Monika: Moc w słabości się doskonali

Jestem w trakcie odmawiania drugiej w moim życiu Nowenny Pompejańskiej. Pierwszą odmawiałam ponad rok temu. To co wydarzyło się w moim życiu od tamtego czasu przeszło jakiekolwiek moje wyobrażenia.  A co najciekawsze, póki co Matka Święta nie przyniosła mi bezpośrednio łask, o jakie prosiłam. Za to zrobiła za to coś zupełnie innego. Wywróciła moje życie do góry nogami!
Ale od początku.
Od dłuższego czasu nie układało mi się z mężem. Co więcej mąż bardzo oddalił się od Pana Boga. Oprócz pogarszającej się naszej relacji, doszły problemy męża ze zdrowiem, pracą. Ponadto mąż coraz bardziej angażował się w znajomość z koleżanką. Coraz więcej pił. Mi tłumaczył, że tamta dziewczyna jest właściwie jak kolega, to po prostu przyjaźń. A alkohol pomaga mu przetrwać ten trudny czas w jego życiu. Wiedziałam, że gdyby tylko zaufał Bogu, pojednał się z Nim to zacząłby odzyskiwać radość i spokój. Wiedziałam, że to walka duchowa. Męża męczyły ataki złego. Zwłaszcza nocami, w których pojawiało się wrażenie, że coś na nim siedzi, dusi, zniewala… Tłumaczyłam mężowi jak umiałam najlepiej, że tylko przez wiarę wróci do życia. Mój mąż wegetował, miał w sobie tak wiele złości, niepokoju, bezsilności, beznadziei… Jakby umarł za życia. Chciałam go ratować. Odkładałam na bok moje zranienia, które stawały się codziennością. Codziennością, która kręciła się wokół alkoholu i „tylko” przyjaźni z koleżanką. Uważałam, że muszę bardziej się starać, a wszystko wróci do normy i będzie jak dawniej.
Pomyślałam, że Maryja jest moim ratunkiem. Jego ratunkiem. Ratunkiem dla naszego małżeństwa. Obawiałam się, że nie dam rady odmawiać tej modlitwy. Obowiązki, dziecko, praca, relacje z mężem w ruinie, a ja miałabym tyle czasu codziennie poświęcać modlitwie? I to modlitwie, której nie znałam zbyt dobrze, nie umiałam modlić się na różańcu. Czytałam też w świadectwach o atakach złego. Wątpiłam, czy moja wiara jest na tyle silna, żeby podołać. Teraz wiem jedno. To nie moja wiara, ani siła, ani motywacja – to łaska Maryi sprawiła, że Nowenna po prostu wplotła się w moje życie. A ataki złego? Były, owszem i są również teraz podczas drugiej Nowenny. Ale dzięki tej modlitwie nauczyłam się wołać o pomoc, wiem jak odeprzeć atakujące zło i wiem jaką siłę ma Moc przychodząca z Nieba.
Modliłam się Nowenną w intencji nawrócenia mojego męża. Mąż wiedział, że odmawiam Nowennę, ale nie wiedział w jakiej konkretnie intencji. Z każdym dniem Nowenny mąż oddalał się coraz bardziej od Boga, drażniły go rozmowy o wierze, wściekał się, że się modlę. Ironizował. Stał się atakujący. Twierdził, że to przez te moje modlitwy nie możemy się dogadać… Kiedy Nowenna dobiegła końca nie przyszło nawrócenie męża. Przyszło natomiast coś, czego się nie spodziewałam, a za co dziś jestem ogromnie wdzięczna Maryi.
Maryja przyniosła Prawdę!
Objawienie prawdy w naszym życiu okazało się strasznie bolesne, ponieważ fałsz w jakim żyliśmy od lat był niesamowicie z nami zżyty, tzn. zupełnie nieuświadamiany.
