Agnieszka: Modlitwa o powrót utraconej miłości

Nowennę Pompejańską zaczęłam odmawiać jak zerwałam z chłopakiem i to przez telefon. Wiem nie powinnam tego tak robić nawet jeśli miałam powód to powinnam najpierw spotkać się z nim i porozmawiać, ale było to wszystko w złości czego strasznie żałowałam a do czego było mi się wstyd przyznać ponieważ byłam taką osobą której ciężko było przyznawać się do winy. On oczywiście po miesiącu odezwał się ale tylko dlatego że ja przez przypadek to pierwsza zrobiłam i nawet zaproponował spotkanie żeby porozmawiać ale ja uniosłam się honorem i uznałam że nie mamy o czym. Było mi po prostu przykro że przypomniał sobie dopiero o mnie po miesiącu chociaż mieliśmy się spotkać wcześniej i porozmawiać. Sądziłam że choć trochę powalczy żebym się z nim spotkała ale tak nie zrobił. Teraz wiem że powinnam inaczej postąpić bo źle wtedy myślałam a wina też leżała w dużej mierze po mojej stronie. Chciałam nawet po tygodniu do niego napisać ale znajome mi tego odradziły czego później żałowałam. A o Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się przez moją mamę którą podpatrywałam jak ją odmawiała lub opowiadała o niej innym znajomym. Zaczęło mnie to bardzo interesować i zaczęłam czytać w internecie co to w ogóle jest ta Nowenna Pompejańska. Byłam bardzo dobita tym co zrobiłam, ciągle płakałam i wydawało mi się ze nie ma już dla mnie nadziei, że już nigdy do siebie nie wrócimy. Dlatego pomyślałam a czemu nie spróbować zacząć ją odmawiać. Zaczęłam chociaż nie wychodziło mi to za dobrze bo gdy tylko ją zaczynałam to kilka dni później ją przerywałam ale za każdym razem coraz bardziej tego żałowałam. W końcu po miesiącu próbach zaparłam się i postanowiłam że tym razem dam radę, wytrwam i jej nie przerwę. Dodatkowo modliłam się Koronką do Bożego Miłosierdzia, modlitwą do Ducha Świętego, modlitwą do Św. Rity, modlitwą do Św. Marty, modlitwą do Św. Charbela, i Koronką do Św. Antoniego. Odmawiałam Nowennę Pompejańską w intencji abyśmy do siebie wrócili i powiem że było strasznie ciężko mi ją odmawiać. Nie mogłam się w ogóle skupić, miałam tysiąc innych myśli podczas modlenia się, nie wierzyłam w ogóle że to może się udać, coraz bardziej traciłam nadzieję i nie raz chciałam się poddać. Jednak mimo tego wszystkiego wewnątrz cały czas czułam czyjeś wsparcie, czułam żeby jeszcze się nie poddawać, że wytrwam i że będzie dobrze. 15 lipca odezwał się akurat gdy odmawiałam część dziękczynną. Trafiłam wtedy do szpitala na kilka dni żeby porobić badania. Spytał się czemu jestem w szpitalu i ogólnie pisaliśmy o wszystkim również wyjaśniliśmy sobie po części te zerwanie i się spytał czy kiedyś się spotkamy na co zgodziłam się. Dodam że to było 4 dni przed zakończeniem części dziękczynnej. I chociaż nie wróciliśmy do siebie o co tak mocno prosiłam modląc się to wiem że Maryja pomogła mi odnowić ten kontakt i dodała mi dużo siły i wiary w dalsze odmawianie Nowenny. Modląc się Nowenną Pompejańską zrozumiałam na czym ma polegać miłość. Otworzyła mi ona oczy na to co robiłam źle, co muszę w sobie zmienić, nauczyła mnie pokory i cierpliwości oraz przyznawania się do winy. Na nowo również przybliżyła mnie do Boga i zwiększyła moją wiarę chociaż nie jest tak mocna i silna jakbym tego chciała i często ulegam zwątpieniu jednak na pewno jest silniejsza niż przez ostatnie miesiące. Dzięki Maryi i jej pomocy dało mi to dużo sił aby zacząć odmawiać drugą Nowennę też w intencji jego ale tym razem prosząc o szczerą rozmowę taką w cztery oczy. Czułam taką potrzebę aby kolejna Nowenna też była w intencji jego. Tym razem z łatwością przychodziła mi codzienna modlitwa i trwanie w niej, tym bardziej że zaczęłam odmawiać ją 4 razy dziennie a nie 3 tak jak wcześniej. Dopiero później zaczęły się problemy: znów te dręczące myśli, zwątpienia że Maryja nie wysłuchuje moich modlitw itd. nawet w pewien dzień przerwał mi się różaniec gdy odmawiałam Nowennę i chwilę później mojej mamie też się przerwał gdy odmawiała Nowennę. I znów Maryja wysłuchała mnie bo po prawie całym odmówieniu części błagalnej odezwał się i zaczął pisać tak jak dawniej tak jakbyśmy nigdy się nie rozstali, a nawet zaproponował spotkanie. Spotkaliśmy się 25 sierpnia akurat w dzień kiedy zamówiłam mszę świętą w Pompejach w tej same intencji. Jednak nie porozmawiałam z nim o tym o czym tak naprawdę chciałam z nim porozmawiać, jakoś bałam się zaczynać ten temat, nie chciałam znów wszystkiego zepsuć i teraz tego żałuję i nie rozumiem dlaczego tak się dzieję, bo zawsze gdy dostaję od Mateczki szansę to nigdy ją nie potrafię wykorzystać, zawsze źle postąpię albo za dużo powiem czego później bardzo żałuję chociaż staram się za każdym razem uważać na to jak zachowuję się. Po tym jednak spotkaniu nasz kontakt uległ pogorszeniu i teraz raz na jakiś czas odezwie się i jest to krótka rozmowa. Możliwe że ja powinnam teraz wyjść z inicjatywą i zaproponować spotkanie ale wydaje mi się że on nie będzie chciał i że po prostu chce mieć ze mną jedynie kontakty koleżeńskie czuję też że nawet jest już na to za późno że już miałam swoją szansę i jej nie wykorzystałam. Sam kiedyś napisał że odezwał się bo chce mieć dobry kontakt. Bardzo ta myśl mnie martwi i nie pozwala w pełni oddać się modlitwie, a dodatkowo przez pewną sytuacje przerwałam Nowennę to kompletnie się załamałam że chwila radości, szczęścia spowodowała u mnie to że przestałam przykładać się do niej a w ostateczności doprowadziła do jej przerwania. Na nowo jednak przystąpiłam do odmawiania jej w tej samej intencji bo po pierwsze czuję że jestem winna to Maryi bo już mnie obdarzyła tym o co prosiłam a ja ją przerwałam i muszę ją dokończyć tym razem i zrobię wszystko aby tak się stało a poza tym ciężko mi by było jakoś bez odmawiania jej, brakowałoby mi jej w codziennym życiu, nie potrafię o niej przestać myśleć nawet przez sen potrafię odmawiać Zdrowaśki. Jeszcze dałam słowo Mateczce że jak wrócimy do siebie to będę rozpowszechniać tą Nowennę wszystkim i pojadę do Częstochowy zawierzyć tam naszą miłość prosząc Maryję o wsparcie i wytrwałość w niej. Wiem że nie stało się to o co prosiłam i trochę się tym smucę ale i tak jestem ogromnie wdzięczna za to co już otrzymałam. Również na nowo dodaje mi ona nadziei że może jeszcze będzie dobrze i że nawet jeśli nie jest wolą Bożą żebym z nim była to mam nadzieję że chociaż staniemy się dobrymi przyjaciółmi albo po prostu przestanę za nim tęsknić i smucić się i że jeszcze pojawi się jakieś światło w moim życiu które oświetli i wskaże mi na nowo moją drogę i że jeszcze poczuję radość i spokój w sercu.

