Marcin: Zmiana pracy.

Jestem absolwentem politechniki, jednak zaraz po studiach zatrudniłem się w hurtowni motoryzacyjnej jako magazynier. W 2009 roku było bardzo ciężko o dobrą prace, na początku cieszyłem się że mam jakąkolwiek , szybko awansowałem na sprzedawcę, nie było najgorzej i nim się obejrzałem zleciało 7 lat. Po tym okresie zmienił się szef, zdałem sobie sprawę, że nie mogę tutaj pozostać dłużej, firma przestała inwestować w pracowników, atmosfera coraz gorsza, wymagania coraz większe a pensje w dół, chciałem wrócić do zawodu, który zdobyłem na politechnice, jednak nie było to tak łatwe. Wysyłałem CV do wielu zakładów pracy, tylko że każdy pracodawca wymagał doświadczenia, którego ja nie miałem. Zazwyczaj nikt nawet nie odpisywał, byłem na kilku rozmowach o pracę, które się kończyły tak samo „no wie pan nie ma pan doświadczenia w zawodzie” albo „wkrótce się do pana odezwiemy”. W mojej pracy robiło się naprawdę źle, aneksy do umów, obniżanie pensji wiele razy zostałem obrażony „przecież Ty i tak nie zmienisz pracy, nikt Cię nie będzie chciał, jesteś nikim, zostaniesz tutaj całe życie itp.” Postanowiłem szukać pracy fizycznej, do której nie potrzebne jest doświadczenie, szukałem cokolwiek. Schemat rozmów był podobny „wie pan my to szukamy kogoś z wykształceniem zawodowym, nie potrzebujemy inżynierów, jakby coś się znalazło w naszej firmie adekwatne do Pana wykształcenia to się odezwiemy” i na tym się kończyło. Strasznie to przeżywałem psychicznie, czułem się upokorzony, czułem się nikim. Pewnego razu szukając pracy napotkałem na artykuł o modlitwie, która zawsze zostanie wysłuchana czyli Nowennie Pompejańskiej, to była moja ostatnia deska ratunku, postanowiłem spróbować. Minęło pół roku po odmówieniu nowenny i nic, zacząłem tracić wiarę już nawet w Matkę Bożą, że będzie w stanie mi pomóc. Po upłynięciu roku od odmówienia nowenny przestałem już praktycznie szukać pracy, zacząłem pić alkohol wieczorami, wyżywać się na bliskich, nawet księdzu w konfesjonale nagadałem, że straciłem 54 dni na modlitwę i nic, wtedy on zaczął mnie wspierać, że potrzeba czasu i wiary a twoja modlitwa zostanie wysłuchana, Maryja jeszcze nikogo nie zostawiła w potrzebie. Postanowiłem wziąć się w garść zacząłem odmawiać różaniec w drodze do pracy i znowu wysyłać CV, wszedłem na portal, na którym uważałem że się nie da znaleźć pracy, przejrzałem chyba z 300 ofert, znalazłem jedną, która była skierowana do osób z moim wykształceniem, na początku nie chciałem wysyłać bo wymagania były strasznie wysokie, po za tym firma miała siedzibę 250 km od mojego zamieszkania, stwierdziłem jednak co mi szkodzi wyślę setne CV. Minęły 2 tygodnie nikt nie zadzwonił, minął miesiąc zadzwonił telefon, poszedłem na rozmowę, powiedziałem uczciwie, że muszę się uczyć wszystkiego od nowa bo nie mam doświadczenia, dostałem odpowiedź, oddzwonimy jak przesłuchamy wszystkich kandydatów. Po tygodniu zadzwonił telefon – dostał pan pracę! Nie mogłem uwierzyć po trzech latach poszukiwań i to jeszcze w zawodzie, w pobliżu miejsca zamieszkania, byłem najszczęśliwsza osoba na świecie! Minęło już pół roku jak pracuję w nowej firmie, jestem doceniany przez prezesa, mam możliwości rozwoju, awansu. Jak się dowiedziałem później od mojego kierownika ogłoszenie o pracę widniało na pierwszej stronie portalu przez miesiąc, zostało zaproszonych kilka osób na rozmowę, jednak nikt do tej pory nie wie dlaczego tylko ja się zjawiłem, oprócz mnie nie przyszedł zupełnie nikt na rozmowę! Ja wiem doskonale że to zasługa Matki Bożej i odmówionej Nowenny Pompejańskiej, moja modlitwa została wysłuchana! Proszę wszystkich z całego serca odmawiajcie nowennę i nigdy nie traćcie wiary, że może nie zostać wysłuchana!

Msza Święta

25 GRUDNIA 2019

w Pompejach

94
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
 
smilegrinwinkmrgreenneutraltwistedarrowshockunamusedcooleviloopsrazzrollcryeeklolmadsadexclamationquestionideahmmbegwhewchucklesillyenvyshutmouth
9 Wątki komentarzy
85 Wątki z odpowiedziami
26 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
25 Autorzy
EmekMichalGosiaHhghggvvvhgggKogtyNieodpowiednia Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Ewa
Gość
Ewa

Świetne świadectwo. ….to wszystko prawda co piszesz,trzeba po prostu troszeczkę poczekać ,cierpliwości ☺

Agata
Gość
Agata

Dodaleś mi nadziei. Dziekuje.

Aga
Gość
Aga

Witam. Bardzo sie ciesze ze Twoja modlitwa została wysluchana. Ja niestety odmowilam 5 Nowenn i mnostwo innych modlitw by uratowac swoje malzenstwo i by maz odszedl od kochanki. Czekam ponad rok odkad zaczelam sie modlic a 17 miesiecy odkad nas porzucil. Brak mi juz wiary i nadziei ze cos sie zmieni i zdarzy sie cud. Swiadectw o uratowanych małżeństwach jest malo. Ale Twoje napawa radoscia i daje iskierke nadziei tym, ktorzy wątpię w moc Boga. Mnie tez. Nawet nie wiesz jak bardzo. Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojej Rodziny. Niech Bog Cie ma w swojej opiece.

