Sara: To jest relacja, a więc należy ufać

Miałam konkretną intencję, w której się modliłam i była to sprawa związkowa. Po drodze Maryja dotknęła innej, nierozwiązanej sprawy w moim życiu, jeden problem towarzyszył mi od kilkunastu lat, a nagle zniknął z dnia na dzień – być może pomógł w tym okres Wielkiego Postu, ale był to problem-nałóg, o którego pozbyciu się po kilkunastu latach walki mogę śmiało pisać w kategoriach cudu. Moja główna intencja się nie spełniła, jednak pod koniec nowenny miałam przesłanki do tego, że może tak się stać i spełni się. Niestety swoim działaniem spowodowałam kompletne odwrócenie tej sytuacji, ponieważ bardzo we wszystko zwątpiłam w czasie świątecznym, mając zbyt duże wymagania odnośnie rozwiązania tej sytuacji wraz z końcem nowenny. Poczułam taką rozpacz i beznadziejny obraz sytuacji, o którą się modliłam ponad 50 dni, że całą złość skierowałam na Boga złoszcząc się, że nie otrzymuję od niego pomocy, a codziennie czytam szczęśliwe świadectwa innych osób. Ta sytuacja bardzo mocno wpłynęła na moje przeżycie Świąt i negatywnie się przyczyniła do tego co się zadziało między mną, a moim chłopakiem, krótko mówiąc pokłóciliśmy się bardzo, a raczej ja wyrzuciłam mu tak wiele, że do końca nie wiem po tym, czy będziemy razem. A przecież intencja dotyczyła związku. Mam z tego taki wniosek, że nie potrafiłam do końca zaufać i mimo, że widziałam działanie Matki Bożej w innej sprawie, moje wątpliwości wygrywały i doprowadziły finalnie do bardzo złej sytuacji. Bardzo ciężko było mi w sobie wygenerować wdzięczność w drugiej części nowenny, ponieważ w myślach przesądzałam, że sprawa może nie ułożyć się pomyślnie i miałam w sobie dużo złości, że mam dziękować za coś, co się nie wydarzyło. Jeżeli mogę komukolwiek poradzić coś po tej sytuacji i po odmówieniu całej nowenny – nie narzucajcie sobie presji, że coś musi się wydarzyć od razu lub obrazu Boga, który pozostawia człowieka samego, a innym pomaga. Takie myślenie jest bardzo kuszące i ja temu uległam, czego teraz żałuję. Chcę jeszcze bardziej zaufać Matce Bożej i oddać Jej to wszystko – postanowiłam, że rozpoczyna drugą NP., która zakończy się dokładnie tydzień po Zielonych Świątkach.

Nowenna 

do św. Rity

13 - 21 maja

  • Bardzo dziękuję za świadectwo. Twoje słowa: „nie narzucajcie sobie presji, że coś musi się wydarzyć od razu lub obrazu Boga, który pozostawia człowieka samego, a innym pomaga” bardzo mnie dotknęły, gdyż ja mam czasami tak, że kłócę się z Bogiem, a nawet z Maryją, że jeszcze np. nie zostałam uzdrowiona, czy też nie otrzymałam innych łask, o które proszę od dawna. Jednak, nie przestaję się modlić, przepraszam i Bóg pokazuje mi jakie wielkie i małe rzeczy mi uczynił i czyni cały czas.

  • To, że to świadectwo pojawiło się właśnie dziś jest moim prywatnym cudem, dziękuję 🙂
    Niech Cię Mateńka prowadzi 🙂

  • Polecam przeczytać książkę 'od lęku do wiary'. Naprawdę dając Duchowi dostęp do serca, aby mówił przez tą książkę, może ona bardzo dużo zmienić. Też miałam problem z zaufaniem, modlę się długo o dobrego męża a na razie nie spotkałam odpowiedniej osoby, ale książki tego typu wnoszą bardzo dużo dobrych treści, a przy przebywaniu w Bożej obecności, Duch święty może z tego uczynić wielkie rzeczy i w końcu pozbierać połamane serce, powiedzieć ' nie bój się, wierz tylko'
    I to właśnie mnie spotkało, dlatego trwaj ❤ bez względu na cokolwiek trwaj
    I jeszcze raz szczerze polecam książkę, jest tam wiele o tym 🙂

  • I sami widzicie…Maryja prawie nigdy nie pomaga w takich intencjach. Samotność ponad wszystko. Mamy czekać na ideał a ideałów nie ma. Wkurza mnie ta nowenna. Czasami mam wrażenie że nowenna wręcz wszystko rozwala a nie pomaga.

