Aleksandra: Małżeństwo od nowa

Zdecydowałam się na opisanie mojej historii. Długiej historii.
Poznaliśmy się kiedy ja byłam po rozstaniu z narzeczonym. Miałam wtedy 25 lat, on 24.
Poznaliśmy się dzięki znajomym. Zaiskrzyło. Szybko podjęliśmy decyzję o wspólnej przyszłości.
Rok od poznania się podjelismy decyzję o ślubie. Przed ślubem nie mieszkaliśmy razem, zawsze byłam wierząca, chociaż nie ukrywam że dochodziło między nami do zbliżeń. Do ślubu było pięknie. Później mieszkaliśmy jakiś czas z rodzicami. Kredyt, budowa domu, w tym czasie pierwsze dziecko, przeprowadzka do nowego, wymarzonego domu, niedługo potem drugie dziecko.
Problemy w relacji między nami zaczęły się w trakcie budowy domu. Ja byłam w domu z dzieckiem, mąż pracowal zawodowo a po pracy jeszcze na budowie. Nie dostrzegał mojej samotności, wracał zmęczony, nie miał czasu dla mnie, dla dziecka. Zaczęły się jakieś kłótnie, ale mimo to zdecydowaliśmy się na drugie dziecko.
Mąż wciąż pracował, ja w nieco gorszej sytuacji, po drugim dziecku straciłam prace, ciężko było mi znaleźć nową. Dodatkowo czułam się bardzo nieatrakcyjna, nie dopuszczałam męża do siebie, czułam się zmęczona byciem ciągle z dziećmi w domu. Sama.
Znalazłam wreszcie pracę, miałam więcej czasu dla siebie. Poza domem.
Dzieci poszły do przedszkola. Mimo to między mną i mężem nie było już tak dobrze jak na początku. Ja byłam zbyt dumna żeby pozwolić mu na zbliżenia.
Po kilku latach nagle maz powiedział że następnego dnia się wyprowadza. Że to koniec. Mój świat się zawalił. Płakałam. Pierwsze święta bez męża. Pierwsze wakacje. Bez pomocy w domu. Po jakimś czasie dowiedziałam się że ma kochanke. Ze mieszkają razem. Że planują wspólną przyszłość. Moja złość była ogromna. Na początku pogniewałam się na Boga. Później jednak zrozumiałam ze wszystko jest po coś. Zaczęłam odmawiać nowennę. Pierwszą, drugą. W tym czasie sprawa rozwodowa, robiłam wszystko żeby ją przeciągnąć jak najdłużej.
Mąż zakochany w tamtej kobiecie. Po dwóch latach mieszkania z nią traktował mnie jak obcą osobę. Obrażał mnie i gardził mną. Przechodził drugą młodość. Ja wciąż trwałam w modlitwach. Nowenna, zawierzenie małżeństwa na Jasnej Górze, nie rozstawałam się z różańcem. Modliłam się również o nawrócenie tamtej kobiety. Mijały kolejne lata. Nic się nie zmieniało. Zaczęłam już nawet żyć tak, jakbym nie miała nadziei na jego powrót. Kiedy mój adwokat powiedział, że niestety sprawa zbliża się ku końcowi i wszystko wskazuje na to że sąd orzeknie rozwód nagle stał się cud. 7 lat po wprowadzce męża- wrócił. Zadzwonił i powiedział że musimy porozmawiać i że przyjedzie do naszego domu. Tak! Użył słów „naszego domu”.
Umówiliśmy się na dzień kiedy dzieci miały dodatkowe zajęcia po lekcjach. Przyjechał. Rozmawialiśmy jak kiedyś. Jak przed ślubem. Przeprosił. Ja słuchałam. Mówił jak bardzo żałuje . Mówił że ostatniej nocy obudził się w środku nocy i poczuł, że to co robi to zło, że musi jak najszybciej ze mną porozmawiać. Słuchałam, patrzyłam na niego. Napawałam się każdym jego słowem. Dodam, że w nocy w której mąż mówił że tak nagle się obudził, długo modliłam się różańcem. Powiedziałam wtedy do Boga „już nie proszę. Oddaję wszystko Tobie. Zrób jak uważasz „.
Wstałam od stołu, podeszłam do niego, przytuliłam go i powiedziałam że go kocham. On mnie objął i powiedział że kocha i zawsze mnie kochał. Doszło miedzy nami do zblizenia. Tak bardzo go wtedy pragnęłam, był taki czuły.
Nasze „rozstanie” trwalo 7 lat. 7 długich, trudnych lat. 7 lat modlitw.
Udało się. Teraz wszystko jest tak, jak było na początku, zapatrzeni w siebie, kochamy się, ufamy sobie, słuchamy sienie nawzajem. Nie popełnimy juz tych błędów co kiedyś.
Nasze małżeństwo rozpoczęło się na nowo.

