Agnieszka: Modlitwa o uratowanie małżeństwa

Szczęść Boże. Nowennę Pompejańską odmawiałam cztery razy. W 2018 roku mój mąż poinformował mnie, że nic już do mnie nie czuje i chce odejść. Świat mi się wtedy zawalił. Jednak od początku zaczęłam się modlić i prosić go, żeby dał nam szanse, że nasze dziecko, które bardzo go kocha, tego nie przeżyje. Niestety mąż był nieugięty. Było to w sierpniu. Błagałam i modliłam się jednak 1 listopada odszedł. Zostawił nas. Dla innej kobiety. W między czasie dowiedziałam się o Nowennie, ale przerażała mnie. Myślałam,że nie dam rady odmówić 3 różańców dziennie. Modliłam się do św. Rity, nowenną rozwiązującą węzły i wieloma innymi modlitwami. Mój mąż wrócił do nas po 3 tygodniach. Byliśmy bardzo szczęśliwi z synem. Poszedł do spowiedzi, modlił się nawet ze mną. Niestety w grudniu zaczęło się znów psuć. I w styczniu 2019 roku mąż odszedł na dobre. Po raz drugi złożył pozew o rozwód. Poszłam wtedy do prawnika, którym okazała się młoda bardzo wierząca kobieta. To ona powiedziała, że mam walczyć i nie bać się Nowenny Pompejańskiej. Pierwszą nowennę zaczęłam odmawiać 1 lutego. Zły bardzo mieszał, ale ją skończyłam. Przeszłam w intencji naszego małżeństwa Ekstremalną Drogę Krzyżową, zawierzyłam naszą rodzinę w Częstochowie u naszej Mamy. Niestety mąż był nieugięty. Okazało się, że kochanka jest w ciąży. 13 sierpnia w dniu naszej rocznicy ślubu mieliśmy pierwszą sprawę rozwodową. W tym czasie cały czas się modliłam, a Bóg stawiał na mojej drodze Aniołów, dzięki którym to wszystko przetrwałam. Bo waliło się dosłownie wszystko, ale trwałam w modlitwie. Prawnik, mój dobry przyjaciel poradził mi żebym dała mężowi rozwód i się nie „szarpała”. Tak też zrobiłam. Dogadałam się z mężem i 5 grudnia dostaliśmy rozwód. Mimo, że sama intencja nie została wysłuchana (jeszcze). Bardzo zbliżyłam się do Boga i wiem, że wszystko, wszystko zależy od naszego Pana. Przede wszystkim poprawiły się moje stosunki z mamą, która też zaczęła się modlić Nowenną Pompejańską. A ja dziś jestem spokojniejszym człowiekiem. Choć nadal tęsknię za mężem, wiem, że Bóg ma wobec mnie swój plan i zrobi to co będzie dla mnie właściwe. Długo nosiłam się z zamiarem napisania świadectwa, ale od wczoraj coś mnie dosłownie do tego pchało. Módlcie się na różańcu i nigdy nie traćcie wiary, nadziei i miłości. Z Panem Bogiem.

"Odrobina miłosierdzia czyni świat mniej zimnym i bardziej sprawiedliwym"

- papież Franciszek, 17 marca 2013 r.

  • Modlę się od 2 lat za swoje małżeństwo. Mąż mieszka z kochanką .W czrewcu ma być ostatnia sprawa rozwodowa.

    • Ja tez modle sie od prawie dwoch lat. Jesteśmy w separacji, nie zgodzilam sie na rozwód. Tez mieszka z kochanką.