Marlena
Gość
Marlena

Ja w podobnej sytuacji. Walczę, tyle, że krócej 5 miesiąc i 3 nowenny i inne modlitwy odmówione. Ja tracę już wiarę i sens odmawiania. Bo jestem przed rozwodem a mąż mnie unika i nie mamy kontaktu. Może tak musi być. Ludzie latami się modlą i rzadko małżonkowie wracają, dziwne bo jakby nie było to sakrament.

Moni
Gość
Moni

Wiele tu takich swiadectw zwiazanych z malzenstwem a szczegolnie z Argumenten ze to sakramentalne malzenstwo. Wszystko pieknie i wspaniale tylko zawarcie slubu koscielnego to nic trudnego..Moze sluby koscielne zawierane sa zbyt latwo? Za niskie wymagania a malzenstwo to skomplikowana sprawa. Trzeba je pielegnowac…

też Ania
Gość
też Ania

Kiedyś czytałam ciekawą dyskusję na deonie. Tam padł argument – przygotowanie do święceń kapłańskich trwa 5 lat, do ślubów wieczystych w zakonach przygotowanie też zajmuje kilka lat, a przygotowanie do sakramentu małżeństwa? – kilka wieczorów, jeden weekend i jeśli para sama we własnym zakresie nie zrobi nic więcej – na tym koniec. I teraz pytanie – jak ma nie być tyle rozwodów skoro sakrament małżeństwa zawierają ludzie kompletnie do tego nieprzygotowani? Ludzie, którzy dopiero po ślubie odkrywają, że mają kompletnie różne oczekiwania względem małżeństwa albo że jedna z osób jest do tego małżeństwa kompletnie niedojrzała i co gorsza nie chce… Czytaj więcej »

Aga
Gość
Aga

U mnie maz nas opuścił po 18 latach małżeństwa i 20 razem. Takze to nie tak ze nie bylismy do tego przygotowani. Kryzys wieku sredniego i przyjaciółka z pracy z 3 dzieci zarabiajaca ogromne pieniadze wygrali z miloscia zony i 2 dzieci. Moze biedniejszej ale uczciwej. Ktora kobieta zabiera ojca malym dzieciom i nie ma zadnych wyrzutów sumienia? Ktory ojciec woli wychowywac cudze dzieci porzucajac swoje? Nigdy nie sadzilam ze moge wybaczyc zdrade. I nigdy nie sadzilam ze tak mocno i prawdziwie kogos kocham Mam nadzieje ze nawrocenie i opamietanie mojego meza i kochanki nadtapi i Bóg da nam uzdrowic… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Tego z całego serca Ci życzę Ago – aby Twój mąż wrócił i abyście byli szczęśliwi i by mąż docenił jak wspaniałą ma żonę.

Aga
Gość
Aga

Bardzo dziękuję ❤

Janek
Gość
Janek

Ago! Zaufaj Bogu. Jak chcesz mieć szybko efekt błogosław męża. Dziękuj Bogu za ten problem bo dzięki niemu wiesz jak zareagowało Twoje serce na problem. Wysławiaj Boga, uwielbiaj Go i wierz że On Ci na pewno pomoże. Zobaczysz jak szybko się poukłada. Błogosławię Wszystkich.

Aga
Gość
Aga

Janku bardzo dziekuje za mile slowa. Blogoslawie od okolo 2 tygodni. Maz kiedys powiedzial ze nie kocha mnie od lat i nie wroci. Jest 18 miesiac jak nas porzucil. Jest z inna kobieta i jej niemal doroslymi dziecmi. Zero kredytu, malych dzieci,zobowiazan na glowie i nigactwo. Wybral dla siebie jego zdaniem lepiej. Na szczęśliwego nie wyglada ale moze to .oje uludne myslenie. Zamawialam Msze i mnisteo odmowionych modlitw,takze za ta kobiete o ich nawrocenie. My cierpimy a oni sa szczesliwi. Czy Bog tak chce? Nie sadze ale On nie moze kazac mężowi wrovic. Poddalam sie Janku. Niestety. Dziekuje z Bozym… Czytaj więcej »

Janek
Gość
Janek

Ago nie poddawaj się. Zwycięstwo Twoje jest blisko. Czy Bóg chce? Bóg dał ludziom wolną wolę. Ale nie martw się mąż jest oszukiwany przez zło. Módl się i Błogosław a zobaczysz, że on pozna prawdę i wróci do Ciebie z podkulonym ogonem. Daruj mu to – Bóg Ci stokrotnie wynagrodzi. Ja też się pomodlę w Twojej intencji. Daj na Mszę Świętą za niego – najlepiej wieczystą np u werbistów w Pieniężnie za 50 zł. Ago ja wierzę w Ciebie, że wytrwasz!!! Błogosławię Janek

Aga
Gość
Aga

Janku bardzo dziekuje za mile slowa, a zwlaszcza za modlitwę. To zaskaujace, ze obcy czlowiek modli sie za Ciebie i daje nadzieję, a ten kto byl i nadal niestety jest calym swiatem tak bardzi krzywdzi i ma gdzieś. Wszystkiego dobrego dobry człowieku. Na pewno skorzystam z Twoich rad.

Agata
Gość
Agata

Mnie I dzieci maz zostawil po 20 latach malzenstwa I 23 bycia razem dla swojej pracownicy, ktora jest prawie w wieku naszych corek. Takze nigdy nie sadzilam, ze mozna cos takiego wybaczyc. Modle sie za meza, o odrodzenie naszego malzenstwa, ale im dluzej to wszystko trwa, tym mam wiecej watpliwosci, czy potrafilabym z nim byc, na nowo zaufac. Nie wiem. Czasami placze I prosze Boga o jakas wskazowke co mam robic, jak I o co sie modlic, ale dalej nic nie wiem. Jutro koncze NP w swojej intencji, abym wiedziala jakie decyzje podjac poki jestem sama bez meza, abym sie… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Bywa i tak, że jedna ze stron i to najczęściej kobieta wierzy, że jej ukochany po ślubie się zmieni – ustatkuje, przestanie pić z kolegami, przestanie kłamać, być wulgarnym, chamskim itd. itp. Taki mężczyzna rzeczywiście zmienia… ale nie siebie tylko życie tej kobiety i ich dzieci w piekło.

