Aneta: Zdrowy syn

Zacznę od tego, że o nowennie pompejańskiej dowiedziałam się od koleżanki z pracy. Bardzo chciałam zajść w ciąże i obiecałam sobie, że odmówię nowennę jak będę w ciąży. Minęło jednak trochę czasu zanim zaczęłam, było to chyba około 3 miesiąca bycia w ciąży. Prosiłam o zdrowie dla mojego syna. W ciąży okazało się, że mam cukrzycę. Udało się ją wyregulować dietą, dlatego też nie martwiłam się bardzo skutkami negatywnymi dla dziecka, chociaż obawa o zdrowie zawsze była z tyłu głowy. Bardzo wierzyłam w to, że Maryja otoczy opieką moje dziecko. Pod koniec lipca zakończyłam nowennę i już planowałam koleją z prośbą o dobry i bezpieczny poród. W sierpniu, w pewien czwartek wieczorem zaczęłam się gorzej czuć, były wymioty i wielki ból brzucha. Mąż zawiózł mnie do szpitala. Byłam w siódmym miesiącu ciąży. Lekarze orzekli, że to zapewne zatrucie pokarmowe, z dzieckiem było wszystko dobrze. Ból jednak nie przechodził, a narastał. Stan dziecka był ciągle monitorowany i utrzymywał się na dobrym poziomie. Niestety mój ból był coraz większy. Przez całą noc w sobotę ból nie odpuszczał, dopiero w niedzielę rano byłam w stanie się umyć i ból jakby trochę zelżał. Jak prawie codziennie na wizycie przyszedł ksiądz i postanowiłam się wyspowiadać i przyjąć komunię. Po wizycie nadszedł kolejny ogromny ból brzucha, który był już nie do zniesienia. Z synem nadal wszystko dobrze, szybkie badanie krwi i okazało się, że mam zapalenie wyrostka robaczkowego. Szybki transport do innego szpitala i operacja. Czułam jednocześnie wielki strach o dziecko i spokój, że czuwa nad nami Maryja. Operacja się udała, chociaż było już strasznie źle, zapalenie otrzewnej i bardzo ciężka operacja. Z dzieckiem wszystko dobrze. Natomiast w ranę wdała się ropa, kolejny ból i cierpienie. Dodatkowe leki, które jak się okazało nie zaszkodziły dziecku. Moja prośba została wysłuchana. Mam zdrowego syna nad którym czuwała Maryja. Nie zdążyłam odmówić drugiej nowenny, ale moja prośba również została wysłuchana. Poród był szybki i bezpieczny. Pomimo wielkiego bólu i cierpienia doznałam wiele miłości i ciepła od swoich bliskich, ale także nieznajomych ludzi. Teraz rozumiem, że cierpienie ma sens. Zachęcam każdego do odmawiania nowenny. Ja zawierzyłam Matce Boskiej i otrzymałam łaskę. Myślę, że będę odmawiać kolejne nowenny. Zdążyłam również przed operacją przyjąć Komunię Świętą, dlatego byłam spokojna o swój los i mojego syna. Za tą łaskę również dziękuje. Mam nadzieję, że to świadectwo zachęci do odmawiania nowenny i modlitwy do Maryi. Ja będę zachęcała wszystkich do jej odmawiania.

Msza Święta

25.07.2020

w Pompejach

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Maria
Maria
13.01.20 19:02

Ogromny ból, ale myśli się o bezpieczeństwie dziecka. Tak potrafi tylko Matka ❤
Wielu łask Bożych życzę

1
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x