  • Dziewczyny. Wiem jak to jest. Ja już prawie 3 lata walczę i nie usłyszałam jednego słowa od męża przez ten czas które mogłoby sugerować że wraca. Czasem zdarzały się raczej przebłyski człowieczeństwa że coś tam powiedział musisz być silna czy cos mi tam normalnie odpowiedział. Historia długa o skomplikowana ale co najważniejsze modlę się, staram się żyć w łasce uświęcającej cały czas, zamawiam Mszę Sw. Za Dusze czysccowe. Za męża też zamawiałam często ale zamówiłam wieczyste później. W każdym razie jest wobec mnie tak zlosliwy. Dzieckiem się naszym nie interesuje nie spotyka. Widział ją przez 2 lata raz. Jutro mieliśmy z małą jechać do jego rodziny bo nas zaproszono. Zrobiłam sałatkę. A mój mąż wiadomość że tam się wybieram skomentował że mam nie rusza ci nie moje czyli mam nie ruszać jego bliskich że nigdy ze mną nie bedzie. Serce mi pękło. Oni chcą z dzieckiem kontakt mieć ale powiedziałam im że on sobie nie życzy i nie przyjedziemy. W Bogu moja jedyna nadzieja ale tak naprawdę sama nie wiem już jakie my mamy szansę jak on mnie traktuje jak wroga numer jeden .

    • Polko pomodlę się dziś za Ciebie i twego męża. Ja mam podobnie tylko że z żoną. Odeszła w styczniu zostawiając mnie z dzieckiem myśląc że corka przyjdzie do niej z czasem. Corka jednak woli dom rodzinny i czeka na mamę. Mnie żona też stale wyzywa przy dziecku nie licząc się z niczym. Też mimo dwóch nowenn czekam wciąż na nawrócenie żony i opamiętanie się ale tu już musi zainterweniować miłość najdoskonalsza jaką jest Jezus. W głębi duszy ufam i wierzę ale jednocześnie muszę żyć tak dla siebie jak i dla corki a nawrócenie żony zostawiam ukochanemu Ojcu. Polko, Aneto i Agnieszko kochane Anioły nigdy w żadnej sytuacji nie przestawajmy wierzyć i ufać bo odpowiadamy przed Panem tylko za siebie. Jak widać nie tylko żony cierpią – pozdrawiam was gorąco

      • Zgadza się Jacek, nie tylko żony cierpią i nie tylko one się modlą o uratowanie małżeństwa i rodziny…moja też zostawiła naszą paradoksalnie na rzecz swojej rodziny z mamusią, tatusiem i rodzeństwem na czele mówiąc wprost że oni są dla niej najwazniejsi i od razu calkowite odwrocenie sie wszystkich ode mnie i realizowanie wspolnie uknutego podstepem planu rozwodowego …tylko tu porzucenie bylo akurat tej gorszej wersji potajemnie bez slowa i z porwaniem rodzicielskim i obecną alienacją córki i jej całkowitym zawlaszczeniem, kazdy pretekst uzywany bym tylko nie widział malej ukochanej coreczki!!! Niedlugo będzie to juz 2 lata bez zadnego widoku na zmiane, wykonczenie psychiczne jest ale dzięki Bogu trzymam się jeszcze garsci, choc w miedzyczasie wiele pokus!!!O jej powrot juz się nie modlę i w zasadzie gdy to zaakceptowalem dopiero się podnioslem psych. Zresztą juz wiem teraz ze nie chciałbym nawet jej takiej przy sobie!!mam ja nadal sercu ukrytą ale musialbym widziec jej faktyczny zal skruche i dowody jej zmiany i odpokutowania i wtedy bym mogl sie ma to decydowac. O to właśnie nieraz sie modlę ale tez juz nie uparcie. Po prostu teraz staram się modlić i zyc zgodnie z wolą Bożą bo akceptowac ten krzyz ktory tez przecież wlozylem na swoje barki przez moje wcześniejsze grzechy i to uwazam tez za największy dar tego kryzysu ze dane bylo mi to dostrzec i przylgnać do Boga jak nigdy dotąd. Najważniejsze by to akceptowac i wytrwac na tej drodze z Bogiem a nie isc na łatwiznę by zlo i grzech nie rodzil kolejnego zla i grzechu o co przy rozwodzie wspolczesnie bardzo latwo

    • Jeśli jego bliscy chcą mieć kontakt z dzieckiem to jedź. A on niech się …cmoknie…Nie pozbawiaj dziecka rodziny. On by chciał zapomnieć, udać że was nie ma…zatkać uszy, zamknąć oczy… Ale No way. Jesteście. Jak zapraszają to jedź i utrzymuj z nimi kontakt.

