Justyna: Było ciężko

Cześć, właśnie wczoraj zakończyłam swoją pierwszą w życiu Pompejanke. Dla mnie to szok, że dałam radę. Myślałam, że nie wytrwam, ale jednak się udało. Chwała Panu! Niestety moja prośba nie została jeszcze wysłuchana, ale mam ogromną nadzieję, że Matka Boża działa tam na górze i wymodli mi potrzebne łaski.
Na samym początku nowenny modlitwa w ogóle nie sprawiała mi problemu, czułam spokój i samą obecność Mateńki, co oddawało mi otuchy i motywowało do dalszej modlitwy. Jednak już pod koniec części błagalnej zaczęło robić się coraz trudniej, nie mogłam skupić się na modlitwie, różne dziwne myśli krążyły mi po głowie, zwątpienie, miałam problemy z oddychaniem, czułam taki ciężar w klatce piersiowej, ale tylko wtedy gdy trwałam na modlitwie, gdy kończyłam różaniec, kończyły się i duszności. Często zrywał mi się różaniec, nawet kilka razy w ciągu jednej dziesiątki, nie spałam najlepiej, mialam dziwne sny, przez co wstawiłam zmęczona (na samym początku nowenny nie miałam takiego problemu). Później było coraz gorzej, często płakałam, na myśl o różańcu dostawałam spazmów, różaniec stał się nagle moim ciężarem i konieczym obowiązkiem, jednak nie ustawałam i dalej się modliłam. Ciężko mi było, ponieważ modlitwa przestała dodawać mi otuchy. Pod koniec coraz częściej przychodziły myśli, że to nie ma sensu, po co ja się tak męczę, ze moje prośby i tak nie zostaną wysłuchane, do tego dochodziły również pretensje do Pana Boga, ze nie chce mi dać tego czego tak pragnę i o co się modlę. Płacz stał się codziennością, było tyle złości we mnie jak nigdy. Nie potrafiłam nad nią zapanować. Do tego doszły straszne bóle pleców, co skutecznie odwracało moje myśli od różańca. Szatan próbował atakować mnie, dotykając w moje najczujsze punkty, to z czym miałam już wcześniej problem nasilało się o 5 razy. Nawet teraz po nowennie nie jest łatwo, dużo płacze i dalej czuję się jakby szatan chciał, abym przestała się modlić i odwróciła się od Jezusa. Jest ciężko, nie mówię nie. Trochę się boję co będzie, ale ufam i modlę się, aby wytrwać i przyjąć to co da mi Pan, nawet jeśli nie jest to tym czego ja pragnę.
Wiem, że brzmi to może strasznie i jeśli jesteś osobą która, nigdy nie odmawiała nowenny, a bardzo chce ja rozpocząć, nie zniechęcaj się tym co napisałam. W Twoim przypadku może być inaczej. Matka Boska wie co robi! Napisałam to wszystko, ponieważ obiecałam, że wszystkim głosić będę jak dobrotliwa jest Nasza Mateńka, gdyby nie ona byłabym teraz sama, a tak wiem że jest że mną i czuwa!
Kochani proszę Was o modlitwę, abym wytrwała w wierze i aby Pan wysłuchał moją prośbę! Bóg Zapłać

  • Jakbym czytała o sobie. U mnie to wyglądało tak samo. Tylko chyba szatanowi skutecznie udało się mnie odciągnąć od wiary. Nie mam już w sobie laski wiary, nie chce się modlić a tym bardziej chodzić do kościoła. Mam żal do Boga. Bóg niby taki mądry a nie widział że za dużo już mnie doświadczył. Widocznie szatan jest mocniejszy i zwyciężył walkę o moją duszę.

    • Ona, rozwydrzony dzieciaku 🙂 co Ty jestes – łupinka orzecha na ocenaie ? raz Toba Bog w j3dna, raz szatan w druga miota? a Ty biedna bez wolnej woli jestes – sama sie opowieziec nie mozesz ? rozne glupotki tu pisalas wiec albo jestes trollem (wtedy sie wstydz) albo rozwydrzona dziewucha – Bog – Bog sam wydal swojego jednorodzobego Syna ktorego ubiczowano, opluto, ponizono, ktoremu wlozono krzyz na ramiona i ktory umarl na krzyzu zeby Ciebie – tak Ciebie wybawic od smierci i zguby wiecznej! zycie Ci darował, niebo otworzyl a Ty jojczysz i jojczysz na Niego – idz sama wez krzyz, daj sie ubiczowac i zobaczymy czy tak malo mu zawdzieczasz… niczym sie nie wyplacimy przed Nim, niczym. Polecam Ci nabozenstwa do Serca Jezusowego – wiesz jak On sie czuje zapomniany? 'Oto Serce, ktore tak bardzo umilowalo ludzi, a w zamian otrzymuje wzgarde i zapomnienie' mowil do sw Malgorzaty Marii.

