Monika: Pragniemy dzieciątka

Pierwszą Nowennę odmawiałam razem z Mężem skończyliśmy ją w maju modliliśmy się z Mężem o nasze wyczekiwany potomstwo o które staramy się już 4 lata. Zrobiliśmy szerek badań ale lekarze mówią że nie możemy zajść naturalnie w ciążę bo mąż ma zbyt wolne plemniki. Na początku czerwca zaczęłam drugą Nowennę do Matki w piątek ją kończę mam nadzieję że Najświętsza Mateczka mnie teraz wysłucha nie zostawi nas samych. Dziecko to największe marzenie i skarb jakiego teraz pragniemy.

Rozdajemy

 pompejańską!

obrazki z nowenną

84
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
6 Wątki komentarzy
78 Wątki z odpowiedziami
18 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
16 Autorzy
GabrielaAggaKlaraJoalJana Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Andrzejowa
Gość
Andrzejowa

Może warto poprosić o modlitwę jakiś zakon kontemplacyjny?? Mimo wszystko przerażająco brzmi określenie,że „dziecko to największy skarb i marzenie, jakiego pragniemy „…a nie Pan Jezus i wasze wzajemne małżeńskie uświęcenie?? Przepraszam,że tak wprost to piszę, ale obawiam się, że odwrócenie perspektywy i stawianie dziecka na pierwszym miejscu (o czym piszesz wprost) a traktowanie Maryi jako środka do osiągnięcia tego celu bywa bardzo niebezpieczne duchowo dla Was (i innych spragnionych dziecka osób, które mogą mieć podobne podejście). Zawodowo zajmuję się tym tematem i wielokrotnie widzę jak starania pacjentek i lekarzy spełzają na niczym, ciąży nie ma i robi się wielki „foch”… Czytaj więcej »

enia
Gość
enia

Andrzejowa,jak złapię Pani komentarz to czytam. Oby wiecej było takich lekarzy co sie trzymają blisko Boga. Niech Ci Bóg we wszystkim błogosławi i strzeże

Jazz
Gość
Jazz

Dziękuję za rozsądny komentarz. Podobnie sprawa wygląda u rozżalonych samotnych – celem w życiu jest „małżeństwo i urodzenie dziecka, czas leci, a ja mam x lat”. Potrzebna jest zmiana perspektywy i uporządkowanie priorytetów.
Z Bogiem.

Brygida
Gość
Brygida

Chociaż nie jestem samotna, rozumiem rozżalenie singli. To nie jest takie proste – „zmiana perspektywy i uporządkowanie priorytetów.” To tylko tak łatwo się pisze. Ból, emocje, zawiedzione nadzieje nie tak łatwo upchnąć w szufladkę „zmiana perspektywy”

Jazz
Gość
Jazz

Radość z obecności Żywego Boga to nie szufladka. Skoro wszyscy takim rozżalonym przyklaskują, to zmiana nastawienia w istocie jest niemożliwa.

Gabriela
Gość
Gabriela

Doswiadczenie Żywego Boga jest łaską, to niekoniecznie Twoja zasługa. Wiara też jest łaską i na siłe jej nie przekażemy. Głownie czyn i modlitwa moze przynieść owoce. Raczej na forum to takze jest nierealne.

Jazz
Gość
Jazz

Brygido, nie myśl, że to jakaś prowokacja. Właśnie dlatego, że jestem szczęśliwa, że chodziłam różnymi ścieżkami, dlatego, że samotni są bliscy mojemu sercu i niestety bardzo często oszukani przez złego ducha – wpędzani w ten ból i emocje, o których piszesz – ze swojej strony polecam codzienną Adorację i wsłuchiwanie się w głos Boga, modlitwę do Ducha Świętego, żeby wyjść ze swojego zafiksowania na punkcie małżeństwa, dzieci, zegara biologicznego. Najgorsze, że spotykam ludzi, którzy są przekonani, że Bóg zesłał na nich samotność za karę – to chyba jeden z największych przekrętów demona w relacjach międzyludzkich.

