Izabela: Cierpliwe czekanie na piękną miłość…

Jest to moje pierwsze świadectwo które piszę, chociaż nie jest to pierwsza nowenna którą odmawiałam. Nowennę Pompejańską odmawiam od 2017 roku do tej pory odmówiłam 5 takich nowenn i na tym na pewno nie koniec. Większość bo aż 3 nowenny odmawiałam w jednej i tej samej intencji, mianowicie o miłość, o poznanie mężczyzny z którym stworzę związek, i szczęśliwą rodzinę. Brakuje mi towarzystwa i obecności drugiej osoby. Samotność jest straszna… Niestety do chwili obecnej nie spotkałam mężczyzny swojego życia , nie udało mi się być w związku, założyć rodziny. Modlę się też w tej intencji litanią do św.Józefa. Jednak podczas odmawiania nowenn otrzymywałam inne łaski , ale mam nadzieję że z pomocą Pani Pompejańskiej w końcu spotkam mężczyznę który da mi szczęście i którego ja też będę uszczęśliwiać.
Proszę o wsparcie i wstawienie się w mojej intencji do Pani z Pompejów.

"Odrobina miłosierdzia czyni świat mniej zimnym i bardziej sprawiedliwym"

- papież Franciszek, 17 marca 2013 r.

  • Matka Boża raczej nie wysłuchuje takie prosb. Sama wiem po sobie. Ja z kolei jestem.na ostatniej prostej w tej samej intencji bo do końca nowenny zostało mi 7 dni ale i tak nie mam większej nadzei że spotkam kogoś kto mnie pokocha. Dla mnie to bardziej nierealne niż lot na księżyc. Czasami jestem zła a przeważnie jest mi smutno i przykro że nie jest mi dane dzielić z kimś życia tylko wiecznie sama…ach i jak tu wierzyć w miłosierdzie.

    • Nawet jeżeli nie ma się tej drugiej osoby obok, to nie znaczy że się jest gorszym. Życie jest krótkie i warto cieszyć się każdym dniem. I mówię to jako osoba, która wiele lat modliła się o dobrego męża, ale spotkałam na swojej drodze facetów, którzy mnie odrzucili. Mam 35 lat i coraz mniejsze szanse na bycie żoną i mamą. Też nie rozumiem dlaczego tak się stało. Ale wiem jedno, chcę przeżyć moje życie dobrze, w radości a nie smutku.

      • Tylko że nas samotnych omija tyle dobrych chwil…nie dziwię się że ludzie po rozwodzie wiążą się z innym. Bóg mnie olewa, chociaż go proszę. Życie w pojedynkę jest okrutne. A Bóg niby taki cudowny, wspaniały. Może rozstąpić morze ale nie potrafi lub nie chce mi dał laski dobrego męża. Mam żyć sama bo taka jest jego wola. Mając męża i rodzinę na pewno byłabym gorszym człowiekiem niż sama. Sama zaczynam myśleć że wiara to tylko wmówienie ludziom idei żeby nie ich w ryzach. Ile jest nas tu samotnych…i co? Bój taki wspaniały? Pomaga? Gówno pomaga.

        • Proszę o kulturę. Jest dużo różnych przypadków najwyraźniej ty musisz być sama bo nie potrafisz się odpowiednio zachowywać.

          • Nie sądzcie żebyście nie byli sadzeni Tomaszu. Polecam mniej pochopnosci w osadach bo nie wiesz jakie było jej życie i ile wycierpiala . Nie powinna używać pewnych slow ale Ty zamiast ja pocieszyc zachowales się jak ,,przyjaciele ” Hioba.

        • Ona ktos kiedys mi powiedzial ze lubimy to co nie nasze i jest w tym wiele prawdy. Myslisz ze osoby zyjace w malzenstwach maja kolorowe zycie?Zobacz ile jest rozwodow, ile chorych dzieci sie rodzi itp. Tacy ludzoe tez pytaja dlaczego ja?A dlaczego nie? Kazdy ma swoj krzyz i wierzace osoby musza niesc go godnie.Moze po prostu jest tak ze nie wszystkim mezczyznom pisane jest kaplanstwo tak i nie kazdemu jest pisane malzenstwo. Bilbia tez o tym mowi. Ktos tu dobrze na gorze pisze ze zycie jest krotkie, tak naprawde to jestesmy tu tylko chwilowo, jak to sie ma wobec wiecznosci? Uwierz mi, znam wiele kobiet ktore wiele razy wolalyby byc niezamezne niz przezywac to co przezywaja w malzenstwie.Ja tez nie zostalam wysluchana ale czy to ma sprawic ze przestane wierzyc w Boga?nie poniewaz wierze ze On lepiej wie co jest dla mnie dobre patrzac przez pryzmat wiecznosci. A zreszta jeszcze wszystko przed Toba, nie wiesz co bedzie jutro, za miesiac czy rok. Nie trac wiary, modl sie o przymnozenie wiary i nadzieji.

          • Nawet Trynkiewicz ma żonę …
            Bóg to bujda. A te wszystkie cytaty z pisma Świętego że proście a będzie wam dane czy świadectwa o cudownych modlitwach do Rity, Józefa czy kogoś tam można w bajki włożyć. Będąc sama jestem gorszym człowiek. Bo jestem. Przemawia przeze mnie złości, żal i gorycz. Będą z kimś tego nie miałam. Ale Bóg jest cudowny i mam go wychwala pod niebiosa.

            • Ona i właśnie dlatego zamiast tracić nadzieję powinnaś wierzyć i z ufnością prosić. Wiem, że teraz w stanie w jakim jesteś (rozżaleniu i gniewie) niewiele do Ciebie z tego dotrze ale dobry mąż to towar deficytowy i znalezienie go wymaga czasu i moim zdaniem pomocy Boga. Zamiast wątpić ufaj i żyj. Kogoś wartościowego poznaje się zazwyczaj jak samemu ma się pasje i robi coś dla innych

            • Ona mysle ze niewlasciwe jest postrzeganie przez Ciebie Boga. Znasz slynne powiedzenie , jezeli Bog jest na 1wszym miejscu wszystko inne tez bedzie. A Jezus wcale nie powiedzial ze nasze zycie ziemskie bedzie latwe lekkie i przyjemne. Owszem mowi ze o cokolwiek poprosicie ojciec da wam w imie moje ale tak jak juz pisałam wczesniej Bog patrzy na nas przez pryzmat zbawienia no i nie wiesz co bedzie w przyszlosci. Moze twoja prosba bedzie wysluchana za lat 10? Teraz to abstrakcja i powiesz, co mi z meza jak bede stara i zgorzkniala ale zobacz ilu swietych mialo trudne zycie? Tylko on wie jaki jest zamysl tej samotnosci,
              uwierz mi ludzie w zwiazkach tez bardzo cierpia i nie sa szczesliwi.pozdrawiam

            • Ona a może warto prosić Boga o dar rozeznania dlaczego tak jest? Nie znam Cię i nie wiem jaki jest Boży Plan dla Ciebie, ale Pan Bóg mówi do nas poprzez samotność. Jeśli masz zostać mężatką, to nią zostaniesz, ale wtedy kiedy będziesz na to gotowa. Może Pan Bóg daje Ci ten czas żebyś coś w sobie przepracowała. Albo może Twój przyszły mąż nie jest jeszcze gotowy i powinnaś się pomodlić o gotowość dla niego. Warto pytać Boga i słuchać co ma nam do powiedzenia. Wszystkiego dobrego dla Ciebie, pomodlę się dziś w Twojej intencji.

            • Pani Ona dostaje Pani ostrzeżenie, proszę zaprzestać negowania katolickiej wiary. Albo opuścić to forum. Następne kroki będą usuwaniem wpisów.

          • Tu nie chodzi tylko o tą samotność, przynajmniej w moim przypadku.
            Chodzi też o to, że ja czuję się opuszczona przez niego, niewysłuchana, gorsza.
            Jak ja mam go postrzegać jako dobrego Ojca, który swoim dzieciom nie odmawia, jak on nie odpowiada na moje modlitwy, nie dając tego o co proszę, ale i nie odpowiadając dlaczego tego nie mogę mieć.
            Nic, pustka…

            • Ja będąc w grzesznej relacji wręcz biegałam do kościoła i dziękowałam że mam chociaż tego kogoś. nawet powiem że czułam boga. Ku uciesze wszystkich relacja się rozpadła. A ja nie mam ochoty teraz nawet się pomodlić. Odbebniam ten różaniec tylko po to żeby za te parę dni napisać wam że ta cała nowenna nic nie działa. O dobrego męża modlę się latami. A na stronie o nowennie pocieszają mnie sami samotni ludzie. I wy wmawiacie mi że bóg istnieje?? Geje i lesbijki mają pary, ludzie niewierzący czy o rozwodach i są szczęśliwsi niż my wiecznie z różańcem w ręku. Mają wsparcie, mają się do kogo przytulić, spędzają czas razem. A my banda debili wierzymy że klepiąc różaniec wymodlony druga połowę. Tyle lat zmarnowanych na modlitwę i nic. Wszyscy jesteśmy sami i zdechniemy w samotności bo nóg jest taki wspaniały.

            • Nie potrafię czytać Waszych komentarzy, tyle w nich żalu i pretensji do Boga, wpędza mnie to w przygnębienie. Ona – wielokrotnie wylewałaś swe żale pod świadectwami, dostawałaś wiele słów otuchy i wsparcia… mija kilka dni i wracasz z kolejnymi żalami. Czy taka roszczeniowa postawa sprawia Ci przyjemność, ulgę? Bo naprawdę nie rozumiem. Mi to wygląda na robienie z siebie ofiary, szukanie litości i przy okazji demotywowanie innych (bo jak mnie nie wysłuchano, to ostrzegę innych, że też nie zostaną wysłuchani). Wiara bywa ciężka, sama mam wiele zwątpień, więc to nie tak, że Was nie rozumiem. Ale ile wśród tych żali macie myśli o Bogu? Dziękujecie Mu za to co macie? Czy odklepujecie jakkolwiek Pompejankę i czekacie na cud, bo „mi się należy”? Nie chcę oceniać, ale niestety z mojej perspektywy tak to wygląda. Wolałabym się jednak mylić.

            • Są miliony ludzi którzy nawet nie mają pojęcia o pompejance i żyją szczęśliwie. Ba, nawet pewnie są dobrymi i szczęśliwymi ludźmi. Nowenna pompejańską zrobiła w moim życiu więcej szkody niż pożytku. Dała mi nadzieję. A tak naprawdę w moim życiu nie zmieniło się nic oprócz godzin straconych na modlitwę. Żadna z moich koleżanek nie odprawiała nowenny a jakoś wszystkie mają męża i dzieci. A my musimy błagać, prosić, kajac się o coś co inni mają od ręki. Żebyśmy jeszze prosili o coś złego ale chęć.posiadania męża czy dzieci to chyba nie zbrodnia. Wierzcie dalej w tego swojego Boga. Ja się wypisuje. Bóg ma mnie w dupie to ja go też.tam mam.