    • Serce Twe Jezu miloscia goreje, serce Twe w ogniu milosci trucheleje, a nasze serca zimne jak lod i prozny dla nich Twej meki trud.
      Ona, zostan Apostolka Serca Jezusowego 🙂

      • A znasz moje życie że możesz nazywać mnie rozwydrzonym bachorem? Ta są tylko wpisy na forum a jaka jestem naprawdę to nikt z was nie wie. Jezus umarł na krzyżu ale uważam że są na świecie ludzie cierpiący od urodzenia przez wiele lat. Takze nie można powiedzuec że Jezus był największym cierpietnikiem a świecie. Mam kryzys wiary, nie wiem jak to się skończy bo być może odejdę od wiary i kościoła. Jestem tylko człowiekiem. A najwięcej rad dostaje od ludzi non stop siedzących na tym forum i czujących się w obowiązku podzielić swoimi zdaniem.

          • Do Ona
            Oooooo zawsze wkurzały i drażniły Księża. W swojej piaskownicy baw się,w swojej kochanej Kanadzie. Nie bluzgaj w naszym kraju i na Polaków,a zwłaszcza na Księży bo już i tak masz życie nie do pozazdroszczenia.

          • Możecie mnie potępić, ale w przypadku tego młodego Księdza zabrało mądrych przełożonych, którzy nie pozwoliliby na medialne zamieszanie wokół niego. Syn PBS najbardziej w świecie mógł potrzebować spokoju, a najbliższa osoba zafundowała mu święcenia i prymicje w blasku kamer. Zdjęcie TS idącego w wieńcu prymicyjnym wraz z rodzicami na mszę prymicyjną wśród zbóż to też nie przypadek. Na wielu zdjęciach widać dumną, uśmiechniętą BS i zamyślonego, smutnego syna. Młody Ksiądz mógł zwyczajnie nie wytrzymać presji. Jedni żądali by publicznie odciął się od matki, drudzy chcieli by był tubą wiadomego ugrupowania.

          • Zgodzę się, że mógł być niedojrzały, ale jest też faktem, że jako syn wiadomej osoby najpierw został wystawiony mediom, a potem te media już nie dały mu spokoju. Myślę, że u tego człowieka niedojrzałość nałożyła się na wystawienie na widok publiczny. Trzeba dojrzałości, mądrości, dystansu i asertywności żeby poradzić sobie w tak niezręcznej sytuacji. Jedni żądali od niego publicznego odcięcia się od matki, a drudzy, że będzie matkę publicznie popierał. Może gdyby miał mądrego kierownika duchowego, zaufaną osobę, która pomogłaby mu przejść przez trudny czas, byłoby inaczej. Może gdyby wyjechał zagranicę? Szkoda człowieka…

            • Pozostaje mu życzyć żeby teraz podjął mądre, dobrze przemyślane, dojrzałe decyzje.

        • Ona skoro ,tu jesteś i bardzo często się udzielasz to i dostajesz rady. A że jest tu spora ilość ludzi którzy doświadczyli Boga żywego ,to te osoby wiedzą ,że to wszystko co złego nas w życiu spotyka jest konsekwrncją naszych złych wyborów w życiu. Że od Boga nic nam się nie należy może On nam dać ,ale nie musi i obarczając Jego za własne winy to droga do piekła we własnym sercu. Bóg kocha człowieka jednak nie złamnie wolnej woli człowieka . Jeżeli rzeczywiście chcesz pomocy od Boga to musisz się zgodzić na Jego „warunki” a nie dytkować swoje własne,następnie przyjmować wszystko co cię spotyka z wielką pokorą bo jest to procesz oczyszczenia z tego co w naszym życiu czy sercu nie pochodzi od Boga. Wyzywając bluźniąc to największą krzywde wyrządzasz sobie samej nie Bogu . Dopiero gdy się faktycznie oczyścimy z brudu grzechowego dopiero wtedy zaczynamy doświadczać tego co pochodzi od Boga czyli POKOJU,RADOŚCI ,MIŁOŚCI jednym słowem szczęścia tylko nie tego pozornego jaki oferuje świat a tego szczęścia autentycznego czyli samego Boga ,którego nikt i nic Ci nie zabierze żadne wydarzenia. I choćbyś pluła jadem do wszystkich i do Boga to nie przybliży cię do szczęścia a tylko coraz bardziej bedziesz się pogrążać w nienawiści ,która zniszczy cię od środka. Albo wybierasz Boga ,albo szstana innej drogi nie ma . Albo wybierasz nienawiść złość podłość ,albo pokój radość,miłość,szczęście. To ty decydujesz nikt inny co chcesz doświadczasz . Problemy ma każdy jednak od nas zależy z jakim sercem je przeżywać bedziemy czy pełnym nienawiści czy pełnym miłości. Bóg chce ,abyś była szczęśliwa jednak Cię nie zmusi . Albo przyjmujesz Jego przykazania ,albo nie .Z grzechem nikt szczęśliwy nie jest. Widać to często po ludziach sławnych niby mają wszystko dużo pienieniędzy ,pełno adoratorów , zmieniają partnrów jak rękawiczki a wszyscy kończą samotnie i bardzo nieszczęśliwi i często bardzo dramatycznie odchodzą z tego świata a przecież po ludzku mieli wszystko.