Brygida
Gość
Brygida

Każdy człowiek to odrębna historia, odrębna osobowość,wrażliwość- niestety nie ma szablonu i matrycy ,którą można przyłożyć i zastosować dla wszystkich. Generalizowanie po prostu się nie sprawdza w tak delikatnej sferze człowieka. Tu na forum są osoby,które mają osobistą ,żywą relację z Bogiem,ale zmagają się z samotnością , jest to dla nich cierpieniem (bez oskarżania Boga o karę ).

też Ania
Gość
też Ania

Brygida, trafnie to ujęłas. Chcę żyć z Bogiem, ale cierpię z powodu samotności. Nie oskarzam o nią Boga. Tak bardzo chce dojsc do Boga z mezem, zyc w dobrym malzenstwie. Boli i to bardzo…

Jazz
Gość
Jazz

Wydaje mi się, że jeśli nie jesteś szczęśliwa w samotności, w żadnym innym stanie też nie będziesz.

Gabriela
Gość
Gabriela

To niemalże wyrocznia. Kim jesteś że stawiasz wyrok? Czyżby „sedzią sprawiedliwym”? Nie do śmiertelnika należą osądy.

Brygida
Gość
Brygida

Pozdrawiam Cię Aniu i pamiętam w modlitwie.

Gosia
Gość
Gosia

Też Aniu, widocznie obracasz się wśród ludzi mających inne priorytety, naprawdę zmień towarzystwo, umów się że znajomymi i nie oczekuj, że ktoś kto chce zostać księdzem padnie przed Tobą na kolana, sama mam mnóstwo znajomych, żonatych, częściej rozwodnikow, ale też kawalerow, bo… tak wyszło w życiu, kiedyś, wiele lat temu robiłam porządki, pojechaliśmy w góry, spalismy pod namiotem, kolega to ratownik TOPR, świetny facet, znamy się od dzieciństwa, wszelkie smutki życiowe to on wolał pomilczec w moim towarzystwie, niż iść na piwo, i nie ożenił się, jest wielu takich facetów, oni nie mogą znieść naporu… Każdy facet nie może znieść… Czytaj więcej »

Jazz
Gość
Jazz

Zacznijmy od tego, że samotność w ogóle nie powinna być kojarzona z cierpieniem czy zmaganiem jakimś negatywnym. To ludzie dorabiają sobie schematy i teorie.

też Ania
Gość
też Ania

Jazz, to bardzo indywidualna sprawa. Szanuję to, że Ty czujesz inaczej. Ja cierpię. Bardzo pragnę żyć w małżeństwie dac życie dzieciom. Cierpię bo chcę kochać u być kochana. Chcę dojść do Boga właśnie drogą małżeństwa.

Jazz
Gość
Jazz

Dziękuję, że masz siłę na dyskusję w tych delikatnych sprawach. To nie moje słowa, bardziej inspiracja naukami ks. Pawlukiewicza, nie musisz się z nimi zgadzać, ale warto nieraz złapać inny punkt na horyzoncie. Pan Jezus zawsze zwracał uwagę na „tu i teraz”, a nie „jak będę…, to…”, jak znajdziesz czas, wspomnij o tym na swojej modlitwie.

Gabriela
Gość
Gabriela

Do Boga lepiej dojść samemu – nie piszę „tu i teraz”, bo na tym forum z pewnością do Boga nigdy bym nie doszła. Zjednocz się z Jezusem, który także cierpiał. Może zamiast nowenny warto często odprawiać Drogę Krzyżową, modlić się Zegarem Męki Pańskiej. Można zapisać się do Rodziny Matki Pięknej Miłości. Jeśli taka będzie Boża wola to w sakrament małżeństwa wejdziesz razem z Bogiem, a nie dopiero potem.

Brygida
Gość
Brygida

Samotność może być cierpieniem i często niestety nim jest. Nie można wymagać od ludzi by tłumili w sobie uczucia, emocje – one są i będą .

Gabriela
Gość
Gabriela

A skąd potem biorą się depresje? Bardzo często ze stłumionych uczuć.

Gabriela
Gość
Gabriela

To dziwne co piszesz, bo czesto ksieża mowią, aby człowiek nie umierał w samotności. A skąd wiesz kiedy zabije ostatni dzwon? Jeśli jest sie szcześliwym w samotności, to po co w ostatniej chwili asysta drugiej osoby?