Moje modlitwy zostały wysłuchane.
Jezu ufam Tobie !

Potrzebujesz przewodnika który pomoże Ci zwalczyć grzechy i słabości ?

  • Niesamowite świadectwo. Ja też modlę się o powrót męża do rodziny od blisko dwóch lat. Jeszcze mam nadzieję że wydarzy się cud i wróci, chociaż bywają chwile, że tracę wiarę, że tak się stanie. Ile mi jeszcze sił starczy na czekanie tego nie wiem. Modlę się o powrót męża ale i o to byśmy umieli sobie przebaczyć, bo szczerze to nie wiem czy potrafiłabym . Już chwilami modlę się i proszę Boga żeby zrobił co chce, bo ja już sama nie wiem co robić. Czekać z nadzieją że wróci, układać życie bez niego? Póki co nic się nie zmienia. Ja ciągle pytam Boga co mam robić i dalej nic nie wiem. Też zawierzylam swoje małżeństwo Matce Bożej na Jasnej Górze. Twoje swiadectwo daje nadzieję, ale aż tyle lat czekać. Nie wiem czy bym potrafiła.

    • Myślę że „nic się nie dzieje” właśnie dlatego, że ciągle dopuszczasz do siebie myśli wykluczające się nawzajem. Jeśli macie ślub kościelny to o jakim „układaniu”sobie życia jest mowa? W grę wchodzi tylko dożywotni celibat i wierność złożonej przysiedze oraz cieszenie się życiem…. Jeśli zaś w grę wchodzi cudzolostwo to nic dziwnego,że mąż nie wraca- diabłu zależy właśnie na tym aby małżonków oddzielić na zawsze i pogrążyć w ciężkim grzechu.
      Przepraszam,że może trochę brutalnie ale ostatnio zbyt dużo tragedii tego typu mam przed oczyma i nie mam już najmniejszych wątpliwości, że tu trzeba być radykalnym: tak=tak, nie= nie…

      • Andrzejowa zgadzam sie z Toba. Ale pisząc o ułożeniu życia miałam na myśli zupelnie co innego. Zostałam w domu sama, w domu, który nie jest mój, tylko wspólny . Nie mamy podziału majatku. I w tym kontekście pisałam o ukladani sobie zycia.

        • Agata a może mąż ma jakieś poranienia z dzieciństwa,osoba która jest zraniona w dzieciństwie nie potrafi kochać tak naprawdę…..ja też jestem w podobnej sytuacji jak Ty. I to jest zrozumiałe że nie wiesz co dalej, ja odnalazłam spokój i nie myślę o tym i nie planuje ukladania sobie życia. Zaakceptuj ta sytuacje że jesteś sama i się módl,nie kaatuj się myślami że jestes sama,a on jest z inną musisz odzyskać wewnętrzny spokój.Mnie dopiero wyciszyło jak zaczęłam się modlić o pokorę……. czyli zaakceptować teraz ta chwilę i zobaczysz jak wróci do Ciebie życie…..

