Kamila: Miłość zwycięża zło!

26go maja br. skończyłam część dziękczynną nowenny pompejańskiej. 27dni wcześniej napisałam świadectwo po jej pierwszej części. Było zatytułowane „nadzieja umiera ostatnia”(może jakaś część z Was je kojarzy). Chciałabym dodać, że dla mnie samej świadectwo napisane po pierwszej części było później motywacją do nieustawania w modlitwie w gorszych dniach.
Bo…, o ile w części błagalnej byłam pełna głębokiej nadziei na zmiany, o tyle część dziękczynna była dla mnie ciężką do przejścia. Ciężką w takim sensie, że moja modlitwa była bardzo różna. Pojawiało się zniechęcenie, lenistwo no i wątpliwości. Podczas jej trwania osoba za którą się modliłam odezwała się do mnie kilka razy. Z czasem było to wręcz codzienne pisanie, ale nie był to dla mnie powód do długotrwałej radości. Dotarło do mnie, że nadal czuję się zraniona i przeszkadza mi to, że ona tak po prostu się odzywa jakby nic się wcześniej nie stało. Po kilku dniach od końca nowenny postanowiłam sama urwać kontakt.
Rozpoczęłam drugą nowennę, która również dotyczy tej samej osoby. Jak jest? Dobrze, ale bardzo za nią tęsknię. Czasem tak bardzo, że bez ofiarowania jej Panu Jezusowi nie potrafię się sama uspokoić. Zdarzają się również wątpliwości, smutek, ale jak to mówią: po każdej burzy wychodzi słońce, więc po chwili smutków staram się wstawać na nowo i po prostu cierpliwie czekać.
Oprócz nowenny modliłam się np. do św. Rity, św. Marty, św. Józefa, św. Faustyny, dbałam o codzienna modlitwę Litanią Loretańską oraz odmówiłam Nowennę do MB rozwiązującej węzły. Zamówiłam też msze.
Teraz odmawiam Litanię do Krwi Pana Jezusa powierzając najważniejsze dla mnie -tu na Ziemi- relacje i do św. Józefa. Jestem też w trakcie Nowenny do Najświętszego Serca Pana Jezusa i Różańca do 7 boleści MB. Nie każda modlitwa jest w tej samej intencji, ale prawie każda o rożne łaski dla tej samej osoby.
Nie pisze tego by się chwalić, ale by być może zmotywować kogoś z czytających to świadectwo do dodatkowej modlitwy, np. do świętych, którzy są dużą pomocą.
Dodatkowo nie myślałam, że czytanie Pisma Świętego tak zbliża do Boga. Uświadomiłam to sobie dopiero podczas przerwy od Jego czytania (co istotne, zaczęłam je czytać właśnie dopiero podczas poprzedniej nowenny).
Dotarło też do mnie jak wielką rolę odgrywa Duch Święty, dlatego proszę, pamiętajcie o modlitwie do Niego.
Wiele rzeczy, zdarzenia które się „działy” i „dzieją” są nie do opisania, ale wierzcie, że warto się modlić. Prosić, ale i też dziękować – za wszystko. Ja po ludzku sytuacji, która mnie spotkała bez modlitwy i łaski przeważającego spokoju bym nie przetrwała.
To coś pięknego wiedzieć, że opiekuje się Tobą Maryja.
No i wiecie, co? Warto z Nią i Panem Bogiem tak po prostu porozmawiać, powiedzieć co nas trapi, co cieszy. Gwarantuję, że lepszych przyjaciół nie znajdziecie. 🙂

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Kasia
Kasia
25.06.20 18:53

Jestem w podobnej sytuacji. Również zerwałam kontakt z bardzo bliską mi osobą, bo czułam się zbyt zraniona, zbyt przytłoczona. Bardzo tęsknię za tą osobą, dlatego modle się za nią każdego dnia.
Ostatnio bardzo często odnoszę wrażenie, że gdy kogoś mocno kochamy, ale z jakiś powodów nie możemy być z tą osobą to modlitwa w jej intencji jest czymś niesamowitym, czymś co daję ogromną ulgę, ale też czymś co pozwala uczestniczyć w jakiś sposób w życiu tej osoby. Piękny jest dar modlitwy za kogoś.

Cieszę się, że mogłam przeczytać to świadectwo.
Życzę Ci owocnej przemiany serca 🙂

1
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x