Klara
Gość
Klara

Jestem ostatnio w temacie rozwodów. Dwie znajome pary się rozwodza. Wzięli ślub jako 20 latkowie. Może to ten wiek, za wcześnie.. Inaczej człowiek myśli mając 20lat, inaczej 30… Ja dobijam 30 powoli, jestem panna, ale chyba się cieszę… Wiem, że jak bym wyszła za mąż parę lat wczesniej byłabym kiepska żona.. Najpierw praca nad sobą a potem powinno się myśleć o założeniu rodziny.

Klara
Gość
Klara

A myślenie, „może się zmieni po ślubie”, albo naprawienie małżeństwa poprzez powoływanie dziecka na świat to moim zdaniem największa głupota i dziwi mnie jak dorosły człowiek może w ogóle na taki pomysł wpaść. Ale to chyba wynika z tego, że ludzie nie traktują sakramentu małżeństwa poważnie. Dla mnie to jest tak ważne, że myślę, żeby iść znów na terapię, żeby być jeszcze lepsza osoba. Chcę być szczęśliwa sama ze sobą i dać te szczęście drugiej osobie a nie żeby się ze mną użerala. I chce żeby może moje dzieci jak Bóg da, miały fajna mamę… smile

enia
Gość
enia

Klara!…..ależ Ty fajna dziewczyna. Życzę Ci męza myślącego podobnie jak Ty i życzę dużo dużo dzieciaczków.
Wszystkiego dobrego!

Klara
Gość
Klara

Dziekuje Wam bardzo za ciepłe słowa, kto wie .. może niedługo. Napewno sie tu pochwalę grin

enia
Gość
enia

Koniecznie masz sie pochwalić, jak w Rodzinie, wszystko chcemy wiedzieć

Agata
Gość
Agata

Klaro ja nigdy nie chcialam aby maz sie zmienil po slubie. Wrecz przeciwnie, aby sie nie zmienial. A dzieci byly planowane I jak najbardziej wyczekiwane. Wiec to nie zawsze tak jest jak piszesz. Kazda historia jest inna.

Klara
Gość
Klara

Nie rozumiem Agato smile mi właśnie chodzi o to co napisałaś. Masz 100% racji. Aby się nie zmienił po ślubie, bo jest świetnym facetem i nie ma co zmieniać. Mi chodzi, że czasem ludzie biorą ślub w nadziei że się zmieni, albo ratują związek przez dziecko.

Klara
Gość
Klara

Ahh dopiero przeczytałam twój poprzedni komentarz. Masz rację każda historia jest inna. Ale chyba jednak lepiej wziąć ślub z kimś „idealnym” dla nas niż w złudnej nadziei że się zmieni. Wydaje mi się, że ryzyko rozwodu jest mniejsze.(ryzyko rozwodu jest zawsze, tak samo ryzyko zachorowania na raka, wypadku samochodowego itp) To tak samo jak niektórzy żyli w czystości przed ślubem a jednak doszło do rozwodu. Uważam, że szanse na niepowodzenie powinno się, na ile się da, zmniejszać. Bardzo Ci współczuję.

irena
Gość
irena

Klaro ,na pewno będziesz dobra zona ,o to bądź spokojna.

Michal
Gość
Michal

mam kolegów którzy sie pożenili w wieku ok.21 lat,sa bardzo dobrymi mężami,
z kolei Ci ktorzy latami przygotowują sie sa w moim odczuciu bardziej wartosciowi jako ludzie, ale jako małżonkowie już niekoniecznie. to nie kwestia wieku, im ludzie starsi tym cięzej sie do siebie przyzwyczaic, np.sposobu suszenia, mycia naczyn, segragacji smieci, gotowania, zwyczajow codziennych, setki malych różnic.
Moja żona miała 32 lata, dlatego ozenilem sie w miare szybko po poznaniu, bo wiem ze zalezalo jej na czasie, kosztem było wiele cierpienia

Jazz
Gość
Jazz

Chyba zbyt mocno klasyfikujesz świat. Równie złym pomysłem jest wziąć ślub w zbyt młodym wieku – przykłady można by mnożyć.
Mam nadzieję, że jesteście szczęśliwi, ale mnie niepokoiłaby kwestia stabilności emocjonalnej osoby spieszącej się czy czującej presję w wieku 32 lat.. Ale to chyba kulturowe kwestie w Polsce.

Michal
Gość
Michal

żona nie jest Polką, ja zawsze uwazałem ze chce najpierw żyć, nie spieszyc sie ze ślubem, podrózować, poznać swiat i to ma sens, ale z drugiej strony przyzwyaczajenie do samodzielnego zycia a pozniej konfrontacja z przyzwyczajeniami drugiej osoby jest wyzwaniem.’ która kobieta jest niezmienna? można czekac na upewnienie sie o decyzji 3-5 lat, znam takie osoby, po rozstaniu kobieta ma 32-35 lat, zanim pozna drugą osobe iz zakocha sie zbliza sie do 40. To jest wlasnie kwestia wychowania mezczyzn przez matki, brak wzorca rodzinnego w domu, nikt nie jest pewien czego chce i odwleka decyzje te mlode osoby co sie… Czytaj więcej »

Klara
Gość
Klara

Mam nadzieje, że jestes szczęśliwy, znasz to powiedzenie ” Co nagle to po…” A te małe różnice o których piszesz, małe przyzwyczajenia mają również i młodzi ludzie. To akurat są, moim zdaniem, najmniej istotne sprawy. Trzeba być otwartym i akceptować „odmiennosci” drugiej osoby grin Uczymy sie w ten sposób tolerancji w związku.
Wazniejsze są kwestie uzywek, nie odciętej mamusinej pępowiny, zamiłowanie do imprez, zbyt wiele czasu poswieconego kolegom a nie rodzinie itp… a reszta… do ogarnięcia.