            • Tyle jest świadectw z prośbą o dziecko. Bóg daje dzieci ale nastolatkom które dały na dyskotece z przypadkowym facetem albo takiej Natali Przybysz która potem usunie. Bóg daje miłość ale no niewiernemu mężowi który zdradza i w efekcie może potem wybierać pomiędzy żona a ta drugą. Bóg leczy z chorób ale Nergala który jest anty kościelny.
              Taki jest chojny ten wasz Bóg…

            • Ona, gdyby iść tokiem myślenia „żadna z moich koleżanek nie odprawiała nowenny a jakoś wszystkie mają męża i dzieci.”, to: wszyscy moi znajomi są ateistami i każdy jest rozwiedziony. Widzisz ateizm im nie działa. Proszę, nie twórz sobie reguł świata wg własnych obserwacji, bo zawsze będziesz zawiedziona.
              A znasz tzw. psalmy złorzeczące? 58, 83, 109 – lepiej już módl się nimi, nie powstały bez powodu.

            • A czy na tym forum jest ktoś kto zajmuje się bluźnierstwami? Ta pani nie powinna tutaj zamieszczać komentarzy. Jej postawa w stosunku do Boga jest roszczeniowa a nie błagalna. Jesteś sama „ona” bo taki masz charakter a to jest ciężko zmienić jak widać. Módl się z ufnością a nie odklepuj. I ile ty masz lat chyba byłaś u I komuni św. Kolejno bierzmowanie powinno cię umocnić w wierze.

            • Dziś jestem roszczeniowa. Ale przez co najmniej 5 lat byłam pokorna i błagałam Boga. Uwierz że masę ludzi którzy dziś są ateistami w przeszłości mogli być wierzący tylko zawiedli się na Bogu. Wystarczy że bóg nie robi noc w naszym życiu, ok imo prosb. Jet o tym fajny polski film, tytuł to „Biała sukienka”. I nie jestem jakaś gówniara która nie wie co mówi, mam 30 lat i tysiące modlitw za sobą, nowenny, nawet oazy w młodości. Wiecznie zahukana i pokorna bo myślałam że może przyjdzie mój czas. Nie przyszedł. Dziś mam 30 lat i nerwicę która uniemożliwia najprostsze rzeczy, do tego całe życie sama. I za co ja mam dziękować Bogu? Z czego brać siły na kolejne denne modlitwy?
              Nie mam siły, nadzei ani wiary. Moje wpisy i to jak się czuje to krzyk rozpaczy. Ale Bóg nie raczy ruszyć swojej leniwej dupy żeby mi pomóc. Zresztą niewiele komu pomaga z tego co tutaj widzę.

            • Hej, a zrobiłaś cokolwiek żeby zmienić swoją sytuację? Czy przez 5 lat siedziałaś na dupie i czekałaś na cud? Bóg pomaga w sposób nieoczywisty, stwarza wiele okazji, które odrzucamy czekając na rzeczy spektakularne. Może pomyśl.

            • Oczywiście że robiłam. A najbardziej spektakularne było to jak weszłam na czat bo chciałem zobaczyć czy coś takiego w ogóle istnieje bo ostatni raz byłam 15 lat temu i na tym czacie poznałam żonatego faceta z którym miałam kontakt 2 lata. Nienawidze portali, nie uznaje Facebooka, tindera czy coś w tym stylu a o ironio na durnym czacie od razu poznałam faceta żonatego. Niesamowite przyciąganie od pierwszego słowa. Wręcz niemożliwa historia. I na dodatek jakis czas wcześniej napisałam list do sw Józefa z prośbą o mężczyznę. Wymieniłam tylko 3 rzeczy: żeby był 15 lat starszy, żeby był dobrym ojcem i był cierpliwym człowiekiem. I uwaga uwaga…ten facet był 14 lat starszy, był dobrym ojcem dla swoich dzieci bo miał już 2 i był cierpliwym. Chciałam męża tylko zapomnialam dodać że nie cudzego. Jak to czytacie to pewnie nie wierzycie. Ale tak było. Wiem to ja i Bóg. Takie sobie zrobił że mnie żart ten nasz ukochany Bóg. Tylko że to był eksperyment na żywym organizmie i ja pokochałam.
              Pier.dole to juz serdecznie. Znikam z tej durnej strony. Dokończę ta beznadziejna nowennę ale tylko żeby przekonać się że noc z tego. Nawet nie muszę pisać świadectw bo wiem co będzie. Jestem zła i niepotrzebnie zatruwamy myśli innym użytkownikom tej strony.

            • Dlatego mam prawo być zła na Boga i mieć gdzieś te wasze zapewnienia że to jescze nie mój czas, Bóg ma inny plan czy podobne bzdury.
              Bóg sobie zrobił że mnie żart. I taka jest prawda.

            • Bóg nie robi sobie żadnego żartu, nie możesz tak mówić i myśleć Z takim podejściem napewno nic się nie zmieni w twoim życiu

            • Ona- masz rację żeby tę nowennę dokończyć A później rób co chcesz. Jesteś wolna i możesz wszystko A Bóg też jest wolny i może wszystko. ” Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie”… W dobrym i złym znaczeniu…

            • hehe Ona smieszne rzeczy piszesz 🙂 ale to nie Twoja wina tylko srodowiska ktore Ci przekazalo swoja wizje Boga – podobnych osob tu tez nie brakuje 🙂 jesli interesuje Cie Bog, a nie to jak sobie w zyciu zalatwic meza i dzieci, to polecam z uwaga i analiza przeczytac Ewangelie i zobaczyc co Jezus robil i mowil. Jest tez taka ksiazka 'Walka Jakuba' – polecam 🙂 z ta aborcja to troche przegiecie ale Nergal – choc on sam tego nie chce – to tez jest dzieckiem Boga i Bogu tez na nim zalezy – za niego Chrystus tez umarl, pytanie co on sam zrobi z ta laska.

            • „Ona” a może powinnaś zmienić intencję w której się modlisz.. pomódl najpierw się w intencji zmiany siebie, zmiany postrzegania świata i ludzi ,póki sie nie pozbędziesz żalu i goryczy nic się w twoim życiu nie zmieni. a może podczas odmawiania nowenny właśnie w intencji przemiany siebie, odkryjesz siebie na nowo, coś dostrzeżesz?? Może jesteś powołana do czegoś innego? Pomyśl o tym ….
              Musisz zmienić swoje podejście inaczej, całe życie bedziesz obwiniać kogoś i nie bedziesz się cieszyć tylko nabawisz się chorób.

            • Zgadzam się z Tobą Tomek póki „Ona” nie zmieni myślenia to jej życie oraz postrzeganie świata i ludzi się nie zmieni.

            • O nic innego już się nie będę modlić. Dokończę ta nowennę a kończę 8 maja i już dziękuję. To nie moja bajka. Jeżeli Bóg istnieje to wie że jestem niecierpliwa i do mnie lepiej z miłością a nie z kijem. To był mój czas na modlitwy i już starczy. Tyle czasu modliłam się o mężczyznę a w odpowiedzi dostałam żonatego faceta, który mnie brutalnie odrzucił na koniec. Nie on pierwszy. Wiem, wiem…to moja wina że zaczęłam znajomość. Latami chodziłam do kościoła blisko pracy po dw wyzwaniem sw Stanisława i Wojciecha. A potem się okazało że bliscy członkowie rodziny tego faceta mieli tak na imię. Wręcz ukochani członkowie rodziny. I co ja mam o tym wszystkim sądzić. Wygląda na to że Boga stać jedynie na takie coś wobec mnie. Mnie można dać ochłapy. Bo ja z natury mam taki charakter że cieszę się z małych rzeczy. Nie mam już siły na modlitwy. Już się w życiu namodliłam.

            • „Ona”Posłuchaj ja napisałam to świadectwo pod którym teraz rozmawiamy. Też od kiedy pamiętam modliłam się o mężczyznę, miłość, związek i do dziś tego nie mam. Ale wierzę że dzięki cierpiwości i modlitwię to się zmieni też mam 30 lat i reszta moim znajomych ma już swoje rodziny a ja nie. Pewnie czasem przychodzą myśli czemu tak jest,ale widocznie tak musi być, ja muszę jeszcze poczekać , może muszę ja się jeszcze zmienić,żeby móc być gotową na miłość, na związek, może muszę coś albo kogoś dostrzec czego teraz nie widzę??Nie wiem jak Bóg na plan dla mnie i co będzie dalej. Czas pokaże.Jeszcze parę tygodni temu też byłam taka rozżalona i pełna żalu i goryczy jak Ty,ale pewna osoba która wypatrzyła mnie a raczej mój komentarz pod jednym ze świadectw, napisał do mnie e-mail który nieco zmienił moje podejście do tematu,i też poniekąd zmienił moje myślenie. Mówisz że kończysz 8 maja nowennę,więc masz okazję żeby zacząć następną razem ze św.Stanisławem. Podczas odmawiania jednej z nowenn właśnie o poznanie mężczyzny pewien facet nawiązał ze mną kontakt, mieliśmy bardzo dobry kontakt,pisaliśmy od rana do nocy a nie raz od rana do rana,widywaliśmy się,spotkaliśmy,było to coś między nami. Myślałam że to ten jedyny, że to już spełnienie mojej intencji. Ale tak się nie stało.Nie stworzyliśmy związku. Chociaż wszystko szło w tym kierunku. I co miałam, się obrazić na Boga i Maryję? Na początku trochę miałam takiego poczucia oszukania,ale z czasem to minęło i pojawiła się myśl o dalszej modlitwie. A wiesz co jest najlepsze w tym wszystkim? Że razem pracujemy, rozmawiamy jak ludzie i mało tego moja koleżanka jest teraz z nim w związku, z resztą pracujemy wszyscy troje w jednej firmie i mamy kontakt też poza pracą . I życzę im jak najlepiej.Są to tak naprawdę jedyne osoby na które mogę liczyć i oni mogą liczyć na mnie więc nigdy nie wiadomo jakie Bóg ma zamiary stawiając na drodze nam poszczególne osoby.Te doświadczenie mnie sporo nauczyło i zmieniło sposób myślenia. I powiem Ci że właśnie to stało się powodem tego że uświadomiłam sobie że póki nie nawrócę się nie zmienię siebie, nie otworzę się na ludzi,a przede wszytskim nie nauczę się rozmawiać to nie znajdę nikogo.

            • Ona – wiesz co a ja w tym roku kończę 45 lat i też jestem sam. I wydaje mi się, że więcej modliłem się o żonę niż Ty. Idż ze swoimi żalami i pretensjami przed Tabernakulum i tam je wykrzycz.

            • Ja wszystkich rozumiem. Tylko czy Wy nie macie potrzeby bliskości, nie doskwiera wam samotność? Ja poza tym że jestem katolikiem to jestem kobietą jescze dość młodą i ciężko mi żyć bez bliskości, przytulenia, pocałunków. Według was intymność to taki straszny grzech ale huba każdy z nas jej potrzebuje. Mam na myśli ta fizyczna jak i psychiczną. Może Bóg nie pomaga aż tak w tym względzie jak na to liczyłam to będę działać po swojemu. Może dla was życie w samotności to akt odwagi ale ja chcę żyć z kimś. Z ślubem czy bez ale chcę mieć kogoś.

            • Ona, w tej chwili jesteś bardzo mocna poobijana emocjonalnie i psychicznie po toksycznej relacji z tamtym żonatym mężczyzną. W takim stanie kolejnym związkiem możesz zrobić sobie kolejną krzywdę. Zrób jak radzi Agnieszka. Ja także uważam, ze powinnaś porozmawiać z psychologiem żeby przepracować to, co wydarzyło się w Twoim życiu. Ona, daj sobie czas na psychiczne pozbieranie się. Inaczej możesz związać się z nieodpowiednim człowiekiem i zadać sobie niepotrzebny ból. Ona, jak ktoś ma złamaną nogę, nie idzie w Tatry, tylko daje sobie czas aż noga się zrośnie. Tak samo Ty – w takim stanie psychicznym i emocjonalnym, nie dąż do kolejnego związku. Daj sobie czas, porozmawiaj z psychologiem, pozbieraj się psychicznie, odbuduj swoje poczucie własnej wartości. Dużo dobra Ci życzę.

