Katarzyna: Wewnętrzny spokój

Zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską w pewnej ważnej dla mnie intencji (sprawy sercowe), prosząc o otrzymanie tzw. drugiej szansy dla naszej relacji. Nowennę zaczęłam odmawiać w Wielką Środę. Pierwszych kilka dni było trudnych. Codziennie bolała mnie głowa, a w nocy z Wielkiego Piątku na Wielką Sobotę śniło mi się, że sprawa potoczyła się w zupełnie odwrotny sposób, niż się o to modlę.
Dodatkowo w Wielką Sobotę rozpoczęłam jeszcze odmawianie nowenny do św. Rity. I tego dnia nastąpił przełom jeśli chodzi o moje samopoczucie. Zawsze modląc się bardzo skupiałam się na słowach modlitwy i z zamkniętymi oczami wyobrażałam sobie Maryję. Drugiego dnia Świąt Wielkanocnych poczułam wewnętrzny spokój. Tak, jakbym dostała znak, że moja prośba zostanie wysłuchana, tylko mam być cierpliwa i spokojnie trwać na modlitwie. Nie wiem, jak mam to określić, ale poczułam się taka przytulona przez Maryję. I tak czuję się do dziś, a dzisiaj właśnie jest 10 dzień mojej nowenny. Nie jestem jeszcze nawet w połowie, ale widzę, co się we mnie zmieniło. Moja modlitwa jest spokojna, głęboka. Codziennie klękam do nowenny 3 razy. Zawsze z niecierpliwością wyczekuję kolejnego różańca. Ani razu nie przeszło mi przez myśl „Nie chce mi się”. Absolutnie! I te wszystkie łaski już wiele dla mnie znaczą. Jestem cierpliwa, choć nie wiem, czy moja prośba zostanie wysłuchana. Nie proszę o uczucie drugiego człowieka. Wiem, że o takie rzeczy nie należy się modlić. Chciałabym jednak bardzo odnowić kontakt z tą osobą. I nawet od wczoraj coraz intensywniej myślę o tym, czy sama nie powinnam zrobić pierwszego kroku (choć proszę, aby to on go zrobił). Nie wiem, czy te myśli krążące w mojej głowie są wynikiem mojej modlitwy.
Cierpliwie będę odmawiać moją nowennę do końca. Nawet jeśli moja intencja nie zostanie wysłuchana, to warto, bo czas spędzony na tej modlitwie to przepiękne chwile.

W cieniu Krzyża.

Opowieść o św. Ricie z Cascii.

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!