Ala: W intencji zdrowia córki

Nowennę pompejańską odmawiałam w intencji mojej córki, która była chorowitym dzieckiem i okazało się, że ma niedosłuch. Potrzebna była pilna operacja. Już w szpitalu obiecałam sobie, że odmówię w jej intencji i jeszcze jednej dziewczynki z sali, nowennę pompejańską, bo ich stan zaraz po operacji nie był zbyt dobry. Bardzo się wtedy bałam. Kilka razy zaczynałam i się poddawałam po kilku dniach modlitwy. Nie dawałam rady. Aż w końcu rozpoczęłam nowennę na Wielki Post. Modlitwa moja nie była idealna, modliłam się prasując, gotując, sprzątając. Często w nocy, przysypiając. Z jednej strony mówiłam sobie, że taka modlitwa nie ma sensu, a z drugiej czułam, że nie mogę się poddać. Że Pan Bóg zdecyduje czy przyjmie tą modlitwę czy nie. I oddawałam to wszystko w ręce Maryi, żeby Ona te moje „marności” zaniosła do Pana Boga. Z początku córka się rozchorowała, ale poradziła sobie z tym. W Niedzielę Miłosierdzia skończyłam nowennę pompejańską. Ufam, że dotychczasowe owoce tej nowenny się utrzymają jak najdłużej. Poza tym widzę, że różaniec zmienia. Dawniej nie lubiłam odmawiać całego różańca, wydawał mi się nudny i bardzo długi. Z każdą kolejną nowenną odkrywam „głód” różańca. Ta modlitwa mnie uspokaja i wycisza. Uczy cierpliwości. Tęsknię do niej.

Dewocjonalia

i książki 

ze św. Józefem

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!