            • Pewnie tak zrobię że zapisze się do psychologa. Tyle sęk w tym że ja potrzebuję mężczyzny w swoim życiu. Jestem wtedy spokojniejsza, lepsza dla innych. Mam Brata który jest po rozwodzie (to żona odeszła do innego) który jest też typem człowieka ze on potrzebuje tej drugiej osoby przy sobie. My go znamy od zawsze i o tym wiemy. Ale ktoś z boku osądzi że jak to z rodziny katolickiej a ma kogoś innego po rozwodzie. Moja Mama też to akceptuje pomimo że jest bardzo wierzącą bo zna swojego Syna. Wie że samotność mogłaby doprowadzić do do destrukcji. I mam też dlatego żal do Boga że jako Ojciec nie chce mi pomóc chociaż wie jak mi to doskwiera.

            • Dążę do tego że czasami lepsza od wizyty u psychologa Jet poprostu obecność drugiego człowieka. To leczy razy i ból.

            • Ona, właśnie to powinnaś przepracować z psychologiem. Najpierw musisz czuć się dobrze sama ze sobą. Wiem, ze to brzmi jak slogan, ale taka jest prawda. Najpierw musisz się dobrze poczuć sama ze sobą i dopiero wtedy będziesz gotowa na zdrowy związek, w którym nie pozwolisz się wykorzystać, ale będziesz kochać i będziesz kochana, czego życzę.

            • To prawda. Nie można wchodzić w nowy związek, będąc myślami jeszcze w poprzednim. Nie możesz też uzależniać swojego szczęścia od tego czy jesteś z kimś czy nie. Zdarza się często, że nieodpowiedni faceci wyczuwają na kilometr taką poranioną kobietę i wykorzystują ją, zadając jej jeszcze większe cierpienie. Żeby zacząć coś nowego, trzeba zamknąć poprzedni rozdział. I to prawda trzeba najpierw ten ból przepracować z kimś odpowiednim. Jesteś jeszcze młoda. Odzyskaj siebie, pokochaj na nowo a wszystko będzie wyglądało inaczej. I zawsze stawiaj Boga na pierwszym miejscu. On Cię poprowadzi.

      • Nie trac nadziei! Nigdy! Wyjdz do ludzi, do srodowiska gdzie sa samotne osoby. Szukaj. Zapisz sie na portal randkowy, idz na spotkania dla osob samotnych, organizowane są w kosciolach takie spotkania. Ubierz sie ładnie i usmiechaj sie! Usmiech przyciąga kazdego! Zmien srodowisko albo je poszerz. Nie boj sie!
        Bo co bys zrobila gdybys sie nie bala?
        Zycie piekne jest pomimo przeciwnosci losu.
        Modl się tak jakby wszystko zależało od modlitwy, i rób wszystko tak jakby nic od modlitwy nie zależalo.
        Uda się!
        Buziaki

    • Ona, dziecko drogie a jak Pan Bóg może Cię usłyszeć jeśli twoje sumienie obciążają grzechy ciężkie? W pierwszej kolejności spowiedź i oczyszczenie! Rozumiem twoje rozgoryczenie ale Nowenna to nie jest magiczne zaklęcie, które uwiedzie cię iluzja. To droga gdzie uczysz się wzrastać ku czemuś pięknemu co Bóg dla ciebie specjalnie wybrał. Bądź cierpliwa i przygotuj sie na to, żeby nie przegapić. Tym bardziej że już byłaś na dobrej drodze. Nigdy nie wątp w Boże Miłosierdzie i dziękuj za to co masz. Bóg może chcieć kogoś obdarować ale może mu wszystko odebrać. A grzech człowieka od Boga odsuwa.

  • Ona myślę że powinnaś na początek zmienić intencje, pomodl się najpierw w intencji zmiany siebie i swojego podejścia do ludzi i życia bez tego nie znajdziesz męża i nie zmienisz swojego życia. A żal o gorycz w niczym tu nie pomogą, może jesteś powołana do czegoś innego co odkryjesz modląc się właśnie w intencji swojej przemiany…? Pomyśl nad tym

  • Tomku zgodzą się z Twoim zdaniem „Ona „przeszkadza w swoich słowach, ale może nasze komentarze jej pomogą zmienić podejście do życia świata i ludzi.

  • Ona przeczytaj proszę!
    Od 18 roku życia modliłam się o drugą połówkę, chłopaka, później męża. Przez ponad 10 lat bezskutecznie. W pewnym momencie koleżanka przywiozła mi z Rzymu obrazek św. Józefa. Zaczęłam się do niego modlić w tej samej intencji. Szybciutko, bo gdzieś ok. pół roku później poznałem fantastycznego faceta. Pierwszy raz w życiu się zakochałam. Byłam przeszczesliwa. Po pół roku, bez żadnego uprzedzenia, bez radnych wcześniejszych ostrzeżeń, kłótni z dnia na dzień mnie zostawił. Tak po prostu bez słowa. Nie przyjechał już więcej. Nie wiedziałem co się dzieje. W środę rozmawialiśmy jakby nigdy nic, a w sobotę nie przyjechał. Nagle kontakt się urwał. Wszystko runęło w moim życiu. Wszystko. Załamka ogromna. Pomimo tego, że już 5 lat minęło, to nadal odczuwam leki, jestem po prostu innym człowiekiem. Nie mogłam sobie poradzić. Szukałam wszędzie pomocy, aż wreszcie natrafiłam na nowennę pompejańską. Zamówiłam w intencji powrotu A. Bezskutecznie. W ogóle okazało się, że znalazł sobie inną, bogata, juz jest po ślubie i ma z nią dziecko! Ale do rzeczy. Kolejna moja nowenna była w intencji „znalezienia dobrego męża, może nim być G.” Dosłownie w ten sposób. G. to byl chłopak, którego znałem tylko z opowiadań. Poważnie. Podczas odmawiania części dziękczynnej zaprosiłam G. do grona znajomych na portalu społecznościowym. O dziwo napisał do mnie. Spotkaliśmy się. Dziś już jesteśmy 5 lat ze sobą. Rozstaliśmy się parę razy, ponieważ jakoś nie spieszno mu było do oświadczyn (rodzice jegk mocno się wtrącali). Długa historia. W każdym bądź razie bierzemy ślub po wielu perypetiach.
    Ja tez uważam jak Ty Ona, dlatego chciałem, byś przeczytała mój post. Nie mogę się pogodzić z tym, że Pan Bóg mnie tak jak Ciebie olewa. Dziś mam 34 lata. Pracuje, ale w pracy mnóstwo problemów. Szef mi dokucza, ponieważ boi się, że zajmę jego miejsce. Mój narzeczony słucha swoich rodzicie, ciągle są na tym tle spiecia. Moi przyszli teściowie nie są zadowoleni ze mnie. Wesela też pewnie nie będzie przez koronawirusa. Ciągle coś mnie sie niedobrego przytrafia.
    Też nie mam siły. Jak Ty.

    • Nie przekonacie mnie. Nie chcę dłużej wzrastać. Jak Bóg istnieje to niech coś zrobi tu i teraz a nie kiedyś tam…
      Jak już wspominałam nie mam siły na modlitwę. Nie wyleczyłam się jeszcze z tamtego faceta. Jestem zła na Boga że dopuścił takie doświadczenie wiedząc jak to się skończy. Jakbym mogła to tylko bym przeklinała na to wszystko ale z ledwością się hamuje.
      Mam już dość życia tą ułłudą że kiedyś tam się ułoży. Muszę odpocząć od Boga, od modlitw i świadectw. Chyba nie nadaje się do kościoła katolickiego.
      Jeżeli Boże jesteś taki wszechmogący i wogole istniejesz to mi to dziś pokaż. Ty najlepiej wiesZ w jakim beznadziei jestem.

      • Widzisz i sama wystawiłaś sobie receptę… Nie wyleczyłaś się z tamtego faceta… I póki się nie wyleczysz nic nowego nie powstanie. Intencja kolejnej nowenny moim zdaniem już jest… poprostu pomódl się w intencji wyleczenia się z tamtego faceta …Spróbuj … myślę i wierzę że nie pożałujesz i spojrzysz na wszytsko inaczej

      • Pani Izabela i Marzena piszą dość jasno i bardzo wymownie. Przeczytaj „ona” jeszcze raz. Zmiany zaczynamy zawsze od siebie pamiętaj. Bóg daje ci siłę i moc jeśli zaczniesz działać. Ja też jestem sam (nie mam drugiej połowy) i jakoś żyje a mam 31 lat. Masz za mało cierpliwości w sobie. Szkoda że zdecydowałaś się na zabawy z żonatym facetem. Może Bóg ci to wybaczy kiedyś i oswobodzi twoje sumienie.

        • Ja ją doskonale rozumiem. Cierpliwość można mieć, gdy się ma 20, 25 lat. Ale nie gdy ma się ponad 30 lat. Nie ma sensu przekonywać dziewczyny. Ja też z wiekiem J w związku z wieloma niepowodzeniami oddaliłam się od Boga. Bo ileż można. Jednak od czasu do czasu wracam do nowenny. W sumie sama nie wiem dlaczego.

          • Ile tutaj jest osób którym nie wyszło…a ponoc nowenna ma taką super moc. Rady typu znów taka czy inna intencje do mnie nie przemawiają. Nie mam już w sobie laski wiary. Bóg miał czas w moim życiu i tego nie wykorzystał. Umrę, będę potępiona, trafię do piekła…trudno. ale tego że postawił mi na drodze faceta którego pokochałam a dla niego byłam tylko do zabawy nie wybaczę ani temu facetowi ani Bogu.

            • Ona to nie Bóg ani Święty Józef zesłali ci tego dziada ale zły. I teraz świetnie mu idzie przekonywanie ciebie że to sprawka Boga. A robi to pewnie dlatego że byłaś całkiem blisko czegoś dobrego wiec musiał mataczyć. Przez najbliższe 9 dni pomodlę się za Ciebie. Proszę Cię wytrwaj w tej Nowennie a 8-mego zrób coś w kierunku zrobienia czegoś dobrego dla innych. Możesz przez to 8 dni poszukać co to może być. Trzymam kciuki żeby ci się udało i powtarzam, wartościowego człowieka poznaje się jak się ma ciekawa pasje i nie myśli o tym

            • To wychodzi na to że szatan ma o wiele większą moc niż Bóg. Super.
              Dziękuję za modlitwę. Tylko ja wiem jak jestem tym wszystkim załamana. Niby na świecie są większe tragedię to jak coś to ja chcę chorobę tylko z kimś kogo będę kochała że wzajemnością.

