IKM: Uwolniona

Moją pierwszą nowennę pompejańską zakończyłam 8 grudnia i jeszcze tego samego dnia rozpoczęłam następną. Różańcowa „rozmowa” i Matką Bożą zafascynowała mnie tak bardzo, że nie mogę się doczekać każdego kolejnego dnia nowenny. Zdarzały się i zdarzają w czasie jej odmawiania pośpiech i rozkojarzenie oraz odklepywanie zdrowasiek, ale wierzę, że każda modlitwa ma sens nawet jeśli jest niedoskonała. Na nowennę natrafiłam zupełnie przypadkowo odsłuchując w Internecie konferencji ks. Glasa. Złożyło się to w czasie z bardzo trudnym okresem w pracy, nasilającymi się atakami ze strony przełożonego, który postanowił odreagować swoje frustracje na moim zespole i na mnie. Nie muszę chyba mówić, że ciągłe krzyki, słowna agresja, jakikolwiek brak szacunku z jego strony do drugiej osoby niezależnie od płci czy wieku, doprowadził mnie już do stanu depresji, odreagowywałam całą sytuację w domu na bliskich mi osobach. Moje dzieci musiały patrzeć na wrak człowieka jakim byłam. Momentami sama byłam przerażona z jaką ogromną agresją potrafię reagować na błahe z pozoru sytuacje. Oczywiście biegałam po lekarzach ze swoimi skokami ciśnienia, kołataniem serca, bliska zawału. Leki uśmierzały ból, dawały złudne poczucie uspokojenia i dobrego samopoczucia. Odruchy wymiotne przed pracą, strach na każdy odgłos telefonu to była moja rzeczywistość. I wtedy Matka Boża wyciągnęła do mnie rękę. Myśl o odmówieniu nowenny wręcz mnie prześladowała a ona sama pojawiała się jak tylko włączyłam internet. Moją przemianę postanowiłam rozpocząć nie od intencji zmiany pracy, ale uwolnić siebie od depresji, lęków itd. uzdrowić przede wszystkim swoje życie wewnętrzne. Niemalże od razu odczułam wielką moc nowenny i łaski które nieustannie na mnie spływały…. uspokoiłam się, wyciszyłam, złagodniałam, w każdej sytuacji zaczęłam szukać dobrych stron, zaczęłam regularnie chodzić do spowiedzi św., przyjmować komunię św., zaczęłam przeżywać i kontemplować dokonujący się w czasie mszy św. cud eucharystyczny. Z Waszych komentarzy wiedziałam, że w czasie odmawiania nowenny nie będzie łatwo i oczywiście doczekałam się zwielokrotnionych ataków agresji ze strony przełożonego, gróźb, przykrych komentarzy. Im bardziej byłam atakowana tym bardziej cieszyłam się że tą moją tak niedoskonałą nowenną wyproszę łaski. Na moją rodzinę w tym czasie „posypały” się choroby, w tym widmo choroby nowotworowej. Nie ustanę jednak w moich rozmowach z Najświętszą Panienką bo zwyczajnie zakochałam się w modlitwie różańcowej. Nie przestawajcie wierzyć i z wiarą szturmować niebo modlitwami o łaski. Chwała Panu i Najświętszej Panience.


Nasze intencje modlitewne:

 

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o