Anonim: ON NAPRAWDĘ JEST!

Chciałabym żeby to świadectwo zapewniło WSZYSTKICH czytających o tym, że Pan Bóg naprawdę istnieje i działa w naszym życiu i naszych bliskich jeżeli tylko mu na to pozwolimy i poddamy się jego woli.
Otóż… moja historia zaczyna się pewnie tak jak wiele innych historii… Byłam z chłopakiem przez 3 lata, pewna tego, że to jest ten jedyny. Jednak po pewnym czasie przyszedł kryzys i przyszło zwątpienie w związek, czy to na pewno miłość, czy jest to zgodne z wolą Bożą itp.
Nie chce opisywać szczegółów. Chce głównie ŚWIADCZYĆ o działaniu BOŻYM. Widziałam, że chłopak jest bardzo pogubiony, że się miota, szuka swojego miejsca na ziemi. Zaczęłam się więc o niego modlić. Dodam, że jesteśmy trochę z innych światów ( wierzy w Boga, ale nie praktykował, miał taką tendencję do racjonalizowania wszystkiego A ja wierzę, chodziłam do kościoła itp ale nie miałam żywej relacji z Bogiem. Teraz to wiem. No i jak zaczęłam się o niego modlić to widziałam drobne zmiany, więcej mówił o Bogu, mówił o modlitwie itp A dodatkowo Pan Bóg mi wtedy tak powiedział: „On się nawroci i to bedzie objawiało się w małych czynach ” Bardzo się z tego cieszyłam I modliłam się dalej, gdyż widziałam zmiany. Na kolejnej mszy świętej powiedziałam Panu Bogu: „Proszę Cię, dokończ to co zacząłeś”. Tydzień później chłopak zerwał ze mną „tak nagle”. Mówił, że ze względu na swiatopogląd itp. Ja w to nie wierzyłam, ponieważ znaliśmy się już długo i wiedzieliśmy doskonale jakie mamy poglądy, że się różnimy od siebie. Jak ze mną zrywał to coś mi mówiło: „zostaw to, tak musi być ale emocje wzięły górę… Nie chciałam jeść, spać, a tym bardziej wracać do normalnego życia. W międzyczasie on się wyprowadził, co dodatkowo bardzo bolało, straciłam wtedy nadzieję na wszystko. I właśnie tego samego dnia jadąc autobusem spotkałam go. Tak bardzo się ucieszyłam. On wtedy powiedział, że się pogubił i nie wie co czuje. Zapewniłam go o swojej miłości i czułam, że to spotkanie nie było przypadkiem. Chciałam dać mu czas, bo wiedziałam, że jest potrzebny, ale serce zaprowadziło mnie dwa tygodnie później do niego. I wtedy juz bylo bardzo dziwnie- byla agresja, złość, bunt. Na wszelkie zapewnienia o miłości on reagowal bardzo agresywnie. Strasznie mnie to zdziwiło, bo nigdy taki był. Chłopak mi wtedy powiedział, że „wiedziałaś, że jestem pogubiony i chciałaś to wykorzystać, tak? ” Na początku nie wiedziałam o co chodzi, ale jak zaczął mówić o kościele itp to sobie uświadomiłam, że moja modlitwa musiała coś w nim zrobić. Powiedziałam mu wtedy „że miłość Chrystusa nigdy nie dzieli ” A on wtedy mi powiedział „że nie ma Boga, rozumiesz”? Byłam taka wystraszona, nigdy się tak nie zachowywał, nie mówił tak i w ten sposób. Niestety rozstaliśmy się w gniewie. Było jeszcze gorzej niż za pierwszym razem. Nie rozumiałam co się stało, kompletnie. Pisałam do niego, prosiłam go a on nic. Byłam w szoku. Tak jakby tych 3 lat w ogóle nie było. Oprócz życzeń na święta nie mieliśmy żadnego kontaktu. Byłam w rozsypce. Na pokutę moja mama dostała różaniec do odmówienia. Odmawiała go w mojej intencji. Po raz pierwszy od miesiąca poczułam sie dobrze i nabrałam dystansu do sytuacji z przekonaniem ” że tak musi być”. W tym samym czasie natrafiłam na świadectwo Pani, która modliła się o uratowanie małżeństwa po tym jak mąż chciał ją zostawić i jak zło działało w ich życiu jak się zaczęła modlić. Po tym wszystkim zaczęłyśmy z moją mamą odmawiać nowennę w intencji nawrócenia naszych rodzin. Ja w mojej nowennie modliłam się głównie o nawrócenie chłopaka. W trzecim dniu nowenny miałam sen. Najpiękniekszy w moim życiu. Śniła mi się uśmiechnięta matka Boża , która powiedziała „Módl się za niego”. Nawet sie nie obudziłam, ale rano byłam taka szczęśliwa. Po miesiącu modlitwy jak zaczynałam modlitwę „dziekczynną” to usłyszałam ” twoje wszystkie prośby zostaną wysłuchane” . Bardzo się cieszyłam z tego i miałam nadzieję, że już niedługo się to wszystko skończy. No niestety ludzie mają inne wyobrażenia o wyrokach boskich niż naprawdę są. Po ukończeniu nowenny nic się nie zmieniło, nadal brak kontaktu oprócz wysyłania życzeń do członków rodziny. Ale… czułam, że muszę odmówić drugą nowennę w intencji zgody naszych rodzin. W trakcie nowenny też nic się nie działo poza zapewnieniem, że „twoje prośby zostaną wysłuchane”, bo są zgodne z moją wolą „. Ten głos jest silniejszy niż wszystkie ludzkie leki, obawy, niepokoje i to właśnie ten głos pomimo moich zwątpień, płaczu, złosci pomagał mi przez to wszystko przejść . Wiedziałam, że muszę się modlić, chodzić do kościoła i słuchać słowa Bożego- bo to słowo zawsze jest DO NAS i O NAS, zawsze. Pod koniec drugiej nowenny przez życzenia mojej mamy do niego, złapaliśmy kontakt internetowy. Nie pisaliśmy , ale były małe kroki w kierunku zgody. Obecnie jestem w trakcie 3 nowenny i mamy ze sobą kontakt. Mam nadzieję, że to wszystko idzie w takim kierunku jak chce Pan Bóg bo wiem, że on chce dla wszystkich jak najlepiej. Słyszałam jeszcze parę innych najpiękniejszych słów od Pana Boga jakie kiedykolwiek usłyszałam, ale nie chce się tak na forum dzielić. Wybaczcie. To nie przypadkowe spotkanie, ten sen i jeszcze dwa slowa od Pana Boga, ktore utwierdzają mnie w przekonaniu, że mam się za tego człowieka modlić bo ma być w moim życiu, pomogły mi wierzyć, że Pan Bóg wie co robi i prowadzi nas wszystkich tak, abyśmy wszyscy żyli z Panem Bogiem i byli szczęśliwi. Pisząc to świadectwo chciałabym żeby każdy czytelnik wiedział, że:
1. Pan Bóg jest i działa w KAŻDYM człowieku ( nawet jeżeli nam się wydaje, że ktoś neguje Pana Boga i nie wierzy w jego istnienie to tym bardziej należy się za tego kogoś modlić i wierzyć, że Pan Bóg znajdzie drogę do jego serca)
2. Dziękuję wszystkim za świadectwa, które tu składacie bo one bardzo POMAGAJĄ w chwilach zwątpienia i dodają nadzieję, że nie tylko mi się wydaje, że to słyszę czy coś mi się śni tylko inni też tak mają, którzy się modlą i dlatego trzeba iść tą drogą,
3. Proszę wszystkich abyście czytając świadectwa pamiętali, że każdy z nas jest inny i każdy ma inne doświadczenia do przebycia z Panem Bogiem dlatego też, to że coś u innych się sprawdziło albo też nie to wcale nie oznacza, że u mnie się sprawdzi albo nie sprawdzi. Chodzi mi o to żeby sie nie porównywać za wszelką cenę z innymi, bo to nie o to chodzi. Świadectwa mają być jakąś „podporą”, „dawać nadzieję „, ale nie samą drogą. Bo drogę musisz przejść TY SAM, SŁUCHAJĄC PANA BOGA ( jaką jest jego wola i co on chce od Ciebie żebyś Ty z tym zrobił) i wierzyć w to, że to co on mówi ZAWSZE się sprawdzi, bo ON jest Bogiem wiernym i
NIGDY nie rzuca słów na wiatr tak jak ludzie.
4. UFAJCIE PANU BOGU, jego SŁOWOM i jego WOLI, a nie sobie i ludziom, bo człowiek zawodzi, PAN BÓG NIGDY!!!