Gabriela
Gość
Gabriela

Poczytaj sobie listy św. J. Beretty, ktore pisała do swego meża, gdy pracował jakiś czas za granicą. „Wracaj, wracaj kochany Piotruniu!”

Gabriela
Gość
Gabriela

Jezus też doświadczył samotności. Gdyby nie była cierpieniem, to nie prosiłby uczniow aby z Nim czuwali. Na krzyżu także by nie wołał – Boze czemus mnie opuścił. Trzeba jednak umieć cierpieć tzn. ofiarować je.

Jazz
Gość
Jazz

Nie wmawiaj nikomu, że każda samotność jest cierpieniem, bo to wprowadza zamęt. Poprzez to, co tu piszesz utwierdzasz ludzi w beznadziei.

Gabriela
Gość
Gabriela

To dla kogo jest cierpieniem zależy od wrażliwości. Osobiście lubię ludzi wrażliwych przebitych swymi „mieczami boleści”. Kto ma serce jak sopel lodu, nie zrozumie człowieka cierpiącego.

Jazz
Gość
Jazz

To radzę nad tą wrażliwością popracować, bo jak na razie poza wylewem nieuporządkowanych emocji wiele z tego nie wynika.

Brygida
Gość
Brygida

Andrzejowo, nie strofowałabym tak surowo rodziców piszących, że „dziecko to największy skarb i marzenie, jakiego pragniemy”. Każdy ma prawo do własnych pragnień, marzeń, snucia wizji własnego życia. To,że autorka użyła takiego sformułowania nie znaczy, że Bóg nie jest dla niej ważny. Wręcz przeciwnie – to,że powierzyła Maryi tak delikatną sferę swojego życia świadczy,że młoda żona zaprasza Boga do swej rodziny, zawierza Mu swój los. Autorka bardzo ciepło pisze o Maryi – świadczy to o jej bliskiej relacji z Matką Najświętszą, o jej duchowym życiu. Życzę Ci Moniko abyś doświadczyła Bożej opieki i aby wszystko ułożyło się pomyślnie .Niech Wasza rodzina… Czytaj więcej »

Gabriela
Gość
Gabriela

Podpisuję się Brygido pod tym, co napisałaś w komentarzu. Zwykłe „polubienie” nic nie daje, bo zaraz ktoś przykłada (-).

Brygida
Gość
Brygida

Gabrysiu, nie ma sensu zwracać uwagi na minusy – to walka z wiatrakami…. ale też prawo innych do wyrażenia swojej dezaprobaty.

Jazz
Gość
Jazz

Ciekawe – uważasz, że to, z czym się zgadzasz, musi być opatrzone samymi plusami 🙂 Tyle piszecie o prawie do marzeń, pragnień, uszanujcie wobec tego też inny punkt widzenia.

Gabriela
Gość
Gabriela

Ok. Tu nie chodzi o sam znak, bo on i tak nic nie daje. Dlatego uważam iż lepiej napisać komentarz, aniżeli stawiać jedynie (+), ktory po chwileczce zamieni sie w (-)… lub odwrotnie. Słowo pozostanie… o ile nie zostanie przez moderatora usuniete.

Gabriela
Gość
Gabriela

Kto tylko stawia znaki bez słowa, to widocznie ma problemy z pisownią, a może jeszcze do tej gry angażuje swoich znajomych czy krewnych.

Jazz
Gość
Jazz

Niepojęte.. Nie dziwę się, że niektórzy tylko stawiają kciuki w górę/w dół, a nie piszą, przecież w rozmowie z niektórymi zostaliby zbombardowani pretensjami o nieuznanie czyichś „jedynych i słusznych” poglądów.

Magdalena
Gość
Magdalena

Andrzejowa, jaką ma pani specjalizację?

