Dorota: Wymodlone łaski ❤️

Ostatnie moje świadectwo napisałam w 2015 roku, od tamtego czasu odmówiłam jeszcze kilka nowen pompejanskich w różnych intencjach. Już od dawna zabieram się do napisania tego świadectwa ale jakoś tak trudno mi było się zmobilizować, być może to zły mnie od tego odciąga. Zacznę może od tego że moje życie od odmówienia pierwszej nowenny zmieniło się o 360 stopni. Każda z nowen została wysłuchana i choć bywaly chwile zwątpienia do końca wierzyłam ze Maryja mnie wysłucha 🙂 modliłam się o prace, dostałam prace o której wcześniej mogłam pomarzyć. Modliłam się o dobrego męża i mam dobrego męża. Modliłam się tez o inne łaski ale o tej chciałabym napisać szerzej, mianowice o łasce urodzenia zdrowego dziecka. Wiem co przezywają kobiety w ciąży którym lekarz mówi ze dziecko może urodzić sie chore. W 13 tygodniu ciąży poszłam na usg prenatalne na którym lekarz stwierdził podwyższoną przeziernosc karkową 2.8. Byłam totalnie rozdarta, bo bardzo bałam się o swoje dziecko. Myśle ze każda matka czytająca teraz moje świadectwo doskonale rozumie co wtedy czułam. Świat mi się zawalił dosłownie. Czułam ogromny strach i bezsilność. Pare dni później pojechałam do Warszawy na identyczne usg do ponoć bardzo dobrego lekarza. Tam przeziernosc karkowa wyszła jeszcze większa 3.0. Pamietam jak lekarz usilnie namawiał mnie na amniopunkcję ale ja się nie zgodziłam, stwierdziłam z mężem że to bez sensu ponieważ nawet jeśli okazałoby się że, nasze dziecko jest chore to i tak bym je urodziła. Po przyjeździe z Warszawy zaczęłam z mamą i mężem odmawiać nowennę pompejańską w intencji urodzenia zdrowego dziecka. Pomagał mi również odmawiać tato. Z każdym dniem nowenny w moim sercu panował coraz większy spokój…W grudniu zeszłego roku na świat przyszedł mój zdrowy synek 🙂 Moja Mamo Niebieska w Niebie dziekuje Ci z całego serca za wszystko. Jezu ufam Tobie i całe moje życie oddaje w Twoje ręce. Jeśli czyta teraz moje świadectwo jakaś przyszła mama to proszę miej w sercu wiarę i nie przestawaj się modlić…nawet gdy w sercu zagości zwątpienie. Wiem, że to nie jest moja ostatnia nowenna bo w sercu intencji jest wiele… życzę Wszystkim wytrwałości w modlitwie niech wiara będzie z Wami! Chwała Panu i Najświętszej Maryi Pannie.❤️

Rozdajemy kolejne

70.000 OBRAZKÓW

Z NOWENNĄ POMPEJAŃSKĄ

87
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
3 Wątki komentarzy
84 Wątki z odpowiedziami
23 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
24 Autorzy
koraWiernaJazzMichałQwe Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Iza
Gość
Iza

Piękne świadectwo. Jednak gdy mimo modlitwy intencja nie jest wysluchana i gdy po raz kolejny tracisz dziecko inaczej do tego podchodzisz. Nie jesteś już tak pełny entuzjazmu…

Monia
Gość
Monia

Dokładnie tak. Może niech ktoś napisze a nie ciagle czytam normalnie cud po 9 dniach się wydarzył ,moja modlitwa została wysłuchana głupoty itd .Za chwile poleca hejty. Ale to co pisze to prawda. Nie pisze tego w złości tylko może bardziej potrzebuje to napisać. Jestem w połowie odmawiania drugiej NP. Pierwsza to wgl nie została wysłuchana a na prawdę o wiele nie proszę. Chyba będzie to mój ostatni komentarz i wejście na to stronę. Jeśli Bóg istnieje to w takim razie zapomniał o mnie już ponad 11 lat temu…

Ella
Gość
Ella

Wierzę, że nie piszesz tego w złości, a też zastanawiam się, czy takie porażki w modlitwie nie są wpisane w nasze wzrastanie w Bogu. Najdziwniejsza historia dotycząca mojej NP do tej pory wiąże się z intencją, która po Nowennie spełniła się i z tego powodu podjęłam nieodwracalne decyzje, a tu nagle wszystko wróciło do początku, po to tylko, żebym musiała zmówić kolejną NP, by tę całą historię odkręcić i błagać o powrót do czasu sprzed intencji, niwelując jej zgubne skutki! A wszystko było rozeznane naprawdę z pomocą Ducha Św., nie były to chwilowe zachcianki. Z ludzkiego punktu widzenia: po co… Czytaj więcej »

mena
Gość
mena

Moniu ten komentarz napisałam gdzieś indziej ,jednak pod wpływem Twoich słów wstawiam go i tu. Witajcie,te słowa chciałam skierować do tych co się modlą o daną łaskę wiele lat . Ja miałam taką sprawe o którą modliłam się 15 lat różnymi modlitwami . Sprawa dotyczyła mojego męża . I nic się w tej sprawie nie zmieniało ,nic mu nie mówiłam tylko się postanowiłam modlić do czasu aż tą łaske wymodle lata mijały. Przed wczoraj postanowiłam pod wpływem lektury „moje przeżycia z duszami czyscowymi” (kiedyś już parokrotnie czytałam) a dopiero teraz tak postanowiłam ,że tą sprawe polece jednej i konkretnej osobie… Czytaj więcej »

