Ewcia: Spokój i pogodzenie z losem

O nowennie wspomniała mi koleżanka. Odmówiłam już ich wiele. Prośby się nie spełniły, ale moje małżeństwo jeszcze trwa, choć od dwóch lat ze sobą nie rozmawiamy poza przykrymi komentarzami ze strony mojego męża i obwinianiem mnie o wszystko. Mimo tego, na ten moment nie chcę rozwodu i jestem coraz bardziej spokojna. Marzę o tym, aby wróciły dobre czasy i uczucie. Mój mąż mnie nienawidzi, a ja tak naprawdę nie znam przyczyny i bardzo bym chciała, aby pojednał się ze mną i z samym sobą. Ta nowenna dała mi siłę, aby nie zwariować, tak myślę. Nie czuję się taka samotna i potrafię nie przekazywać złych emocji dzieciom, a to jak dla mnie wielka łaska.

  • Zazdroszczę Ci że Twe małżeństwo jeszcze trwa bo to oznacza że jeszcze jest szansa na odbudowę. Nie znam przyczyny nienawiści Twego męża ale na pewno coś jest tego powodem.
    Ja już niestety zostalem sam i żona jest z innym mężczyzną – jednak wciąż wierzę że Bóg sprowadzi Ją z powrotem do domu do mnie i do córki. Ale plan Boży może być też zupelnie dla mnie po ludzku patrząc niewyobrażalny czyli samotność do końca życia. Jakże to ludzkie i nieludzkie zarazem. Nie wierzę by Pan Bóg chciał zostawiać mnie samego jednak wystarczy pójść na spotkanie grup SYCHAR by zobaczyć jak wiele małżeństw się już nie zrasta ponownie.
    Jednak zawsze zastanawiam się że przecież Pan nie chce rozdziału małżeństw dlatego wciąż modlę się z nadzieją że stan obecny się zmieni. To niesamowicie trudne i jest mnóstwo zlych chwil ale bywają także te z nadzieją – czego Tobie życzę jak najwięcej.
    Dziś bedziesz w mojej modlitwie polecana Panu.

    • Jacek, Bardzo mi przykro. Na pewno Twoje serce krwawi. Ale nie poddawaj się. Chrystus przecież powiedział, że o cokolwiek w Jego imię poprosimy to otrzymamy. Ja jestem w podobnej sytuacji ale wierzę. Wierzę, że Chrystus wysłucha moich próśb tylko w odpowiednim czasie a ten okres to Jego nauka i próba. Odmówię za Ciebie 10. Odwagi!!!!

      Jezu, Ty się tym zajmij

      • Marcin dziękuję za 10 ale mała dygresja – co jeśli moja żona niemal ateistka prosi Pana by nigdy juz do mnie nie wrócić i by być szczęśliwą u boku nowego mężczyzny? Proście a otrzymacie. Nadzieja w jej ateizmie

        PS tądziesiątkępoproszę w intencji jej nawrócenia bo wtedy wszystko się poukłada
        Pozdrawiam Cię serdecznie

        • Jacek. Odmowiei za Twoja żonę aby odnalazla Chrystusa i dostrzegla co jest najwazniejsze.

          • Bóg zapłać za każdą modlitwę. Wierzę że gdy pojedna się z Panem wszystko uda się odbudować. W końcu ponoć każde małżeństwo sakramentalne jest do uratowania. Kwestia by mogło znów zaistnieć wraz z Bogiem.

    • ~Jacek, chociaż masz dziecko, nie jesteś i nie będziesz sam, co ma powiedzieć samotna osoba bez dzieci, to chyba nieporównywalne.

      • Masz racjęmam dziecko ale to inna więź i mnóstwo różnych rodzicielskich wychowawczych problemów.

      • Samotność to najgorsze co może nas spotkać 🙁
        Dlatego w chwilach słabości zawsze uciekam się do modlitwy.