Basia
Gość
Basia

Czy wszystkie małżeństwa katolickie, cywilne, konkubinaty, patologie mające dzieci stawiały Boga na pierwszym miejscu… i zasłużyły swoją wiarą na potomstwo ? I odwrotnie osoby samotne,porzucone,chore, małżeństwa bezdzietne, rodziny z nieuleczalnie chorymi dziećmi żyją bez Boga… To byłoby zbyt proste… Nie próbujmy zatem po ludzku interpretować Boże zamiary i krzyże. Tu na Ziemi nie ma ludzkiej sprawiedliwości, pewnej „recepty” na szczęście, a są pytania bez odpowiedzi… To Pan rozdziela łaski i łaska Wiary też jest od Niego… Jezu Ufam Tobie…

Gabriela
Gość
Gabriela

Autorka wyraźnie napisała, że dziecko – to ich największe marzenie. A czy nie można mieć marzeń? Czy Andrzejowa nie ma żadnych marzeń? Jezus, Maryja czy Święci to przecież nie marzenie lecz Realia. Skoro się Monika do Nich ucieka to na pewno nie są na marginesie jej życia. Wielu ufa jedynie lekarzom i cudownym terapiom. Wydaje mi się, że Monika powinna uciec się także do wstawiennictwa Świętych od takich spraw np. Joanny Beretty Molli czy też św. Anny – matki Maryi i zarazem babci Pana Jezusa. Oni są nam po to dani. To właśnie po swej pierwszej w życiu nowennie, Maryja… Czytaj więcej »

Jazz
Gość
Jazz

A ja nie rozumiem negatywnego odbioru słów Andrzejowej. To tylko inne spojrzenie, losy świata się tu nie ważą.

Gabriela
Gość
Gabriela

No może losy świata sie nie ważą, ale waży sie los np. rodziny. Wiele małżeństw z czystego lenistwa nie chce mieć dzieci, a wiec tym bardziej trzeba wspierać tych, ktorzy tego pragną. Nie jest sztuką wielbić Boga odżegnując sie od obowiązkow wynikających ze swego powołania. Nie jest sztuką modlic sie cały dzień, nie troszcząc sie o dzieci i małżonka. Najpierw obowiązki, a potem świetość – tak mawiał św. O. Pio.

Gabriela
Gość
Gabriela

A czy dziecko z zespołem Downa to nie dziecko? Czytałam kiedyś w prasie swiadectwo, ze to dziecko wniosło do ich rodziny najwiecej miłosci – można rzec doświadczenie Boga Żywego. To z pewnością jest krzyż dla rodzicow, lecz czasem wiekszym krzyżem mogą być zdrowe dzieci. Tu nie ma reguły. Pragnienie dziecka w małżeństwie powinno być priorytetem, nawet adopcja. Życie bez dzieci może być zgubne i stać sie tzw. egoizmem we dwoje.

AgnieszkaC
Gość
AgnieszkaC

Wszystko fajnie, tylko to dziecko kiedyś może być zdane na łaskę innych gdy zabraknie na świecie rodziców, z resztą jak będą staruszkami wyobrażacie sobie zajmowanie się osobą zależną.
Tu trzeba patrzeć w perspektywie całego życia a nie kilku kilkunastu lat.

Gosia
Gość
Gosia

A jak sobie wyobrażasz siebie, sparaliżowana i zależną od innych, bo wypadek, choroba? To tak samo wyobrażają sobie przyszłość tych dzieciaków ich rodzice
Że znajdą się ludzie i pomogą
Znam taką rodzinę, dziewczynka jest mocno ulomna, ale ma zdrowych braci i oni zajmą się tym teraz ponad 20 letnią panną
Po to wychowuje się dzieci, żeby były kiedyś pomocne dla innych

AgnieszkaC
Gość
AgnieszkaC

Ja sobie siebie nie wyobrażam, dlatego tak drastycznie zawsze do tego się odnoszę. Mając do wyboru być zależną od drugiej osoby a nie żyć wolę to drugie.
Całkiem inaczej jakby to ktoś potrzebował mojej opieki, pomocy, ale ja nie chciałabym.

