Gosia: Wiara

Swojego młodzieńczego życie nie wspominam dobrze…, ciągłe pretensje ze strony mamy i tato, która cały czas pracował i nigdy nie miał czasu. W moim domu nigdy nie mówiło się miłych słów, nie przytulało się dzieci, nie dowartościowało się…Wychowywali mnie dziadkowie, dziadek miał zawsze dla mnie dobre słowo i czas… A czemu o tym piszę? bo moim marzeniem było w tamtych latach, żeby mnie ktoś pokochał szczerym sercem …i w końcu zjawił On – nie umiałam uwierzyć w swoje szczęście, że ktoś w końcu mnie pokochał, że dla kogoś w końcu jestem ważna…Zaczynałam wierzyć w tę miłość..,pisał dla mnie piękne wiersze i zdobywał moje serce coraz bardziej….i zaczynałam kochać coraz bardziej i bardziej…chyba bardziej niż samą siebie… snułam plany na przyszłość, aż podsłyszałam rozmowę Jego z  najlepszym kolegą…i dowiedziałam się, że już mnie nie kocha, że chce odejść…do rana już nie zmrużyłam oka…mój cały świat runął… W tym czasie owszem chodziłam do Kościoła, ale moja wiara, była równa zeru, nikt nigdy nie rozmawiał ze mną o Bogu, o Łasce, o Cudach…więc nie rozumiałam tego…owszem szłam do Kościoła, ale nie do Komunii Świętej….Uknułam małą intrygę, żeby tylko zatrzymać Go przy sobie…i udało mi się to…Byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi…, ale wciąż we mnie nie było Boga…, nie było wiary… Wzięliśmy ślub, ale zamiast zaprosić Pana Boga, ja bardziej przejęta byłam swoim wyglądem i imprezą.Mój mąż chodził do Kościoła, a ja nie…nasze życie to byłe ciągłe pasmo problemów i chorób. Teraz sobie uświadamiam, że choroby głównie dopadały mnie,a nie męża. Z wielkimi kłopotami urodziłam dwoje dzieci, walcząc o każdy ich dzień. Z mojego męża nie wiedzieć kiedy zrobiłam sobie bożka, wszystko dla niego. Mówi się, że nawet kota, można zagłaskać… no właśnie…Moje życie już prawie nie istniało, całkowicie podporządkowałam pod męża, pod jego zachcianki, manipulacje…Wierzyłam mu ślepo. Każda szanująca się osoba, po tym co on wyczyniał ze mną już dawno by odeszła. Zdradzał mnie, romansował i manipulował w taki sposób, że to ja czułam się winna. Dla mnie był ósmym cudem świata…W tym czasie zaczęłam chodzić do Kościoła, przyjmować Komunię Świętą, zaczęłam chodzić co niedziela, czasem z wielkim hałasem, jak budziłam męża po imprezie. Nawet będąc na wakacjach szłam do Kościoła, ale jakichś „cudów” nie było…teraz wiem, że  Pan Bóg działał po cichutku….Przy pierwszej zdradzie męża szalałam, nerwy można było poskradać, ale w tym wszystkim nie poprosiłam Pana Boga o pomoc. Romans się rozpadł, a ja z otwartymi ramionami przyjęłam męża…Przecież zaszczepił mi, że bez niego sobie nie poradzę…bo wówczas nie dostrzegałam, że tak naprawdę i tak wszystko robiłam ja i wszystko załatwiałam… Zaślepienie było, tak duże, że uważałam, że to on wszystko wie najlepiej, on jest najmądrzejszy, najprzystojniejszy…i można by długo jeszcze wymieniać…A co ja robiłam do tego??? ciągle się uczyłam, kończyłam różne kierunki, kursy, szkolenia, żeby tylko poczuć się bardziej wartościową i ciągle się odchudzałam, nie będąc zadowolona ze swego wyglądu…Męża tak naprawdę nie interesowały dzieci, przecież zajmowali się nimi dziadkowie ze mną, nie interesował go dom, nic, oprócz własnej osoby, siłowni i kolegów… A ja dalej zabiegałam…bo tak bardzo chciałam mieć męża, który mnie w końcu zauważy, który znajdzie dla mnie czas…Aż nadszedł dzień dokładnie 