            • Pan Jezus do niczego nie zmusza, bo na młodzieńca z Ewangelii, który odszedł zasmucony, też nie naciskał. Tylko wytrwaj do tego 8 maja, a potem sama zobaczysz, ok?
              U mnie wprawdzie inne intencje i inna sfera, bywało, że modlitwy Bóg wysłuchiwał w parę dni, ale najtrudniejsze 2 intencje zajęły mi po 2 x 10 lat modlitw. Więc „wyszło”. Obecnie następna też już kilka lat (za duszę osoby w niebezpieczeństwie) i na pewno „wyjdzie”, prędzej czy później. Nie rób wyścigów i oddaj swoją przeszłość Bogu.
              Módl się do św. Michała Archanioła, zły nie ma żadnej mocy i Cię nie tknie, dopóki mu na to nie pozwolisz, jest słabeuszem, ale chce, żebyś myślała inaczej.

            • Ona raczej jest straszliwym kłamca. A Bóg nie kłamie i zazwyczaj nie bywa błyskawiczny Chodzi o to żeby ci to wyszło na dobre a niestety w desperacji o to łatwo. Pomodlę się. A Ty kiedyś przypomnij sobie że Panu Bogu za złe słowa trzeba wynagrodzić

            • Ale to Bóg daje wolną wolę nam o my decydujemy w co wchodzimy. Zfanianie winy na Boga nie pomoże. Trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje decyzję o swoje działania. Bóg jasno mówi w przykazaniach NIE CUDZOŁÓŻ! On bardzo wiele zaryzykował dając człowiekowi wolna wolę i jeśli człowiek zna przykazania to jest sam winien jeśli czyni przeciwnie. Ja też późno znalazłam męża bo przed 40,tez miałam etapy buntu, zwątpienie i łez, ale wiedziałam, co jest grzechem a co nie. Nie uważam że bardziej zasłużylan na wysłuchanie modlitw od innych, bo też nawywijałam przed swoim nawróceniem. Zdecydowałam się nawet na post i 30 Mszy świętych przeblagalnych za moje grzechy, bo narozrabiałam. Ale skruszyła się przed Bogiem i żałowałam. Zrozumiałam że Jego plan jest najlepszy, choć należę do osób bardzo niecierpliwych.

          • Jest druga opcja, mając czas, on jest dany po coś. Pan Bóg jest samolubny i lubi, gdy mamy czas, bo wtedy możemy Mu go poświęcać. Osoby, które są same, mają ten czas 🙂 I są przecież inne modlitwy, nie tylko Nowenna Pompejańska, zwłaszcza w czasie Covid-19, można spokojnie przeżyć ten czas z Bogiem. Nawet kłócąc się z Nim i nie rozumiejąc sensu w sytuacjach, w których jesteśmy. Ale to nasz wybór, w znajomościach ludzkich też bywa, że się na kogoś pozłościmy i pół roku kontaktu brak, a potem się tęskni na nowo za takimi osobami. I od bycia zgniuśniałym się nie pięknieje, dlatego, trzeba co kilka dni patrzeć w lustro, dla własnej przyjemności 🙂

        • Tomek wiesz bardzo łatwo jest nam udzielać rad kiedy nie jesteśmy w czyichś butach. Wiem to z własnego doświadczenia. Ta dziewczyna wątpi w to że Pan Bóg ją kocha, bo oszukał ją i zranił nieuczciwy człowiek. Zamiast oceniać, po prostu się za nią pomódl

          • Przepraszam cię „ona” jeśli cię uraziłem. Nie chcę nikogo oceniać ale tak mnie to zabolało że można z żonatym się bawić. Ja bym tak nie mógł poprostu. Może jestem nie nowoczesny. Bóg cię kocha „ona” na pewno wiem to tylko nie może do ciebie dotrzeć jeszcze. Nieśmiałym ludzią jest ciężko na tym świecie. „Ona” ciesz się że jesteś zdrowa możesz oglądać świat i widzieć wszystko dookoła. Nie każdemu z nas jest to dane. Pomodlę się żeby Bóg dotarł do ciebie.

            • A że żonaty się bawił, a może nadal bawi też Cię boli? Oby, bo żonaci zdradzający są na porządku dziennym, a ofiar nie brakuje. I każdy żonaty jest, albo już w separacji, albo przed ostatnią rozprawą rozwodową (nawet jeśli jest katolikiem, to nie ma to zupełnie dla takiego znaczenia-on chce być wolny) Żony tych żonatych najczęściej ich okradają, albo ich nie szanują całe życie, niektóre biją, a niektóre naciagnęły na dziecko. Więc po takich historiach wiele dziewczyn i kobiet uwierzy w kłamstwa. Każdy sam decyduje w co wierzy, czasem na własną zgubę, ale oszustów nie brakuje.

        • Tomku widzę że ciężki przypadek się trafił. Ale miejmy nadzieję że Ona zmieni zdanie i nastawienie.
          Widzę Tomku że mamy podobne zdanie w tej sprawie, jesteś konkretnym człowiekiem. chciałabym Cię troszkę poznać i porozmawiać tak poprostu. Jeśli miałbyś ochotę na rozmowę ze mną to odezwij się na maila:izabellkowalik@interia.pl czasami brakuje osoby tak poprostu do rozmowy…

        • Tomku chyba trafił się trudny przypadek ale wierzę i mam nadzieję że „Ona” zmieni swoje podejście. Widzę Tomku że mamy podobne podejście do tej kwestii. Chciałabym porozmawiać z Tobą tak zwyczajnie ,poprostu może i w innych kwestiach będziemy podobnie myśleć. Czasem tak poprostu chciałaby się z kimś pogadać kto podobnie myśli, i ma podobne podejście. Więc jeśli Tomku miałbyś ochotę porozmawiać, bo ja chciałabym Cię poznać. Mój mail:izabellkowalik@interia.pl

        • Tomek może się zapoznamy? 😀 Też jestem sama i zmowilam 3 nowenny w intencji dobrego meza.

          Ona :
          Czytam wasze komentarze i po części Was wszystkich rozumiem. Ona rozumiem Cię ze tak się czujesz, że na tyle modlitw tracisz wiare i ufność. Ale nie przejmuj się. To jest wystawienie cie na próbę przez Boga. Nie możesz byc chwiejna. Ze raz się modlisz kochasz Boga a raz sie od niego oddalasz. Jeżeli się modlisz o dobrego meza i prawdziwa milosc to musisz być do niej dobrze przygotowana żeby stworzyć szczęśliwa kochajaco rodzinę. Bóg cie przygotowuje na coś pięknego trwałego. Pragnie Twojego szczęścia ale nie możesz byc jak flaga na wietrze. Nowenna jest najbardziej skuteczna i najciezsza modlitwa która wyprasza cuda. Jeżeli się modlisz o coś o jest jeszcze gorzej to wiedz że ona wtedy naprawdę działa dlatego że szatan się wscieka i chce Cię od niej odłączyć kusi Cię i podpowiada że po co to robisz widzisz że jest jeszcze gorzej nie warto. GDY MODLĄC SIĘ O COS JEST JESZCZE GORZEJ MÓDL SIĘ 2X mocniej i intensywniej. Bo on chce cie zmanipulować A Bóg chce zobaczyć czy mu ulegniesz. Jeśli wytrwasz mimo przeszkód otrzymasz przepiękną nagrodę. Wiem ze czasami jest ciężko nie ma sie siły. Ale musisz wytrwać jeśli chcesz coś uprosic. Wiele razy doświadczyłam takich systuacji. Kocham Boga on jest dla mnie na 1 miejscu. Ufam mu i wierzę że wszystko co się dzieje w naszym życiu jest po coś. Bóg widzi więcej niż my. Zna nas najlepiej. Nas stworzył. Zaprojektował. Ufaj mu bezgranicznie módl się dalej o ta laske i daj się mu prowadzić. Przeproś Boga za zwatpienie i powiedz Jezu ufam Tobie, Jezu kocham Cię, prowadź mnie. A wszystko się ułoży z czasem tylko mu zaufaj a on sam będzie dzialal. POLECAM OBEJRZYC FILMIKI KSIĘDZA DOMINIKA CHMIELEWSKIEGO NA YOU TUBĘ ,,Ona ” i inni obejrzycie. Ksiądz z powołania ktory daje nadzieję i przez którego przemawia Maryja. Z Bogiem

            • Tomek: nie wiem czy do mnie był skierowany ten komentarz czy nie aczkolwiek nie mam żadnej wiadomości e-mail od Ciebie

            • Tomek :
              Fajnie by było wymienić sie doświadczeniami jeśli chodzi o modlitwę i nowenne poza forum. A mógłbyś Ty podać ? Czy może istnieje jakaś inna forma kontaktu żeby się skontaktować np?

      • Takie pitolenie. Pan Bóg kazał Ci wiązać się z żonatym facetem? To są ludzkie wybory. Czego Wy czasem chcecie? Żeby po modlitwie Pan Bóg ustawiał w drzwiach, albo na przystankach paczki z przyszłymi mężami do wyboru? Może komuś jest pisane zamążpójście, a komuś innemu nie. Im bardziej dziewczyna się upiera, że z mężem byłoby jej lepiej, to już wiadomo, że coś nie tak z taką osobą. Musi albo się z czymś uporać, albo znaleźć sobie zajęcie i robić coś pożytecznego. A zrzędliwe dziewczyny, to niestety, ale nie będą miały powodzenia. Czasem samodzielne i zaradne też nie mają, bo mierzą wysoko i nie chcą wiązać się z mężczyznami, którzy albo są zależni od rodziców, albo mało obrotni. A niestety to w życiu ważne, bo w małżeństwie obie strony muszą dawać tyle samo. Nie mówię o związkach w „elitach” bo to zupełnie inny świat i wtedy kobiety w ogóle mało co muszą, tylko być zawsze zrobione i pachnieć. Jednak tu są wpisy osób ze zwykłego świata, więc w moim odczuciu jest jak powyżej.pozdrawiam.

  • Drodzy single, czasami trzeba pogodzić sie z tym, ze jednak tej drugiej polowki nie będzie. Starajcie się być szczęśliwi sami ze sobą. Bycie w związku to sa inne problemy. Jak obserwuje malzenstwa, to tez nie zawsze jest kolorowo. Jak slysze jak niektórzy mezczyzni szanują kobiety, to tylko dziekowac Niebiosom, ze człowiek jest sam.
    Niech Dobry Bog, otoczy Was opieka i da sily do szczęśliwego zycia, czy w związku, czy w pojedynke.

    • Bogusiu – nie powinno się godzić na samotność, a na pewno nie w wieku 30 lat. Kto wie co te osoby czeka.

      • Oczywiście że tak, nie wiemy co nas czeka „za chwilę” ja mocno wierzę i mam nadzieję że mój los się odmieni i będę szczęśliwa z mężczyzną i będę mogła już niedługo napisać kolejne świadectwo tym razem spełnione pełne szczęścia i miłości 🙂

      • Czasami, lepiej pogodzić się z tym, ze zyje sie w pojedynke, niz caly czas plakac, ze tak jest.

        • Nie wiemy, co Bóg przygotował każdemu z nas, jak się potoczy życie, może chce chronić te osoby przed nieudanym małżeństwem itp., ale 30 stka to nie jest czas, aby się godzić z samotnością, raczej walczyć o siebie, wydaje mi się, że bardziej te osoby potrzebują uzdrowienia, uleczenia ran, może nawrócenia. Jak jest nie wiem, tak naprawdę zawsze najważniejsza jest wola Boża, ale trzeba się o nią modlić, szukać jej. Zresztą tyle razy ten wątek był tu poruszany…..

          • Każdy z nas na jakieś doświadczenia , czesto to wpływa na nasze odmienne opinie.