Michal
Gość
Michal

ważniejsze tak, ale to za mało, mężczyzna nie może byc calkiem udomowiony ja akurat nic nie pije i ogolnie, wiec chodzi mi o inne aspekty, potrafie sie poswiecic, chodzi mi o to ze byłbym wtanie ożenic się i nauczyc kochac, nie czując wiele na początku, to jest pewna otwartosc i myśle ze odpowiedzialnosc, dostrzeganie w drugiej osobie człowieka a nie dodatku do swoich potrzeb. znam za dużo osób ktore uczą sie ponad 5 lat siedzą w „związkach” bez slubu (nie mieszkają razem wiec nie chodzi o wspolzycie) no nie. nawet jesli ostatecznie nie było śłubu i decyzja była słuszna to… Czytaj więcej »

Jazz
Gość
Jazz

Naprawdę cały świat masz tak wyliczony? Dzięki Bogu, że stosuje On swoją własną matematykę smile

Michal
Gość
Michal

upraszczam tutaj, nie chodzi o 100 sytuacji, tylko samą idee.

Piotr
Gość
Piotr

@MICHAŁ A DO KOGO TO BYŁO ?

Klara
Gość
Klara

Ożenić się czując nie wiele na początku?? Może jestem dziwna, ale dla mnie to koszmar. Stoisz przed ołtarzem, podejmujesz decyzję raz na całe życie i ty czujesz nie wiele do tej osoby? Odważny jesteś. Ślub się bierze z miłości (w moim odczuciu) smile

Michal
Gość
Michal

nie do konca o to chodzilo, mozna spotykac sie z kims i pokochac nie dlatego ze ladna dziewczyna/chlopak ale po prostu docenic jakies cechy i chciec pokochac, trzeba ta osobe lubic i czas z nia i pewna wiez musi byc, (troche upraszczam, ale dotyczy to ludzi ktorzy maja oczekiwania niewiadomo jakie sa egoistami chca po prostu dodatek ktory zaspokoi rozne potrzeby bliskosci itp) ja sie ożeniłem bo chciałem żeby moja żona była szczęsliwa, mimo ze wiedzialem ze wiele problemow bedzie w przyszlosci. jak jest kłótnia w domu, potrafie przeprosic mimo ze wina żony, bo po prostu nie ma co brnąć… Czytaj więcej »

Nieodpowiednia
Gość
Nieodpowiednia

Do Michał: Świetnie ująłeś to wszystko, do czego dojście zajęło mi mnóstwo czasu i mnóstwo cierpienia. Klara zarzuca Tobie, że roztaczasz wizję małżeństwa bez miłości. Otóż Klaro, ognisko które intensywnie płonie, bardzo szybko się wypala i zostają zgliszcza i popiół. Facet który codziennie powtarzał mi jak mnie kocha, wyrządził mi największą krzywdę, jaką mężczyzna może wyrządzić kobiecie. Najważniejsze, żeby dwoje ludzi po prostu się lubiło i tyle. Jak kogoś rzeczywiście lubisz, to raczej nigdy nie wyrządzisz mu świństwa i zawsze będziesz dążyć do jego dobra. Tylko tyle i az tyle.

też Ania
Gość
też Ania

Moi Drodzy, jasne, że w małżeństwie nie chodzi o to by codziennie kogoś zapewniać słownie o miłości. Nie chodzi też o filmowe historie. Każde z was: Klara, Nieodpowiednia i Michał ma trochę racji. Męża/żonę trzeba lubieć, ale w małżeństwie jednocześnie musi być coś więcej – nie same słowa, bo one same w sobie nic nie znaczą, ale jednak małżeństwo to coś więcej niż zwykłe lubienie, a nawet przyjaźń.

Michal
Gość
Michal

zdecydowanie tak, z tym ze ja zakladam ze wiekszosc nie zalezy od „chemii”, ale dobrej woli, oczywiscie moze byc np.ladna dziewczyna, ktorá lubie a ktorej nie potrafie sobie wyobrazic jako zone, ale zasadniczo wiele zalezy od nas, czy chcemy pokochac, czy potrafimy byc szczesliwi ze soba, a nie ze wzgledu na niedowartosciowanie czy brak milosci w dziecinstwie szukamy wygodnego dodatku w drugiej osobie, do ktorej pchnelo nas zauroczenie np.jedną cechą.

Klara
Gość
Klara

Nieodpowiednia wiem o czym mówisz, bo cos takiego przeszłam kiedyś, ale mozna równiez kochać kogoś bez tej całej szalonej otoczki i klapek na oczach. A z Michała komenatrza wynika, że on swojej zony nawet nie kochał, tylko lubił (chyba, że źle zinterpretowałam). A tylko lubić w małżenstwie to moim zdaniem stanowczo za mało. Ludzie bardzo lubicie wchodzic z jednej skrajności w drugą smile Nie trzeba zaraz mieć ogniska w sercu, wystarczy płomyk. A lubić kogos to płomyk ? Lubić mozna kolegę albo sąsiada. Żone/ męża powinno się kochac..

Michal
Gość
Michal

nie, napisałem że przedewszystkim chciałem żeby była szczęsliwa, za względu na różnice wiele razy zastanawiala/lismy sie nad rozstaniem, ale byłbym nieszczesliwy gdyby ona nie była szczesliwa (chyba tak rozumiem miłosc) wiec chcialem ślubu zeby sie upewnić ze bedzie szczesliwa smile proste

natomiast z lubienia można czesto zbudować miłość, ale to zależy po częsci (nie tylko) od otwartosci, chęci pokochania. mam kolege fajny facet, naprawde pod wieloma wzgledami super material na męża. ożenił sie z przeciwieństwem. kocha ją, nie mnie oceniać czemu, ale uważam ze przedewszystkim przez swoje serce, a nie przez jej walory.

