Angelika: Nadzieja umiera ostatnia

To moje drugie świadectwo.W ostatnim pisałam o walce o moje małżeństwo.Modlę się za uratowanie już od 14 miesięcy.Czy coś się zmieniło w moim życiu?Moje modlitwy nie zostały wysłuchane.Mąż ma kochankę,nienawidzi mnie,złożył pozew rozwodowy i zerwał kontakt nawet z synem.Nie odbiera telefonu,jest zimny i obcy.Czy ufam że jeszcze coś się zmien,tak naprawdę to sama już nie wiem.Wiem napewno,że kocham i ufam całkowicie Mateczce.Czuję jej obecność w swoim życiu.Otrzymałam wiele innych łask.i bardzo za nie Mateczko dziękuję.Największą łaską jest mieć taką ukochaną Matkę,która ociera łzy, podnosi z upadku i nie pozwala tracić nadziei.Modlcie się i nigdy nie rozstawajcie się z różańcem,bo tylko w nim siła i nadzieja.Kocham Cię Mateczko ❤️❤️❤️ Proszę pomódlcie się za mnie

  • Witam Cię Angeliko. Mam podobnie jak Ty tylko że ja zostałem z córką. Żona przychodzi do córki ale większość wizyt kończy się nieprzyjemnie – też woli być z kochankiem a dziecku mówi że jej nie zostawiła – ot ciekawostka. Różnica jest jeszcze taka że u mnie mija pół roku – ale widzę że i po ponad roku boli dalej. Mądry ksiądz powiedział mi że byliście państwo jednym ciałem – dlatego jak Pan sobie urwie rękę czy nogę to musi boleć – co fakt to fakt boli straszliwie. Ja już też po dwoch nowennach jestem jak dotąd były pewne małe cuda które Matka ofiarowała ale tylko dotyczące mnie.
    I tu muszę znów prosić kochani piszcie świadectwa spełnionych intencji a nie takich które wciąż oczekują na – wydarzenie się. Wybacz Angeliko wiem że cierpisz – wiem bom bratnia dusza ale to co opisałaś nie jest świadectwem. Dziś będziesz u mnie w modlitwie i ja Ciebie też o nią poproszę by nasi małżonkowie się opamiętali.
    Pozdrawiam Cię serdecznie i polecam grupę Sychar

    • Jacek a może jedna nowennę poświęć w intencji kochanka żony. Są świadectwa że po odmówieniu nowenny sytuacja się zmieniła.

    • Ja uratowałam swoje małżeństwo ponad rok temu, chce w końcu dać świadectwo ale widzę że się tu na tej stronie pozmieniało i nie wiem gdzie je można zostawić/wysłać…
      Nigdy nie traćcie nadziei złemu duchowi o to chodzi żebyście przestali walczyć …ale to musi być walka z miłością i z różańcem i dzieją się cuda….

  • A ja mam pytanie:dlaczego ostatnio tak malo komentarzy jest? Juz prawie nie ma tu ludzi

    • Może po prostu część osób wróciła już do normalnego trybu pracy plus włączyło się o odmawianie wielkiej nowenny stąd zaglądają tu rzadziej, głównie po to by tylko przeczytać świadectwa.

    • Maju jestem tu codziennie – świadectwa i modlitwa dają mi nadzieję w mym położeniu.

  • Ja już za męża modlę się 9 miesięcy. Odszedł też do kochanki złożył pozew
    Bardzo cierpię. Za tovw Boże Ciało miałam przyjemność wyspowiadać się z moich ciężkich grzechów. Chwała Panu za to i niech moje oczyszczenie i uwolnienie z grzechów zaowocuje w naszym małżeństwie i otworzy serce mojego męża na sakrament małżeństwa

    • Odmawiam drugą nowennę ,wciąż wierzę w powrót mojego męża,ktory odszedl ode mnie 7 miesięcy temu po 30latach.Tęsknię za nim,ale modlitwy podnoszą mnie na duchu z każdym dniem.Niestety mam juz termin rozprawy rozwodowej i nie chce aby ona się odbyła.Proszę wszystkich o wsparcie i modlitwy w tej intencji.Mam nadzieje,że będę mogła opisać kiedyś moje świadectwo ,które będzie wsparciem dla innych.

    • Iwonko nie poddawaj się i Wałcz nowenną..Ja osobiście widzę,że u mnie tak po ludzku to koniec .Już gorzej być nie może i wiem,że to zło się szarpie.Ale dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego

      • Angelika za męża odmawiam już 6NP on tak bardzo się zmienił. Po ludzku też nie widzę szans, wiem że dla Boga nie ma rzeczy nie mozliwych i wiara czyni cuda jak ks. Mi na spowiedzi powiedział że „cierpienie jest drogą do zbawienia” trzymam się tego kurczowo i wierzę w cud

  • Witam!! Droga Angeliko! Będę modlić się również i o Twoje małżeństwo. Ja także przeszłam przez rozpacz i potężny ból w swoim małżeństwie które się rozpadało przez 4 lata. W tym czasie błagałam Maryję poprzez nowennę pompejańską aby nas ratowała, moją rodzinę. W czasie pierwszej pompejanki działo wszystko nie tak.. nawet śmierć tragiczna mojego ojca i okropna oschłość męża jakbym była powietrzem.zadnego wsparcia. Modliłam się kazdego dnia bo dzięki Bogu wytrwałam w tym wszystkim, nawet już i klócilam się z samym Bogiem. Bo już nie dawałam rady przechodzić takich prób , bo Hiobem nie jestem, tylko sobą . Ale w pewnym momencie z bezsilności wypowiadając Jezu ty się tym zajmij, poddałam się. Od świąt Wielkanocnych jesteśmy z mężem znów razem po 3 latach separacji, znów jesteśmy rodziną. Nasze dzieci widzą miłość a nie złość i nienawiść. Trzeba zaufać Bogu i dać się prowadzic. Czego Tobie Angeliko życzę.. zaufaj Bogu Jezu ty się tym zajmij!!

    • ,,Jezu Ty się tym zajmij”ma ogromną moc…sama tego dośiwadczyłam, gdy w bezsilności płacząc to wypowiedziałam i nie dość że wtedy samo światło zapaliło mi się w aucie jadąc późnym wieczorem to taki spokój nagle na mnie spłynął. I po godz jazdy dostałam telefon i sytuacją się odwróciła o 180 stopni. Teraz też jestem w cieżkiej sytuacji i tą samą osobą- mężem, to czuję że skoro wtedy Jezus tak cudownie zadziałał swoją milością to teraz też uzdrowi nasze małżeństwo zagrożone rozwodem. JEZU UFAM.TOBIE TY SIĘ TYM ZAJMIJ

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    STRON 

    dla "Królowej  Różańca Świętego"

    8