Mam nadzieję, że to świadectwo zachęci Was do odmawiania nowenny i tworzenia żywej, prawdziwej relacji z Bogiem tak jak z drugim człowiekiem. Nie chce nikomu dawać rad, bo uważam, że każdy musi rozważyć w sercu słowa Pana Boga i iść za tym a nie porównywać się ze mną czy z kimś innym. ON mówi przez różaniec, przez pismo święte, przez znaki i przez ludzi ( najczęściej naszych bliskich) ale trzeba chcieć to usłyszeć, zaufać i poddać się mu całkowicie.
Chciałabym podziękować Panu Bogu i Maryji, że tak zmienili moje życie na lepsze. Czuje się bardzo szczęśliwa móc rozmawiać z Wami codziennie:)
Z Bogiem WSZYSTKIM. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz tutaj wrócę ❤

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Dorota
Dorota
21.05.20 22:18

Dziękuję za świadectwo, bardzo fajnie napisane, dopomaga wzmacniać wiarę i nadzieję.

MM
MM
21.05.20 22:31

Może wyda się to głupie i niezrozumiałe, ale rozpłakałam się niesamowicie czytając to świadectwo. Od rana miałam kryzys i zachwianie w nadziei, a w Twoich słowach znalazłam odpowiedź na moje dzisiejsze pytanie do Pana Boga i rozwianie gnębiących mnie wątpliwości. To niesamowite jak „przypadkiem” podsuwa nam odpowiednie zdarzenia, ludzi, słowa… Dziękuję Ci za to świadectwo z całego serca i życzę Ci wiele dobrego, z Panem Bogiem!

Shannon
Shannon
21.05.20 22:52

Dziękuję za świadectwo. Musimy akceptować plan Boga wobec ludzi. Każdy ma inna droge do Boga i inne doswiadczenia życiowe. To prawda.
Pozdrawiam cieplo.

też Ania
też Ania
22.05.20 00:05

Tego typu doświadczenia – przychodzenie słów, znaki zdecydowanie warto rozeznawać ze spowiednikiem. Warto razem z kapłanem, który popatrzy na cała sprawę ”na chłodno”, z dystansu rozeznać, czy dane doświadczenie rzeczywiście jest znakiem od Boga. Niech Twoje sprawy ułożą się w kierunku dla Ciebie najlepszym.

krystyna
krystyna
23.05.20 19:12

Dziekuje za piekne i tak madrze napisane swiadectwo. Niech Ci Pan Bog zawsze blogoslawi.

5
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x