Monia
Gość
Monia

Wiesz w czym jest problem. Naprawdę wiele złych rzeczy przeżyłam swoim życiu. Ja naprawdę o wiele nie proszę. Leczyłam się u psychiatry, były leki terapie i nic. Pomyślała ostatnia deska ratunku dla mnie to NP. Noi smutno mi z tego powodu ludzie po 10 dniach od momentu odmawiania nowenny otrzymują łaski , a ja nawet po odmówieniu jej naprawdę się oddałam.poswiecilam tej nowennie, i nic się nie wydarzyło a wręcz jest odwrotnie. Dziś mija połowa mojej drugiej nowenny o to samo ale chyba przestane ponieważ psychicznie,fizycznie nie daje rady.

mena
Gość
mena

Ja jak zaczęłam odmawiałam nowenne pompejańską to dopiero po drugiej xostałam w konkretnej intencji wysłuchana. Po drugie czytałam świadectwo matki o nawrócenie syna to po 6 nowennie . Nie przestawaj modlitwy Bóg da Ci to o co prosisz tylko bądź wytrwała.

mena
Gość
mena

Jak nie da tej konkretnej da inną.

enia
Gość
enia

Monia odpraw Krucjatę Eucharystyczną.

Lamia
Gość
Lamia

Mena, a jaka modlitwę odmawialaś za wstawiennictwem zmarłej osoby?
Modliłaś się nowenną pomoejanska?

kora
Gość
kora

Mam podobnie, zastosuję twoje postępowanie,

Elka Helka
Gość
Elka Helka

Bóg nigdy nie zapomina o nikim, pamiętaj że wszystko dzieje się po coś, nie trać wiary i ufności w Bożą miłość

Ona
Gość
Ona

Mam to samo. Moja intencja nie została wysłuchana. Prócz pompejanki modliłam się też wieloma innymi modlitwami/nowennami, prosiłam o wstawiennictwo innych świętych. Miałam wrażenie, że jest tylko gorzej, że jestem zabawką, której daje się nadzieję i odbiera, krok w przód (malutki, ale dający radość),a za moment 5 w tył. Znaki, które dostawałam okazały się fikcją. Otrzymanie tej łaski w tym momencie jest już dużo mniej prawdopodobne niż pół roku temu, gdy zaczynałam kierować takie prośby do Boga i gdy wydawało się to możliwe. Za to wszystko otrzymałam dodatkowe rany, brak reakcji na moje cierpienia, modlitwy. No nie wiem sama co myśleć.

mena
Gość
mena

„Często to, co przez Świętych w Niebie uzyskać nie mogłam, otrzymałam natychmiast, kiedy zwróciłam się do dusz w czyśćcu. ” Św. Katarzyna z Bolonii, „

Monnn
Gość
Monnn

Chodzi o to,ze to nie są jakieś moje widzi misie np nie dostałam cukierka czy dobrej oceny w szkole czy wygrać w loterie i foch.Mam 30 lat. Ta prośba jest skromna. O wiele nie proszę. Nie mam sily,cierpliwości. A najgorsze jest to ludzie wokół mnie dostają wszystko czego zapragną a są nich tacy co wgl nie chodzą nie wierzą nie modlą się . Maja wszystko gdzies. A ja? Wrazenie mam katuje się płacze z mysla nadzieja moja prośba zostanie wysłuchana? To jest naprawdę ostatnia dla mnie deska ratunku. Być albo nie być , dalej żyć albo i nie. . .

mena
Gość
mena

Myśle ,że najpierw postaraj się zmienić nastawienie. Bóg może nam dać wszystko ,ale nie musi. Nauczyć się zaufania bo to w modlitwie najtrudniejsze. Jeżeli nasza wiara jest słaba to modlić się o pomnożenie wiary tak abyśmy góry mogli przenosić.Kolejna sprawa nauczyć się cieszyć dobrem innych to też jest bardzo trudne gdy nas ciężar przytłacza.I traktować modlitwe jak rozmowe z najlepszym przyjacielem.Obiecuje modlitwe

Monnn
Gość
Monnn

Tak,oczywiście rozumiem. Może kilka lat temu fakt zazdrościłam ale z wiekiem mi to przeszło. Tylko najbardziej smutne to jest oni bez modlitwy dostają takie proste rzeczy np jak praca,dom,rodzina. A ja proszę błagam. Zdążają mi się myśli samobójcze i o tym mój lekarz wie czy psycholog. Ale zwróciłam się do Boga. Nie pomaga mi wręcz przeciwnie.

Michal
Gość
Michal

bliska osoba z rodziny jest w podobnej sytuacji. tez psycholog, modlitwy od x lat, ciezko doradzic, ale”
1 w Ewangelii jest motyw ze Jezus daje komus mimo ze z poczatku nie zamierza, ale dzieki wytrwalosci lituje sie.
2. jakim bylabys czlowiekiem gdyby bylo latwo, jakie to mialoby znaczenie, czasem trudnosci nawet duze pomagaja. ja zmienialem prace mam mnostwo roznych doswiadczen, żalów, i wiem ze ile razy bylem „niewierny zasadom” (np.zrezygnowany w walce) to zalowalem,

mena
Gość
mena

Monnn , Bóg zawsze przychodzi w odpowiednim momencie nie trać nadziei. Módl się ,i postaraj się chodzić na adoracje,i tam mówić Bogu wszystko co gnębi Twoje serce.

Jula
Gość
Jula

A czy korzystasz z pomocy psychoterapeuty? Czasem Bóg działa przez ludzi, których stawia na naszej drodze i zwykłe możliwości leczenia, które są w naszym zasięgu. Tylko trzeba po nie sięgnąć. Sama jestem po terapii i wiem, że dzięki temu moje nastawienie do życia bardzo sie zmieniło na plus. Odszedł lęk, nerwica itp. Czasem wystarczy zmiana postawy, pomimo, że okoliczności się nie zmieniają i nagle człowiek staje się szczęśliwy.

Wiktoria
Gość
Wiktoria

Co Ci da zmiana postawy jak pracy nie masz?