Dewocjonalia

ze św. Antonim!

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Damian
Damian
24.09.19 23:05

Agnieszko, moim zdaniem skoro co jakiś czas odzywał się do Ciebie i zapraszał Cię na spotkania to znaczy, że też o Tobie myśli, moim zdaniem powinnaś do niego napisać i poprosić o spotkanie i mu wszystko powiedzieć, że żałujesz, że się zmieniłaś i widzisz swoje błędy a jak na spotkaniu się zacinasz i boisz się poruszyć tego tematu to wyślij mu zwykłego smsa i opsisz wszytsko niech widzi, że chciała byś to naprawić, to że odezwał się po 30 dniach i to przez twój przypadek to może po prostu chcę abyś za nim zatęskniła, jak mu to wszystko powiesz to… Czytaj więcej »

Agnieszka
Agnieszka
07.10.19 00:24
Reply to  Damian

Ja też tak myślę! Napisz do niego! Spotkaj się z nim.

Kris
Kris
31.10.19 22:37
Reply to  Damian

Dokładnie, jesli się odzywał to znaczy, ze ciągle o Tobie myśli więc działaj bo tu sama modlitwa nie pomoże – co najwyżej może dać Ci odwagę do działania więc działaj! Będzie dobrze.

Izzy
Izzy
12.01.20 09:54

Agnieszko. Spróbuj odmówić Nowennę Rozwiązująca Węzły, aby Maryja rozwiązała te węzły, przez które Bóg nie chce(?) na chwilę obecną, żebyście byli razem. W relacji międzyludzkiej są wady, które uniemożliwiają nawiązanie pełnowartościowej relacji pomiędzy kobietą a mężczyzną. Najlepiej jest uprosić Maryję, by rozwiązała te węzły, które są niemiłe Bogu i przez które nie można wejść w trwałą relacje. Bóg widzi więcej, a Maryja może nam pomóc.

4
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x