            • A może pozwolić Bogu działać, myślę o modlitwie „Jezu Ty się tym zajmij”

            • Co nie znaczy, że ludzie trochę starsi mają być sami, ale wiadomo, że taka miłość trochę inaczej wygląda.

            • W każdym wieku można prosić o druga polowka, ale niech swiat nie kreci się tylko wokol tego. Trzeba, zyc, a nie ciagle plakac, ze tak jest, a nie inaczej.

            • To wlasnie w większości przypadkow Bog działa, mowi NIE na związki 🙂

            • Trzeba żyć Bogusiu, też jestem tego zdania. Tylko nie każdy jest na tyle silny, aby wytrzymać samotność, to też jest rodzaj cierpienia. Stąd u niektórych te frustracje, apatia, depresja itp. , u innych poczucie bycia oszukanym, wykorzystanym itd. Nie ma lekko w tym życiu.

            • Może masz rację, może to jest odpowiedź, ale co jeżeli ktoś rozeznał u siebie powołania np.do życia w małżeństwie, wydaje mi się, że tu bardziej chodzi o przeszkody w realizacji powołania, zło nigdy nie chce, aby wola Boża się pełniła, to oczywiste, że będzie przeszkadzać.

      • Czymże jest nasze życie bez dzieci? Niczym. Modlitwa i Pan Bóg na starość nam nie wystarczą. Jest wiele złych związków. U mnie w rodzinie tak jest. Ale są dzieci. Super dzieci, które dają zielone światło, które coś wprowadzają do naszego życia. A zwąiazek? No cóż. Daje wiele do życzenia. Ale nie zawsze bylo źle.
        Znam wielu bardzo złych ludzi. Mają rodziny. Zdrowe dzieci, piękne żony, pieniądze, pozycję, o dziwo poważnie. A znowu uczciwi, nie mają nic. W dzisiejszych czasach nie da się nie wątpić.

        • O dokładnie. Tyle razy tu pisałam że Bóg z tą swoją cała miłością nie zastąpi mi mężczyzny a tym bardziej posiadania dzieci. Nie jestem powołana do zakonu tak samo jak do samotności. Skoro Bóg nie chce mi pomóc po bożemu to zacznę sama działać ale na Boga się porostu wypne. Wkurza mnie gadanie o tym że ta relacja zła, tamtą zła a najbezpieczniej to być samemu. Ludzie wsadźcie sobie tą swoją wiarę i ufnosc…ja tyle lat się modlilam i ufałam pokornie że teraz nikt mi nie wmówi jako to Bóg jest wspaniały i pomaga. Chociażby to że ofiarował serce komuś kto od początku traktował mnie jak zabawkę. I to on jest wygrany bo wrócił do zony która go przyjęła, ma żonę, dzieci, nie tęskni za mną, bo nigdy mnie nie kochał. A ja jestem sama i tęsknię. A nie był wierzący ani modlący. To on został obdarowany łaskami bo stary c.hui nie dość że wykorzystał mnie to jescze na starość się dowartościował bo 2 kobiety o niego zabiegały.
          Jestem zła żeby nie powiedzieć w.kurwiona, czuję się oszukana przez Boga przede wszystkim bo skoro to taki grzech to czemu nie uchronił mnie wcześniej tylko po 2 latach. W między czasie jescze był miesiąc przerwy. Wszyscy czekali żebym się zaangażowała?! A modliłam się o to żeby zabrał ode.mnie ta relacje na samym początku bo ja wiem że ulegne.

          • Ona, kiedys pisalam do Ciebie. Ja mam 38 lat nie 30 i nawet w moim wieku nie wejde w relacje z zonatym. Dlaczego: bo nie buduje sie swojego szczescia na nieszczesciu innej kobiety i dzieci i po drugie bo po takiej relacji bedziesz emocjonalnym wrakiem czlowieka. Dlaczego masz zal do Boga za swoje czyny. Nie wierze, ze bylas tak naiwna, ze myslalas,ze on zostawi zone, dzieci i caly ten galimatias dla Ciebie. Tak, on chcial sie dowartosciowac. Teraz juz wiesz wiec tez wiesz zeby nikomu nie pchac sie w zwiazek bo i TY bys nie chciala, zeby za rok czy dwa jak bedziesz w zwiazku Tobie jakas kobieta tam zaczela macic.
            Mam przyjaciolke, dobra kobieta, piekna i tez wchodzila w relacje z zonatymi. Spytalam sie jej czemu to im robisz ( tym kobieta, one cierpią i wiedza,ze ich mezowie je zdradzaja bo TO SIE CZUJE). Powiedziala mi, ze mysli o swoim szczesciu. Ja jej odpowiedzialam, ze nie buduja sie szczescia na czyims nieszczesciu. Ona zakochala sie pozniej w singlu. Zostawil ja z dnia na dzien, nie wiadmomo dlaczego. Pozniej po latach byl nastepny singiel ale on tez nie chce byc z nia tak naprawde. Tylko zabawa i jak jemu coś trzeba. To wcinanie sie o czyjegos malzenstwa ciagnie sie za nia latami.
            Mowisz,ze nowenna nie dziala a ja choc jestem sama ( bylam 18 lat za granica) to w tym tygodniu otrzymalam wiadomosc tak dobra, ze ryczalam jak bobr. 3 lata modlitwy i zdazyl sie cud w zyciu mojej siostry.
            Ja jestem sama bo kiedys mnie ktos bardzo zranil. Zbieralam sie do siebie latami. Teraz jest ok ale czy spotkam tego mezczyzne tego nie wiem. Jak Bog da tak bedzie. Niestety spotykam mezczyzn, ktorzy sami nie wiedza czego chca albo sa zazdrosni o moj sukces i czuja sie nie mesko przy mnie jednak kiedy kogos potrzebowalam TYLKO BOG byl przy mnie. Dzieki niemu mam duzo. Dzieki niemu jestem silna zeby skonczyc relacje, w ktorej ktos chce mnie wykorzystac. Widze wiecej. Oddalam sie Bogu. Nie zrobi z moim zyciem co uwaza za sluszne. A bol samotnosci rozumiem jak nikt inny. Bol bycia wykorzystana w perfidny sposob rowniez ( i to przez meza, z malzenstwa cywilnego). Ona nie badz roszczeniowa. Nikt nie lubi takich ludzi. Zrob dzis, czy jutro cos dla siebie. To o czym zawsze marzylas. Napisz sobie afirmacje kolo lozka czy lustra. Cos co Cie postawi na nogi. Dziewczyno Ty masz 30 lat a zycie jest tak piekne nawet jesli czasami idziemy przez nie w pojedynke. TO JEST TYLKO PEWIEN ETAP W TWOIM ( ZYCIE CI )PIEKNYM ZYCIU.

        • Dzieci to mega odpowiedzialność i nowe życie które trzeba ukształtować. Mi Bóg pozwolił na obserwację radości rodziców jak i smutku które wywołuje dzieci. Trzeba jeszcze potrafić wychować je na „dobrych” aktorów w dzisiejszym świecie.

          • Dokładnie tak powołując nowe życie jest się podwójnie odpowiedzialnym. A dzisiejsza rzeczywistość jest trudna dlatego jeśli nie będzie w niej Boga i wiary przekazanej przez rodziców nowe pokolenie będzie bez fundamentów na którym mają budować swoją przyszłość. Jest to trudne zadanie.

      • Chciałabym dodać coś od siebie, jestem mężatką od 9 lat, mam 34 lata i też wiele razy byłam na Pana Boga „obrażona”. Od tych prawie 9 lat pomimo starań, wielu lekarzy i badań nie mamy dzieci. Wiele razy pytałam „dlaczego ja, co złego zrobiłam, nastolatki nie chcą a mają albo mają te które potem usuwaja” i wiele tego typu stwierdzen wykrzyczałam i wyrzuciłam Bogu w twarz, ale na szczęście Pan Bóg cały czas był i wierzę że jest przy mnie. Ostatnio dowiedziałam się że jestem chora, może nie umrę na to co mnoe dotknęło ale jednak lekarstwa nie ma, w małżeństwie też przechodziłam już wiele kryzysów z różnych powodów, też mam czasem myśli że lepiej byłoby mi samej, ale gdy spojrzę na swoje życie to wiem że Bogu zawdzięczam wszystko. To że budzę się co rano, że podtrzymuje moje życie, że jestem sprawna, widzę, mówię, odkąd zaczęłam chorować zaczęłam bardziej doceniać życie i paradoksalnie więcej za wszystko dziękować. Zamiast skupiać się na tym co złego mnie spotyka cieszę się tym co mam i Tobie Ona też tego życzę. Niestety mamy to do siebie że nie doceniamy i nie dostrzegamy tego co Pan Bóg robi dla nas każdego dnia widzimy tylko to co my byśmy chcieli żeby robił a czego nie robi. Ja wierzę że jeśli taka będzie Jego wolą to zajde w ciążę a Ty znajdziesz męża, ale to nie nasza wola a Jego ma się dziać. On wie co dla nas najlepsze bo widzi całe nasze życie i wie to czego my nie wiemy, a życie tutaj i tak jest tylko pielgrzymką która ma nas zaprowadzić do wieczności. To nie jest walka o mieć albo nie mieć męża czy dziecka ale o nasze życie wieczne. I nie mów że wolała byś być chora bo wielu ludzi chorych marzyłoby na pewno żeby się z Tobą zamienić.

        • Jak miło że tak piszesz Sylwio. Za bardzo skupiamy się na swoich pragnieniach a zapominamy że „my” tu jesteśmy na chwilę tylko.

  • O jak miło ,że tyle starych bywalcy powróciło do pisania. Bo dawno tu kilku osób nie „widziałam „.

  • Ona, dokończ tę nowennę a potem z całego serca oddaj Bogu wszystko: swoją samotność, uczucie do tego człowieka, depresję i wszystkie swoje problemy . Oddaj Mu i z ufnoscia proś aby On się tym zajął. I nie czekaj z niecierpliwością. On poukłada wszystko według własnej Woli i w swoim czasie. Codziennie powierzaj Mu siebie z ufnoscią . Poukłada.

    • Nowennę dokończę. Bóg ma czas do 8 maja żeby zadziałać w moim życiu. Po tym terminie jak nic się nie stanie dobrego to wy.pierdalam wszystkie obrazki, różańce, książki religijne do pieca. Nie będę odmawiała 50 nowennę aż szanowne matce Bożej usra się dać mi łaskę męża jak będę miała 50 lat bo wtedy według szanownej góry będę gotowa. Sram na to wszystko. Odezwę się 8 maja do tego czasu nie będę tu wchodzić.

      • Jest w Tobie dużo bólu i złości. Rozumiem Cię doskonale, też przez to przechodziłam. Może nie w takim stopniu, ale też miałam żal do Boga, że postawił na mojej drodze facetów, którzy mnie odrzucili, raniąc przy tym. Przez dwa lata spotykałam się z kimś, kto pół roku temu powiedział mi, że nic do mnie nie czuje. Bolało, ale wiesz co? Zrozumiałam, że to ja sama pakuję się w te relacje, bo tak bardzo pragnę miłości. Zrozumiałam też, że będąc mniej więcej w Twoim wieku zmarnowałam te lata na rozpacz i gniew. I być może straciłam szanse na poznanie kogoś odpowiedniego dla mnie. Ty też masz wybór, możesz żyć tak jak teraz, zła i obrażona na cały świat i w ciemności. Ale możesz też zacząć żyć ciesząc się każdym dniem , dziękując Bogu za to co masz. I wtedy znajdziesz szczęście. To nie facet ma Cię uszczęśliwić. To ty masz być szczęśliwa. Życie jest piękne. Tylko trzeba chcieć to dostrzec. Życzę Ci dużo dobrego. Przeżyj swój ból i wykrzycz rozpacz. A potem wstań i żyj. Uwierz mi, że bez faceta też życie jest piękne.