Jula
Gość
Jula

A co Ci da praca, jeśli nie masz szczęścia w sobie? Można mieć wszystko zewnętrznie: bogactwa, świetną prace, dom itd. i być nieszczęśliwym. Okoliczności nie dają szczęścia. To miłość daje szczęście, relacja z Bogiem, bez względu na okoliczności. Nowenna pompejańska w moim przypadku dała właśnie to, że zmieniłam nastawienie. Pomimo, że mój syn urodził się ciężko chory i żyję jak na tykającej bombie, nie wiedząc co przed nami, otrzymałam łaskę dostrzegania tego co dobre w moim życiu i wdzięczności za to, co mam, a także pokój w sercu, pomimo burzy na zewnątrz. Od rozpaczy Maryja przeprowadziła mnie do cieszenia się… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Oj jak ja Cię rozumiem z tymi krokami w przód i tył. Ja się modliłem o uzdrowienie żony z nowotworu i były kroczki w przód może bardziej życzeniowe , lekarz w sumie patrzył trochę z politowaniem na mnie jak mówiłem że jestem wierzący i ze Bóg może żonę uzdrowi. No i przyszedł krok 7 milowy w tył, czyli śmierć żony. Fakt że odmówiłem tylko 1 nowennę ale ile było innych modlitw. Wierzę dalej ale jakoś różnie to bywa, nie zrozumiem tego, proszę jedynie Jezusa żeby przytulił moją żonę ode mnie Nie wiem co będzie dalej, chwilami myślę czy to czasami… Czytaj więcej »

Gosia
Gość
Gosia

Cześć Robert, dziś o Tobie myślałam i o Twojej zmarłej żonie Słuchaj, Pan Bóg nie chcę śmierci, bólu i cierpienia, to życie tak się układa, że spotykają nas różne, mało fajne rzeczy, jest ból, cierpienie itd, to jest ściśle związane z życiem A my mamy być ludźmi Robert, naprawdę nie myśl o przyszłości Z całą pewnością poznasz jeszcze jakaś wartościową kobietę I wtedy sam będziesz wiedział, że to ta, ale nie szukaj na siłę Myślę, że zbyt mało czasu minęło od śmierci Twojej żony Znam wdowca, w wieku 30 lat został wdowcem, dzieci, szkoła, pranie, sprzątanie na jego głowie, zarabianie… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Dziękuję za odpowiedź, przyszłości sobie nie układam nawet nie myślę. Zastanawiam się tylko dlaczego tak? Ale nic już nie zrobię, żony nie wskrzeszę a mimo ze nie byłem ideałem to oddał bym wszystko by tu była. Co do poznania kobiety to ja wiem że tak się dzieje bo taka natura, ale bolesna jest myśl że może będzie inna a czemu już nie ta pierwsza. Tym bardziej że moja żona była pierwszą dla mnie a ja pierwszym dla niej i lepiej niech już tak zostanie. Tylko czy pokonam pokusy wiadomo jakie… Zresztą okazuje się że mam taką chorobę wątroby że albo… Czytaj więcej »

Michal
Gość
Michal

Bez pracy ciężko o spokój, w drodze escrivy jest taki cytat że pracą jest potrzebna aby zgasić ducha krytykanctwa-zgorzknienia Robert, ja kocham moja żonę mimo że naprawdę nie jest lekko, ale gdyby była wierząca czułbym pewien spokój, jak bliscy wierzący umierają czuje pewność że odchodzą w lepsze miejsce, nie wiesz jaką rola Ci pisana. Ja mam male dzieci, dużo problemów I ogromny stres zeby poradzic sobie los I byc moze zbawienie dzieci i żony też zależą od tego czy sobie poradze. Gdyby zona odeszla, czulbym podobnie ze nie chce innej, ale z drugiej strony możesz być teraz lepszy I dac… Czytaj więcej »

Wierna
Gość
Wierna

Zaraz sie posypia gromy, jestem mloda, choc juz 11 lat wdowa, ale zaslanianie sie wytlumaczeniem „taka natura” jest dosc dziwne i chyba to teraz Twoj najwiekszy problem. Jak nie chcesz, to nie musisz na sile nikogo poznawac. A skoro pokusy przyszly, to na walce z nimi powinienes sie skupic. Czy chodzi o to, zeby kogos poznac (i w perspektywie wziac ponownie slub) tylko po to, zeby moc pokusy przestac nazywac pokusami? Dlatego nie proponowalabym tutaj pocieszen w stylu „jeszcze kogos poznasz”. Robert wydaje sie miec inny problem. Do tego jeszcze niepokojace myslenie: jestem chory, moze umre, wiec jest nadzieja. Zycze… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Pewnie masz dużo racji, zresztą tak naprawdę to nie myślę o zaspokojeniu pokus, proszę Jezusa żeby ich nie było. Ksiądz mi powiedział że bez pomocy Jezusa pokusy nie ustąpią. Zresztą dajmy spokój pokusom, ważne dla mnie jest żeby żonie było dobrze, by była w niebie i o to się modlę chociaż mam nadzieję że już tam jest. Zastanawiam się tylko nad tym dlaczego tak? I właśnie nad ty o czym jakaś Pani tu pisała że modli się i prosi a inni żyją wcale nie tak po Bożemu i mają dzieci, fajne rodziny i jest im dobrze. Znam to osobiście i… Czytaj więcej »