          • Katrin, a jak długo jesteś sama? Trudno tak to zaakceptowac, tym bardziej , ze zostałam sama w domu. Jest mi nawet fizycznie ciezko wszystko sama ogarnąć. Nie wiem jakie plany ma mąż. Kupił mieszkanie, które urzadza, ja zostalam sama w domu z dziećmi, ale czy nie bedzie kiedyś chcialabym mu splacila polowe domu. Ciezko o tym.wszystkim nie myśleć.

            • Agata jestem już koło 4 lat sama, jak masz tylko możliwość idź przed Najświętszy Sakrament i módl się, wyplacz swój ból …. jeśli jest ci finansowo ciężko chodź jak najczęściej na msze a zobaczysz jak się będzie polepszało…to pisze ze swojego doświadczenia…. Maryja poukłada Ci życie uwierz mi. Jeśli masz siłę się modlić oddaj intencjie Maryji bo ty nie wiesz o co masz się modlić…..i pisz czy sa zmiany, czytaj komentarze eni….. musisz odzyskać grunt pod nogami…..:)

          • Katrin kup „Uzdrowienie międzypokoleniowe” DeGrandis,używaną za parę groszy kupisz, przyda Ci się.
            Pisze autor Jezusa mamy w sercu a dziadka w kościach. Skąd się to wszystko wzięło u Ciebie,dojdziesz do tego.

            • Enia polecasz tą książkę, ale czy to jest zgodne z tym co nakazuje Episkopat? Jedni księża zachęcają a inni odradzają taka modlitwę. Nie wiem co o tym sądzić…

            • Justyna N na yt są odcinki Boża Moc, o ile dobrze pamiętam odc 5, jest modlitwa z tej książki,prowadzi Jacek.Pod koniec są też modlitwy.Bóg działa,uzdrawia,uwalnia przez internet.
              Też odcinki Roberta „Prowadzi mnie Jezus”.
              Polecam

            • Dzięki Eniu, poczytam o książce i odslucham na yt błogosławionego popołudnia

        • Masz absolutną rację- trzeba żyć dalej i życzę wiele Łaski Bożej w dalszym życiu

  • Ależ z Ciebie Wojowniczka!
    Nie wyobrażam sobie ile łez wypłakałaś przez te 7 ciężkich lat. Nie mniejszym cudem od takiej „Szawłowej” przemiany Twojego męża jest to, że umiałaś tak walczyć i przebaczyć. Niech Wam Bóg błogosławi!

    • Ewo, nie poddawaj się, pamiętam o Tobie ciągle w modlitwie odkąd z 1,5 miesiąca temu poprosiłaś o to na forum, będzie dobrze, ufaj 🙂

      • Sofijko bardzo, bardzo dziękuję za te modlitwy, które wypraszałaś w mojej intencji. Ja również będę pamiętała o Tobie modląc się do Mateńki

  • przepiękne świadectwo, ciesze sie że twoja wiara była tak silna, zasłużenie dostałaś swoją nagrode, błogosławieńswa Bożego wam życze

  • Piękne świadectwo i bardzo za nie dziękuję. Jak bym czytała o dobie. Walczę o swoje małżeństwo 5 lat i też już chce się poddać. A tu takie słowa i nadzieja że jeszcze wszystko jest możliwe . Dziękuję niech Wam Pan Bóg Błogosławi

      • Mąż z kochanką mieszka ze mną nie rozmawia jeździ kolo domu. Sąd orzekł rozwód z orzekaniem jego winy mąż złożył apelacje i tak ponad rok wisi to w powietrzu. Podział majątku też się odwleka teraz sprawa 21sierpnia . Patrząc z punktu widzenia po ludzku beznadziejnie. Wczoraj powiedziałam że już mam dość nie mam siły dłużej waliczyć o niego i tu takie świadectwo otworzyłam

        • Nie poddawaj się.
          Ja też miałam przed sobą wizję rozwodu, tak jak pisałam, 7 lat, zbliżająca się ostatnia rozprawa. Cuda się dzieją! Bóg działa i w odpowiednim momencie czyni swoją wolę.

