Barbara: Odrodzona

Niedawno odmówiłam nowennę w intencji kogoś innego i ciężko mi sprawdzić, czy moja prośba została wysłuchana, ale wydaje mi się, że tak 😉 Modliłam się o szczęście dla pewnej osoby i innej osoby bliskiej jej sercu i kilka dni po skończeniu nowenny dowiedziałam się m.in. że ta osoba zaczęła również parę dni wcześniej odmawiać NP! Byłam tak szczęśliwa, szczególnie, że wcześniej słyszałam od niej, że nie przepada za różańcem i moje serce wypełniła taka radość, że Matka Boża wzięła tę osobę w opiekę! Nie wiem, czy ta łaska, jak również inne, wynikają z mojej modlitwy. Wiem tylko, że jestem szczęśliwa, że Maryja zajmuje się tą osobą.
Ja też otrzymałam morze łask i powiedziałabym, że napływały falami 😉
Na początku nie widziałam wiele, poza tym, że w ogóle się modliłam. Muszę przyznać, że to i tak ogromna łaska, bo to w końcu Pompejanka, która nie jest łatwą modlitwą, a moją sytuację komplikował fakt, że ciągle odmawiałam ją za późno. Pierwszy raz w życiu przekonałam się, że mogę zasypiać chodząc… Więc to jakiś cud, że udało mi się jej nie przerwać. A pokusy były…
Jednak nagle, przez kilka dni ta fala łaski urosła do rozmiarów tsunami i zalała mnie zdrojem wody życia. Przepraszam, jeżeli zbyt wymyślnie to napisałam, ale staram się pisać z serca i tak to widzę 🙂
Przez kilka dni tak mocno pogłębiłam więź z Ojcem, odkryłam Jego i siebie i innych ludzi, głębię wiary i świata i życia!!! Nigdy tak mocno nie żyłam, jak przez te kilka dni mam zamiar zatrzymać w sobie tę pełnię 🙂 Otrzymałam łaskę modlitwy, radości, spokoju i zaufania, którego zawsze brakuje mi w stosunku do Boga. Otrzymałam łaskę mocnej wiary, nowej wspaniałej relacji z pewnym człowiekiem, wielu rozmów pełnych Ducha, nawet z drugim człowiekiem 😉 Pamiętam scenę z jednego wielbienia, kiedy Bóg powiedział do mnie coś bardzo osobistego i mogłam poczuć Jego obecność w swoim sercu, tak pełną miłości, że płakałam. Ale to nie wszystko – przechodząc z pieśni do pieśni, przechodziłam przez moje aktualne myśli i to było niesamowite. Albo innego dnia, kiedy najpierw bodajże rozważałam Pismo Święte, a potem uczestniczyłam we mszy, gdzie Bóg dopowiedział mi to, czego zabrakło w moich rozważaniach, a ksiądz nawet na bieżąco odpowiadał na pytania rodzące się w mojej głowie 😀
Albo kiedy się modliłam i widziałam, jak bardzo osobiście Bóg do mnie mówi i na jakim poziomie mogę z Nim rozmawiać. Jakby był tuż obok, tylko zakryty przed moimi zmysłami.
Otrzymałam również łaskę otwarcia się i zrobienia kroku w kierunku duchowego kierownictwa. Coś tam o tym wcześniej myślałam, ale nie chciałam się za to zabrać, ale Bóg podsunął mi wspaniałą szansę tuż pod nos 😀 i nie mogłam jej nie wykorzystać.
Aha, jeszcze jedno – pierwszy raz w życiu, odkąd pamiętam, byłam tak chętna do modlitwy, że w końcu musiałam przestać, bo zaczęłam się źle czuć fizycznie, a nadal chciałam się modlić 🙂 Możliwe też, że pierwszy raz odkąd pamiętam byłam tak szczęśliwa, że bolała mnie głowa. I to kilka razy na przestrzeni wielu dni.
Nasunęła mi się jeszcze jedna myśl, jeśli chodzi o łaski jakie otrzymałam: na przestrzeni tej NP doznałam łaski, która byłą dosyć ukryta i w pełni zauważyłam ją niedawno – mianowicie, praktycznie w całości minęło mi zauroczenie, którego musiałam się pozbyć, a z osobą w której się zakochałam wydaje się, że mam szansę zbudować normalną przyjacielską relację. Na początku nie sądziłam, że to minie, bolało, szczególnie że kiedy miałam szansę być w pobliżu mojego „ukochanego”, on zdawał się zachowywać dystans w stosunku do mnie. Widziałam, jak stara się unikać rozmów ze mną i mojego wzroku i bolał mnie ten chłód. Przynajmniej tak to czułam, bo niedawno jego zachowanie w stosunku do mnie uległo znacznej poprawie, a i ja już też nie jestem przy nim taka nienaturalna i spięta. Czuję, że Pan Bóg i Maryja czuwają i czuwali nad moim zauroczeniem od samego początku i wiem, że dzięki niemu też otrzymałam wiele łask 🙂
Przepraszam, jeżeli to świadectwo jest niepotrzebnie długie, wypełnione zbędną treścią, ale wydawało mi się, że to wszystko jest ważne i że powinnam to napisać, mimo wszystko. A poza tym, mogłabym pisać o tych łaskach jeszcze więcej 😀
Na koniec tylko powiem: odmawiajcie różaniec, Pompejankę. To wydaje się być trudne i często takie jest, kiedy trzeba walczyć ze sobą, z czasem, z pokusami, ale jest tak cudowne!!! Nie zamierzam zostawiać tej nowenny 😉
PS. Jeszcze jedno. Dzięki tej nowennie nareszcie mogłam spojrzeć na Maryję jak na moją matkę, chociaż ciut głębiej i powiedzieć do niej „Matko”. Wcześniej patrzyłam na nią bardziej jak na ideał i daleką mi osobę. Teraz odczuwam ją bardziej jako Orędowniczkę, która przejmuje się naszymi, również moimi prośbami. Czasem czuję w niej Matkę, ale to i tak z dystansem. Może za jakiś czas faktycznie poczuję jej macierzyństwo.

Dewocjonalia

ze św. Antonim!

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x