enia
Gość
enia

Robert na nie które pytania nie ma odpowiedzi, dowiemy sie po drugiej stronie dopiero. Najlepiej myśleć o sobie, dbac o swoją duszę,ze inni mają sie super,a niech mają, jest takie powiedzenie każdemu na chwile grają. Twoja żona ma się dobrze i tu na ziemie juz by nie chciała wrócić. Tak wszyscy jesteśmy tu tylko przejazdem,na chwile. Potrzebujesz jeszcze czasu uporać sie z żałobą, potrwa to, nikt Ci w tym nie pomoze,sam przez to musisz przejsć.Twoje życie juz bedzie inne. A wątrobę się leczy, moze jak zrobisz następne badania to będą dobre, co tego Ci życzę. Ja myślę, ze Bóg Ci… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Dziękuję eniu , broń Boże nie zazdroszczę innym i staram się dbać o swoją duszę chociaż nie zawsze jest jak trzeba. Nie myślę nikogo osądzać i ja też nie chcę być osądzany. Myślę że każdy przeżywa żałobę inaczej, np córka znajomych po 50-tce zmarł mąż a po pół roku przyjeżdżała do rodziców na rowerach z innym Panem w sumie kolegą jej i jej męża który też był wdowcem. No i były teksty o to już? a przecież mogli tylko chcieć porozmawiać, jakoś spędzić czas żeby nie być w samotności. Ja osobiście bym tego w ten sposób nie zrobił ale nie… Czytaj więcej »

enia
Gość
enia

Robert czytałam kiedyś taką historie, w wypadku zgineła żona, dzieci i ten maż stwierdził ze nia ma po co życ, chciał sobie strzelić w głowę, miał przyłożona broń, usłyszał głos Boga,aby tego nie robił,że daje mu tu bardzo wiele lat jeszcze zycia,dobrego życia. Był to głos pełen miłosci,zrezygnował z odebrania sobie życia,pogodził się z tragedią, dął radę.Ta miłosć w tym głosie uleczyła tą ranę tragedii

Robert
Gość
Robert

Chciałbym żeby kiedyś Bóg do mnie przemówił.
Temu mężowi z tej historii się wcale nie dziwię chociaż ja od samobójstwa zawsze byłem daleko i jestem, kuzyn się powiesił ale to całkiem inna historia i uważam że można było inaczej.
Ja tego nie zrobię bo chcę się jeszcze z Żoną zobaczyć

Michal
Gość
Michal

księża to ludzie, znam znanego ksiedza, choruje, pracuje ciezko i zyje bardzo skromnie, sa bardzo rozni, nie wszyscy skladali sluby ubostwa, niektorzy maja wsparcie finansowe z domu, my jestesmy kosciolem, jesli niektorzy urzednicy-ksieza pracuja to nie ma żadnego wpływu na wiare, zreszta ogolnie zycie ksiedza nie jest banalne- dlatego nie jest łatwo o powołania, wielu ulega pokusom, za PRL w seminariach na kazdym roku byli agenci bezpieki, wielu przeszło dalej.

Michal
Gość
Michal

znam kogos komu żona umarła w trakcie podróży poślubnej – rodzina bardzo wierząca. nie wiem jak u Ciebie Robert, ale z tego co widze to troche szczęścia, cierpeinia, bliskosci razem zaznaliście. Ból jest wielki, ale wielu i tego nie mogło zaznac, innych malzenstwa sie rozpadaja i maja kolejne cudzołożnicze związki, nazywane małżenstwami.
Twoja rola się nie skończyła, od Ciebie zależy co dalej, cierpienie uszlachetnia, brzmi okrutnie, ale tak.
W wielkiej madrosci wiele utrapienia, a kto powieksza wiedze powieksza cierpienia (Ks Madrosci)

Robert
Gość
Robert

Dziękuję za odpowiedzi, wszystkie maja dla mnie wartość. Tak zaznałem też dużo szczęścia bo miałem moją żonę i za to Bogu dziękuję.
Nie osądzam nikogo , tak tylko się nad tym wszystkim zastanawiam.
Szczerze to czasem rozmyślam co jest fałszem a co prawdą bo wiem że pewne cuda to i szatan umie zrobić. Nie jest łatwo ale staram się coraz więcej dowiadywać, czytać i rozumieć.
Modlę się oczywiście chociaż doskonały nigdy nie będę.
Z Bogiem

Qwe
Gość
Qwe

ja prosiłam Boga o znaki, dostałam je wedle mojej modlitwy, a w rzeczywistości wszystko się układa na odwrót. Nic z tego nie rozumiem… To jakieś drwiny, pomyłka, zmiana zdania? Teraz już cisza zupełna.

Michał
Gość
Michał

U mnie to samo tak myślę od lat, ale może zaraz się coś objawi i pozwoli nam zrozumieć

Jazz
Gość
Jazz

W pewnych przypadkach wydaje się to tak działać. Najmniej zrozumiała część modlitw jak dla mnie. O ile odwrotny skutek modlitwy mnie nie przeraża, to spełnienie prośby, która okazuje się w skutkach zła już tak, bo nie wiem, czy przypadkiem zły duch czegoś po drodze nie przechwycił. Polecam modlitwę do św. Michała Archanioła, żeby unikać takich sytuacji.

Qwe
Gość
Qwe

Mnie przeraża niewysłuchanie prośby, mimo wypraszanych konkretnych znaków. Nie mam też ‚czasu’, by czekać, że spełni się może za kolejny rok, dwa. Minęło ponad pół roku, wcześniej wydawało się, że jest na to szansa, całkiem spora. Po czasie okazało się, że szansa maleje z każdym dniem. Teraz to praktycznie musiałby się cud wydarzyć.

