Agata: Bezmiar łask

O nowennie pompejanskiej dowiedziałam się podczas swoich przygotowań do bierzmowania. Było to 6 lat temu. Był to czas kiedy dopiero zaczynałam zbliżać się do Pana Boga, a sakrament bierzmowania stał się przełomowym momentem. Postanowiłam zwrócić się do Pana Boga i to jemu zawierzyć swoje życie na tyle na ile wtedy to potrafiłam. Upłynęło trochę czasu i będąc już w liceum zdecydowałam się na podjęcie tego wyzwania. Przez ten czas modliłam się w kilku intencjach. Była to modlitwa o dobrego chłopaka, o pomyślnie zdana maturę i dostanie się na wymarzone studia. Odmawiając nie działo się nic nadzwyczajnego jeszcze w tamtym momencie. Egzaminy maturalne mimo bardzo dobrych wyników w nauce od początku mojej edukacji rozczarowały mnie gdyż skreśliły właściwie moje szanse na dostanie się na wymarzona uczelnie. Nie pojawiał się tez żaden potencjalny kandydat co było trudne dla mnie do zrozumienia, gdyż czułam się jakby okryta jakimś pancerzem ochronnym, który powodował, ze nie mogłam nawiązać żadnej relacji z płcią przeciwna. Dodam tez, ze moja relacja z Panem Bogiem w tamtym czasie polegała na próbie trwania na modlitwie co nie było łatwe, modliłam się również do św. Rity w powyższych intencjach oraz cotygodniowej Eucharystii. Z racji tego, ze jestem osoba twardo stąpająca po ziemi i realnie patrzę na rzeczywistość miałam ogromny problem z uwierzeniem w podstawowe prawdy wiary, a szczególnie w Zmartwychwstanie Pana Jezusa. Trudno mi było sobie wyobrazić istnienie Pana Boga. Modlitwa moja wiec w tamtym czasie wydawała mi się być głucha. Cały czas jednak w moim sercu trwało nieustannne pragnienie bezwzględnego zawierzenia Panu. To ono popychało mnie do modlitwy, w której obok swoich konkretnych intencji prosiłam Pana Boga o znak, którym pozbawi mnie złudzeń i obiecywałam, ze jeśli mnie w tym utwierdzi to oddam Mu się cała bez zawahania. Maryja w tamtym czasie była mi dość odległa mimo nowenn. Nie miałam swiadomosci Jej potęgi. Kolejna cześć mojego świadectwa zaczyna się po wyjeździe na studia. Cofnę się jeszcze na chwile w przeszłość i nadmienię, ze dostałam się na studia do miasta gdzie kilka lat wcześniej byłam tam dokładnie 29 września i zwiedzając Stare Miasto pan przewodnik powiedział, ze dzień ten jest świętem Michała Archanioła i żeby podczas bicia dzwonów skierować do niego prośbę. Postanowiłam, ze poproszę go o dobrego człowieka, z którym Pan Bóg postanowi związać moje życie. Po przyjeździe już na studia właśnie do tego samego miasta gdzie kilka lat temu złożyłam te prośbę dowiedziałam się, ze jest spotkanie integracyjne osób z mojego roku. Postanowiłam się na nie wybrac. Spotkałam tam chłopaka, z którym bardzo dobrze mi się rozmawiało. Oboje mieliśmy wrażenie jakbyśmy się znali od zawsze. Był na tyle otwarty, ze na pierwszym spotkaniu podzielił się ze mną swoim problemem jakim była nerwica natręctw. Nie był mi on obcy, ponieważ moja ciocia boryka się z tym samym schorzeniem i przed wyjazdem na studia wspierałam ja w tym problemie przez dość długi czas. Nawiązała się między nami nic porozumienia gdyż byłam pierwsza osoba, która zrozumiała jego problem, powiedziałam mu tez żeby modlił się nowenna pompejańską po czym odparł, ze jest właśnie w trakcie jej odmawiania. Uznałam, ze to raczej nie może być przypadek, ze spotkalam człowieka tak podobnego do siebie z identycznymi wartościami i, ze wreszcie ktoś tak dobrze mnie rozumie. Z racji moich dość radykalnych pogladow jak na te dzisiejsze, zepsute czasy mało kto rozumiał moje spojrzenie na rzeczywistość. Od tego momentu zaczęłam coraz bardziej zbliżać się do Pana Boga, a nasza relacja z upływem czasu coraz bardziej się pogłębiała czego właściwie oboje żeśmy nie kontrolowali, bo działo się to jakby samo niezaleznie od nas. Nadszedł