Klara
Gość
Klara

Oczywiście z lubienia można zbudować miłość od tego wszytsko się zaczyna, ale to się buduje chyba przed zawarciem małżeństwa. Pozatym, nie powinno się robić czegoś żeby ktoś był szczęśliwy. To TY Jesteś najważniejszy. Jeśli ty będziesz szczęśliwy sam ze sobą, twoje szczęście zarazi innych. Twoja żona będzie szczęśliwa a jak rodzice będą szczęśliwi to i dzieci będą wychowywać się w rodzinie gdzie jest szczęście miłość i wzajemny szacunek. Taki łańcuch. Ale trzeba zacząć od siebie. To się nazywa zdrowy egoizm smile
Ale co ja tam wiem. Stara panna jestem grin grin

Michal
Gość
Michal

no tak, z tym ze ja nie mowilem ze to sie ogranicza do uszczesliwiania kogos swoim kosztem, ale ogolnie latwo byc szczesliwym kiedy bliscy sa szczesliwi: rodzice, dzieci, malzonek, rodzenstwo.

też Ania
Gość
też Ania

Klara, dobrze, że jesteś. Dużo dobra Ci życzę. Zgadzam się z tym co napisałaś.

HhghggvvvhgggKogty
Gość
HhghggvvvhgggKogty

Miałaś spłodzić Bogu nowa duszę, a teraz spadaj taki on jest

Gosia
Gość
Gosia

Każda dusza i tak należy do Boga, kobieta rodzi tylko ciało, dusza i tak należy do Boga, chyba że człowiek świadomie odrzuci Boga, Pan Bóg się naprawdę nie narzuca, zrozum to w końcu, bo zdaje się, że masz pretensje do Pana Boga i chcesz tu nam powiedzieć

Dawid
Gość
Dawid

Marlena Agata Michał…wszyscy jesteśmy w bardzo podobnych sytuacjach i na tej samej drodze:( Moze jakiś stworzymy kontakt, priv lub grupe gdzie mozna dzielić się wsparciem i przezyciami?

Piotr
Gość
Piotr

bo trzeba najpierw zmienić swoje życie, wiem, że rozwody to przykra sprawa niewiadomo kto zawinił, ale może trzeba wybaczyć, cierpliwie czekać, czasami Bóg pokazuje nam różne sytuacje.. Warto czekać czasami az osoba ta wróci. Jestem pewien ,ze Bóg zrobi z tego na pewno jakieś dobro.

Marlena
Gość
Marlena

Czasami nas miłość zaślepia i nie widzimy ludzi takimi jakimi są naprawdę. Ja jestem 3 lata po ślubie. Mąż ma problemy emocjonalne, słowo niedojrzałość w jego przypadku brzmi dosyć łagodnie. Walczyłam, płakałam, błagałam, stosował przemoc, aż nie wytrzymałam i wyjechałam. Od dnia ślubu planował rozwód. Przed ślubem tego nie robił, albo ja tego nie chciałam widzieć. Czuję się okropnie, bo przez te lata obwiniałam siebie, dałam sobie wmawiać, że to moja wina i za jego „cyrki” ja przepraszałam. Tak to jest chore. Mimo tego krzyża i cierpienia walczę, modlę się, ale mojego małżeństwa już nie ma. Istnieje na papierze. Mąż… Czytaj więcej »

Aga
Gość
Aga

Bardzo mi przykro. Nie poddawaj sie. Podobno na zgliszczach mozna zbudować cos pieknego. Zycze Wam pijednanua i nawrócenia dla Twojego meza. Wspieram w modlitwie

Marlena
Gość
Marlena

Dziękuję bardzo za modlitwę. Bóg zapłać.

Ula
Gość
Ula

Marlena, skoro uważasz, że niedojrzałość męża to łagodne określenie to poszukaj informacji o zaburzeniach osobowości może tam znajdziesz część odpowiedzi na swoje pytania. Mi ta wiedza (narcyzm ukryty) bardzo pomogła, w zerwaniu relacji (ślubu nie było).

Marlena
Gość
Marlena

Dziękuję za podpowiedź. Pod kątem psychologicznym już się zapoznałam. Narcyzem też jest. Tylko ta wiedza, nie pomaga mi uleczyć serca ;( rozum swoje a serce swoje. Jesteśmy w trakcie rozwodu, on wniosł powództwo. I jesli tak ma się potoczyć nasze małżeństwo to zdecydowałam, że chce wnioskować o unieważnienie, a nie orzeczenie rozwodu.
Póki co nie myślę o tym, zdaję się na Boga. Niech zdecyduje co jest najlepsze, a czas pokaże. Może naiwne jest moje podejscie, ale cuda sie zdarzają…

irena
Gość
irena

Oczywiście ze cuda się zdarzają ,wiem cos o tym.

Ula
Gość
Ula

Tylko często to nie serce tylko chemia w mózgu ciągnie nas do tych osób, bo mamy wspomnienia tych dobrych chwil. Ale pewnie Marlena o tym wiesz, skoro z punktu psychologicznego zapoznałaś się z tematem. Na grupach wsparcia ofiarów narcyzów często osoby mówią o iluzji miłości, bo pokochały pozę/maskę człowieka, która nie jest prawdziwa. Bo jak można kochać zło?! Życzę dużo siły, a przede wszystkim równowagi psychicznej i emocjonalnej, z którą też się borykam.

Anonim
Gość
Anonim

Nie rozumie jednego- jesli od dnia slubu planowal rozwòd to po co sie zenil- by wydac pieniadze?

Marlena
Gość
Marlena

Ja sama tego nie rozumiem. Nie wiem, po co go brał. Pytałam się go to w odpowiedzi dostałam, że mi uległ. 2 wersja jako mi podał, że go moja mama zmusiła. Z pozwu, że ja go zmusiłam. Ani w ciąży nie byłam, ani nic. Dlatego, pokazuję z jakim kalibrem się mierzę. To manipulant. Wszyscy winni, a on jedyną jest ofiarą jest. To są zaburzenia psychiczne. On wie, ile dla mnie małżeństwo znaczy, a on twierdzi, że to papierek, który dla niego nie ma żadnej wartości. Brak empatii, brak współczucia, ani żadnych odruchów ludzkich. Panuje w nim mrok. Udaję, kogoś dobrego,… Czytaj więcej »

Agata
Gość
Agata

Takie same pytania zadaje Bogu jak Ty.