    • Mój mąż odkad odszedl, czyli blisko dwa lata już, a mieszka niedaleko nie utrzymuje ze mną żadnego kontaktu. Doslownie żadnego. Nawet, gdy zlożył pozew o rozwód to mi no nie powiedzial o tym. Przestalam istnieć.

  • Przeżywam to samo….Pewien ksiądz powiedział mi, że nie mogę się zgodzić na rozwód i tego się trzymam. Powiedział, że dając zgodę to tak jakbym pozwalała mu iść w stronę piekła. Więc twardo mówię:Nie. Bóg mi pomaga. Widzę to, ,czuję i jestem wdzięczna. Ta pomoc jest bardzo realna. Już minął rok od naszej ostatniej sprawy rozwodowej.

    • Rozwód cywilny tu nic nie zmienia ,bo nadal jesteście małżeństwem przed Bogiem . Nawet gdyby stu sędziów to orzekło. Jednak czasami trzeba się zgodzić dla własnego dobra ,żeby sobie i dzieciom nie zafundować gehenny. Za to walczyć duchowo nieustannie i bez poddawania się.
      Drogę do piekła to on już wybrał odchodząc z domu i wybierając kochankie. Dlatego modlić się trzeba do końca życia za swego małżonka jednak zapewnić sobie i dzieciom spokój bo dzieci bardzo Ciebie potrzebują a każdy stres odbija się na twym zdrowiu. Pomodle się dziewczyny za was módlcie się gorąco o wypełnienie Bożych planów wobec waszej rodziny . Pamiętajcie czy zgadzacie się na rozwód czy nie to i tak Plany Boga wypełnią się wobec was ,tyle małżeństw po rozwodzie wróciło do siebie bo dla Boga to nic nie zmienia. Ważna jest walka duchowa.

      • Gdybym wyraziła zgodę, już dawno było by po wszystkim. A ja widzę, działanie Boga w tym wszystkim. Nie chcę opisywać szczegółów, jeszcze nie teraz. Sprawa przybrała zupełnie nieoczekiwany obrót dla mojego męża. Dlaczego tak mu ułatwiać życie…..

        • Agnieszko ,każda sprawa jest tak bardzo indywidualna. Jeżeli masz w sobie siłe to walcz tak jak Ci serce dyktuje. Ja pisałam tu bardziej o osobach gdzie są wykończone już bardzo psychicznie . Jest faktem przecież czy ktoś ma rozwód cywilny czy nie nadal jest małżeństwem przed Bogiem . Życze Ci jak najwięcej siły do walki bo to walka o życie wieczne Twego męża .Jednak zwycięstwo jest po Twojej stronie.
          „Dlaczego tak mu ułatwiać życie…..” Zgadzam się z tym jak najbardziej 🙂
          ” Nie chcę opisywać szczegółów, ” i to jest bardzo mądre ,forum to nie miejsce na nasze szczegółowe informacje o naszym życiu przekonałam się o tym bardzo boleśnie,ktoś w pewnym momencie wykorzysta to przeciw Tobie.

          • Jednak czekamy na Twoje świadectwo :))) Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze kibicuje Ci z całego serca i „popieram każdą Twą decyzje” gdyż jest najlepsza bo płynie z Twego serca gdzie działa Bóg . Zachęcam każdego ,aby był wierny swoim natchnieniom jakie dostaje od Boga . Bóg każdą duszę inną drogą prowadzi.

    • To samo przeżywam nie mam już na nic siły.Ja jestem wrogiem numer jeden.Kłótnie przy dziecku non stop wytykanie każdego błędu.Chcę rozwodu ja chcę ratować ale ten brak szacunku który mi okazuje na każdym kroku mnie niszczy.