        • Elu,
          Podziwiam za wytrwałość,
          te modlitwy na pewno przyniosą dobro. Przyjmij moje wsparcie, z Bogiem.

          • Wielkie Bóg zapłać.może i tak będzie ale brak już sił . Podjęłam się 9 pierwszych śród miesiąca post chleb i woda i to jest ten ostatni czas jaki sobie dałam i odpuszczam nie mam sił

  • Jakie urocze świadectwo, piękne w swojej treści i stylu. Aż się popłakałam. I jak tu nie wierzyć w moc modlitwy różańcowej, w potęgę Matki Najświętszej, w dobroć i wszechmoc Boga… Nic… tylko modlić się na różańcu i oddawać ciągle i wszystko Bogu przez ręce Maryi- naszej Niebieskiej Matki.

    Boże, dziękuję Tobie za kolejne uratowane małżeństwo, a Autorce za napisanie świadectwa.

  • Jedno z piękniejszych świadectw jakie przeczytałam tutaj. Niech Wam Pan Bóg błogosławi.

  • Chwała Panu na Wysokościach a na ziemi pokój ludziom dobrej woli! Boże spraw dla mnie cud!

  • Piekne i wzruszające świadectwo na tym forum. Dawno nie czytałam tu czegoś równie MOCNEGO i chwała Bogu i Maryi za tę łaskę

  • To świadectwo powinno być w jakiś sposób na stałe przypięte w najbardziej dostępnych, aby ludzie na nie natrafiali. Dużo ludzi z taką sytuacją szuka pociechy i nadziei.
    Chwała Panu.

  • Szczęka mi opadła – coś pięknego! Takie świadectwo da nadzieje wielu w tej sytuacji. Pan jest wielki! Alleluja!

  • Piękne świadectwo, mój mąż podjął decyzję o rozstaniu prawie rok temu. Ja czekam i trwam na modlitwie, choć oczywiście bywają gorsze dni, ale jak czytam takie świadectwa to mam więcej wiary i nadziei na pojednanie z mężem. Bóg zapłać! 

  • Mąż to facet – Ci w znakomitej większości wracają do swych żon i dzieci. Nie wierzysz? Zobacz jak mało jest na forum mężczyzn do których żony powróciły. Czasem zdarza się świadectwo męża jedno na kilka stron. O czym to świadczy ano o tym że mężczyźni wracają częściej – to pewnie wynika z poczucia odpowiedzialnośći wpajanego mężczyznom od dziecka. Co się wpaja kobietom nie wiem.
    Moja żona poszła z innym od stycznia nie mieszka juz ze mną. Dodatkowo dziecko wybrało też zycie z tatą a mamusia ano właśnie to słowo jakoś się dezaktualizuje w moim poczuciu co do niektórych Pań. Oczywiście nie generalizuję. Dokładnie wiem że i faceci bywają ojcostwa niegodni. Kosmaty miesza na całym świecie, wszedzie dzieje się podobnie dlatego trwajmy na modlitwie. Jedni za drugich. Wszystkich pozdrawiam życząc powrotu tak mężów jak i żon.

    • Jacek mężowie częściej wracają, tylko dlatego, że częściej odchodzą od żon. Gdy rozpadają się małżeństwa też zdecydowanie częściej to żony trwają w wierności i modlą sie o powrót męża.Dlatego też jest wiecej swiadect, które piszą kobiety. Ja modle się od prawie dwóch lat o powrót męża. Ty także się nie poddawaj. Wszystkiego dobrego dla Ciebie.