        • Dlatego dałam Bogu czas do 8 maja. Bóg to też facet i nie dam się oszukać kolejny raz nawet Bogu. A jak się wkurzę porządnie to dokonam apostazji.

          • Chociaż nie widziałam Boga, ale powiem Ci, że Bóg jest jednocześnie Ojcem i Matką, ale nie o to chodzi, dotrwaj do tego 8go.

          • Kogo straszysz? Trochę to niedojrzałe, co piszesz, chociaż jestem w stanie zrozumieć ból, rozczarowanie. Jeszcze „zaświeci słońce” jestem tego pewna.

          • Ona, miłość i pokora to klucz do serca naszego kochającego Boga. Ja znam innego Boga niż Ty opisujesz. Współczuję Ci bardzo. Ojcze przebacz jej, bo nie wie, co czyni.

          • Polecam książki, ksiedza Piotra Glasa,, Dzisiaj trzeba wybrać „, oraz,, Po drugiej stronie życia” Andrzej Duffek. Myśle, ze tam jest wiele odp.

      • Rozumiem, że Szanownej Moderacji nie przeszkadza powyższy wpis osoby o nicku Ona. Wg moderacji powyższy wpis spełnia standardy forum poświęconego nowennie pompejańskiej w przeciwieństwie do np. wpisów Agnieszki, w których wg Redakcji było mało dobra.

          • Rozumiem, że powyższe słowa to hymn pochwalny ”Dlatego dałam Bogu czas do 8 maja. Bóg to też facet i nie dam się oszukać kolejny raz nawet Bogu. A jak się wkurzę porządnie to dokonam apostazji.” albo ”Po tym terminie jak nic się nie stanie dobrego to wy.pierdalam wszystkie obrazki, różańce, książki religijne do pieca. Nie będę odmawiała 50 nowennę aż szanowne matce Bożej usra się dać mi łaskę męża jak będę miała 50 lat bo wtedy według szanownej góry będę gotowa. Sram na to wszystko. Odezwę się 8 maja do tego czasu nie będę tu wchodzić.”

        • Działania Fundacji są osobnymi działaniami niż to forum. Strona należy do Fundacji i Fundacja może tutaj umieszczać swoje ogłoszenia. Jest to jej prawo jako właściciela.

        • P.Moderatorko jest Pani bardzo”miła”.Powinna Pani sobie zjednywać forumowiczów,a nie poddawać tresurze.
          A zespół Lumen może także dobrze szyć maski razem z prostytutkami.
          Ta strona jest poświęcona Matce Bożej Pompejańskiej…. a nie kotkowi
          Wszystkiego dobrego!

          • Aniu, Miroszu, bardzo Wam dziękuję za dobre słowa o mnie. Bóg zapłać. + 🙂

      • Spróbuj nowennę rozwiazujaca wezly- węzeł żalu, goryczy i węzeł ktory Cie łączy z tym mężczyzna. Nowennę odmawiasz tylko 9 dni, uwolni Cię i jest bardzo skuteczna polecam.

  • Często wchodziłam tutaj żeby nie tracić wiary i nadziei. Modliłam się dużo i gorliwie. Nie zostałam wysłuchana, też jestem przed 30, sama, bez żadnych perspektyw w tym kierunku. Wszyscy bliscy ułożyli sobie życie. Bez modlitw i próśb. Jest mi przykro.

      • Pani Ona dostaje Pani ostrzeżenie, proszę zaprzestać negowania katolickiej wiary. Albo opuścić to forum. Następne kroki będą usuwaniem wpisów.

    • Dziewczyny nie poddawajcie się. Jesteście młode, zdrowe i wszystko jeszcze przed wami. Życie może odmienić się w ciągu jednej sekundy. Dziękujcie Bogu za to co macie, bo macie wiele. Problemy były i będą, bo tak to już jest. Najpierw musicie nauczyć się być szczęśliwe bez względu na wszystko i doceniać siebie. Naprawdę chcecie tak żyć? W smutku i w złości? A co jeżeli będziecie mieć tego męża, ale pojawi się inny problem? I co? Znowu pretensje do Boga? Małżeństwo nie gwarantuje szczęścia, ale Bóg już tak. I o tym pamiętajmy.

      • Zgadza się, nikt nie ma gwarancji że w związku będzie szczęśliwszy niż będąc samemu. Ludzie przeżywają naprawdę ogromne tragedie, wali im się świat, umierają bliscy a mimo wszystko trwają przy Bogu bo wiedzą że w Nim tylko nadzieja, a Ty „Ona” dajesz Panu Bogu termin na spełnienie Twoich żądań? No to raczej nie tędy droga. Widocznie mało jeszcze w życiu przeszłaś i niestety mało wiesz jeśli uważasz że możesz Panu Bogu dawać termin ma cokolwiek. Masz wolną wolę i możesz wybrać życie bez Boga, On się na pewno „nie obrazi” ale i tak kiedyś wrócisz bo bez Niego nie ma nic.

      • Leno dokładnie tak jest jak piszesz masz rację. I dlatego nie należy się poddawać i tak jak mówię wierzę że już niedługo napisze świadectwo o spełnieniu mojej intencji o mężczyźnie i miłości i dobrym mężu. WIARA czyni cuda

        • I tak będzie trzeba na niektóre rzeczy cierpliwości, Pan Bóg nie działa jak dżin z magicznej lampy Alladyna(chodź pewnie mógł) ale to by było za proste. Potrzeba głębokiej zmiany siebie i swojego życia, to przynajmniej wg mnie warunek konieczny

        • Polecam wszystkim samotnym kobietom odsłuchać „konferencja dla kobiet” KS. Dominik Chmielewski. Z Panem Bogiem

    • Natalia nie poddawaj sie rozpaczy. Wszystko na pewno będzie dobrze. Postaraj sie tez nie patrzeć na życie innych z przekonaniem że jest lepsze. Wiesz, bardzo często z naszej perspektywy wydaje sie że coś jest fantastyczne a w rzeczywistości nie jest. Nigdy tez nie wiadomo co jest komu pisane a widzę że jednak każdy ten kielich goryczy w którymś momencie musi wypić. W życiu przekonałam się że często ludzie postrzegają świat z własnego punktu widzenia i nie potrafią widzieć świata oczami innych. Często żeby nastąpiła zmiana, zmiana musi nastąpić w nas samych. 30-tka to trudny czas dla wielu kobiet ale to absolutnie nie koniec świata. Jeszcze wszystko przed Tobą

  • Jezeli nie mamy cierpliwości poprzez modlitwę dla Boga jak mamy mieć cierpliwość dla małżonka czy później dzieci. Sam Bóg poprzez takie czekanie uczy nas cierpliwości zawierzenia. Małżeństwo to dwoje skrajnych sobie odmiennych ludzi. Obce osoby o odmiennym charakterze kodzie genetycznym itp. Trzeba umieć nauczyć się do drugiej osoby wyrozumiałości cierpliwości, komproamisu akceptacji tolerancji żeby te małżeństwo było trwałe i oparte na Bogu. Nowenna nas tego uczy Bóg nas tego uczy. On jest miłościa i do takiej miłości pragnie nas przygotować. Pelnej ufności, wierności, miłości prawdziwej, trwałości. Polecam obejrzeć filmik a propo nowenny i niewysluchanych modlitw FILMIK NA YOU TUBE PT: ,, problem niewysluchanych modlitw” autorstwa księdza Dominika Chmielewskiego. Filmik trwa niecałe 10min Ale myślę że większości rozwieje wasze wątpliwości i da więcej wiary i nadziei w wasze modlitwy 🙂

    • Prawda jesteś bardzo mądry/a. Dużo w życiu trzeba mieć cierpliwość zarówno do siebie jaki swoich marzeń. Ale Bóg to wynagradza.

        • A jeżeli chodzi o ostrzeżenia od moderacji to ok przyjmuje. Tylko chyba taki mamy obraz naszej katolickiej wiary. W konfesjonale ksiądz po moich żalach powiedział że nie jestem u psychologa, tutaj bliźnie i obrażam uczucia innych osób, a ja ewidentnie sobie z tym nie radzę. Bóg mi nie chce pomóc, ludzie też. I ja mam wierzyć? Ufać? Będzie dobrze? Kiedy? Chyba jak sobie narysuje.

          • Ona, osobą, która może Tobie pomóc jesteś przede wszystkim Ty sama. Pragnienie związku jest naturalne, ale najpierw musisz być szczęśliwa sama ze sobą. Może brzmi banalnie, ale to prawda. Co do konfesjonału – trafiamy na różnych księży. Nie zamierzam usprawiedliwiać księdza, który powiedział Ci takie słowa. Nie zrażaj się i szukaj dobrego spowiednika. A może pomysł z psychologiem warto rozważyć, pomimo okoliczności, w jakich doszło do sugestii? czasem zupełnie nieświadomie powielamy jakieś schematy. Ona, dobrego związku nie zbuduje się na siłę. tak się nie da. Żyj swoim życiem. Nie obrażaj się na Boga, nie groź apostazją. Ty widzisz fragment swojego życia, Bóg widzi całość. Polecam Ci książkę Magdaleny Wołochowicz Chwilowo panna oraz jej profil na youtube.
            PS W sytuacji, gdy nakłania się do odejścia z forum takie osoby jak Brygida, Agnieszka, mirosz, wpisy z groźbą apostazji budzą pytanie – po co właściwie jest to forum.

            • Tylko ja mam już 30 lat i z perspektywy minionych lat nic mi się nie ułożyło w całość tylko wszystko to jakieś wyrwane fragmenty. Namiastkę szczęścia poczułam dopiero przy tym żonatym facecie a to dlatego że całe życie tego mi było trzeba. Nie znacie mnie, mojego całego życia a ja i Bóg znamy. I Bóg w swojej „dobroci” dopuszcza do mnie te krótkie chwile radości tylko po to żebym za chwilę dostała po łapach bo przecież grzeszę.

            • Ona, masz dopiero 30 lat. Tamten facet już coś obiecał innej kobiecie. Potraktował okrutnie i ją i Ciebie. Jesteś bogatsza o trudne doświadczenie, ale już wiesz, ze mąż innej kobiety jest nietykalny. Żyj swoim życiem i bądź otwarta na to, co przyniesie przyszłość. Może warto rozważyć pomysł z psychologiem? Ktoś, kto ma chłodne oko może podpowiedzieć Ci, jakie błędy ewentualnie popełniasz.