Michal
Gość
Michal

poltora roku temu modlilem sie o dobra prace, po paru tygodniach dostalem oferte niemal marzenie, prace zaczalem pozniej w trakcie kolejnej nowenny w innej intencji, po krotkim czasie stracilem ta prace (okazala sie nie marzeniem, raczej moglbym to odczytac jako znak zeby nie szukac pracy w tamtym kraju/branzy), ale tak czy inaczej nowenna byla dokonczona, efektu nie ma. rozmawialem z ksiedzem (doscyc znanym) o moim sposobie analizowania znakow i calkowicie rozumial moj tryb analizy, ale od paru lat caly czas zyje w poczuciu ze musze natychmiast poprawic cos w zyciu (stad modlitwy) i caly czas efekty wydajá sie mizerne, ale… Czytaj więcej »

Qwe
Gość
Qwe

możesz powiedzieć coś o swojej logice odczytywania znaków? W jaki sposób prosisz i pytasz o nie Boga oraz jak je odczytujesz?

Michal
Gość
Michal

nie prosze o znaki, raczej modle sie o cos i patrze np. 1. szukalem pracy bo firma w ktorej pracowalem miala problemy i musialem odejsc, mimo dobrych kwalifikacji, super studiow, jezykow srednio szlo, dostalem oferte zagranica, żona z malymi dziecmi w Polsce, ale pracowac trzeba, innych ofert brak, jasny znak – jechac. 2.kiedys modlilem sie o to zeby wiedziec czy sie zenic czy nie, juz myslalem powoli ze czas myslec o oswiadczynach, ale spotkalem sie z dziewczyną i chciała sie rozstać (byl to drobny szok, ale uznalem ze faktycznie nie dogadujemy sie wystarczajaco dobrze) pare tygodni/miesiecy pozniej chciała cofnąc decyzje,… Czytaj więcej »

irena
Gość
irena

To może wydarzy się cud ,ja w cuda wierze .

Qwe
Gość
Qwe

nie wiem… po ludzku szanse się zmniejszyły i nie widać żadnych perspektyw na poprawę.

irena
Gość
irena

Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych .Kiedys ja tez tak myslalam jak ty ,ale bardzo milo się rozczarowałam i rozczarowuje na każdym kroku ,dlatego napisałam ze wierze w cuda.

też Ania
Gość
też Ania

Radziłbym duchowość ignacjanska. Rozeznawania wszelakich znaków trzeba się nauczyć. Trzeba też mieć na uwadze, że to, co osoba skoncentrowana na danej intencji potraktuje jako znak, może być tylko zbiegiem okoliczności i neutralnym wydarzeniem. Rozeznawania znaków trzeba się uczyć, najlepiej u jezuitów. Warto też zachować dużo dystansu do tego, co uważamy za znaki, zwłaszcza gdy zależy nam na jakiejś intencji, a nie mamy doświadczenia w rozeznawania.

Michal
Gość
Michal

duchowosc ignacjanska… tak
ale z drugiej strony jak sie patrzy na dzialania wielu jezuitow np.papieza obecnego to jednak chyba gdzies są problemy z interpretacją delikatnie mówiąc

też Ania
Gość
też Ania

Michał, ja Franciszka bardzo cenię. To my mamy problem, bo daliśmy sobie wmówić, że zagrożeniem naszego bezpieczeństwa są pochodzące z Syrii, nieznające życia bez wojny dzieci. Nie dostrzegamy zaś zagrożenia w nacjonalistach gotowych pobić do nieprzytomności za ciemniejszy kolor skóry. Fakt, że jestem Polką, choć moi przodkowie są z Ukrainy, nie czyni mnie ani lepszą ani gorszą od kogokolwiek.

Michal
Gość
Michal

nie chodzi o uchodzcow, ale akurat w tej kwestii pomaga np.fundacja sw Mikolaja. dzieci z Syrii sa w Syrii i tam potrzebują pomocy, Polacy przyjmowali uchodzcow z Czeczenii (dziesiatki tysiecy) uciekajacyh przed mordami
chodzi o herezje pt.synod amazonski, wyglaszanie tez wprost sprzeczych z wykladnia nauki katolickiej i chrzescijanskiej
to ze na konferencjach o handlu ludzmi w Watykanie przemawiaja tacy ludzie jak Soros, a eksperci i proliferzy nie maja prawa glosu
jezuici sa znani z pychy i z tego ze wielu zaczyna od herezji/nienawisci do kosciola a konczy na odejsciu od kosciola (znam wielu wspanialych jezuitow takze)

też Ania
Gość
też Ania

Michale, w kwestii uchodźców ja nie mówię o przyjmowaniu jak leci całych narodów. Ja mówię o dzieciach, które nie znają życia bez wojny. Pomoc na miejscu? Michał – tam jest wojna. Te dzieci najbardziej w świecie potrzebują życia w pokoju i bezpieczeństwa. Mam świadomość, ze temat budzi ogromne emocje, ale nie dam sobie wmówić, że dziecko z Syrii zagraża mojemu bezpieczeństwu. Bardziej boję się nacjonalisty gotowego pobić mnie do nieprzytomności za ukraińskich przodków.

Michal
Gość
Michal

Aniu, jak w ogole tematu uchodzcow nie poruszalem. Ale skoro poruszyłas temat fakty: dzieci z Syrii sa w Syrii, nie uciekly i nie zostaly przyjete do Europy, żyją tam, wojna sie konczy, duzo sie dzieje na miejscu, Gdyby uciekly do Polski byłbym za przyjeciem ich. przepraszam, ale to co w mediach sie pokazuje nie musi miec duzego związku z faktami i liczbami. Nacjonalizm polski nie zaklada eliminacji innych narodow, ani nienawisci do innych, nie boj sie bo w Polsce nie bije sie za inne pochodzenie. W tolerancyjnej Francji i Niemczech sa tysiace przypadkow przemocy np.wobec zydow konkretnych zgloszonych, a nie… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Qwe, nie znam Ciebie. Nie wiem, w jakiej intencji się modlisz, czy masz praktykę w rozeznawaniu itd. Jeśli nie rozeznawałaś do tej pory, lepiej zachowaj dystans wobec tego, co uważasz za znaki. Skupiona na intencji, możesz nadawać znaczenie zupełnie neutralnym, przypadkowym sytuacjom. Zaufaj, że w modlitwie złożyłaś swoją intencję w najlepsze ręce – w ręce Boga. On tą intencją zajmie się w najlepszy sposób, choć może inny niż się spodziewasz.

