Matkę Najświętszą o wyproszenie łaski, aby pozwolił tacie jeszcze trochę pożyć, aby miał jeszcze trochę czasu na przygotowanie się, pożegnanie. W głębi duszy czułem, że wszystkim nam jest to bardzo potrzebne – mi, rodzeństwu, naszym dzieciom, mamie. Tata zaczął leczenie paliatywne, chemia, naświetlania, kolejne wizyty w szpitalu – na szczęście mam rodzeństwo, które mogło wtedy być przy rodzicach. Ja mogłem tylko siedzieć w domu i się modlić. Nie pamiętam, na jakim etapie nowenny byłem, kiedy dostaliśmy kolejne wyniki badań – okazało się, że choroba w dużym stopniu ustąpiła, po przerzutach do mózgu nie było śladu, w innych miejscach widoczny regres. Ja odczytałem to, jako cud. Co prawda lekarz tonował optymizm, twierdząc, że najprawdopodobniej choroba uderzy niedługo z większą intensywnością. Tak też się stało, ale tata przeżył jeszcze pół roku w stosunkowo niezłej kondycji, do końca nie odczuwał bólu. Odszedł spokojnie, w domu, do końca świadomie, był przy nim mój starszy brat i mama, która do końca się przy nim modliła, trzymając go za rękę. Wiedziałem, że moja modlitwa została wysłuchana.
Drugą NP odmówiłem w intencji żony, która kilka lat temu odeszła od Kościoła, deklaruje się, jako ateistka. Ta intencja pozostaje otwarta, ale wierzę, że Pan Bóg ma swój plan, który realizuje, a moim zadaniem jest próbować Go pokornie słuchać i modlić się, a wszystko pójdzie we właściwym kierunku.
Zacząłem ją odmawiać w tym samym roku, ale w porównaniu do poprzedniej była dużo trudniejsza, ponieważ już mogłem się poruszać, miałem sporo obowiązków i niekiedy ciężko mi było znaleźć czas i warunki. Czasem jadąc samochodem, stojąc w kolejce, czasem wyjść na długi nocny spacer, ale dałem radę i bardzo się z tego cieszę. Wiem, że owoce na pewno będą lub już są, tyle, że niekoniecznie muszę je widzieć.
Odmawianie NP daje nadzwyczajną moc i pokój ducha, co powoduje, że coś, co po ludzku wydawało się niewykonalne staje się możliwe. Różaniec kiedyś był dla mnie nudny i męczący – teraz, od zakończenia pierwszej nowenny, staram się go zawsze mieć przy sobie i codziennie odmawiam przynajmniej jeden dziesiątek, często więcej. Nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. 
Chwała Panu!

Płytka ceramiczna

ze św. Judą

Tadeuszem

4.8 5 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x