Gosia
Gość
Gosia

Agnieszko, bo tylko teoretyzujesz, uważasz się za katoliczke i wybierasz sobie? Tak to ja nie będę kradła, ale zabić to zabije, bo coś tam Dowiadujesz się, że urodzisz niepełnosprawne dziecko i co? Idziesz na skobanke? A w czym zawinił ten dzieciak? Trzeba być dojrzałym emocjonalnie, żeby decydować się na współżycie i tyle Wiesz, nikt sobie takich syruacji nie wyobraża, a jednak są ludzie decydujący się na urodzenie i wychowanie takiego dzieciaka, to małżeństwo moich znajomych to tacy narmalni ludzie, ona dowiedziała się że urodzi bardzo chore dziecko, co się działo w jej sercu to tylko ona wie, po latach znałam… Czytaj więcej »

AgnieszkaC
Gość
AgnieszkaC

Jestem sama i nie będę mieć dzieci(nie moja wina, nie moja zasługa) dlatego mogę teoretyzować bo mając 36 lat nie zaryzykowałabym ciąży bo jest większe prawdopodobieństwo choroby.
To, że Twoi znajomi są na tyle silni to ich sprawa, pozwól,że każdy jest inny.
Piszesz o etyce a Twoim zdaniem ma się dzieci by były pomocne – trochę to przedmiotowe i egoistyczne.

Jana
Gość
Jana

Nie rozumiem skąd tyle frustracji zazwyczaj na katolickich forach. Ja mam 34 lata, wyglądam na mniej, i czuję się na jakieś 27/8. Ale nie ważne…. wszystko w swoim czasie. Dziś kobiety wychodzą za mąż po trzydziestce a dziecko planują później, często tuż przed czterdziestką. Na szczęście starzejemy się jako społeczeństwo wolniej, więc nie ma to negatywnego oddziaływania na płód. Jeszcze z trzy dekady temu 40 stka miała już menopauze. Teraz średnio o 10 lat póżniej.

Jazz
Gość
Jazz

Jana, masz rację, a próby łagodzenia tej frustracji są zwykle opacznie rozumiane. W niektórych miejscach, a nawet w Kościele, młode dziewczyny nadal szybko namawia się do zamążpójścia i, co wiem na własnej skórze, wmawia im się konkretne powołanie. Zresztą ja już niemłoda, a nadal mi się wmawia, pewnie z powodu „dziecięcej urody”, która odejmuje z 15 lat 🙂 Wiem, o czym mówisz, pośpiech niczego dobrego nie przynosi. Ja nawet nie wyobrażam sobie krótkiego narzeczeństwa, a teraz to modne. Chyba też ważne, by zrozumieć, co jest dla kogo dobre tu i teraz, a nie trwać w bólu i tylko snuć plany.… Czytaj więcej »

Gabriela
Gość
Gabriela

Czy rzeczywiście starzejemy sie poźniej??? Obecnie choroby, na ktore cierpieli niegdyś głownie starcy, obecnie atakują już młode pokolenie. W wieku 19 lat zmarł młodzieniec na starczy uwiąd serca. Menopauza to nie wszystko. Ja jestem 11 lat po wczesnej menopauzie i czuje sie, jak na swoj wiek – młodo. Uważam, że wazne jest życie zgodne z naturą, a starsze pokolenie wydaje sie być nawet silniejsze.

Joal
Gość
Joal

Po to są badania prenatalne aby we wczesnym stadium płodu zdiagnozować czy dziecko bedzie poważnie chore czy nie. To są strasznie trudne tematy. I przede wszystkim indywidualne. Nie każdy jest tak bezlitosny jak ty, że woli urodzić roslinę… 🙁

Gabriela
Gość
Gabriela

Roślinką możesz zostać w każdym okresie swego życia, nawet z dnia na dzień… i co Ci pozostanie – eutanazja?

Brygida
Gość
Brygida

Badania prenatalne służyć mają diagnozowaniu i leczeniu chorób już w łonie matki. Nie mogą służyć do eliminowania chorego dziecka – takie stanowisko obowiązuje katolików i przestrzegających Dekalogu. Joal – dziecko chore,nienarodzone ma prawo do życia.

Gabriela
Gość
Gabriela

Każdy człowiek ma prawo do życia – od poczęcia po naturalną śmierć.

Gabriela
Gość
Gabriela

Brygido, wygląda na to, że owe świadectwo jest sprzed 5-ciu laty. Jest tutaj inne świadectwo Moniki. Czyżby to był tylko zbieg okoliczności? Nie wiem, czy to ta sama osoba (imienniczka), która także od 4 lat miała problem z poczęciem, ale udało się dzięki wytrwałości i wspólnej modlitwie z mężem.