      • Ewo,szukaj pomocy u kapłanów ,którzy zajmują się problemami małżeńskimi . U psychologów katolickich . Napisz do zakonów z prośbą o modlitwe . Wybierz to co dla Ciebie i dziecka jest na obecną chwilę najlepsze. Módl się o wypełnienie Bożych Planów wobec was. Nie daj sobą pomiatać jesteś dzieckiem Bożym ( ważna modlitwa to o pokore dla męża). Walcz modlitwą ,sakramentami , postem i szukaj pomocy gdzie możesz. Pomodlę się za ciebie.

            • mena, stokrotne dzięki!!! Bardzo mi dzisiaj pomogłaś swoimi komentarzami. Bardzo mnie wzmocniły, chociaż zalałam się łzami czytając to. Mam podobnie jak te kobiety i Jacek i wiele, wiele innych. Walczę NP, sakramentami innymi modlitwami już ponad 3 lata. Jestem po rozwodzie cywilnym, bo gdybym mężowi nie dała, to by mnie wykończył psychicznie. TAK, nadal jesteśmy sakramentalnym małżeństwem. I tego się trzymam. Kocham Go nadal i proszę o Jego nawrócenie do Boga i Kościoła. Wiem, że Mateńka ze swym Synem są z nami walczącymi. Z Bogiem!!!!

            • Ewo D, nie ma za co .Trzymaj się Boga a odnajdziesz szczęście. Bo największym szczęściem jest pełnić Wole Jego .

            • meno, święte słowa!!! Tak też czynię. U księży Werbistów od wielu, wielu lat zamawiam msze św. wieczyste i nie tylko… za bliskich w mojej rodzinie i za siebie również. Masz rację Bóg i Mateńka dają siłę!!!

    • A przez ten rok co sie dzialo. Ja nie zgodziłam sie na rozwód, sama chcialam separacji, bo mialam nadzieje, ze maz sie zgodzi. I rzeczywiscie tak bylo. Mialam mysli, zeby nie zgodzic sie na rozwod, ale balam sie, ze i tak maz go dostanie jak bedzie chcial. No bo przeciez nie mozna kogos zmusic zeby byl z kims z kim nie chce byc.

      • obejrzyj filmik na yputube jak nie oglądałaś ” bałwochwalstwo w małżeństwie” ks Dominik.
        Ufaj Bogu i nie trać nadziei.

  • Polecam gorąco wszystkim odsłuchać na yt kazanie ks. Pawlukiewicza „pokora potrafi zdziałać cuda”, coś niesamowitego!

  • 5lat walczę o swoje małżeństwo. Sąd orzekł rozwód mąż złożył apelacje i wszystkich tak wisi w powietrzu. 18naście nowenn nie wymieniając innych modlitw. Mąż z kochanką chociaż ostatnio pokazuje się koło domu ale nie rozmawia ze mną a ja ….. a ja go wciąga kochana. Ksiądz który zasiada w sądzie biskupim na spowiedzi polecił mi nowenne 9 pierwszych śród miesiąca msza św post o chlebie i wodzie w intencji uzdrowienie małżeństwa i światło dla mnie. Podjęłam się i czekam na cud. Niech Wam wszystkim Pan Bóg błogosławi

    • Nie ma sensu się modlić i katowac się modlitwami wiem coś o tym nowenna pompejanska Częstochowa pierwsze soboty miesiąca i rozwód tak został ogłoszony

      • Pawle, ja również jeździłam do Częstochowy, odmówiłam ok. 10 NP (nie wszystkie w intencjach za męża). Odmówiłam 9 sobót miesiąca, były liczne zawierzenia, nie wymienię ile innych modlitw, mszy św. itp. Rozwód cywilny został ogłoszony rok temu….ale nie kościelny. I tego się trzymam, bo nadal jest ważny. Bywają lepsze i gorsze dni jak u każdego. Jednak nigdy nie powiedziałabym komukolwiek, że modlitwa nie ma sensu. Zostawiłam wszystko Bogu, żyję nada i czekam kiedy ON zechce zadziałać. Nieraz mi smutno, bywają też radosne chwile, bywają obawy, a po nich dni pełne nadziei. Właśnie dzięki modlitwom i rozmową z Bogiem i Mateńką jestem w stanie prosperować. Zatem Pawle nie „katuj” się modlitwami, tylko rozmawiaj z Bogiem własnymi słowami. Może jesteś teraz na etapie buntu i rozmowa z Bogiem swoimi słowami da Ci ukojenie. Pomodlę się za Ciebie!!!