Zaczęło się od tego, że pewnego wieczoru usłyszałam rozmowę telefoniczną męża z koleżanką. On był pijany. Myślał, że ja śpię. A ja słuchałam jak mówił do niej w taki sposób, w jaki do mnie nie mówił już od lat. Słuchałam jego zafascynowania, uwodzenia, zupełnej beztroski. Słyszałam jego śmiech, żarty. Dla mnie zarezerwowane były żale, złość, smutek. Ona otrzymywała jego takiego, za jakim ja tak bardzo tęskniłam. Do dziś nie wiem, czy doszło do zdrady fizycznej. Nie ma to dla mnie znaczenia. Ból, jaki wtedy przeżyłam i jaki czuję nadal jest niewyobrażalnie ciężki… Mimo bólu, upokorzenia, wściekłości, kiedy emocje opadły, a przyszło ukojenie modlitwą, postanowiłam, że będę walczyć. Napisałam do tej dziewczyny maila. Bez złości, bez zawiści. Po prostu tłumaczyłam jej, że kocham męża, prosiłam, żeby nie rozbijała rodziny. To niesamowite, ale tak się stało. Zerwała z nim kontakt. Zniknęła z naszego życia. Wbrew pozorom okazało się jednak, że to był tylko czubek góry lodowej. Mąż nie był zainteresowany ratowaniem małżeństwa. Dla niego sprawa była prosta – skoro nie jesteśmy po prostu szczęśliwi to znaczy, że nic z tego nie będzie. Nie chciał nawet słuchać o terapii małżeńskiej. Ja zaczęłam chodzić do psychologa, bo nie radziłam sobie z tym kryzysem. Jakie to szczęście i kolejna łaska, że trafiłam do psychologa chrześcijańskiego. Pani psycholog powtarzała za każdym razem, że najważniejsza jest prawda. Ale ja nie chciałam tej prawdy. Nie byłam na nią gotowa. Jednak w końcu dotarło do mnie to, że to z czym zmagamy się w naszym domu od kilku lat to nie jest niedopasowanie, niedogadywanie, czy wypalona miłość. To jest choroba alkoholowa męża. A ja jestem współuzależniona.
Wtedy wydawało mi się, że cały świat runął mi na głowę. To niemożliwe, myślałam. Owszem mąż pił, a ja próbowałam go ratować, ukrywać, ale zupełnie nie uświadamiałam sobie, że to jest choroba. A właściwie choroby – bo mnie alkohol również zniewolił, ale nie chemicznie, a emocjonalnie. To dzięki Bogu, dzięki Maryi dostałam siły. Dostałam też prawdziwą Bożą przyjaźń. Nigdy nie miałam prawdziwej przyjaciółki. I wtedy, w tych najgorszych dla mnie chwilach zaczęła się budować tak piękna relacja, która trwa do dziś. Kolejna łaska, za którą dziękuję Maryi, kolejna łaska, o którą przecież nie prosiłam, a która wniosła tyle radości w moje życie.
Dziś wiem też, że ogromną łaską było dla mnie trafienie do ośrodka uzależnień na terapię dla osób współuzależnionych. To tam w bólach odkrywałam prawdę o sobie, o tym, że współuzależnienie wyniosłam z domu, że jestem dorosłym dzieckiem alkoholika. Maryja cały czas trzymała mnie za rękę i nadal trzyma. To dzięki modlitwie zaczynam poznawać siebie. Zaczynam siebie lubić, a nawet kochać. Zaczynam obalać kolejne kłamstwa, jakie w sobie nosiłam na swój własny temat, na temat męża, rodziny, rodziców. Również kłamstwa na temat Boga. To przedziwne jak zwykłe ziemskie życie miesza się z Niebem…Odkryłam, że wychowywanie się w domu, w którym tata nadużywał alkoholu, wpłynęło na moją relację z Bogiem. Że trudno mi pojąć Boga jako kochającego Ojca, których kocha mnie taką jaką jestem.
To co opisałam w tym świadectwie to naprawdę niewiele. Od odmówienia Nowenny zadziało się dużo więcej. Nie jestem w stanie wyliczyć wszystkich łask, więc ogólnie nazywam je Prawdą – Maryja odkrywa Prawdę. W codzienności. W sercu. Tam, gdzie wydaje się być ok. Ona wie lepiej od nas, że nie jest ok i zanim wprost wysłucha intencji, porządkuje serce w najpiękniejszy z możliwych sposobów – usuwając kłamstwo.
Po ludzku moje życie małżeńskie rozsypało się. Mąż nie udźwignął prawdy o chorobie alkoholowej, nie chce uznać, że jest bezsilny wobec uzależnienia. Wyprowadził się. Do mnie ma ogromny żal i nieprzebaczenie, że „zrobiłam” z niego alkoholika.
A ja wiem jedno – jeśli zawierzysz wszystko co masz Matce Bożej, to Ona po swojemu zaprowadzi cię tam gdzie trzeba. Choć droga może wydawać się nie do przebrnięcia, to razem z Maryją, z różańcem w ręku i modlitwą w sercu zwycięży Wola Pana Boga.