Qwe
Gość
Qwe

u mnie prośba o znak była bardziej na zasadzie, proszę daj mi znak, jeśli doczekam się to niech się wydarzy dziś XY. Prosząc o coś, co nie zdarza się co dzień, tylko rzadko. Nie wiem jak inaczej mogłabym odczytywać znaki, dla mnie to jest konkretne zapytanie 🙂

też Ania
Gość
też Ania

Qwe, zrobisz jak uważasz, ale ja w kwestii znaków zalecałabym ostrożność. Podejdź z innej strony – oddałaś Twoją prośbę Bogu, jest więc w najlepszych rękach z możliwych. Pozdrawiam i życzę dobrych, mądrych decyzji.

Jazz
Gość
Jazz

Jak pisze tez Ania – trzeba uważać, a ja dodam, że to bardzo. Przy odczytywaniu znaków łatwiej nawet o omamienie przez złego, nie, że od razu czai się na każdym kroku i już masz się bać, ale trzeba mieć świadomość, że szatan niestety też spełnia prośby. Rozeznawajmy, nie zatrzymując się na samym znaku, ale bardziej na tym, od kogo ten znak pochodzi.

Qwe
Gość
Qwe

skąd mam wiedziec od kogo jest znak? Prosiłam o konkretny znak w konkretnym przedziale czasowym. Skoro tak się stało, to przyjęłam, że to Bóg mnie pociesza…

Jazz
Gość
Jazz

Qwe, dużo modlitwy. Przede wszystkim do Ducha Świętego o właściwe rozeznanie, najlepiej codziennie albo konkretne dni. Poleciłabym Ci też modlitwę do św. Józefa, którego kojarzy się z życiem rodzinnym czy poszukiwaniem małżonka, ale od pierwszych wieków był to patron poszukujących powołania i ogólnie rozeznawania. A poza tym, poznasz po owocach, co było dobrym znakiem, a co nie, to z kolei wymaga czasu. Kiedyś się z tego śmiałam, ale po dłuższym czasie znaki układały się w logiczną całość, którą nawet po ludzku można było ogarnąć. Tylko jak się poczujesz po serii znaków oszukana i wątpiąca, to będzie wiadomo, od kogo były.… Czytaj więcej »

Qwe
Gość
Qwe

Dziękuje za odpowiedz. Tak, czuje się oszukana i jednocześnie opuszczona. Tylko nie wiem czy to człowiek nie wymyśla, ze znaki zesłał szatan, bo łatwiej mu to tak wytłumaczyć niż przyjąć do wiadomości, ze Bog nie potraktował go z miłosierdziem.

też Ania
Gość
też Ania

QWE jedynym aksjomatem i niepodważalnym pewnikiem jest właśnie to, że Bóg jest dobry i nas kocha. To szatan robi wszystko by nam wmówić, że jest inaczej bo jest ojcem klamstwa. Właśnie dlatego radzę taka ostrożność i rezerwę w pochodzeniu do tego, co traktujemy jako znaki. Gdy uznamy za znak coś, co nim nie jest, mogą pojawić się w nas pretensje i żal do Boga. Bog jest dobry i kicha Ciebie i mnie- to podstawa. Szatan, który jest kłamcą wmawia nam, że jest inaczej.

też Ania
Gość
też Ania

QWE, czasem potrzeba lat, by zrozumieć, dlaczego nasza intencja nie została rozwiązana tak jak chcieliśmy. Bywa i tak, że tu na tym świecie tego nie zrozumiemy, np. Gdy prosimy i uzdrowienie, a ktoś umiera.

też Ania
Gość
też Ania

Oczywiście mialo być – kocha Ciebie i mnie. Słownik w telefonie 🙂

Jazz
Gość
Jazz

Dlatego to już musisz ocenić sama. Dużo dobra, będę pamiętać w modlitwie. Posłuchaj tych konferencji, sama np. bywam bardzo niecierpliwa, a to też wykrzywia obraz Bożej rzeczywistości i ocenę znaków czy owoców modlitw. Czekałam na pewną łaskę latami. A na inne wcale nie czekałam – ale z tymi dodatkowymi łaskami to już Bóg zadziałał poprzez konkretnego człowieka, dobitnie i z trzęsieniem ziemi, bo już nic innego by nie wydobyło z grzechu. Ale ta osoba, która pomogła mi w spotkaniu z Jezusem, teraz tkwi w bardzo złym stanie, niestety jest to już zniewolenie. Jednak to Jezus jest Zwycięzcą, więc nie mamy… Czytaj więcej »

Qwe
Gość
Qwe

Tak, tylko to, ze kocha nie oznacza, ze pomoże. No i… Niektóre łaski maja krótszy termin przydatności niż lata 😉 zreszta czuje się pomijana w laskach przez całe dorosłe życie i od paru miesięcy tkwię już w rozpaczy, a Bog kompletnie nie interweniuje. Jeśli jeszcze sie ma okazać, ze znaki o które prosiłam, nie były od niego, no to chyba go w ogole nie ma dla mnie. Nie wiem, może działa w życiu wybranych tylko ‍♀️

Gosia
Gość
Gosia

Que, nie czekaj na znaki, jakie znaki??!
Jakieś absurdy wypisujesz Pomijane???
Bóg działa, tylko trzeba Mu na to pozwolić i nie pisać sobie własnych scenariuszy
Bóg zawsze pomaga, tylko ta pomoc jest zwykle inna niż sobie wymyślimy
Czujesz się pomijana w otrzymaniu lask?? Chodzisz, mówisz, umiesz nawet pisać
To może pomodl się o to, żebyś zaczęła widzieć i doceniać łaski jakie dostałaś

