Agata: Wiele łask…

Nowennę Pompejańską odmawiam od maja 2019 roku. Działa jak narkotyk i choć nie zawsze odmawiam ją tak, jak powinnam, to czuje obecność Maryji i Boża opiekę. Mimo że nastał dla nas trudny czas-ja od stycznia jestem bez pracy-powysyłałam bardzo wiele CV, odmówiłam w tej intencji 2 Nowenny i nie zostałam zaproszona na ani jedna rozmowę kwalifikacyjną-zastanawiam się nad tym, co jest nie tak z moim CV, gdyż wydawało mi się, że na kilka ofert była bym dobrym pracownikiem, bo spełniałam wszystkie ich wymagania, a przecież to tylko rozmowa kwalifikacyjna, po której pracodawca podejmuje decyzję; mój zasiłek dla bezrobotnych właśnie się skończył, a przez pandemię mąż zarabia o wiele mniej i martwię się trochę o nasze finanse, gdyż mamy do zrobienia kilka ważnych inwestycji w tym kapitalny remont dachu, bo przecieka i wymianę pieca; kolejny problem, to nasza niepłodność przez którą ostatnio zaczynam znowu bardzo cierpieć – widzę, że w mężu też jest ogromna tęsknota za dzieckiem, serca nam pękają. Ja modlę się że zdwojoną siłą i proszę miłosiernego Boga, lekarza nad wszystkimi lekarzami o uleczenie, o zabranie naszej niepłodnosci, powierzylam mu ostatnio moje całe narządy rodne, by sprawił, aby wszystko w nich prawidłowo funkcjonowało (bo z medycznego punktu widzenia szanse na naturalne poczęcie naszego dziecka=0). Od niedawna zaczęłam się modlić tajemnicami szczęścia św. Brygidy i kiedy odmawiałam ta modlitwę po raz pierwszy, ni stąd ni z owąd na ścierce w łazience pojawiła się chmara mrówek i to tylko w jednym miejscu – myślałam, że może mąż coś słodkiego tam niechcacy rozlał i zajęłam się usuwaniem tego, ale śladu po takim czymś nie znalazłam, dokładnie wytrzepałam ścierkę i pozbyłam się mrówek, następnego dnia wchodzę do łazienki, a tych mrówek w tym samym miejscu co poprzednio jest jeszcze więcej, zaczęłam je deptać, lecz te zaczęły się rozchodzić i wchodzić mi po nogach-pomyślałam, że jest to jakiś znak, ścierkę namoczyłam we wodzie, mrówek się pozbyłam i wysypałam proszek na mrowki, następnego dnia nie było nic; nie minęło kilka dni, kiedy siedząc w kuchni i odmawiając tajemnice szczęścia zauważyłam kątem oka, że po moim ramieniu chodzi szczypawica, trochę się wystraszylam, bo nie wiem skąd się tam znalazła-tego dnia w ogóle nie byłam na dworze, nie miałam otwartych okien i naprawdę nie wiem skąd się ona tam wzięła – było jeszcze wiele innych, „niewytłumaczalnych” znaków i wiem, że sa one po coś, choć jeszcze ich nie rozumiem. Dodam, że codziennie rano i wieczorem odmawiam modlitwę za dusze w czysccu cierpiące i polecam Bogu dusze, które najbardziej potrzebują pomocy i modlitwy–modlitwa za te dusze stała mi się bliska, bo chciałabym im pomóc oczywiście na ile mogę… Mimo nie najlepszego czasu w moim życiu (brak pracy, tylko jeden i to mniejszy dochód, brak dziecka-7 letnie zmagania z niepłodnością), czuję opiekę Matki Bożej; kiedy czytam świadectwa różnych osób, to w moje serce wlewa się e nadzieja i myślę sobie, że Pan Jezus pomoże mi rozwiązać wszystkie te spraw, że czasem po prostu potrzeba czasu, zaufania, pokory… Dodam, że od 2 dni stosuje praktykę leżenia krzyżem i przebłagania Boga za popełnione grzechy oraz kieruję do Niego moje prośby i już teraz za wszystkie otrzymane dary dziękuję. Nie tak dawno znajoma powiedziała mi żeby już dziękować Bogu za dary, których jeszcze nie mamy…
Chwała Panu

  • Ja właśnie odmawiam nowennę w intencji obrony dzieci poczętych zagrożonych zagładą, o zatrzymanie aborcji, zaostrzenie praw antyaborcyjnych w Polsce. Wcześniej odmówiłam trzy razy duchową adopcję dziecka poczętego zagrożonego zagładą. Polecam tą modlitwę. Tak jak dusze czyśćcowe potrzebują naszych modlitw, tak i dzieci poczęte zagrożone aborcją potrzebują obrony, wstawienia się za nimi, bo ich niemego krzyku nikt nie słyszy. Może to taka moja filozofia, prosić o obronę tych dzieci, to Bóg pobłogosławi. Jak w przypowieści o talentach. Jeśli pomnożymy talenty, to otrzymamy więcej i ten co nie pomnoży, będzie mu zabrane i dane temu co pomnożył. Jeśli będzie się kochać te dzieci, których ktoś nie kocha i je odrzuca, to będzie nam dane to co on odrzucił. W sensie, prosić o uratowanie czyjegoś niechcianego dziecka, wtedy to dziecko będzie uratowane i otrzyma się błogosławieństwo macierzyństwa. Myślę, że więcej dzieci by się rodziło i mniej byłoby problemów z zajściem w ciążę, gdyby ludzie na ziemi nie zabijali dzieci poczętych. Tak jak z chorobą- jeden narząd choruje, to choruje całe ciało. Jeśli leczymy jeden narząd, to leczymy całe ciało.

  • Jeszcze polecam przeczytać i rozważyć fragment z Ewangelii Mateusza 25,31-46. Szczególnie wers 40 i 45. Tak mi się skojarzyło podczas odmawiania 2 tajemnicy chwalebnej. Mam taką małą książeczkę do różańca z obrazkami i podane są przy tej tajemnicy dwa fragmenty: J14,2 i Mt 25,40.

  • Aż łzy cisną się do oczu czytając to świadectwo. Agato, jesteś bardzo silną osobą, masz głęboką wiarę. To wspaniałe, że tak walczysz, zawierasz się Bogu i trwasz na modlitwie. U nas w rodzienie ciągle problemy finansowe, przeżyłam depresję, teraz na dodatek walka z niepłodnością, już ponad rok. Jest mi bardzo ciężko, nie rozumiem dlaczego akurat nam się to wszystko przytrafia. Nie znam odpowiedzi, ale ufam, że przyjdzie czas, że będą mamą, że będzie dobrze. Odmawiam 11 Nowennę Pompejańską, ciągle wracam mimo tego, że moja modlitwa jest daleka od ideału, czuję większy spokój i radość. Myślę, że najgorszy czas już za mną. Przynajmniej taką mam nadzieję, zawierzyłam wszystko Bogu i stwierdziłam, że niech się dzieje Jego wola.
    Niech Pan Bóg Ci błogosławi.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    STRON 

    dla "Królowej  Różańca Świętego"

    8