          • mena prosze Cię ,dajesz się nabrać? Stały bywalec teraz pod nikiem Ona,a ten osobnik ma trzy wpisy. Bo siedzi w ciasnych butach i nie pamięta kiedy z którego laptopa,czy komórki pisał. 😀

        • „Jezus umarł na krzyżu ale uważam że są na świecie ludzie cierpiący od urodzenia przez wiele lat. Takze nie można powiedzuec że Jezus był największym cierpietnikiem a świecie. „Jezus umarł 2020 lat jednak powtarza się to podczas każdej Mszy Św. ilekroć na świecie odprawiana jest Msza Św. tyle razy Jezus na nowo przeżywa swoją mękę także nie ma na świecie człowieka
          ,który cierpiałby więcej od Jezusa nawet gdyby ten człowiek cierpiał przez całe swoje życie bo Jezus cierpi już 2020 lat każdego dnia i nocy.

        • Ona, jesli chcesz 'poczuc’choc namiastke tego co zrobil Chrystus umierqjac za nas proponuje: zglos sie dzis, w dobie koronowirusa, do pomocy w DPSie z 70 pacjentami – obcymi ludzmi, korych trzeba myc, przewijac, karmic, podawac leki, znosic ich trudnosci i popracuj tak z milosci do nich az do momentu gdy karetka odwiecie Cie do spzitala bo padniesz z wycienczenia albo idz i zapros do swego domu bezdomnych, alkohlikow, narkomanow aby mieszkali z Toba i im sluz, pomagaj – zrob to z milosci do nich, obcych ludzi, , z grzechami, nalogami itd – nie musisz zycia oddawac za nich, wystarczy pomieszkac tak z tydzien – to sa zaledwie namiastki sytiacji ktore sa w stanie oddac relacje Jezusa do nas ito co Jezus zrobil dla nas.
          Nie wiem jakie masz zycie, ale chodzbys miala najgorsze to czy to jest usprawiedliwienie dla braku pracy nad soba i wziecia odpowiedzialnosci za siebie we wlasne rece? czy to powod zeby Boga za to obwiniac? nie odppwiadaj, to pytania retoryczne 🙂 Ona nadajesz sie serio na apostolke Jezusowego Serca – jesli uwazasz, ze jestes zapomn8ania i nie kochana to bardzo dobrze zrpzumiesz Jego Serce – serio!

          • Tak się składa że pracuje w szpitalu, co prawda biurowo ale chorych ludzi widuje codziennie. Bóg jak jest taki mądry to powinien wiedzieć że do czlowieka nie zawsze trzeba kijem. Kolejnego krzyża czy zranienia już nie udźwignę. Zresztą nigdy nie miałam zamiaru być cierpiętnikiem. Uwierzcie że ludzie o wiele bardziej wierzący niż wy mają duże zachwiania. Ale tutaj wszyscy wiedzą najlepiej. Nie znacie mnie ani mojego całego życia. To co tu pisze to są skrawki i informacji. ten etap w którym jestem to jest składowa moich 30 lat w czym 5 ostatnich to była ciągła modlitwa. Dziś nie mam już wiary i nadziei. Też bym chciała jakaś łaskę od Boga. Nie mam ochoty juz was czyta bo każdy z was to domorosły kierownik duchowy i psycholog w jednym. Skoro tyle się modlicie to wstąpcie od razu do zakonu, po co się rozdrabniać. Życie to nie tylko siedzenie na stronie o nowennie pompejańskiej i pisanie komentarzy. Powodzenia.

            • Ona, czy to chodzi o to, zze watpisz w dobroc Boga bo sie o cos modlisz i nie dostajesz? i boli Cie to ze inni sie modla i dostaja? bo jak tak, to ja tez kiedys tak mialam ale potem poznalam Jezusa i mi przeszlo 😀 ogolnieCi powiem ze jak masz obraz ze wiara polega na tym ze my sie modlimy i czcimy Boga a On w zamian nam daje laski to to tak nie jest – takie myslenie to poganstwo. Czy Bog daje laski? tak, jak najbardziej. Czy 'trzeba’sie modlic – tak oczywscie. tylko to wszystko nie tak dziala ze my Jemu modly jak walute a On nam laski jako towar zakupiony 🙂 widzisz, ja bym np bezdomnych do siebie nie zaprosila i nie pomieszkala z nimi wiec 'podzwiiam’Jezusa ze za mnie cierpial i umarl, nie mowic juz o tum przed czym to cierpinie i smierc mnie uchronilo. Rozumiem, ze nie masz latwo w zyciu i przykro mi ze tak jest ale nie win za to Boga albo win tylko z Nim sie pokloc 😀 do Niego ta reklamacja, ppwodzenia!

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    1 - 9 sierpnia 

    Nowenna

    za uzależnionych