Joasia: Modlitwa o nawrócenie

Odmówiłam nowennę za mamę, która nie chodziła do kościoła ani do spowiedzi, dużo używała wulgaryzmów. Matka Boża spełniła moją prośbę. W tej chwili mama jest po generalnej spowiedzi i często chodzi do kościoła i się spowiada, nie używa już wulgaryzmów tak jak wcześniej.

  • Mam żal do siebie. Jest mi źle, bo wymodliłam Pompejańska ciążę dla moich przyjaciół, a w tym samym dniu, kiedy dowiedziałam się o tej ciąży moja ciocia trafiła do szpitala. Rak mózgu z przerzutami do piersi, sutka, podniebienia, wątroby i nerek. Ciocia umiera w hospicjum. Prosiłam Maryję o uzdrowienie cioci, a moja ciocia cierpi. To jest chore, że tak się dzieje. Sama nawet nie wiem, czy jutro udzielony cioci Sakrament Namaszczenia będzie łaską czy też nie. Z ciocia nie ma kontaktu, jest słaba, nic nie mówi. Czuję, że zawiodłam. Czuję, że choroba cioci jest karą za to, że prosiłam w modlitwie o ciążę dla moich przyjaciół, którzy od 7 lat starali się o dziecko. Nie mam pracy, zdrowia, nie mam się do kogo przytulić. Nawet nie mogę przeżywać całą sobą tej choroby cioci, bo lekarz przez moje problemy z jelitami zabronił mi się denerwować. Czuję się źle, samotna. Gdybym się nie modliła, to może ciocia żyłaby w świetnej formie. Ja nie jestem w stanie udźwignąć tego swojego cierpienia sama, a członkowie mojej rodziny zamknęli sie w sobie i nikt nie chce gadać. Potrzebuje tego męskiego oparcia, ja przestaję w tym momencie udawać silnej, niezależnej kobiety, bo to prowadzi mnie do łez. Chłopak, który chce ze mną być, walczy, ale mu to nieporadnie wychodzi. Interesuje się mną, szuka ze mną kontaktu, ale co z tego, jak ciągle są jakieś przeszkody, a oddaję tą intencje Maryi. Czuję się jakbym na własnych plecach dźwigała emocje całej rodziny związane z ciocią, co jest bardzo destrukcyjne dla mnie. Nie piszcie mi, żebym nie oglądała się na chłopaka,tylko się modliła. Jak mój dziadek umarł, to się modliłam i cały czas byłam z tym sama, robiłam jeszcze za psychologa dla moich najbliższych. Efekt: po 2 latach od śmierci dziadka jeszcze tego nie przepracowałam. Byłam z tym u psychologa, ale ten traktował mnie jak pacjentkę z psychiatryka. Ja po prostu muszę się wypłakać, przytulić się do męskiego ramienia, bo właśnie tego potrzebuję. Chce, żeby właśnie z tym chłopakiem i przed nim wypłakać swoje emocje, bo przez te nasze wspólne przeżycia, modlitwy, które za siebie nawzajem zanosimy i doświadczenia on mi jest bliski. Nie umiem się otworzyć przed panem Bogiem, Maryją, Jezusem, bo ilekroć próbowałam takich rozmów, wychodziłam z nich chora i nie czułam tej pomocy. Boję się, że mam depresję. Przyjdzie najgorsze i ja sama znów będę dźwigać uczucia moich rodziców, dalszej rodziny. 16-letniej córki cioci, która od postawienia diagnozy (6 grudnia) ciągle płacze, jej męża, który przeżył śmierć matki na raka,ojca w wypadku samochodowym, siostry, która zmarła w wieku 3 lat. Każdy z nich przychodzi do mnie się wypłakać, a ja nie umiem powiedzieć ja nie mam na to siły,idź sobie. Dlaczego Bóg nie chce mi pomóc?

    • Kochana nie poddawaj się. Zrobiłaś coś pięknego, ofiarowała ś swój czas na modlitwę w intencji nowego życia. Bóg w swoim czasie napewno wynagrodzi Cię za to.Musimy być cierpliwi i czekać bo to dobro napewno w najmniejoczekiwanym momencie wróci.

    • Dziwne myśli cię ogarniają, nie rozumiem dlaczego choroba cioci ma być karą za twoją modlitwę!! Co ma jedno z drugim do czynienia? To jest piękna sprawa że wyprosilas u Boga taką wielką łaskę, nie możesz tak myśleć!! To nie jest w porządku. Pomodlę się za ciebie koronką do miłosierdzia Bożego o to żebyś miała siłę wytrzymać to wszystko, bardzo ci współczuję , wiem co to znaczy ponieważ w naszej rodzinie też ktoś młody zmarł na raka mózgu pozostawiając małe dzieci. Nigdy nie dowiemy się dlaczego jest właśnie tak. Ale z drugiej strony ciesz się że masz łaskę modlitwy, wiesz ilu ludzi w ogóle nie modli się!? Nawet nie wiedzą co to znaczy modlitwa, na wspomnienie modlitwy patrzą na ciebie jak na wariata.

    • Przytul się do serca Pana Jezusa i módl się modlitwą św Franciszka:
      O Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju,
      Abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
      Wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda;
      Jedność tam, gdzie panuje zwątpienie;
      Nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz;
      Światło tam, gdzie panuje mrok;
      Radość tam, gdzie panuje smutek.

      Spraw abyśmy mogli,
      Nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;
      Nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć;
      Nie tyle szukać miłości, co kochać;

      Albowiem dając, otrzymujemy;
      Wybaczając, zyskujemy przebaczenie,
      A umierając, rodzimy się do wiecznego życia.

      Przez Chrystusa Pana naszego.

      Amen.

    • Módl się o błogosławieństwo dla cioci i wypełnienie woli Bożej 🙂 albo o męstwo dla siebie.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    STRON 

    dla "Królowej  Różańca Świętego"

    8