      • Tak Ci pomaga że jesteś sam i nigdy nie byłeś w żadnej relacji. Tłumacz sobie dalej że to dla Twojego dobra.

          • To prawda tak mówiłam. Co nie zmienia faktu że zaczynam uważam że modlitwa w intencji spraw sercowych to zakrzywianie rzeczywistości. Bóg nie ma nic do tego i nie będzie pomagał w tej kwestii. Był czas że też tak myślałam a dziś wiem że to była ułłuda. To że spotkałam pewnego faceta to był czysty przypadek, którego następstwem była zła relacja. Jakby było inaczej to nad Poznaniem ludzi czuwałby Bóg, czyli idac za tym rokiem myslania to Bóg postawił mi na drodze żonatego po to aby doprowadzić do mojej depresji. Ale wszyscy zaczęli mi mówić że to przeze mnie, bo to ja uległam tej relacji. Także to że kogoś poznajemy to czysty przypadek. Bóg niczym nie kieruje.

            • Ona, my ludzie mamy wolną wolę. To nie Bóg postawił na Twojej drodze tamtego mężczyznę. Codziennie (nie teraz co prawda, ale normalnie) spotykamy setki, tysiące ludzi. To nie Bóg nakazał Wam wejść w relację. Ona, mężczyźni na kilometr wyczuwają kobiety, które bardzo pragną bliskości, miłości itd. Właśnie dlatego tamten mężczyzna Cię wykorzystał. Potraktował bardzo okrutnie swoją żonę i Ciebie też. Dlatego też namawiam Cię do konsultacji z psychologiem. Jesteś teraz bardzo poobijana emocjonalnie i psychicznie. W takim stanie może Ci być bardzo trudno zbudować zdrowy związek polegający na zdrowej relacji. Możesz ponownie wpakować się w toksyczny układ. Na razie nie dąż do związku. Na razie porządnie wylecz rany po toksycznej relacji. Modląc się o dobrego męża pamiętaj, że nie każdy napotkany mężczyzna jest odpowiedzią na Twoją modlitwę, a już na pewno odpowiedzią na modlitwę nie jest mężczyzna żonaty.

            • Żonaty mężczyzna nigdy nie jest odpowiedzią Boga na modlitwę o dobrego męża. Żonaty mężczyzna szukający relacji pozamałżeńskiej jest niedojrzałym egoistą szukającym odskoczni od żony i dzieci. Wiele można o takim mężczyźnie powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest godny zaufania. Taki człowiek krzywdzi żonę, dzieci i kobietę, z którą nawiązuje pozamałżeńską relację. Taki związek, taka relacja nigdy nie jest odpowiedzią Boga na modlitwę o dobrego męża. Takiemu mężczyźnie trzeba mówić NIE – bez względu na to, jaki jest przystojny, czuły, delikatny i jak bardzo żali się na swój ”biedny, małżeński los”.

            • I jeszcze jedno – pracuję z żonatymi panami, ale do głowy mi nie przyszło uważać, że Bóg ich postawił na mojej drodze. A już na pewno nie postawił ich na mojej drodze żebyśmy tworzyli pozamałżeńskie związki.

            • przecież wszyscy znamy 6 i 7 przykazanie 😉
              co mi po skradzionym mężu

        • I dzięki Bogu za to że byłem sam i nie byłem w żadnej relacji, to jest największa łaska od Niego moja Droga! Bo byłem chłopcem i pewnie skrzywdziłbym inne kobiety swoim postępowaniem – nie znam co prawda Twojej historii, ale możliwe, że skrzywdziłbym inne kobiety tak jak ten facet skrzywdził Ciebie. Tak więc ja uważam, że to co się w moim życiu wydarzyło jest nie tylko dla mojego dobra, ale także dla dobra innych 😉

  • Droga Ona,
    Bóg jest żywy i jest Bogiem dobrym. Moja znajoma modliła się o dobrego męża akurat nie Nowenną, ale jeżdżąc na pielgrzymki, zwyczajnie prosząc Boga o dobrego, wierzącego męża. I tak się stało, takiego męża ma. I nie przyszło jej do głowy budowanie związku opartego na „niebożych” zasadach.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!