13 października 2017, kiedy to na Mszy o Uzdrowienie usłyszałam świadectwo kobiety, że jej mąż stał się mężem w prawdziwym tego słowa znaczeniu (wiecie o czym piszę)… Zaczęłam się gorliwie modlić, żeby też doświadczyć takiej Łaski…nie musiałam długo czekać…już na drugi dzień mój mąż oznajmił mi, że się wyprowadza, bo już mnie nie kocha…., a co ja wtedy zrobiłam???jeszcze bardziej się dwoiłam i troiłam w dogadzaniu mu….Powiedział mi wtedy baaardzo dużo złych rzeczy…a przecież wystarczyło powiedzieć- przepraszam zakochałem się! Stwierdziłam wtedy, że zacznę się modlić jeszcze bardziej i bardziej, bo tylko w modlitwie pozostała… nadzieja, wtedy zaczęłam  przybliżać się dopiero do Pana Boga i zorientowałam się, że ja tak naprawdę nic nie wiem o NIM…. Zaczęłam się również modlić pompejanką i pewnie jak wielu od razu liczyłam na Cud…A Matka Boża poprowadziła mnie zupełnie inną drogą, „pokazywała ” mi codziennie nowe kłamstwa mojego męża…, w tym również kobietę…dała mi siłę do walki o swoje życie, bo przecież chciałam sobie je odebrać, siłę do tego bym uwierzyła, że jestem wartościowa, że poradzę sobie. Dała mi niesamowity pokój wewnętrzny, którego nigdy nie doświadczyłam. Matka Boża postawiła na mojej drodze samych dobrych ludzi… Sprawiła, że potrafię się uśmiechać każdego ranka i dziękować Bogu za każdy dzień. Sprawiła, że potrafię w końcu patrzeć na siebie w lustro, że się pokochałam…Wiecie co? ktoś kiedyś napisał, że skoro Pan Bóg dopuszcza, żeby coś się zburzyło, to tylko po to, aby na tych ruinach zbudować jeszcze coś piękniejszego…. i to jest prawda… Tylko trzeba zaufać i przylgnąć do Boga całym swoim sercem. Nie bójcie się powierzyć MU całego swojego życia, swoich dzieci, wszystkiego co macie. Niesamowitym jest uczucie budzić się z uśmiechem na twarzy każdego poranka i mieć spokój ducha, którego w czasie trwania małżeństwa nigdy nie miałam…. A jeżeli pojawia się niepokój zaczynam się modlić, idę do Komunii Świętej. Wiecie co, poradziłam sobie ze wszystkim sama, mam cudowne dzieci, przez ten czas dokonałam wiele, pewnie, że czasem jest trudno, ale nie poddaję się i idę do przodu… Już nie jestem sama…bo mam Mamę Bożą, Pana Jezusa, Pana Boga. Nie mam pojęcia co mój mąż porabia…, bo rzadko spotyka się z dziećmi, ale wiem jedno, że codziennie będę się za niego modliła, bo to obiecałam na przysiędze małżeńskiej…Kochani, jeżeli jeszcze się wahacie, jeżeli Wasza sytuacja zdawać by się mogło jest bez wyjścia,,, przylgnijcie sercem do Matki Bożej, a Ona Was poprowadzi swoimi drogami…bo nawet jak teraz jest burza, to tam na końcu tej drogi jest słońce i tęcza…Nigdy nie sądziłam, że kiedyś, za tę moją sytuację, za ten mój krzyż podziękuję Panu Bogu. Wiecie jaki jest dla mnie teraz najpiękniejszy prezent? Modlitwa. Jak ktoś mi mówi, że modlił się za mnie, potrafi mnie rozczulić, że płyną łzy. Podobnie, jak otrzymuję różaniec, nie ma nic piękniejszego – niż trzymanie Matki Bożej za rękę.Kochani, a oprócz Matki Bożej jest jeszcze ON – Pan Jezus i akt – Jezu, Ty się tym zajmij, jakże proste słowa i jakże trudne do wypowiedzenia sercem, ale jakże skuteczne.
Zawsze moim marzeniem było mieć męża w prawdziwym tego słowa znaczeniu, z którym godnie się zestarzeję…, ale co Pan Bóg dla mnie przewidział tego nie wiem… nie mniej pójdę drogą, którą mnie poprowadzi.
Kochani, wyczerpałam limit pisania. Z Panem Bogiem!:)