      • Chciałbym byś miała rację Agato jednak nie jestem pewny czy mężów odchodzi więcej. Wyobraż sobie że w Polsce już tylko 40% kobiet otrzymuje opiekę nad dzieckiem po rozwodzie. O czym to świadczy? Ano niestety kobiety gonią mężczyzn w każdej złej dziedzinie (bo ja wcale nie chronię facetów porzucających żony). Naprawdę chciałbym byś miała rację wtedy moje nadzieje na powrót żony by wzrosły – niestety widoki marne. Tak jak wspomniałaś już tylko Pan Bóg może nawrócić moją współmałżonkę. Serdecznie pozdrawiam

        • Tak naprawdę to nie ważne kto kogo zostawił.Mnie zostawil mąż, Ciebie żona. Jest mało małżeństw, które walczą. Niestety jest ogólne przyzwolenie na rozwody, które uznaje się za coś normalnego. U mnie jak maż odszedł sami tesciowie stwierdzili, ze to normalne, że wróci do mnie to wróci, a jak nie to i tak z kimś będzie, bo facet nie może być sam, a ja jestem w takim wieku, że też mogę sobie z kimś życie jeszcze ułożyć. Przestalam istnieć jako ktoś, kto należał do rodziny. Wystarczy nawet zauważyć na fb jak ktoś, kto jest po rozwodzie bierze kolejny ślub cywilny i dodaje zdjecia z ” nową” żoną , albo dodaje zdjęcia dziecka ze zwiazku poza sakramentalnego ile ma gratulacji. Nikt, kto składa te gratulacje nie myśli jak czuje się ta „pierwsza” żona czy dzieci, które ów małżonek już ma. Z drugiej strony trudno jest też taką zdradę przebaczyć, nie unieść się pychą, honorem i walczyć o współmałżonka, który skrzywdził. Ja sama modlę się o powrót męża, ale też o łaskę przebaczenia dla nas małżonków. Czasami zastanawiam się, jakby mąż wrócił,czy dałabym radę na nowo zaufać, jak na nowo to wszystko poukładać. I zdaje sobie sprawę, że dla wielu osób jest to wręcz nienormalne, uważa się, że ktoś kto wybacza zdradę nie szanuje siebie, daje się upokarzać. Ja wierzę, czytając nawt świadectwa uratowanych małżeństw, że jeśli Bóg daje łaskę powrotu współmałżonka, to daje też łaskę przebaczenia. Także nam pozostaje tylko modlić się i pokladać nadzieję że Bóg to wszystko poukładać, bo sami nic nie możemy. Pozdrawiam. Pomodlę się za Twoje małżeństwo.

          • Agato pełna zgoda. Co do wybaczenia zdrady to u mnie była nie jedna poprzednie wybaczylem nawet nigdy do nich nie wracałem. Udało się bez problemów ale wtedy też Pan Bóg zainterweniował. Pewnej nocy wtedy w tamtym kryzysie aż usiadlem na łóżku słysząc słowa – kochaj ją i pomagaj jej. To wystarczyło. Dziś niestety nie mam żadnego wplywu na żonę tak jak pewnie Ty na męża ale tak jak napisałaś ma Bóg i do niego się o współałżonkę modlę. Myślę że jak wróci to na pewno łatwo od razu nie będzie i będzie jeszcze wiele czasu boleć, ale pokładam nadzieję że jeśli to „wtedy” nastąpi to i Pan da nam siłę by przebaczyć. Ja za Twoje małżeństwo modliłem się już też wczoraj dziś też bedę pamiętał.

  • WSZYSTKO w naszym zyciu est mozliwe do naprawy przez BOGA.
    Wiara czyni te cuda.
    Tak bylo, jest i bedzie.

    Proscie Ducha Switego o prowadzenie w kryzysach
    Proscie Matke Boza rozwiazujaca WEZLY
    Jesli jestescie Mocni w postanowieniach i Konsekwentni w realizacji proscie
    poprzez Nowenne Pompejanska.

    Pisze to z wlasnego doswiadczenia.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn pompejański i otrzymuj comiesięczne wiadomości