        Jezu, Ty się tym zajmij

        • Nie samotność nie jest najgorsza co może spotkać w życiu. Chyba że myśli się typowo po ludzku. Najgorsze co może być w życiu to brak Boga i wieczne potępienie ..wielu tego nie rozumie

    • Do powrotu muszą być chęci obu stron. Jeśli córka została z Panem, to żona może w ogóle nie dojrzała do roli, ani żony, ani matki. Chyba, że źle zrozumiałam wpis odnośnie córki. Może żona kiedyś się opamięta, w końcu młodość przemija, zauroczenie także.

      Ja się cieszę, że Pan się modli i nawet ma Pan nadzieję na powrót żony. Oby.

      Ja mam już swoje lata i nie wyszłam za mąż i może już nie wyjdę. Ale z tego co widzę, na przykładach mężczyzn w moim przedziale wiekowym, to zazwyczaj są właśnie po rozwodach, jak mówią, bez bagażu (bo wg nich dorosłe dzieci nie potrzebują ich wcale), życie przed nimi i nie będą go tracić. O żonach mówią tylko „moja eks”. Dla mnie to znaczy tyle, że testu na rodzinę po prostu nie zdali. U mnie. Bo z depsperacji to ktoś się zawsze znajdzie, może też po rozwodzie, ale to już nie moje życie.
      Więc jak słyszę, że jakiś mężczyzna się modli i jest mu blisko do Chrystusa, to jeszcze świat nie zginął. Życzę Panu siły i żeby z tej drogi nie schodzić, bo może pokusy nie będą, ale nie warto z nich korzystać. z Bogiem.

      • Witaj Kasiu pierwszy
        Twój akapit to sedno problemu. Jeśli po 18 latach małżeństwa kobieta mówi otwartym tekstem do koleżanki że nie miała tylu facetów ile ma par butow to nawet na pewno do roli ani żony ani tymbardziej matki nie dorosła. Chyba że ja się mylę. Nagle dowiedzialem się że od lat mnie nie kocha. Po prostu jak to mówią zwiedzałem przedsionki piekła i w końcu pochowałem żonę – bo to uczucie jest tak straszliwe iż nie idzie go po ludzku wytłumaczyć. Porównywalne ze śmiercią współmałżonka. Gdyby nie modlitwy nie wiem jak przeżyłbym to wszystko. Po pierwszej nowennie Matka Boża wybila mi z głowy wszelkie pokusy których bylo całe mnóstwo. Co uznaję za prawdziwy cud nowenny i wciąż Matce za to dziękuję.
        To ja chyba jakiś nienormalny jestem skoro coraz więcej facetów wybiera rozwod – może oni teżnie dorośli do bycia mężem i ojcem.
        Sam nie wiem czy dorosłem ale na pewno żonie czegoś takiego bym nie zrobił. A modlić się o Nią będę już chyba do końca życia bo przecież to moja połowa sakramentalna mimo tego wszystkiego. Czy zechce wrócić nie mam zielonego pojęcia od ponad pół roku udaje szczęśliwą chodząc do psychoterapeuty. Teraz szczęśliwi chodzą i się leczą u psyhoterapeutów.
        Ja chyba naprawdę jestem nienormalny

        • Szanowny Jacku,
          Pozwolę sobie zacytować pewną myśl…
          Cyt.”Przyjdą takie czasy, że ludzie będą szaleni i jeśli kogoś zobaczą przy zdrowych zmysłach, to powstaną przeciw niemu, mówiąc: Jesteś szalony, bo nie jesteś do nas podobny.” – św. Antoni Pustelnik
          Dziękuję za Pana świadectwo i proszę oddać to Jezusowi, odrzucając w pełni „własne chcenie” – to Bóg wie najlepiej co jest właściwe dla Pana. Czasami połówki Sakramentalne są rozdzielane na mocy Kościoła. Proszę porozmawiać z duchownym i nie zaprzestać modlitwy a odnajdzie Pan swoją Drogę.