        • Dziękuję pani Ewo ale to już nie ma sensu mam teraz podział majątku wszystko widać jak na dłoni że chodziło tylko o pieniądze to jest najgorsze

          • Rozumiem Pawle, zatem módl się o to, żeby sprawy potoczyły się w pomyślnym dla Ciebie kierunku. Bóg jest sędzią sprawiedliwym i uwierz, że słucha nas. A skoro Twoja żona jest taką materialistką to nigdy nie zazna szczęścia, za to, że Ciebie porzuciła. Jednak bądź pokorny, nie życz Jej źle, bo to tylko Cię wyniszczy psychicznie. Wiem, że to nie będzie takie proste, ten cały podział majątku, ale kiedyś wspomnisz to co Ci teraz doradzam. Modlitwą jest nawet zwykłe westchnięcie do Boga, nie zapominaj o tym…

            • Łatwo powiedzieć być pokornym jak by się pani dowiedziała że współ małżonek od samego początku radził się swojej koleżanki czy kolegi adwokata co ma robić by jak najmniej włożyć a podczas rozwodu jak najwięcej wyciągnąć ja tak mam

            • Mogę tylko tyle powiedzieć…(napisać), że z kradzionych lub nieuczciwie zagarniętych pieniędzy czy dóbr, nikt nie będzie miał zysku, ani radości. Nieuczciwe pieniądze itp. obrócą się w nicość.

    • Elżbieta oddaj swoją wolę Jezusowi,niech Pan działa.
      Zapytaj się Księdza czy możesz tak zrobić co do męża, jest u Was ślub kościelny.
      No i odezwij się na forum

  • Witam.
    Prawie 6 lat temu mój mąż zostawił mnie i trójkę naszych dzieci dla innej kobiety. Długo walczyłam o nasze małżeństwo, ale 1,5 roku po odejściu odbyła się sprawa rozwodowa. Przez cały ten czas modliłam się do Maryi. Trzy raz odmawiałam Nowennę Pompejnską, wiele razy modliłam się na Różańcu i zawierzałam swoją rodzinę Najświętszej Panience. Nieustannie modliłam się o powrót męża do domu. 3 lata po odejściu urodziło się mu dziecko z tamtego związku. Pomyślałam sobie, że jednak Bóg ma na nas inny plan. Nigdy w swojej modlitwie nie zapominałam i nie zapominam o moim mężu. W tym roku w styczniu wydarzyło się coś, czego już naprawdę się spodziewałam… Mój mąż powiedział, że chciałby wrócić do mnie i do naszych dzieci… Dzisiaj walczymy o nasze małżeństwo na nowo, nie jest łatwo, wiele spraw jest do rozwiązania, do pogodzenia, ale nie poddajemy się… Długa droga jeszcze przed nami do uporządkowania i pogodzenia wszystkiego, ale wierzę, że Maryja jest z nami i że tak jak przez cały czas była tak teraz będzie z nami. Modlitwa czyni cuda i sytuacje dla nas niemożliwe stają się realne, pozwala pogodzić nam się z tym co nas spotyka.

    • Nie wszystkim pomaga i nie ma co mydlic oczu ludziom ja przystępując do spowiedzi mówię że jestem po rozwodzie ksiądz odrazu mówi uniewazniaj małżeństwo jesteś jeszcze młody pięć lat się modlę i nic i nic nie zapowiada by było dobrze

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!