Gabriela
Gość
Gabriela

Ja też znam, a rodzice są dumni ze swojej corki, ktora z zespołem Downa ma wiele siły na pielgrzymim szlaku i nie tylko… Osiągneła sukces sportowy w Los Angeles.
Wyglada że na forum szerzy sie cywilizacja śmierci
Spadam, niech sie Wam wiedzie…

Klara
Gość
Klara

Mnie szczerze mówiąc tez to zdanie hmm.. zniesmaczyło. Jestem obecnie wrazliwa, na stwierdzenia typu: to (facet, dziecko….cokolwiek) jest moim całym światem, sensem zycia, moje najwieksze praganienie itp. Sama kiedyś taka byłam, ale bedąc na psychoterapii, terapeutka uświadomila mi, że najwazniejsza jestem JA (i Bóg- dopisalam sama.). Od czasu, kiedy to przepracowałam, przestałam być skoncentrowana na swojej samotnosci i innych sprawach, które mnie męczyły i o dziwo wszystko zaczeło samo sie układać. To nie mąż, dziecko rodzice są najwazniejsi tylko MY. i uważam to za zdrowy egoizm. Tak samo ja od ludzi nawet od Boga niczego nie oczekuję. Kompletnie. Jesli Bóg… Czytaj więcej »

Gabriela
Gość
Gabriela

Ja też byłam w totalnym bagnie i gdyby nie dziecko, którego pragnęłam – nie wyszłabym z tego bagna. W swoim dziecku – niewinnej istocie – ujrzałam cierpiącego Jezusa.

Jazz
Gość
Jazz

Przynajmniej trochę to wyjaśnia Twoje wpisy – coś, co dla Ciebie było lekarstwem, nie będzie zawsze dobre dla innych i nie możesz im tego narzucać, Boża rzeczywistość jest szersza niż jednostkowe doświadczenia. Jeżeli ufasz duchowemu macierzyństwu, a o tym pisałaś, to znasz też jego założenia, ale nie te opacznie rozumiane jako powołanie każdej kobiety do macierzyństwa fizycznego czy rezygnacji z samotności – tak nie jest. Macierzyństwo duchowe polega na karmieniu i wychowaniu, nie narzucaniu wyborów.

Gabriela
Gość
Gabriela

Nikomu nie narzucam wyborow, lecz staje w obronie autorki świadectwa, ktora pragnie dziecka. To ze komuś dobrze w samotności, takze nie powinien tego narzucać i zachecać innych. Bądźcie płodni i rozmnażajcie sie – to nie moje słowa.

Jazz
Gość
Jazz

Negowałaś wiele razy, że ktoś w samotności może być szczęśliwy – więc nie mieszajmy pojęć. Alicja Lenczewska zapisała słowa Pana „Miłość musi być ofiarująca się, a nie pożądająca, wtedy jest czysta i piękna” – są ludzie, którzy pragnienia zamieniają w pożądanie. Także pragnienie dziecka. Czy autorka tak robi, czy nie – nie nam oceniać, warto mieć to po prostu na uwadze. To nie sąd – świadectwo obroni się samo i przyniesie dobro tym, którzy go szukają.

Gabriela
Gość
Gabriela

Jazz Ty cytujesz słowa Lenczewskiej, a ja zacytowałam Monice słowa św. Joanny Beretty – wspaniałej heroicznej matki (przez duże M!). O żadnym pożądaniu nie pisałam, bo pożądanie jest zgubne. Z pożądania zwanego często miłością rodzą się niechciane dzieci. Monika jednak pragnie dziecka, a nawet delikatniej – marzy o nim.

Jazz
Gość
Jazz

A to już jesteśmy na licytacji? Proszę uporządkować emocje.

Jazz
Gość
Jazz

Piszę to, gdyż dostałam Pani odpowiedzi na chyba wszystkie moje komentarze. Dość niepokojące jest to poczucie żarliwej bezbłędności osądu, żeby nie powiedzieć, męczące.