          • Dziękuję za wpis
            Ja jednak jakoś nie uznaję także i rozwodów kościelnych. Moje życie oddaję całkowicie Jezusowi i zawierzam św Józefowi i Maryi. Jaki jest dla mnie plan niestety nie mam pojęcia.
            Pozdrawiam

            • Każdy ma prawo wyboru i decydowania o własnym życiu. Czasem malzonkowie czy duchowni zrywaja sluby ale to nie znaczy, że odchodzą od Boga i wiary. Znam cudowną kobietę, przykładna żona i matka, która zerwała śluby zakonne. Zerwanie ślubu w pewnych okolicznościach jest bardziej słuszne niż tkwienie w czymś co nie daje już owoców.
              Pewien ksiądz mi powiedział, że jeśli małżonkowie nie będą kochać Pana Boga bardziej niż samych siebie to taki związek ma słabe szanse na przetrwanie. Na pierwszym miejscu ma być Pan Bóg a potem żona, mąż i dzieci. Ludzie często robią sobie ze współmałżonka swoje centrum miłości, westchnień i uczuć, a Bóg jest na kolejnym miejscu. Dlatego tak dużo nieudanych związków, w których jest odrzucenie lub chorobliwa miłość do partnera nie mająca nic wspólnego z PRAWDZIWĄ MIŁOŚCIĄ. Prawdziwa miłość pochodzi od Boga a nie od ludzi. Tam gdzie dwoje ludzi się modli tam między nimi jest Bóg. Nie chce się tu mądrzyć bo nic nie wiem, ale zachęcam jeszcze raz do rozmowy z Duchownym i szczerej spowiedzi. Życzę pomyślności i opieki Bożej. Z Bogiem!

  • Ewciu, moja imienniczko. Ja podobnie jak Jacek jestem już od roku po rozwodzie cywilnym. Podobnie jak On mam wielką nadzieję na to, że mój mąż opamięta się i zejdzie z jego powiek to zaślepienie, na to jaki jest i jak postępuje. Nic nie wiem o tym czy ma kogoś. Mieszkamy w innych miejscowościach. Wysyłamy sobie życzenia okolicznościowe, spotykamy się przeważnie na rodzinnych pogrzebach. Rozmawiamy przez tel. w ważnych momentach, czyli żyjemy jak dobrzy znajomi, a nie małżeństwo. Nie ma w nas nienawiści, nie ma kłótni, czy złości. Jednak ja osobiście czuję nieustanny dyskomfort, rozczarowanie, ból i samotność. Modlę się różnymi modlitwami od początku naszego kryzysu. Odmówiłam kilka NP. Byłam na zawierzeniu w Częstochowie.Podobnie jak Jacek mam wielką nadzieję na powrót męża do mnie. Samotność jest okropna, a ja nie uznaję nieformalnych związków dlatego to czekanie jest dla mnie „męką”. Czas pokaże czy doczekam się na wielką przemianę mojego małżonka, Jego nawrócenie i powrót do mnie. Ewciu i Jacku, pomodlę się za Was. Z Bogiem!!!

    • Jeśli macie kontakt nawet sporadyczny to zawsze jest nadzieja. Zawsze jest szansa. Wytrwałości i odwagi!!!

      Jezu, Ty się tym zajmij.

        • Świadectwa są aby nas wspierać i dawać dowody niedowiarkom że Chrystus działa i istnieje. A my wszyscy powinniśmy pomagać upadającym i tracącym wiarę. Ja sam spotkałem się tu wiele razy na wsparciu ludzi którzy się za mną modlili i wspierali. Dlatego jak tylko mogę staram się oddać to co i ja otrzymałem. Pamiętaj nie ma niemożliwego dla Boga. Oddaj się całkowicie Chrystusowi. Wiem że to bardzo ciężkie bo sam staram się całkowicie zawierzyć a nie jest to łatwe.

          Jezu ufam Tobie
          Jezu, Ty się tym zajmij…

          • Święta prawda Marcinie, dlatego modlę się nieustannie za innych i za siebie!!! Bóg z Tobą!!!

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    STRON 

    dla "Królowej  Różańca Świętego"

    8