Rozdajemy kolejne

70.000 OBRAZKÓW

Z NOWENNĄ POMPEJAŃSKĄ

11
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
8 Wątki komentarzy
3 Wątki z odpowiedziami
9 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
9 Autorzy
MartaMonikaAnnaDorotaAgata Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Hania
Gość
Hania

Piękne świadectwo. Pozdrawiam

Aneta
Gość
Aneta

Piękne świadectwo tak samo jak u mnie od dwóch lat modlę się za męża i nasze małżeństwo i od tamtej pory wychodzą kłamstwa męża (ma kochankę) .Jestem w trakcie rozwodu Maryja otworzyła mi oczy na wiele spraw.

Aga
Gość
Aga

Bardzo piękne świadectwo! Błogosławieństwa Bożego i opieki najukochańszej Mateńki!

Ewa D.
Gość
Ewa D.

PIĘKNE świadectwo. Popłakałam się. Moniko, Twoja nadzieja i wiara są wielkie. Dzięki temu odniesiesz zwycięstwo!!! Niech Cię Bóg wysłucha i prowadzi!!!

Agata
Gość
Agata

Piękne świadectwo. Podobnie jak u mnie. Jak zaczęłam się modlić NP, którą poznałam ” przez przypadek” za nasze małżeństwo w kryzysie, który trwał od długiego czasu, wszystko się posypało. Okazało się, że mąż jest w zażyłych kontaktach ze swoją pracownicą. W końcu się wyprowadził i z nią zamieszkał. Zostawił mnie i dzieci. Modlę się juz od ponad roku o jego nawrócenie i powrót do rodziny. Wcześniej przed odkryciem prawdy modliłam sie o pomoc w naszym małżeństwie, modliłam się za męża, dałam intencję na msze za męża, czego nigdy wcześniej nie robilam. Dzisiaj wyraźnie widzę dzialanie zlego i jego walkę o… Czytaj więcej »

Agata
Gość
Agata

Cd. do tego co napisalam wcześniej. Dzisiaj byłam w Krakowie, chcialam podjechać do Łagiewnik pomodlić sie min.w moich intencjach. Nagle nawigacja przestała działać. Nie miałam pojęcia jak tam dojechać. I stojąc na dużym skrzyżowaniu na czerwonym świetle, gdy ja już zrezygnowałam i miałam jechać w kierunku domu, nawigacja zaczęła działać. Musiałam tylko zmienić pas, skręcić w prawo i już prosta droga, dosłownie kilkanascie minut drogi. Ewidentnie widać działanie złego, jak się boi naszych modlitw, boi sie, że wyrwę mu męża z jego sideł. Ale ja ciągle mam nadzieje, że z pomocą Maryi to mi się w końcu uda. Także nie… Czytaj więcej »

Dorota
Gość
Dorota

Do Anety. Anetko nie załamuj się, pomodlę się za ciebie.

Anna
Gość
Anna

Piękne świadectwo. Aktualnie też teraz odmawiam nowennę pompejańską za męża. To moja druga nowenna za męża. Pierwszą odmawiałam za jego nawrócenie, a tą za wypędzenie złego ducha. Mój mąż z jednej strony jest dobry, troszczy się o mnie i dzieci materialnie. Dba o środowisko naturalne, oddaje krew co miesiąc od lat. Z drugiej strony jest uwiązany do gier komputerowych, telewizora. Ciężko namówić go na wspólne wyjście z domu. Naśmiewa się z mojej wiary. Wie, że się modlę w nocy i mówi że to godzina duchów, że czary odprawiam z diabłem, nawet coś mówił o paleniu mnie na stosie. Już nie… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

Chciałam dodać, że właśnie się całkiem pogodziliśmy. To było bliskie pogodzenie, było wzajemne przepraszam i wybaczam. Zakaz zbliżania się odwołany Co ciekawe, na koniec powiedział, że znów wziął ze mną ślub

Monika
Gość
Monika

Dziękuję za to piękne świadectwo

Marta
Gość
Marta

Dziękuję za to świadectwo. Było mi dziś bardzo potrzebne.