Agata: Moja depresja i rak mamy

Odkąd jestem mężatką od 11 lat znikło moje szczęście.. Jesteśmy nadal w związku natomiast już kilka tygodni od ślubu rozstaliśmy się z krótkimi przerwami. Mamy dwoje dzieci, w tym niepełnosprawne dziecko.. Zawsze byłam samotną matką, ciąże spędziłam sama.. Pojawiły się problemy.. Zrezygnowałam z kariery zawodowej (centrum korporacji, stanowisko kierownicze), nie potrafiłam pogodzić opiekę na dziećmi z nadgodzinami… Spadałam w dół, dół.. Depresja….. Nie potrafiłam spać, strach, lęki… Nie brałam leków. Pomogła nowenna pompejańska.. Po dwóch latach drugi rzut,,, Strach, Wypadłam z rynku pracy a kiedyś taka byłam „rozchwytywana”. Po bardzo dobrych studiach, znajomością języków obcych itd.. Mąż po 10 latach chce przejąć dzieci, wraca z zagranicy. Rozbija nasz dotychczasowy układ rodzinny. Starsze dziecko trafia do psychiatry.. Do tego rak prostaty taty.. Na szczęście wyleczony radioterapią.. Aczkolwiek ma chorobę popromienną. Wsparciem jest dla mnie mama a ja dla niej. Codziennie przychodzi, pomaga przy wnukach… Kochana Mama.. I nagle. Koniec lutego 2020 roku. Nagła operacja ratująca życie mojej mamy.. Po miesiącu wyniki. Rak złośliwy jelita grubego.. Przerzuty.. Ciemność, wir który mnie wciąga… Strach. Nie chcą leczyć mojej mamy. Argument: koronawirus, wstrzymane przyjęcia.. Proszę w jednym szpitalu, drugim. W końcu zostaje przyjęta do poradni onkologicznej. Eadość trwa chwilę. Lekarz po zrobieniu TK i konsultacji telefonicznej odmawia leczenia. Mówi „jest pani zdrowa”, odezwiemy się w grudniu, dostanie wtedy pani jedną chemię, taką kosmetyczną.. Zaraz po tym pękają mojej mamie wezly chłonne na udach… Pojawila się u mnie myśl „zadzwonię do znajomej,mozę mi pomoże”. Cud, Znała ordynator onkologii. W tym samym dniu decyzja pni onkolog – moja mama zostaje szybko przyjeta do szpitala, później dosyłam dokumenty, wszystko załatwiane ekspresem… Pierwsza chemia, druga. Wysiada wątroba, chemia wstrzymana.. Nie daje rady, nie potrafie spać, codziennie płacze. Bezsenność. Zaczynam odmawiać nowennę pompejańską w intencji wielkiej przyjaźni mojej mamy z Panem Bogiem i Matką Boską… Zaczynam bardzo dobrze spac, wysypiam się, jestem spokojniejsza… Moja mama nic nie wie o odmawianej przeze mnie nowennie. W ostatnim dniu nowenny postanawia z wielkim wzruszeniem iść do spowiedzi i komunii sw. Po prawie 50 latach…. Chwała Panie!
Dwa tygodnie temu skonczylam nowennę.. I dziwne, bo wrocila bezsenność, smutek.. Od jutra zaczynam ponownie odmawiać nowennę pompejańską.. Po raz 3ci. Działa jak cudowne lekarstwo, balsam na duszę… I daje wielki łaski… Alleluja!

Nowenna do MB

Częstochowskiej

17 sierpnia - 26 sierpnia

5 11 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Zoya
Zoya
05.07.20 22:04

Najwspanialsze w tym świadectwie jest nawrocenie Twojej mamy po tylu latach. Ta choroba byla po coś potrzebna.

Wiola
Wiola
05.07.20 22:46

A ten fragment w Twoim świadectwie czytalam dwa razy…”W ostatnim dniu nowenny postanawia z wielkim wzruszeniem iść do spowiedzi i komunii sw. Po prawie 50 latach…. Chwała Panie!”
Maryja jest niesamowita… ile potrafi wyprosić u Najwyższego!
A to prawda że Nowenna Pompejańska jest uzależniająca… Nie do odparcia:)
Bądź dzielna, dużo na Ciebie spadło, ale z różańcem w ręku jesteś jak pod dobrym nieprzemakalnym parasolem podczas wielkiej ulewy.

Ewa D.
Ewa D.
06.07.20 11:24

Chwała Mateńce i Najwyższemu!!! Popłakałam się ze wzruszenia!!!!

Weronika
Weronika
06.07.20 11:52

Czy myślała Pani o mszy o uwolnienie?

4
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x