Msza Święta

25 GRUDNIA 2019

w Pompejach

10
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
3 Wątki komentarzy
7 Wątki z odpowiedziami
7 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
6 Autorzy
eniamenaDorotaIzzyMaria Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Wierna
Gość
Wierna

Modlitwa to w istocie wspaniały dar, a najbardziej docenia się jej wielkość po prawdziwych huraganach, bombach atomowych, po ogromnych błędach, po życiowych przegranych. Nie ustawaj w modlitwie.

Maria
Gość
Maria

Bardzo piękne świadectwo. Bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam. Niech Maryja dalej Cię prowadzi i ma w swojej opiece.

Dorota
Gość
Dorota

Gosiu!! Bardzo mi się podoba twoje świadectwo, umacnia mnie, pozwala dalej trwać przy MB z różańcem. Dzięki wielkie jeszcze raz, niech Bóg cię błogosławi.

Izzy
Gość
Izzy

Dzień dobry. Jestem tu nowa, bo przychodzę do Was z pytaniem. Od kilku lat modlę się za bliskiego mi chłopaka w stosownych intencjach-o nawrócenie dla niego, o opiekę Maryi, żeby w przyszłości był dobrym mężem i ojcem. Jako nastolatek był pod wpływem złych ludzi, alkohol, przestępczość, znęcał się nad innymi. Gdy się poznaliśmy, stwierdził, że chce być ze mną i że zmieni się dla mnie. Uznałam, że ok-nie zna Maryi, bo nikt go nie nauczył różańca, to niech tak zaczyna. Zaczęłam się modlić za niego, odmówiłam całą Pompejańską w jego intencji. W pewnym momencie (absolutnie nikomu, a zwłaszcza jemu nie… Czytaj więcej »

mena
Gość
mena

Poproś Kapłana ,o modlitwe nad Tobą i zamów za siebie kilka Mszy św. najlepiej dziewięć.

mena
Gość
mena

I nie bój się ,bo zły może nam tylko tyle szkodzić ile mu Bóg pozwoli. A w Twoim wypadku robi sporo hałasu ,bo traci swoją pozycje. Noś poświęcone przedmio a im głośniej hałasuje tym bliżej zwyvięstwo Boga w Twoim życiu ,ty módl się nadal na różańcu nie odkładaj go. Jeszcze raz nie bój się to zły ma się Ciebie bać.

Izzy
Gość
Izzy

Dziękuję Meno. I mam jeszcze jedno pytanie, bo widzę, że na tym forum mogłabym uzyskać na nie odpowiedź. Czy Bogu może być miła ta moja znajomość z tym chłopakiem, tylko to nie jest pora na nas? I czy te straszenia nocne to próba dla mnie, że jeśli nie ulegne złemu,to Bóg obdarzy mnie tym o co proszę? Bo te strachy mają wiele wspólnego właśnie z tą znajomością. Te koszmary nocne np. że jak wybiorę tego chłopaka, to będę mieć problemy. Jak to rozumieć?

enia
Gość
enia

Z książki ks.Amortha Gdy mamy do czynienia z „zagrożoną” osobą, na przykład małżonkami ,którzy chcą się rozejść lub mają inne osobiste,poważne problemy ,bądź z młodym człowiekiem ,który ma problem alkoholowy lub jest uzależniony od narkotyków ,recytujemy nowennę do Najdroższej Krwi Jezusa , w pierwszej nowennie /przez dziewięć dni/ prosząc o łaskę ocalenia dla tej osoby. Np Udziel mi łaski zbawienia dla /imię osoby/, aby mogła/mógł zostać ocalony na końcu swej ziemskiej wędrówki i przyjść do Niebieskiego Jeruzalem ,aby składać Ci dzięki , aby razem z Tobą głosić chwałę i dziękować Jezusowi. Zlituj się nad nią/nim , wyrwij ją/go z rąk… Czytaj więcej »

mena
Gość
mena

Izzy ,odpowiem Ci co ja robie gdy nie wiem czy to jest dla mnie dobre czy nie. Otóż odmawiam nowenne niekoniecznie pompejańską oto abym pełniła wole Bożą w tej sprawie i po czasie wszystko samo się układa i rozwiązuje zawsze z korzyścią dla mnie mimo,że czasami na początku nie bardzo jestem zadowolona jednak po dłuższym czasie jestem bardzo zadowolona z takiego obrotu sprawy ,dlatego szczerze polecam . A co do tych Twoich pytań co do tej osoby to jedynie Bóg wie czy ta znajomość jest dla Ciebie dobra i czy byłabyś z nim szczęśliwa.

mena
Gość
mena

„Odmówiłam Nowennę do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły w intencji o uwolnienie od natrętnych myśli. Chodziło o bluźniercze myśli, które pojawiały się bardzo często u mnie podczas modlitwy, głównie różańcowej. Bardzo mi to przeszkadzało, dlatego postanowiłam poprosić o pomoc Maryję. Otrzymałam upragnioną łaskę, w ostatnim dniu Nowenny mogłam się już spokojnie pomodlić. Jestem wdzięczna ukochanej Matce i pragnę złożyć to świadectwo, aby zachęcić również innych do odmawiania tej Nowenny i w ogóle do modlitwy, aby również czerpali z tego cudownego źródła. Ja modliłam się kilka razy Nowenną do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły, a także Nowenną Pompejańską oraz Koronką do Łez Matki… Czytaj więcej »

Odbierz pakiet

OBRAZKÓW

Z NOWENNĄ POMPEJAŃSKĄ