Katarzyna: Zagrożona ciąża

Nastała pandemia koronawirusa. Mój zakład pracy został objęty kwarantanną. Mąż, który pracuje za granicą i codziennie dojeżdża do pracy, naprzód miał problem, żeby szybko wrócić do domu z powodu kolejek na granicy, a potem zamknęli granicę. Strach. Ciągle pytanie: co dalej? Niepewność. Przed tą całą sytuacją czuliśmy z mężem, że powinniśmy rozpocząć nowy etap w życiu. Że naszym powołaniem i obowiązkiem jest dać kolejne życie. Zawierzyłam to Bogu. Powiedziałam: czyń co chcesz. I nagle w tej całej sytuacji brak miesiączki. Zrobiłam test ciążowy. Wynik był ujemny. Stres. Byliśmy przekonani, że cała ta sytuacja z koronawirusem i zawieszeniem nas w pracy wywołała taki stres, który spowodował moje zaburzenia hormonalne. Jednak powtórzyłam test po około 2 tygodniach. Dokładnie 17.03. Wynik pozytywny. Zawierzenie świętemu Józefowi… data wizyty u lekarza na 1.04. Podczas wizyty usłyszałam i zobaczyłam na usg, że jest źle… Kosmówka w połowie odklejona od łożyska. To już 4 ciąża. W 3 ciąży były problemy i przez 5 tygodni leżałam na patologii ciąży. Dziecko urodziło się 5 tygodni przed terminem. Ponownie strach. Łzy. Trochę spokoju wlał mi w serce fakt normalnego przyjęcia całej tej sytuacji przez dyrekcję. Musiałam bardzo szybko pójść na zwolnienie lekarskie. Cały kwiecień źle się czułam. Psychicznie i fizycznie. Ciężko było, bo mąż myślał o moim zdrowiu, dzieciach, pracy, obowiązkach domowych. 5.04 powiedziałam mężowi, że mam pragnienie, abyśmy wspólnie odmówili nowennę pompejańska. To dobry czas. Jesteśmy razem. Nie idziemy do pracy. Jest o co prosić i za co dziękować. Zgodził się. 2.05 zakończyliśmy nowennę blagalną, a rozpoczęliśmy 3.05 dziekczynną. 29.04 byłam na kontrolnej wizycie u lekarza. I znowu popłynęły łzy… na usg widać było, że zagrożenie minęło. Dokładnie 3 dni przed zakończeniem intencji błagalnej. Nowenna pompejańska jest trudna. Wymaga wielu wyrzeczeń. Ale i obecny czas jest trudny. Może Bóg nam go daje, abyśmy wykorzystali ten czas wyjątkowo. Na to co dla nas trudne. Życzę każdemu siły do podjęcia walki z samym sobą i przeszkodami zewnętrznymi i do odprawiania tej nowenny. Przynajmniej raz w życiu. I życzę, aby była też osoba współtowarzysząca. Bo gdzie dwóch, albo trzech w Imię Moje… Dziękuję za wszystko. Z Bogiem.

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x