Marcin: wysłuchane błagania

Chciałbym dać Świadectwo jak Matka Przenajświętsza wysłuchała próśb mojej rodziny.
Nowenna Pompejańska w mojej rodzinie do tej pory była odmawiana trzykrotnie i za każdym razem Najświętsza Panienka wysłuchała próśb naszych.

Po raz pierwszy odmawiana była w intencji uzdrowienia z nałogu alkoholowego członka naszej rodziny. Choroba ta trwała już lat kilkadziesiąt i żadne działania nie przynosiły skutku. Osoba ta dotarła już właściwie nad krawędź gdzie dalej jest już tylko śmierć. Organizm był już potwornie wyniszczony fizycznie. Właściwie można powiedzieć, że był to wrak człowieka. Zaszły również ogromne zmiany w mózgu. Osoba ta nie poznawała najbliższych członków rodziny, miewała różne halucynacje. Nie kontrolowała swojego życia w żadnym jego aspekcie. Poza wyniszczeniem ciała lekarze orzekli nieodwracalne otępienie – zniszczenie partii mózgu. Mimo tak potwornych zmian szatan nadal wlewał w tę osobę jad i pociąg do alkoholu. Nie będę opisywać desperackich prób ratowania tej osoby, jednak proszę wierzyć, że robiliśmy wszystko co w naszej mocy, aby ją uratować. W pewnym jednak momencie się poddaliśmy – stwierdziliśmy, że to przerasta nasze siły i że wszystko już tylko w rękach Boga. W tym momencie została odmówiona Nowenna Pompejańska. Koszmar trwał jeszcze kilka miesięcy po zakończeniu Nowenny. Stwierdziliśmy, że widocznie wolą Pana Naszego jest, aby ta osoba zakończyła już swoje ziemskie życie, bo żadnej poprawy widać nie było, a że życie się jeszcze tliło to i tak był cud. Pogodziliśmy się z tym. I wtedy nastąpił CUD prawdziwy. Z dnia na dzień osoba ta ozdrowiała zupełnie. Ciąg do alkoholu minął. Coś co w tym stadium się już praktycznie nie zdarza. Dodatkowo osoba ta z czasem wróciła do zdrowia fizycznego, a co najważniejsze cofnęły się zmiany w mózgu. Dziś mijają 3 lata od cudownego uzdrowienia. Osoba ta, dzięki Przenajświętszej Panience, prowadzi normalne życie i praktycznie ślad nie pozostał po koszmarze.

Drugie przypadek wysłuchania próśb przez Królową Różańca miał miejsce 9 miesięcy temu. Przez 3 lata staraliśmy się z żoną o dziecko. Podejmowaliśmy wszelkie możliwe próby. Lekarze mówili, że nie ma żadnego medycznego powodu, aby żona nie zaszła w ciążę. Jednak z jakiegoś powodu upragniona ciąża się nie pojawiała. Wtedy żona zwróciła się o pomoc do Najświętszej Panienki. Prośba nasza została wysłuchana. Nasza córka przyjdzie na świat, z Bożą pomocą, w ciągu najbliższego tygodnia.

Modlitwa w trzeciej intencji również została wysłuchana.

Bóg zapłać Przenajświętsza Panienko, Królowo nasza.


Nasze intencje modlitewne:

 

10
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
6 Wątki komentarzy
4 Wątki z odpowiedziami
7 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
7 Autorzy
EwelinaKatarzynaMariaEwuśGabriela Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Kasia
Gość
Kasia

Czy spokój w trakcie modlitwy (w tym przypadku Koronki do Miłosierdzia Bożego za kogoś) jest „znakiem”, że ta intencja jest właściwa i ma szansę się zrealizować czy ten spokój jest efektem tej modlitwy? Właśnie jestem po Koronce za bliskiego mi mężczyznę i czuję taki spokój, chce mi się śmiać, cieszyć, co raczej nie jest normalne wink

Gabriela
Gość
Gabriela

A dlaczego Kasiu jesteś tym spokojem aż tak zdziwiona? To naturalne i właściwe. Tą koronką otaczasz modlitwą nie tylko daną osobę, ale i cały świat, którego i Ty sama jesteś cząstką. Boże Miłosierdzie wlewa pokój w duszę… i ❤️.

Kasia
Gość
Kasia

Powiem Ci Gabrielo, że w natłoku złych emocji taki pokój to dla mnie nieznane uczucie. Jestem tak szczęśliwa, pomimo tego, że (a chyba nawet na moje szczęście) praca z Urzędu Pracy (oddałam to Jezusowi poprzez Jezu ufam tobie ty się zajmij tym) oddala się. Termin rekrutacji minął, już chyba kogoś znaleźli, nie oddzwonili z propozycją pracy, a ja muszę jutro tylko oddać skierowanie do UP po ostatecznej rozmowie z tym szefem (?). Zresztą nie chciałabym pracować u kogoś, kto na pierwszym spotkaniu proponuje podwózkę na przystanek z tekstem „Jeszcze żadna mi nie odmówiła”. A Bóg na pewno nie chciałby, żebym… Czytaj więcej »

Kasia
Gość
Kasia

Oni wzięli mój numer, zapowiadali się, że na początku tygodnia zadzwonią, nikt nie oddzwonił. W środę po południu zadzwoniłam to foch z drugiej strony, że zadzwoniłam we własnym interesie, miałam dziś zadzwonić, zadzwoniłam, nie miał dla mnie czasu na spotkanie, na jutro spotkanie na 8:00. W międzyczasie oferta stała się nieaktualna (podobnież było jeszcze kilka innych osób na stanowisko), więc to o czymś świadczy. Świetna robota, Panie Jezu! wink

Kasia
Gość
Kasia

I tej pracy nie mam. Między Bogiem a prawda to powinnam się smucić, że tej pracy nie dostałam, ale widać Pan Jezus chyba myślał tak samo jak ja wink Dziękuję smile

Agga 2
Gość
Agga 2

Piękne świadectwo. Chwała Panu!

Ewuś
Gość
Ewuś

Chwała Panu. Piękne świadectwo. Tak bliskie memu sercu, gdyż mój mąż jest alkoholikiem i wciąż czekam na CUD uzdrowienia.

Maria
Gość
Maria

Piękne świadectwo. U Pana Boga wszystko jest możliwe. Bardzo dziękuję za świadectwo. Podniosło mnie na duchu i dodało wiary.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Alkoholik zaprzestaje pić, gdy sięgnie dna.tak jest w tym świadectwie i w moim bliskim otoczeniu też taki przypadek. ratowanie alkoholików nie ma sensu, chyba, że modlitwą. Uzależniony nigdy nie przyzna się, że ma taki problem. Dopiero jak sam się stoczy i w końcu to dostrzeże, odstawia alkohol lub inne środki uzależniające.

Ewelina
Gość
Ewelina

Piękne świadectwo i prawdziwy cud.Ja modlilam się w intencji uzdrowienia mojego kochanego taty z ciężkiej alkoholowej choroby niestety nie udało się.Cierpiał też na inne choroby zmarł niedawno wieku 51 lat.Teraz pozostaje mi modlić się za jego duszę.
Cieszcie się z tego daru jaki Was spotykał.Niech Pan Bóg dalej błogosławi Tobie i Twojej rodzinie.