Kamila: Spokój w Maryi

Z dużą niechęcią, namówiona przez narzeczonego, rozpoczęłam nowennę. Był to czas ogromnego kryzysu w naszej relacji. Modliłam się w intencji wypełnienia się woli Bożej w narzeczeństwie. Bowiem przygniatał mnie ciężar tego związku i niejasność rozeznawania. Już w trakcie pierwszych dni nowenny, podczas odmawiania różańca, u obojga z nas pojawiła się myśl, żebym skorzystała z terapii, podzieliła się z kimś moimi trudami. Tak się stało, dzięki paru spotkaniom z terapeutą wiele zrozumiałam, zwłaszcza to, że po prostu nie jestem gotowa na małżeństwo. Terapeuta zachęcił mnie do spojrzenia na swoje potrzeby, czyli tego, że chciałabym wreszcie odczuwać spokój.
Parę dni po zakończeniu części błagalnej ogarnął mnie spokój i poczułam, że to ten moment, czas, żeby rozstać się z narzeczonym. Mimo że po ludzku nie jest to najszczęśliwsze zakończenie, czuję spokój i wielką ufność do Boga. Zawierzyłam mu swoje życie, już nie muszę się o nic bać, nic nie muszę planować, bo tak jak On przyszedł i wskazał konkretnie, że to ten moment na zakończenie związku, ufam, że razem z Maryją będzie wskazywał i troszczył się o każdą sprawę w moim życiu. Ważne, żebym ciągle trwała w postawie dziecka, które wie, że o nic nie musi się troszczyć, lecz wystarczy jedynie za wszystko dziękować i żyć teraźniejszością.
Chwała Panu!

Dewocjonalia

ze św. Antonim!

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Agnieszka
Agnieszka
22.05.20 13:00

Nie jestem typem który na wszystko tylko czeka. Zawsze mi było bliższe: Módl się tak jakby wszystko zależało od Boga a działaj tak jakby wszystko zależało od ciebie… A narzeczony, który namawia do odmówienia nowenny….to skarb. Oczywiście, serce nie sługa.

1
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x