Marlena
Gość
Marlena

Nie poddawaj sie. Wiem, ze jest ciezko, ale to się dzieje po coś. Może nasi mężowie, potrzebują czasu, by samemu dojsc do tego kogo mieli przy sobie z Boża pomocą. Dzisiaj bliska osoba czytała mi fragment Biblii, wczesniej pytając o moje małżeństwo. Otworzyła na fragmencie ” dlaczego zastanawiacie sie nad tym, ze chleba nie macie? Czy wciąż jeszcze niepojmujecie i nie rozumiecie? Czy serce jest zatwardziale?…czy wyszło Wam to juz z pamieci: gdy lamalem piec chlebów dla 5 tysiecy…” Marek 8,14-21, lub na pytanie czy powinnam uniewaznic slub koscielny, odpowiedz znalazlam w Biblii, „co Bog zlaczyl, niech czlowiek nie rodziela”.… Czytaj więcej »

Agata
Gość
Agata

Marleno ja jestem z mezem w separacji, maz zlozyl pozew o rozwod, ale zgodzil sie na separacje. W dniu rozprawy przed samym wyjsciem z domu otworzylam Pismo Swiete „na slepo”. Nigdy tego wczesniej nie robilam. Dokladnie na tym fragmencie co Ty podajesz.”Co Bog zlaczyl, czlowiek niech nie rozdziela”. Moja rozprawa byla dokladnie w 15 rocznice smierci babci mojego meza. Ja wtedy odmawialam NP za dusze w czyscu cierpiace. Tak czasami mysle, ze moze to sa jakies znaki, ze wszystko jeszcze bedzie dobrze. Chociaz pewnie niektorzy moga powiedziec, ze to jakies zabobony. Ale podobno zmarli pomagaja nam, gdy sie za nich… Czytaj więcej »

Aga
Gość
Aga

Dziękuję Piotrze

Michal
Gość
Michal

ja walcze o swoje malzenstwo od poczatku, jest ciezko czesto, ale wierze ze malymi kroczkami sie ulozy, czesto nowe problemy powstaja. stosunek „kosciola” do kolejnych „slubow” jest jasny, to cudzolozstwo, lepiej isc do prostytutki i jestem swiadomy tych słów.
podstawą uzdrowienia jest modlitwa, ale wuerze ze trzeba ją wesprzeć działaniem, po prostu wziąść sie w garsc, skupic na tych radosciach jakie macie – dzieci, nie mozecie byc tylko matkami, musicie być takze ojcami – braku ojca nic nie naprawi- mozna probowac czesciowo uczuleczyc ta rane -sport, miłość+ wycisk, wyprawa w góry, do lasu, basen, nie igrnorujcie tych słów,

Dawid
Gość
Dawid

U mnie niestety podobnie…naduzylem zaufania i zona raptem 1.5roku po slubie opuscila mnie i złożyla o rozwod ale nie chciała nawet mediowac mimo ze sie pobeczala gdy sedzina ja zganila ze krzywdzi swa pochopna decyzja male dziecko na cale zycie…co gorsza potem jeszcze gorzej mscila się dzieckiem alinujac je…jestem na nia okropnie zly ale wewnętrznie kocham ja nadal i obiecałem sobie ze wytrwam w milosci i wiernosci do niej mimo mlodego wieku ale nie ukrywam ze jest ciezko i nie wiem czy sie uda ale modle sie o jej powrót ale jest jeszcze gorzej bo w ogole ona nie chce… Czytaj więcej »

Justyna
Gość
Justyna

Dawid, nie poddawaj się. Ja przez ostatni rok byłam okropna egoistką, myślałam o rozwodzie z mężem. Byłam na niego wściekła, że przez 16 lat małżeństwa był dla mnie obcy, żył obok mnie. Ale dziś poszłam się wypowiadać z mojego egoizmu, złości i widzę powoli jakieś rozwiązania dla nas obojga. Może żona musi przejść etap buntu. Modl się nowenna Rozwiązującą Węzły. Poza tym, oddaj życie Jezusowi. Powiedz żeby się tym zajął. On pochyli się nad tą sprawą. Ostatnio moj Maz wrócił nad ranem. Martwiłam się o niego i przyznałam się mojej mamie. Ona chciała wmieszać się do tej sprawy, Maz uronił… Czytaj więcej »

Dawid
Gość
Dawid

Dzięki Justyna ale wiele jednak zalezy po prostu od danej osoby jaka jest (a wlasciwie jaka sie naprawde okazuje w sytuacji kryzysu)…Ty jak piszesz 16 lat trwałas i to tez pokazuje jak rozumiesz istote sakramentalnego malzenstwa. Jej – jako wcześniej mieniącej się zagorzałej wielbicielki Maryi – wystraczyły do rozwodu 2 miesiace od niespodziewanej potajemnej ucieczki i nie przeszkodzilo jej w tym nawet małe dziecko (i 2 dziecko które w miedzyczasie poroniła:( gdy sie dowiedziala po uciecze ze nagle jest w kolejnej ciazy ze mna)> Ona ma dume wieksza niz nie jeden facet, jest niezalezna i caly czas jej to przyswieca… Czytaj więcej »

Michal
Gość
Michal

nie odpuszczaj stary
skup sie na tym zeby byc dobrym ojcem, i facetem
sport, praca, usmiech, jesli bedziesz mial dola idz biegac, walcz o dziecko do upadlego, to twoja najwazniejsza rola w zyciu, wolalbym umrzec niz zawiesc jako ojciec

Dawid
Gość
Dawid

o dziecko własnie walcze i nie odpuszczam i NIGDY NIE ODPUSZCZE ale to niespelna 2 letnie wiec w sadzie to beton nie do ruszenia!!!
Ale dzieki za rady bo psychicznie swoje przezylem i odebrało mi to pewnie z jakies kilka lat zycia i to doslownie!!ciezko sie podniesc i miec usmiech na twarzy i myslec nawet o sporcie, ale juz rok mija tej traumy i teraz juz wiem ze po prostu trzeba zyc dalej…