            • Tylko te wszystkie doswiadczenia sprowadzają się do mojej modlitwy i wiary. Kiedyś modliłam się krótko i chwilę potem wpadł mi w oko chłopak, zagadalam nie chciał mnie poznać, trudno jakoś to przelknelam. Potem zaczął się okres mojej intensywnej modlitwy, trwał kilka lat i w końcu tego jednego dnia weszłam na ten cholerny czat. Najgorsze jest to że my od początku nawet jak się nie widzieliśmy czuliśmy cholerne przyciąganie i chemię. To jest naprawdę unikatowe uczucie. I Bóg ten dobry i wspaniały tak mnie doświadcza? Mnie, która jestem naprawdę wrażliwa i delikatna, do tego całe życie samotna. Przecież już na początku mógł mnie ustrzec a nie dopiero po 2 latach, idąc tokiem myślenia innych osób.
              A teraz on jest szczęśliwy z rodziną (w końcu po bożemu, nie?), Ja samotna i załamana. Tylko że on nie odmówił żadnej modlitwy a ja straciłam na nią lata. To niech teraz Bóg sprawi żeby ten facet wrócił do mnie i chciał ze mną byc, skoro jest taki sprawiedliwy.

            • Ona, tego żonatego faceta nie podstawił Ci Bóg i to trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć. Posłuchaj, zakochanie może zdarzyć się także po ślubie i wtedy trzeba swoim uczuciom twardo i zdecydowanie powiedzieć NIE. Zakochanie to uczucie, a na uczucia nie mamy wpływu. Tylko, jeżeli gość był już po ślubie i cos jednej pani obiecał, nie miał już prawa zawracać głowy Tobie. Ona, człowiek ma wolną wolę – za przypominanie tego tutaj zgarniałam masę minusów.

          • Dostaje Pani dużo rad na tym forum, bardzo mądrych. Jednak nie dociera nic do Pani. Proszę nie oczekiwać że jak Pani się nie zmieni to będzie dobrze. Podejście do życia z cyklu ” bo mnie się należy” nie jest dobrym podejściem i takie są konsekwencje jak u Pani. Egoistyczne postępowanie i nie liczenie się z uczuciami innych jak np żony tego „żonatego faceta” świadczy iż jest Pani egotyczką. Polecamy terapię.

            • Nie dobiera bo te wszystkie uczucia są jescze we mnie żywe. Ja też bym chciała już ich nie czuć ale to silniejsze ode mnie. Nad terapia myślałam, nawet już chcialam się zapisać tylko wiadomo jaką mamy teraz sytuację. Nikt nie przyjmuje zdalnie ewentualnie przez Skype a tak nie chce. Najbardziej boli mnie to że wracam do świata „martwych”, tak jak to było przed poznaniem tego faceta. Wszystko znowu będzie takie nijakie i bez smaku. Te dwa lata przywróciły mnie do życia, radość sprawiał każdy poranek, krótki spacer czy zwykłą rozmowa. Życie było bardziej znośne.
              Może ktoś to zrozumie a może nie.

            • Ona, ja myślę, że potrzebujesz teraz mądrej osoby, która pomoże Ci te wszystkie uczucia ponazywać i przepracować.

            • W pierwszej kolejności pomyślałam że może pomoże mi Bóg…no ale jaka widać pomyliłam się i jednak trzeba opierać się na ziemskich istotach. To zamyka chyba ta moja wieloletnią klamrę modlitw i prosb do Boga.

            • Ona, ale Bóg działa także przez ludzi, np. lekarzy, psychologów. My ludzie też możemy być narzędziami Boga i Bóg może przez nas ludzi odpowiadać na czyjąś modlitwę.

            • Teraz to ja już nie mam ochoty na modlitwy i prosty do Boga. Z ledwością odmawiam ten ostanie dni nowenny. Skoro nawet na stronie o nowennie dostaje rady że to wszystko moja wina, powinnam.isc do psychologa i generalnie to ze mną jest wszystko nie tak. A ja tylko i aż szukałam miłości. Wychodzi na to że wszystko w życiu jest przypadkiem a światem rzadzi natura. Czyli kto jest silniejszy czy ładniejszy ten ma partnera na stałe. Z dnia na dzień. Całkowicie tracę wiarę w Boga. I nie będę mówiła że jest inaczej po moderatorzy czy ktoś inny będą mieli pretensje.
              Modlitwy nie działają, Bóg śpi(żeby nie powiedzieć że go nie ma) a przykazania są po to żeby trzymać ludzi w ryzach.

            • Ona, to wszystko nie tak. Nie obrażaj się na Boga. Odsłuchaj sobie na youtube Ks. Dominik Chmielewski: Problem niewysłuchanych modlitw. Czy myślisz, ze mi Bóg objawia się osobiście? Też działa przez ludzi. Ona, zaufaj Bogu, choć Go nie rozumiesz i nie czujesz.

            • Oj już dziękuję. Tyle lat ufałam. Nowennę owszem dokończę ale zamierzam już być szczęśliwą może nie ateistką ale nie będę podejmować już wysiłku co do kontaktu z Bogiem. Niewierzacych jest multum, jakoś żyją i mam wrażenie że są nawet szczęśliwsi ode mnie. Ja już nie chce być uciemiężona i doświadczana. Jest dobrze to dzięki Bogu, jest źle to przez moje wybory…tyle lat modlitw i zawierzenia i innych bzdur i jestem w miejscu gdzie jestem tylko załamana i płacze. A Bóg to obserwuje. To ja Ci już Boże podziękuję serdecznie za „pomoc”. Wam też za dobre rady bo na pewno mieliście dobre intencje ale nie ma już we mnie laski wiary i z każdym dniem się w tym utwierdzam.

            • Ona, być może nie znajdziesz odpowiedzi tu na forum, ale nie rezygnuj w realu. Jeden ksiądz potraktował Cię bardzo źle, ale inny może naprawdę pomóc, tak samo jak psycholog. Zachęcam Cię byś zaufała Panu Bogu i byś była otwarta na to, że On działa też przez ludzi.

            • Teraz to ja już nie chce. Widocznie szatan pokazał swoją moc i skutecznie oddała.mnie od Boga. Bóg nie jest taki silny i mocny na to wygląda. Albo nie zależy mu na mnie jako na swoim dziecku. Skoro ja podczas tej beznadziejnej nowenny czuję się jakbym miała ciężka depresję to po co mi to? Gdzie ten spokój i łaski. W to miejsce mogłam poczytać książki i byłby lepszy pożytek. Moja przygoda z Bogiem i kościołem już się kończy.

            • Ona, być może tu na forum nie dostałaś odpowiedzi. Zachęcam Cię byś szukała w realu – mądry kapłan, psycholog. I nigdy nie obrażaj się na Pana Boga, także wtedy, gdy nie rozumiesz tego, co dzieje się w Twoim życiu.

            • była Pani w toksycznym związku i nadal są tego skutki. Terapia jest wskazana aby te skutki wyleczyć i aby na przyszłość nie wchodziła Pani w toksyczne związki. Pandemia nie będzie trwała wiecznie. Dobry psycholog nakieruje na odpowiednie drogi.

            • Elita? A reszta be?
              Milczenie jest złotem, a wiele komentarzy jest zbędnych. Wartościowe często giną w zbędnych dyskusjach i przekomarzaniach, targowaniach….. No ale jak ktoś lubi pić pianę…
              A w ogóle po co ja to piszę.
              To ja sobie zrobię wolne od forum, bo mi to na zdrowie wyjdzie.
              Z Bogiem
              Ps. Ja dotrzymam słowa. Pa

            • ”Elita? A reszta be?” – to Twoje słowa Agga 2, nie moje. Tak, zabieram głos, gdy komuś dzieje się krzywda. Wpisy Redakcji i Moderacji z kilku ostatnich dni były nie do przyjęcia. Agnieszce zrobiono ogromna krzywdę i uważam, ze należą jej się przeprosiny.

            • Aniu, bardzo dziękuję za dobre słowa. Bóg zapłać. + 🙂

            • Jest takie powiedzenie …co było i nie jest nie pisze się w rejestr.
              Było minęło i dalej życie toczy się na forum.

        • Ja się cieszę z tego że jestem zdrowy i mogę żyć itd. nie wiem czego ty oczekujesz od życia ale jesteś w momencie zakrętu w życiu. Wybierz właściwą drogę z Bogiem a nie przeciwko niemu.

          • Nowenna dokończę chociaż te ostatnie dni idą mi tak opornie jakby miała zjeść gruz. Różaniec to dla mnie katorga chociaż wcześniej tak nie było. Tylko że ja Boga nie czuje od dłuższego czasu, chociaż proszę i błagam. Do kościoła nie mogę chodzić bo mam nerwicę. W inne miejsca też nie. Lojalnie będzie z czasem dokonać aktu apostazji. Narazie zaczęłam o tym tylko czytać ale zaczyna mi to chodzić po głowie.

            • Ona, daj sobie szansę, skonsultuj się z psychologiem. Pandemia się przecież skończy.

            • To po co mi Bog skoro psycholog może lepiej pomoc? Boga też prosiłam o to żeby zabral ode.mnie to uczucie. Matka Boska, tyle Świętych i sam Bóg i jakoś nikt z nich nie ma ochoty mi pomóc. Mam odrazę do modlitwy, na krzyż w domu nie mam ochoty już patrzeć. W święta jeszcze sama sprawdzałam AgnieszceC żeby trwała przy Bogu a dziś sama już nie wierzę.

            • Nie rozumiem czemu taka nagonka na Ona… Uważam, że żeby forum było wiarygodne, należy dać się każdemu wypowiedzieć. Rzeczywiście wulgarne słowa nie są na miejscu, ale treść uważam, że powinna być akceptowana. Tym bardziej, że dziewczyna ma czego się przejmować. Zmawianie nowenny to nie 5 min., dlatego każdy powinien przeczytać o niej tylko i wyłącznie rzetelne informacje. Zamieszczanie postów tylko mówiących jak to nowenna pomaga, jest czystym oszustwem. No bo okazuje się, że nie wszystkim pomaga.
              Ona doskonale Cię rozumiem, w podobnej sytuacji byłam wielokrotnie. Również obiecywalam sobie, że już więcej nie zmówię nowenny, a coś jednak mnie pcha, żeby rozpocząć kolejną. Juz 5 lat zmawiam nowenny. Najdłuższa przerwa między jedna a druga to ok. pół roku. Znowu powiedziałam sobie. Ryzyk fizyk i znowu rozpoczęłam. Dziś koniec. Pamiętam, że raz bylam zła na Pana Boga i obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie zmówię i wtedy przysnila mi się Matka Boska. Zaczęłam zmawiać. Zostałam wysłuchana… Ale ile razy nie…

            • Też tak uważam. Pokusze się nawet o stwierdzenie że nowenna jeszcze bardziej obniżyła mój nastrój. Czytają opis ma się jednak nadzieję. Nie sądzę żeby coś się zmieniło przez te kilka ostatnich dni nowenny. Wiara jest dla mnie za ciężka. Nie mam w sobie tyle wytrwałości żeby modlić się nie otrzymując nic. To jak jak z klaskaniem dla lekarzy. Co im po tych oklaskach? Tak samo nie oczekuję że matka boża mi się przyśni tylko niech coś zrobi dobrego w moim zyciu. Przecież jest szafirka łask. To już dla mnie żadnej laski nie ma?

            • Na tą chwilę to ja muszę odpocząć od wiary, Boga i kościoła. Od strony o nowennie też.