Qwe
Gość
Qwe

Jeśli tylko to Ci starcza do szczęścia to rozumiem 🙂 ja jednak potrzebuje więcej. I nie, nie proszę o nie wiadomo co. Nawet nie proszę o rzeczy, które sama mogłabym zdobyć jak praca, pieniadze czy umiejętności. Proszę o coś, gdzie sama zrobiłam ile było w mojej mocy i reszta jest niezależna ode mnie. I zwyczajnie mi przykro, gdy widzę, ze to co dla mnie jest sufitem, dla innych jest podłoga, moje marzenia są czyjaś codziennością. I nie są to ludzie nadzwyczajnie oddani Bogu, a często bardzo złe postępujący.

też Ania
Gość
też Ania

Rozumiem i Gosię i Qwe. Qwe, nie ma jednej prostej odpowiedzi na Twoje pytania. Nie wiem dlaczego jedni modlą się latami o: dobrego męża, powrót męża, dziecko, zdrowie swoje lub bliskich. Nie wiemy, dlaczego intencje jednych są wysłuchiwane szybko, innych po latach, innych wcale. Być może na taką sytuację składa się wiele różnych czynników? Pisałam tu o sobie wiele razy. Sama mam 39 lat, modlę sie o dobrego męża. Wiem, że za chwilę ze względu na biologię już nie będę mogła zostać mamą. Jednak im dłużej się modlę, tym bardzej widzę i czuję, że na siłę nic nie zrobię. Po… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Rozumiem zarówno Gosię jak i Qwe. Gosia ma rację pisząc o wdzięczności za to, co mamy bo są ludzie, którzy chcieliby tylko żyć w pokoju, mieć pracę, jedzenie, łóżko do spania. Za to wszystko warto być wdzięcznym. Ta wdzięczność nie wyklucza odczuwania pragnień, także tych niespełnionych i tu rozumiem Qwe. Być może tu nie dowiemy się, dlaczego niektóre nasze pragnienia nie zostały spełnione. Jednak mimo wszystko warto żyć i starać się przeżyć swoje życie tak pięknie jak to możliwe. Warto odkrywać piękno i dobro w codzienności bo ona choć szara i trudna ma w sobie wiele piękna.

Qwe
Gość
Qwe

dziękuję za zrozumienie. Zdaję sobie sprawę, że są ludzie w okropnej sytuacji życiowej, jak np. wymienione przez Ciebie wojny. Tylko ci sami ludzie, gdyby mieli już ten pokój czy dach nad głową, również zapragnęliby chociażby pełnej rodziny. Ten, kto stara się o dziecko czy partnera wie, że to wszystko nie ma takiego znaczenia, gdy nie można przeżywać z nimi życia, wtedy praca, umiejętności czy pieniądze nie cieszą w ten sam sposób. To samo ze zdrowiem. Co z tego, że ktoś ma jeszcze pracę, jeśli zdrowie nie dopisuje. Brak rodziny/zdrowia (wstaw dowolne) często jednak nie pozwala doceniać innych łask w pelni,… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Jest prawdą, że np. brak własnej rodziny, brak męża/żony, dzieci, przedwczesna śmierć żony/męża, rozwód, zdrada, brak zdrowia powodują wielki ból, który rzutuje na całe życie. Te braki bolą i nie ma co udawać, że jest inaczej. Nie wiem, czy będę umiała wytłumaczyć, o co mi chodzi. Chodzi o to, by pomimo tego braku i spowodowanego przez ten brak bólu, żyć tak pięknie i owocnie jak to możliwe. Nie udawać, że się nie pragnie, nie udawać, że nie boli, ale jednocześnie zauważać, np. piękno przyrody, relacje, które mamy, dobro, które jest naszym udziałem. Chodzi mi o to, by pomimo tego braku… Czytaj więcej »

też Ania
Gość
też Ania

Ja wierzę, że jestem w rękach Boga. Nie znaczy to, że zniknął ból i pytania. Nadal pragnę, pytam, proszę, płaczę. Widzę rodziny i wiem, że to jest mój brak. Czytam o rodzinie Joszki i Debory Brodów, którzy mają jedenaścioro dzieci i wiem, że ja nie mam ani jednego. Chcę jednak ufać Bogu, że jestem w Jego rękach i On mnie poprowadzi. Nie wiem jak potoczy się moje życie, ale chcę ufać, że będzie dobrze,

Maria
Gość
Maria

Tylko modlitwa z wiarą i nadzieją pomaga przełamać rozpacz i wrażenie niesprawiedliwości, gdy latami modlisz się o potomstwo dla sakramentalnie zawartego małżeństwa i nic, a widzisz jak pojawiają się dzieci w związkach partnerskich, bez ślubu, w rodzinach, w których ich nie chcą, które je zabijają. Tylko wiara i nadzieja.

Monia
Gość
Monia

Obym wytrwała…..