Michal
Gość
Michal

mi tez jest czesto ciezko, niedawno udalo mi sie wrocic do sportu, forma i natroj rosl, przyszlo przeziebienie stresy i ciezko znowu zaczac, ale po biegu, plywaniu lepiej sie mysli. moje dzieci w podobnym wieku, od ponad miesiaca nie jestem z nimi (praca/za daleko) i żona mowi ze brakuje im taty. moja sytuacja jest zlozona, kazdego dnia walcze o motywacje, jak widze zdjecia dzieci cierpie nie chce Ci radzic zbierac dokumentow do sadu, bo podstawa jest odbudowa malzenstwa, dialog i nie konfrontacja, ale bez ojca to jest dramat dla dziecka. o prawniku trzeba pomyslec, moze jak dziecko bedzie wiekszze mozesz… Czytaj więcej »

Dawid
Gość
Dawid

porownujac miesiac do roku bez dzieci to dopiero jestes na poczatku drogi…ale i tak jestes juz w o wiele korzystniejszej sytuacji bo twoja zona ma swiadomosc chociaz i mówi że brakuje im taty wiec juz jestes wygrany….po mojej po prostu to spływa, potrafi przetrzymywać miesiacami dziecko w domu, wezwać policję byle bym nie mógł zabrać na chwile i widziec swobodnie. U mnie tez odleglosc-praca i pewnie przyswieca jej to ze przez to zrezygnuje, poddam sie, zniechece do jezdzenia i bedzie miec dziecko dla siebie a ze male to zapomni tate, przyzwyczai sie i szybko bedzie mogla sie odkuc i zwiazac… Czytaj więcej »

Michal
Gość
Michal

znajdz artykuły, napisz/porozmawiaj z jej rodziną, skrajny przypadek to powinienes odzyskać dziecko, ale o to moze byc trudno, wiem ze ja nadal kochasz, ale trzeba to przezwyciezyc, sam nie wiem czy bym potrafil wejsc na sciezke sądową, chyba tylko w skrajnej sytuacji, a taką Ci żona funduje. za rok przedszkole, do paszportu żona tez potrzebuje Twoich podpisów, wiec masz argumenty. prace mozna zmienic, nawet jesli bardzo ciężko,

Justyna
Gość
Justyna

Dawid, podnieś głowę do góry i trzymaj się Bożej ręki.

Polecam książkę „Jezus mówi do Ciebie” daje ona ogromną moc i siłę.

Odezwij się prywatnie jesli chcesz.
Będzie dobrze

Dawid
Gość
Dawid

Dziekuje bardzo!oprócz modlitwy czytam tez sporo, zawsze to jakies ukojenie tak samo jak w chwili porzucenia i samotności rozmowy z kims kto rozumie z autopsji sytuacje wiec chętnie tylko tu nie ma opcji priv.

Andrzejowa
Gość
Andrzejowa

Współczuję i życzę wytrwałości w nawrócaniu się przez całe życie. Dobrze,że masz odwagę przyznać się do popełnionego zła, ale pewnie jeszcze potrzebna będzie pokuta.
Ps. Jeśli tym grzechem była zdrada to ogromnie prawdopodobne, że żona tego nigdy nie odpuści bez własnego nawrócenia się ( jest ryzyko,że może mieć okazję „odgrać się”- diabeł często podsuwa okazje zrozpaczonym ludziom). Ludzie myślą, że po „wyrównaniu rachunków” (obojetnie po jakiej nieuczciwości) będzie im łatwiej ale niestety bywa jeszcze trudniej.
Piszę o tym nie aby straszyć ale aby modlitwą otoczyć też tę biedną kobietę…

irena
Gość
irena

Andzrzejowo nawet nie wiesz ile jest racji w twoim komentarzu,znam przypadek gdzie maz się chciał odegrać na zonie za zdrade i niestety malzenstwo tego nie przetrwalo .Malo tego ,zabrakło u nich woli walki o malzenstwo ,sa już po rozwodzie.

Agata
Gość
Agata

Ja o swoje malzenstwo walcze podobnie dlugo jak Ty. I też poki co bez skutku. Rowniez chwilami trace nadzieje, ze cos sie zmieni. I nie rozumiem tych, co mowia, ze moze Bog ma inny plan wobec nas. Tylko niby jaki ma miec dla malzonkow sakramentalnych?. Zeby zyli osobno? Pozdrawiam I zycze duzo sily.

Dawid
Gość
Dawid

Uwazam ze Bog nigdy nie dopomaga w zlym wiec rozpady malzenstw to tylko konsekwencje naszych grzechów i wolnej woli a nie jakies Jego zamiary dlatego jak juz Bog moze jedynie nas uratowac w inny sposób lub tak nas pokierować by wyciagnac dla nas z tego jeszcze jakies dobro co na 1 rzut oka nie zawsze jest zgodne z naszymi zyczeniami i oczekiwaniami

Justyna
Gość
Justyna

No cudowne wnioski. Priv: dobry_duszek82@wp.pl

Piotr
Gość
Piotr

Piękne świadectwo!> Więcej takich osób i świadectw.Aż nie mogę uwierzyć smile

Michal
Gość
Michal

ja modle sie w intencji pracy, juz nowenne zmowilem, nie wiem moze za bardzo wierzylem ze sie uda, w trakcie pierszej dostalem oferte i zaczalem pracowac ale wymagania i oczekiwania byly takie ze nie dalem rady, nie mialem szans, moze o cos chodzilo teraz modle sie w intencji pracy ale bardziej w kontekscie utrzymania rodziny na poziomie tak aby zona czula sie bezpiecznie (jest niewierzaca) i zebym mogl spokojnie wychowac w wierze katolickiej, .. mam studia z politechniki i nie tylko, ludzie z moimi umiejetnosciami powinni znalexc prace za ponad 10k z marszu, a mi nadal srednio idzie, umiejetnosci komunikatywne… Czytaj więcej »