            • Witaj Ona,
              Witajcie Wszyscy obecni na forum. Przeczytałam komentarze najnowsze pod świadectwem i w drodze wyjątku napiszę również słowa od siebie.
              Ona,
              nie znamy Ciebie, całego kontekstu sytuacji, w której się znalazłaś, a nade wszystko Twojego serca i duszy. Tylko Pan Bóg ma wgląd w ich wnętrze, zna Twoją historię, pragnienia, marzenia, a także zranienia serca i popełnione błędy oraz grzechy. Dlatego też nikt nie ma prawa oceniać Ciebie jako człowieka, my – forumowicze – również. Ja i kilku forumowiczów mieliśmy jak najlepsze intencje, kierując do Ciebie słowa otuchy, wsparcia, a także te, które miały stanowić taki „kubeł zimnej wody”. Czyniliśmy to i czynimy dla Twojego dobra – a przynajmniej tak powinno być, wierzę, że tak jest.
              Pomodlę się dzisiaj w Twojej intencji o pokój serca i łaskę duchowego pocieszenia.
              Ona, to, że odmawiasz nadal Nowennę Pompejańską, już jest pierwszą łaską od Matki Bożej. Widzisz to inaczej, ale czy byłabyś w stanie walczyć z Różańcem w ręku, gdyby nie łaska od Matki Bożej? Z Nowenną jest tak, że zarówno niezwykła lekkość podczas modlitwy i pokój serca, jak również przeszkody w zwielokrotnionej ilości, stanowią znaki od Boga,że Twoja modlitwa jest Jemu miła, że jesteś na dobrej drodze. A szatan nienawidzi zarówno Pana Boga, Matki Bożej, jak również człowieka, w którego sercu działa. Więc próbuje Ciebie ranić na wszelki możliwy sposób.
              Pozwolę sobie podać Tobie przykład z mojego życia. Otóż ostatnie miesiące to czas mojego wychodzenia z depresji, na którą cierpię od wielu lat. Bywały okresy lepsze i gorsze, tzn.takie,w których na zewnątrz nikt nie był w stanie się zorientować, że coś jest nie tak, a także okresy, w których najlepiej mi wychodziło spanie przez kilkanaście godzin z rzędu, płakanie rzewnymi łzami i modlitwa, na przemian z kłótnią z Panem Bogiem. Z pomocą przyszedł mi Ksiądz Piotr Pawlukiewicz, którego piękne Kazania możesz wysłuchać na YouTube. Szczególnie polecam tę pt: „Depresja w życiu chrześcijanina”, tam znajdziesz wyjaśnienie, czym jest kłótnia z Panem Bogiem.
              Wielokrotnie byłam poraniona w konfesjonale, ale dziś wiem, jaki popełniałam błąd. Otóż chodziłam do spowiedzi przypadkowo, nie miałam stałego spowiednika. A taka osoba jest bardzo potrzebna człowiekowi, który cierpi, który przeżywa kryzys duchowy. Módl się o takiego kapłana, bo może być on takim „kołem ratunkowym” dla Ciebie. Pomoże Ci przejść przez tę ciemną dolinę, której doświadczasz. Pamiętaj, Ona, że księża to również ludzie – spotkasz zarówno wspaniałego i wyrozumiałego, cierpliwego, skłonnego do dialogu, jak również oschłego, spowiadającego schematycznie. Oczywiście w każdym przypadku będzie to sakrament pokuty i pojednania, ale inny jakościowo – na pewno to odczujesz. Będziesz również widziała, jakie postępy czynisz w życiu duchowym.
              Kolejna rada, a wręcz konieczność w Twoim przypadku – terapia u odpowiedniego psychoterapeuty. Kiedyś był to temat tabu, ponieważ osoby, które korzystały z pomocy terapeuty były stygmatyzowane i postrzegane krzywym okiem. Dzisiaj jest to tak naprawdę luksus i akt odwagi. Bo trzeba być bardzo silnym, aby powiedzieć „jestem słaby”. Pójście na terapię świadczy o miłości własnej, o pragnieniu przemiany wewnętrznej. Są różne nurty w psychoterapii. Najbardziej popularny to poznawczo-behawioralny i w Twoim przypadku również by się sprawdził, ale według tego, co napisałaś, proponuję Tobie psychoterapię psychodynamiczną. Jest to terapia trudniejsza, niż wspomniana poprzedniczka, ale pozwala dotrzeć do najgłębszych i najboleśniejszych ran Twojego serca. Będzie to bardzo trudna praca, uronisz niejedną łzę, ale W KOŃCU POCZUJESZ ULGĘ! Odkryjesz mechanizmy, według których działasz i wyciagniesz wnioski z Twoich błędów, różnych działań. Być może potrzebujesz odpowiednio dobranych leków na nerwicę, bo o niej wspominałaś, prawda? One muszę być BARDZO DOBRZE DOBRANE I PRZYJMOWANE REGULARNIE, abyś mogła zauważyć poprawę. Także te trzy sprawy: stały spowiednik, terapia u psychoterapeuty i odpowiednio dobrane leki na nerwicę to fundament. Mamy w miarę omówione.
              A teraz słowo na temat miłości… A właściwie MIŁOŚCI, bo życzę Tobie miłości przez wielkie „M”. Zrozum, Siostro, że z mężczyzną żonatym nie zbudujesz Bożej relacji. Oczywiście są wyjątkowe sytuacje, o których nie napiszę w tym momencie, ponieważ zabrakłoby mi czasu do późnego wieczora. Ale gdyby z sakramentem tego człowieka było coś niewłaściwego, to zapewne starałby się o stwierdzenie nieważności sakramentu małżeństwa. Gdyby miał on tylko ślub cywilny, nie miał dzieci, to również mógłby rozwieść się i zacząć życie „po Bożemu”. Bo w oczach Pana Boga nikt nie jest skreślony – nikt. Ale skoro ten człowiek zawarł ślub kościelny i mając żonę mącił Tobie w głowie – nawet jeśli czynił to nie w złej wierze, nawet jeśli nie zdawał sobie w stu procentach sprawy, jak bardzo rani zarówno Ciebie, jak i swoją żonę, która powinna być najważniejszą osobą dla niego, zaraz po Bogu, to… TEN MĘŻCZYZNA NIE JEST DLA CIEBIE. On już wybrał tamtą kobietę i od chwili zawarcia Sakramentu małżeństwa są sobie przeznaczeni. Oni sobie ślubowali. Zapewne moje słowa bardzo Cię zasmucą, ale musisz całkowicie zerwać z tym człowiekiem jakikolwiek kontakt i przepracować zarówno z terapeutą, jak i ze swoim serduszkiem to uczucie. Zakochałaś się, pragnęłaś stworzyć relację, kochać i być kochaną. To piękne pragnienia, ale nie mogą być zrealizowane z tym mężczyzną. Być może w tym momencie myślisz sobie: „a na co mi Bóg? Co mi da życie po Bożemu, skoro mogę mieć faceta, być w związku, ułożyć sobie życie”. Ale nie jest to właściwe myślenie. Wraz z upływem czasu w Twoim sercu pojawiłaby się pustka i tęsknota za Bogiem. Nawet jeśli byś sobie tego na 100% nie uświadamiała, to właśnie tę pustkę i tęsknotę nosiłabyś w sercu do końca życia. Zresztą pomyśl, czy potrafiłabyś zaufać temu mężczyźnie wiedząc o tym, że zostawił żonę dla Ciebie? Czy miałabyś 100% gwarancji, że nie zostawiłby Ciebie dla kogoś innego? Czy chciałabyś żyć w lęku, bez sakramentów…? Odpowiedz sobie na to pytanie w głębi serca. A teraz wyobraź sobie, że w czasie wybranym przez Boga stajesz przed Nim i mówisz Mu:”Panie Boże, było mi tak trudno,ale wybrałam Ciebie, a nie życie w grzechu. Kocham Cię i mogę teraz spojrzeć Tobie w oczy”. Nie znam przyszłości – tylko Bóg zna Twoje wczoraj, dziś i jutro. Ale wierzę w to, że Pan Bóg poprowadzi Ciebie najlepszą i najpiękniejszą drogą. Zaufaj Mu – na ile umiesz. Może ten czas, w którym jesteś sama, jest właśnie przeznaczony tylko dla Ciebie? Może Pan Bóg czeka na Ciebie, na Twoją przemianę, na Twoje serce, które dla Niego otworzysz, w którym poczujesz Jego Miłość, i którym Ty Go pokochasz najmocniej, jak potrafisz? Może jest to czas, w którym musisz leczyć nerwicę, przejść terapię, zadbać o swoje zdrowie, piękno wewnętrzne i zewnętrzne również? Może jest to czas dla Twojej Rodziny i Przyjaciół? Może jest to czas na spełnienie marzeń, edukację, podwyższenie kwalifikacji zawodowych? Ona, na pewno masz wiele talentów. Z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że jesteś bardzo wrażliwa i łatwo Ciebie zranić, że bardzo przeżywasz tę sytuację. Być może jest to Twoja „duchowa pustynia”. Ale jeśli zwrócisz się ku Bogu – na początku tylko rozumem, a sercem później, to przejdziesz przez całą ciemną dolinę i zła się nie ulękniesz. I na pewno Pan Bóg ma dla Ciebie to, co najlepsze i najpiękniejsze we właściwym na to czasie. Wszystko ma swój czas. Ja w to wierzę całym sercem.
              Pamiętaj słowa księdza Jana Twardowskiego: „kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno”.
              Siostro, mam nadzieję, że nie zraniłam Ciebie moimi słowami. Pisałam z głębi serca, bo domyślam się, jak bardzo cierpisz. Pomodlę się w Twojej intencji.
              Proszę Was, Forumowicze, o modlitwę w intencji Onej. Ta kobieta bardzo tego potrzebuje.
              Z Panem Bogiem. + Agnieszka

            • Dziękuję za dobre słowa. Bóg zapłać. + 🙂

            • Agnieszko poczytaj o św.Anieli,wyjątkowa Święta

            • Dziękuję Eniu, na pewno zerknę, poczytam. Cenię Twoją wiedzę i rady.

      • Ja też się pomodlę.
        Ale muszę powiedzieć że ostatnie dni nowenny to jakiś koszmar. Cały czas jestem przybita i zła. Z każdym się kłóce, wyzywam, czepiam. Boga obwiniam o wszystko. Nie ma dla mnie świętości. Do tego natrętne myśli i sny o tym facecie. Ja już nie daje rady. Chce żeby już był piątek i Ebym miała spokój od tej modlitwy.

        • Witaj Ona. Przez przypadek trafiłam na tą dyskusje, rozumiem Cie i Twój żal. Przechodziłam przez różne perypetie życiowe, między innymi przez zdradę i porzucenie przez męża. Zostałam również zraniona przez innych kiedy byłam zaangażowana i zakochana. Wiem że jest Ci ciężko… Ale… Modlitwa nigdy nie pójdzie na marne, nie obrażaj Pana Boga bo jestem przekonana że za chwilę będziesz mu dziękowała za to że Cię uchronił przed tym zonatym facetem. Jeżeli ten facet jest żonaty, ma dzieci i zdradza żonę, perfidnie przy tym raniąc młoda wrażliwa kobietę to za przeproszeniem nie jest facet tylko świnia. Jeżeli robi to teraz to będąc w związku z Tobą robiłby dokładnie to samo. Zasługujesz na kogoś o niebo lepszego. I Bóg to wie! Jesteś jeszcze bardzo młoda, zdążysz mieć jeszcze męża i gromadkę dzieci. Modlę się w takiej intencji jak Ty ale dziś pomodle się dodatkowo za Ciebie. Naprawdę Cie rozumiem, Twój żal i złość. Wszystko się ułoży, zapewniam Cie. Zapomnisz o tamtym, ułożysz sobie życie i będziesz szczęśliwa. Życzę Ci tego z całego serca. Głowa do góry.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!