Gabriela
Gość
Gabriela

To po co na nie odpowiadasz. Dla mnie Twoje racje też są męczące, ale się ze swej strony nie dziwię – tak w żartach – nie lubię Jazzu. Wczoraj zatykałam uszy na ten rodzaj muzyki.

Jazz
Gość
Jazz

Pozdrawiam w modlitwie.

Klara
Gość
Klara

Właśnie, o to mi chodzi. Może Bóg nie spełnia próśb o dziecko, bo to jest tak ogromne pragnienie, wręcz pożądanie i dlatego to nie jest wysluchiwane? Małżeństwa które pożądaja tego dziecka nie są nawet tego swiadome. A pożądanie jest niebezpieczne. I może właśnie to jest kluczem. Trzeba modlić się, aby Bóg pożądanie zamienił na.. No właśnie marzenie, chęć…
Nie wiem, nie mi oceniać. W każdym razie może i nadinterpretujemy to świadectwo. Inny wydźwięk ma słowo pisane a inne wypowiedziane.

Jazz
Gość
Jazz

To, o czym piszesz, chyba było sednem rozważań, ale każdy się zagalopował, cóż, czujemy się nieraz jak na wyprawach krzyżowych i brak nam pokory.
Tylko szkoda, że to przeradza się w trollowanie idące w stronę braku kultury.

Klara
Gość
Klara

Ehh.. Pokora to jest chyba najtrudniejsza postawa do opanowania. Ja przez 28 lat nie miałam pojęcia o tym, że we mnie nie ma pokory. Ale dzięki modlitwie, terapii i moich życiowych perypetii spokornialam. Żyje się o niebo lepiej 🙂

Klara
Gość
Klara

To, że ktoś w dziecku nie widzi całego świata i to dziecko nie jest sensem życia kobiety- owszem kocha je, ale nie przysłania mu wszystkiego- nie mozna mowić, że to jest złe. To jest ZDROWE. I teraz niedaj Boże, Twojego dziecka zabraknie i znów trafisz w te bagno ? Jesli człowiek sam wyszedł z czegos- to nie wiaodmo co sie stanie- wyjdzie sam ponownie. Uwazam, ze nie mozna sie emocjonalnie od nikogo uzalezniac, meza dziecka partnera itp.

też Ania
Gość
też Ania

Tu przenikają się dwie sprawy. Obie bardzo ważne i obie prawdziwe. Jest prawdą, że żaden człowiek nie może być całym światem. Z drugiej strony, pragnienie macierzyństwa jest naturalne. Bardzo ludzkie. Niemożność zajscia w ciążę, poronienia czyli utrata dziecka to bardzo realne tragedie. Każdy z nas nosi w swoim sercu bardzo ważne dla niego pragnienia, które nie mogą być całym światem, ale jednocześnie niespełnione bardzo bolą.

Klara
Gość
Klara

Są pragnienia, które przysłaniaja reszte życia, np. kiedy nie jest tak jak chcemy, nasze niespełnione pragnienia rzutują na związek, naszą psychike. Ja np. CHCĘ mieć dziecko, ale go nie pragnę. I co mam rozumieć, że jestem zła i wyrodna? W dzisiajszych czasach kobieta, która nie ma bzika na punkcie dziecka jest uwazana za egoistkę.

też Ania
Gość
też Ania

Spokojnie, nie jesteś wyrodna. To bardzo indywidualna sprawa i nikt nie ma prawa oceniać ani Ciebie ani innych kobiet. Tak, są kobiety, które pragną być mama i przeżywają autentyczne tragedie gdy nie jest to możliwe. Są też kobiety, które chcą być mama, ale godzą się z faktem, że może to nie być możliwe. I jedne i drugie trzeba uszanować i ich nie oceniać. Pozdrawiam Klaro.

Gabriela
Gość
Gabriela

Pragnienia mogą być różne i na pewno inne jest pragnienie posiadania domu, samochodu, wczasów na Majorce, a zupełnie innym ZDROWYM jest pragnienie dziecka. Jedni wola zwierzaka i wszystko by oddali, gdyby się rozchorował.

