Dorota: W oczekiwaniu na cud

Staramy się z mężem o dziecko już prawie 3 lata. Pierwsza ciąża pojawiła się od razu, ale niestety została poroniona w 10 tyg. Wszyscy lekarze zapewniali nas, za za chwilkę będę w kolejnej ciąży, ale mijały miesiące i ciąży nie było. Wszystkie badania wychodziły w porządku, lekarze rozkładali ręce albo żartowali, ze powinnismy wyjechać na weekend i na pewno zajdę w ciąże. Cała rodzina i znajomi dopytywali o dziecko. A ja była w coraz gorszym stanie psychicznym. Nie mogłam patrzeć na kobiety w ciąży, każda informacja o ciąży w rodzinie lub w grobie znajomych doprowadzała mnie do załamania. Zazdrościłam im wszystkim tak łatwego szczęścia. Moje życie w tamtym okresie było jednym wielkim nieszczęściem, ciagle płakałam, kłóciła się z mężem, on nie wiedział jak mnie pocieszyć. O Nowennie dowiedziałam się już wcześniej, ale pomyślałam, ze to nie dla mnie – do tej pory jedna dziesiątka różańca to było maksimum moich możliwości 🙂 Ale byłam w tak złym stanie psychicznym, ze postanowiłam spróbować. Nie wiem jakim cudem, ale udawało mi się zmówić wszystkie części, chociaż bywało trudno. Do tej pory zmówiłem 4 Nowenny – 3 w intencji poczęcia dziecka i jedna w intencji szczęścia dla mnie i męża w nowym nowo zakupionym mieszkaniu. Na spełnienie moich próśb nadal czekam 🙂 Ale wierze, ze Maryja jeśli taka jest wola Boga spełni je w najlepszym dla nas czasie – może to jeszcze nie ten moment. Nowenna obfitowała w niesamowite dla mnie wydarzenia. Ku swojemu zdziwieniu odkryłam, ze moja wiara leży w gruzach. Że tak naprawdę moja wiara jest pozorna i płytka, prawie ze jej nie ma. Z pomocą Maryi buduje ją od początku. Zaczynam rozumieć Boga, jego miłość, ofiarę Jezusa, moc sakramentów – wcześniej miałam na to wszystko zamknięte serce. Maryja pokazała mi podczas Nowenny stare grzechy, uwolniła od jednego okropnego ciążącego mi od lat, dała odwagę. Zdjęła z serca ciężar związany z nieposiadaniem dziecka. Wcześniej czułam jakby coś mnie przygniatało, zostało to mi zabrane podczas pierwszej już nowenny. Mimo iż nadal czekam na dziecko, jestem szczęśliwa osoba. Wcześniej nic nie potrafiło mnie cieszyć, nie widziałam już sensu życia i dalszej egzystencji. Teraz mam plany na przyszłość i patrzę z nadzieja na to co przyniesie życie 🙂 Jestem szczęśliwa mimo braku. Zauważyłam też, że gdybym wcześniej została mamą, mogłabym skrzywdzić dziecko toksyczną miłością. Relacje z moim mężem uległy poprawie i pogłębieniu. Ku mojemu zaskoczeniu mąż zaczął chodzić do kościoła, wcześniej był z tym problem. Dzisiaj nie muszę go prosić o towarzyszenie we mszy 🙂 Oprócz tego kupiliśmy z wielką łatwością mieszkanie, dawno o tym marzyliśmy, ale jakos nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego lub w odpowiedniej dla nas kwocie. Mnóstwo  cudownych wydarzeń miało miejsce odkąd sięgnęłam za różaniec. Maryjo, Mamo moja, dziękujęCi za to ze przyprowadzilas mnie do siebie!!! Dziękuje za opiekę! Nigdy Ci nie wynagrodzę Twojego dobra 🙂 Przepraszam za to, ze moja modlitwa była często byle jaka, pospieszna i odklepywana. Jeśli ktoś się zastanawia nad Nowenna niech chwyta czym prędzej za różaniec. Gdyby ktoś mi powiedział rok temu, że będę szczęśliwą osobą i to dzięki różańcowi, nie uwierzyłabym. 🙂 A jestem! Pozdrawiam wszystkich czytających 🙂

Nabożeństwo pierwszych sobót

z pięknymi rozważaniami różańcowymi św. biskupa Józefa Sebastiana Pelczara oraz

z tajemnicami światła!

3.4 8 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Patrycja
Patrycja
09.06.20 16:39

Piękne świadectwo 🙂 Podczas starań o dziecko mogę polecić naprotechnologię. Wiele moich znajomych z tego skorzystało i są wśród nich mamy teraz już trojki lub czworki dzieci! Ja też jestem po poronieniu, teraz w 14 tygodniu ciąży i pod opieką lekarza naprotechnologa, i oczywiście pod płaszczem Matki Bożej, ktorej powierzam dzieciątko w Nowennie.

Dorota
Dorota
10.06.20 17:31

Dorotko moja imienniczko. Śliczne świadectwo. Ja mam bardzo pogmatwane życie. Mnóstwo problemów i mimo iż moja modlitwa czasami jest odklepana to też się modlę. Matuchna ja przyjmie i zniesie przed tron Boży. Nie wypuszczajcie różańca z rąk. Bo kto ma różaniec w dłoń i tego Matka Boska chroni. Módlcie się.

Hanna
Hanna
16.06.20 08:19

Wspaniałe świadectwo, czytałam ze łzami w oczach. Niech Wam Pan Bóg Błogosławi. My także z mężem nadal czekamy na maleństwo i wierzę, że przyjdzie czas, w którym będziemy szczęśliwą rodziną z dziećmi. Ja odmówiłam 10 Nowenn w swoim życiu, wiele się zmieniło, wiele dobra się zadziało za co jestem ogromnie wdzięczna Maryi i Bogu, ale nadal czuję niepokój w sercu, staram się żyć i funkcjonować, ale ból jest duży, ciężko mi się cieszyć na co dzień. Nieustannie się modlę, teraz mam przerwę od Pompejanki (odmawiam teraz Nowennę do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły), ale zamierzam wrócić, aby skończyć ją 15 sierpnia.… Czytaj więcej »

3
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x