Piotr
Gość
Piotr

Czy od razu musi Bóg wysłuchać naszą pracę ? Ja na pracę tez czekałem długo ponad rok, ale trzeba też poszukać miedzy czasie. Nie mam pracy marzeń, ale nikt mnie nie chciał na dłużej przyjąć. A mam orzeczenie niepełnosprawności i przewlekłą chorobę od urodzenia. Z dojazdem do pracy nie mam co myśleć, ani tym bardziej o zakładaniu rodziny, bo na siłę to też nie, ale jak się okazało, to była jedyna dla mnie praca. Ale zanim pojechałem trochę pocierpiałem, to również pojechałem na Jasną Górą na zawierzenia co pierwszą sobotę. Patrząc na to jak spotykałem dziewczyny, to mężczyzna ma o… Czytaj więcej »

Michal
Gość
Michal

w moim przypadku nie od razu, ale defakto od 10 lat, cos zawsze nie tak, na poczatku szukalem miesiacami, inna sytuacja na rynku, jak zaczalem okazala sie slaba pozniej wyjazd zagranice, powrot, itd, jak juz mialem dobra prace w IT firma miala problemy, dobra oferte nie moglem przyjac bo wymagala wyjazdu a rodzina za bardzo by ucierpiala,
ja nie potrzebuje luksusow dla siebie, chce miec taka prace zeby utrzymac rodzine i żona czuła sie bezpiecznie i zebym nie myslal caly czas o finansach. przy moich kwalifikacjach i latach zainwestowanych w jezyki i rozne dobre studia to naprawde nie jest wiele.

Bogusia
Gość
Bogusia

Dziękuję za świadectwo. Czekam na prace marzeń…

Hanna
Gość
Hanna

Przepiękne świadectwo! Chwała Panu Bogu, Maryji i Jezusowi! Jak widać, wszystko przychodzi do nas w odpowiednim momencie naszego życia. Też jestem po Politechnice, ukończyłam studia w 2016 roku, ale nigdy nie pracowałam i nie pracuję w zawodzie. Pracuję w małej firmie na niskim stanowisku, niska płaca, czuję się jak zbity pies, ale pracuję, gdyż ta praca uratowała mi życie w najgorszym momencie mojego życia. Też bym chciała spróbować kiedyś pracy w swoim zawodzie, ale już nic nie pamiętam, wszystkiego musiałabym uczyć się na nowo. Boję się, że nikt mnie nie przyjmie nawet za mniejszą stawkę, bo każdy chce mieć pracownika… Czytaj więcej »

enia
Gość
enia

Hanna co Ty piszesz….boję się? odmawiasz Rózaniec i boisz się?…przestań żartować

Hanna
Gość
Hanna

Tak, boję się, ale nie odmawiam Nowenny w tej intencji. Nie wiem czy w ogóle będę modliła się o zmianę pracy. Póki co jestem w innym momencie mojego życia. I tak, boję się, bo mam w sobie dużo lęków. Nie znasz mnie i mojego życia więc nie oceniaj. Codziennie wszystkie swoje lęki i obawy powierzam Bogu, ufam każdego dnia coraz bardziej, ale są dni kiedy jest mi trudno. Wiem jednak, że nie jestem sama i walczę. Modlitwa daje siłę, ale niestety nie powoduje, że wszystko mija jak za dotknięciem różdżki. Potrzeba czasu i cierpliwości.

enia
Gość
enia

Hanna ja Cie nie oceniam. Jesteś tu na forum i czytasz, jakie zmiany zachodzą w życiu,jak odmawia się Rózaniec.

Hanna
Gość
Hanna

Oczywiście, że tak. Sama odmawiam 7 Nowennę i wiem jaka to przepiękna modlitwa. Ale tak jak wspomniałam wyżej, zarzuciłaś mi, że się boję, że nikt mnie zatrudni, bo nie mam doświadczenia w pracy w zawodzie, a ja nie odmawiam Nowenny w tej intencji. Jak zacznę to bardzo możliwe, że obawy ustaną. Bóg zna mnie moje serce, to jest najważniejsze. Pozdrawiam

enia
Gość
enia

Hanna nie chciałam Ci zrobić przykrosci. Tak dobre,skuteczne są modlitwy z uwolnienia z różnych węzłów, moze odmów z węzła lęku.
Ja nie miałam na myśli że nikt Cie nie zatrudni, tylko kto odmawia Rózaniec jest przy nim Matka Boża i NIE! ma lęku

Agata
Gość
Agata

Enia ja odmawiam 9 NP, kazdego dnia oprocz NP odmawiam przynajmniej jedna czesc rozanca. I tez sie boje. Boje sie, nie wiem co mam robic, jakie decyzje podejmowac. Boje sie doslownie kazdego dnia. Wiec rozaniec chyba nie kazdemu daje spokoj I poczucie bezpieczenstwa.

Ona
Gość
Ona
Emek
Gość
Emek

Od kiedy Matkę Bożą koronowano na Królową Polski zaczęła się dla nas era wielkości naszego Królestwa właśnie w tedy staliśmy się symbolem największej potęgi na świecie wszyscy królowie oddawali nasz kraj w Jej ręce prócz jednego Augusta Poniatowskiego który wolał kolaborować z ruskimi , i jeszcze na dodatek miał mały romans z masonerią. W efekcie mieliśmy potem rozbiory potem wszystkie powstania zbrodnie drugiej wojny światowej a potem komunizm.Więc dodaj łaskawie 2 do 2 i ci wyjdzie czyja to wina, Matka Boża prowadziła nasz naród w tedy kiedy na to Jej pozwoliliśmy , ale kiedy się od niej odwróciliśmy i postanowiliśmy… Czytaj więcej »

HhghggvvvhgggKogty
Gość
HhghggvvvhgggKogty

Taaa to co piszesz to srebrny wiek, już chylenie się ku upadkowi. Złoty to Jagiellonowie, tutaj schronienie znajdowali wygnańcy wojen religijnych,j

Odbierz pakiet

OBRAZKÓW

Z NOWENNĄ POMPEJAŃSKĄ