Klara
Gość
Klara

Może ilość NP to jest jakaś droga dla Nas, żebyśmy się czegoś nauczyli. Doszli do jakiś wniosków? Niektórzy zostają wysluchiwani dość szybko, bo jakaś lekcje kiedyś tam odrobili a co niektórzy musza modlić się dłużej, bo Bóg chce żeby zwrócili na coś innego uwagę. Nie znamy się tu na forum, wiemy o sobie tyle co napiszemy w komentarzach. Ktoś chce mieć męża, ale nie wiemy co ta osoba ma w sercu, co tak naprawdę myśli jaki ma stosunek do Boga.. Ot taka moja mała refleksja…

Ella
Gość
Ella

Otóż to. Znam osobę (strasznie krytykowaną we wspólnocie), nie najmłodszą zresztą, która nawet nie szuka męża i nie będzie szukać, tylko z tego powodu, że nie chce mieć dzieci i rzeczywiście nie czuje instynktu, nikogo nie oszukuje. Wydaje mi się, że ostatecznie, gdy staniemy przed Bogiem, będziemy osądzani z tego, czy jesteśmy uczciwi wobec siebie, a nie jaki teatr tworzymy przed ludźmi.

irena
Gość
irena

Ella ,ale często tak jest ze ludzie decydują się na dzieci pod presja otoczenia ,bo inni już maja ,albo dzieci nie chcą zawieźć rodzicow ze nie zostaną dziadkami.Nic w tym zlego ze ktoś nie chce mieć dzieci ,może lepiej ich czasem nie mieć niż być złym rodzicem.Uwazam ze ta osoba ,o której piszesz nie robi nic co miałoby ja stawiac w złym swietle .Bardzo rozsądnie myśli moim zdaniem .Nie wiem dlaczego jest krytykowana przez wspolnote i co to jest za wspolnota gdzie nie ma zrozumienia dla innej osoby.

enia
Gość
enia

Bedziemy sądzeni z miłosci/ks.Amorth/

AgnieszkaC
Gość
AgnieszkaC

Ciekawe czy z tej co otrzymujemy czy z tej co dajemy miłości.
Bo jak można dawać coś komuś nie mając tego…

enia
Gość
enia

Jesteśmy blisko Boga to mamy miłosć w sobie

Katarzyna
Gość
Katarzyna

A mnie zastanawia, dlaczego lekarze nie umieją poprawnie odczytać i opisać wyniki badania? I jaki mają cel, aby beztrosko informować kobiety, o potencjalnym zespole Downa u ich dzieci? Za wiele jest tych przypadków dot.przeziernosci karkowej. Polska to w niektórych dziedzinach nadal zacofany kraj u niekompetencja kwitnie.

Gosia
Gość
Gosia

Odpowiedź jest bardzo prosta, studia medyczne kończą karierowicze, a nie lekarze z powołania
Stąd beztroska
Właściwie w każdej dziedzinie medycyny

też Ania
Gość
też Ania

Gosiu ja myślę, że wielu lekarzy przerasta chora rzeczywistość. Ludzie ida na medycynę bo chca się uczyć nauka to ich pasja i sa zdolni. Po studiach trafiają do szpitali gdzie obowiązują chore przepisy, nierealne limity, brak środków finansowych na wszystko. Do tego dochodzi praca z pacjentem, której nie da się nauczyć na studiach. Chory człowiek boi się, zachowuje się inaczej, a lekarz musi nawiązać z nim kontakt i zrobić wszystko by chory z nam współpracował. Stad wiele zachowań. Myślę, że lekarz w opisywanych sytuacjach woli zachować się asekuracyjne żeby nie było, że nie poinformował rodziców o ewentualnym zespole Downa.

Gosia
Gość
Gosia

Też Aniu, trafiają do zawodu ludzie całkowicie przypadkowi niestety, i co z tego, że uczą się latami??? Nic, tak z pustego w próżne to i Salomon nie naleje
Każdy zajmie się tylko i wyłącznie swoją dziedziną
A człowieka zagubia
I tu jak kogoś przerasta rzeczywistość to niech idzie zamiatac ulice, zamiast udawać, że leczy ludzi
Już obojętne, czy jako chirurg, okulista, kardiolog, bo niestety lekarzy prawdziwych brakuje
Są jacyś nieporadni jedynie
Tzn bywają dobrzy, ale rzadko, bo właśnie produkuje się lekarzy na studiach medycznych jak w fabryce samochody, taśmowo

też Ania
Gość
też Ania

Gosiu, myślę, że prawda jest gdzieś pośrodku. Lekarze są bardzo różni i nie da się ukryć, że niektórzy nigdy nie powinno byli nimi zostać. Z drugiej strony mamy naprawdę wielu mądrych lekarzy których zabija chora rzeczywistość. Gosiu, co ma zrobić lekarz, który nie ma możliwości diagnostyki bo limity? Bo trzeba czekać tygodnie, miesiące, a bywa że i lata na badania. To nie personalna wina lekarzy tylko chorego systemu.

też Ania
Gość
też Ania

Gosiu, wyobraź sobie że masz wynik, który sugeruje, że dziecko może mieć zespół Downa. Ty musisz to powiedzieć rodzicom, bo jeśli im tego nie powiesz, a dziecko faktycznie ma zespół Downa, możesz zostać oskarżona.

Wiktoria
Gość
Wiktoria

Czy Ty kiedykolwiek miałaś do czynienia z medycyna? Czy wypowiadasz się na zasadzie nie znam się a wypowiem? Nie wiesz jakie są uwarunkowania wiec nie obrażaj lekarzy. Lekarze są różni owszem. Ale u tylu ich byłaś?

Wiktoria
Gość
Wiktoria

A Ty kim jesteś z zawodu? Karierowicze są w każdej grupie

też Ania
Gość
też Ania

Drogie Panie, myślę, że swoje też robi jakość aparatury. Lekarz asekuracyjne mówi o podejrzeniu zespołu Downa żeby potem nie mieć procesu o brak rozpoznania. Przestarzały sprzęt, chore przepisy i zbyt mała ilość czasu dla pacjenta stwarzają takie sytuacje.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Aniu, sprzęt w Polsce to mamy doskonały. Mam porównanie np.z USA, gdzie zdarzyło mi się korzystać też że służby zdrowia i byłam zdziwiona, że pracują na takim z przed 20 lat! Gdy, tymczasem w Polsce niedawno, mój lekarz pracował na najnowszym aparacie.
Sprzęt to jedno, ale trzeba umieć odczytać prawidłowo obrazi. Lekarzy chyba się tego nie uczy, albo sami nie chcą się uczyć.