wreszcie kulminacyjny moment kiedy to już oboje wiedzieliśmy, ze chcemy ze sobą być. Jednak stała między nami jakas niewidoczna bariera. Okazało się, ze jest nią uzależnienie od pornografii. Mój chłopak wyznał mi to zanim wszedł ze mną w relacje, ponieważ uważał, ze musze o tym wiedzieć. Co prawda obawiał się mojej reakcji, ale powiedziałam mu, ze pomogę mu z tym zawalczyć i zwyciężymy wspólnie. Jednak to wszystko nie okazało się być takie proste, gdyż zły duch zaczął mącić również nasza czystość, wiem jednak teraz, ze to lekcja pokory i Pan Bóg w ten sposób chciał mi pokazać, ze jestem tylko zwykłym, słabym człowiekiem, gdyż dotychczas miałam problemy z pycha. W miarę upływu czasu gdy podjęliśmy walkę na obu liniach frontu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Okazało się, ze mój chłopak jest zniewolony przez złego ducha. Nie zdołam przytoczyć tu wszystkich zachowań, które za tym przemawiały, ale teraz wiem, ze była to odpowiedz Pana Boga na moje prośby. Dostałam tak naoczne znaki, ze Chrystus umarł za nas na krzyżu i, ze tam po drugiej stronie jest życie, ze dziś nie mam już nawet najmniejszej wątpliwości. W dodatku podczas modlitw głównie do Maryi, ale także do Michała Archanioła, który jest obrona przed szatanem dopiero wtedy uświadomiłam sobie, ze ja i mój chłopak poznaliśmy sie dokładnie tego samego dnia, czyli 29 września kiedy modliłam sie w tej intencji do Archanioła Michała. Było to ponad pół roku ciężkiej walki na każdej płaszczyźnie, wiele wizyt u egzorcystów, modlitw o uwolnienie. Przysporzyło to wiele cierpienia nam obojgu na co złożył się ogrom czynników. Jednak mimo przeszkód nie ustawalismy w modlitwie. I to właśnie w tym czasie odmówiłam kilka nowenn, zarówno w intencji naszej relacji jak tez o czystość oraz o uwolnienie chłopaka ze zniewolenia. Dziś mogę powiedzieć, ze wszystkich Najswietsza Panienka wysłuchała i wysłuchuje. Czuje jej cudowny płaszcz który okrywa mnie i moich bliskich. Ataki związane ze zniewoleniem i utraty swiadomosci minęły, a człowiek, z którym jestem z dnia na dzień mnie coraz bardziej zaskakuje swoją nad wyraz dojrzała postawa jak na jego wiek. Wiem, ze to Pan Bóg nam splótł drogi żebyśmy mogli się do Niego w ten sposób wspólnie zbliżyć. W obecnej chwili jestem właśnie po skończeniu nowenny o nawrócenie mojego taty, który jest dobrym człowiekiem, wiem, ze bardzo nas kocha, ale ma bardzo wybuchowy charakter, który przyczynia się do wielu problemów. Mama wspólnie ze mną podjęła się tej modlitwy i również tu nasza Kochana Mateczka działa. Widzimy jak tata małymi kroczkami zaczyna się zmieniać. Od 13 maja ruszyła światowa nowennna za nawrócenie grzeszników spośród których ja jestem największym i mimo, ze to dopiero jej początek to już mogę powiedzieć, ze i tutaj Maryja wylewa na mnie łaski. Czuje ogromny pokój w sercu. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, ze jest to nowenna nie do odparcia, ponieważ wszystko o co prosiłam spełnia się w moim życiu i z dnia na dzień czyni mnie coraz szczęśliwsza, a w dodatku moc modlitwy zaczyna oddziaływać również na moich bliskich co napawa mnie jeszcze większa radością i przymnaza nadziei. Niech będzie chwala i cześć Najświętszej Pannie i Tobie Panie Jezu Chryste

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

4 2 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Wiola
Wiola
28.05.20 01:35

A jakie były objawy zniewolenia u Twojego chłopaka?

Marysia
Marysia
28.05.20 06:43

Agatko, odpisz błagam. Piszesz w pewnym momencie o utratach świadomości. Czy to jest wyraz świadczący że twój chłopak miał prawdziwe utraty świadomości, czy po prostu piszesz o utratach świadomości w sensie zapominania się i powracania do grzechu?

2
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x