Klara
Gość
Klara

A ja myślę odwrotnie. Wydaje mi się, że nie ma znaczenia CO chcemy a JAK BARDZO tego pragniemy (pożądamy)

też Ania
Gość
też Ania

Jest też faktem, że bardzo silne pragnienie zajścia w ciążę może paradoksalnie zablokować dwoje ludzi. Są małżeństwa latami walczące o zajście w ciążę. Paradoksalnie, dopiero gdy całkowicie odpuścili, czasem po adopcji dziecka, zachodzili w ciążę. Oczywiście nikogo do adopcji na siłę nie namawiam bo to zbyt poważne zobowiązanie wobec dziecka, współmałżonka i siebie i to nie może być decyzja pochopna. Pokazuję tylko, że jest taki mechanizm powodujący, że pragnienie spełniało się dopiero po całkowitym odpuszczeniu starań o jego spełnienie.

Gabriela
Gość
Gabriela

Tego, że dziecko jest sensem życia nie napisałam. Napisałam, że to priorytet w małżeństwie – pragnienie dziecka (nawet adopcji), by stworzyć rodzinę. Do bagna ponownie wpadłabym gdybym założyła sobie klapki na oczy, aby nikogo wokół nie dostrzegać. Temat śmierci mnie akurat nie przeraża, bo codziennie modlę się o dobrą śmierć. Gdy zmarła moja matka, z którą byłam bardzo zżyta – wcale nie wpadłam w bagno, lecz przeciwnie – bardzo mnie (o dziwo) umocniła i dała wiele do myślenia. Też swoje w życiu przeszłam, wiem czym jest – zdaniem lekarzy – nieuleczalna choroba, której po 20 latach całkowicie się pozbyłam –… Czytaj więcej »

Wojtek tradycyjny
Użytkownik
Wojtek tradycyjny

Miłe Panie pomóżcie mi się odnaleźć w nowej rzeczywistości tego forum. Byłem na wakacjach i długo tu nie zaglądałem, wczoraj chciałem dodać komentarze ale nie ukazywały się. Mam pytanie czy teraz można tylko tuta „działać” po założeniu konta??? Pozdrawiam Wojtek

Gabriela
Gość
Gabriela

Moniko – wtrąciłam już kilka komentarzy, lecz teraz zwracam się do Ciebie ze słowami św. Joanny Beretty Molli cyt: „każde powołanie jest powołaniem do macierzyństwa fizycznego, duchowego i moralnego. Bóg złożył w nas instynkt życia […] Dlatego biada tym młodym ludziom, którzy nie przyjmują powołania do rodzicielstwa. Każdy musi przygotować się do własnego powołania, każdy musi przygotować się, aby być dawcą życia […]. Doskonale Cię rozumiem, pomimo że nie miałam takich problemów. Miałam inne problemy i tez za wszelką cenę chciałam być zdrowa. Za wszelką cenę nie zawsze się udaje – tego też doświadczyłam. Nie można leczyć się u szarlatanów… Czytaj więcej »

Gabriela
Gość
Gabriela

Myślę Moniko, że to forum nieco się wyciszyło, bo są zajęci innym małżeńskim „problemem”. Na wczorajszej wieczornej Mszy św, jakoś ciągle o Tobie myślałam i po chwili sobie uzmysłowiłam, że to Twoje imieniny. Św. Monika była bardzo wytrwała na modlitwie… no może w innej sprawie, bo bycie matką nie jest łatwe i wielu od tego ucieka. To bardzo dobrze, że chcecie dziecka. To nie powinno być tylko marzenie, lecz rzeczywiste pragnienie. Marzenia są ulotne i nie zawsze się spełniają. Uważam jednak, że powinniście się wspólnie z mężem o to modlić… i nie koniecznie pompejanką, bo to dla dwojga trudne. Andrzejowa… Czytaj więcej »

Agga
Gość
Agga

Czytając te dyskusje, przezbywania, bo moje musi być na wierzchu, odechciewa się pisać komentarze- łatwiej jest postawić plus lub minus. A podejrzewać, że ktoś angażuje rodzinę do ich stawiania….. No przepraszam. Wchodzą tu pewnie setki, a nawet tysiące ludzi, każdy ma wolną wolę, jakieś zdanie o życiu, doświadczenie i ocenia dany komentarz, bo mu wolno. Zmagałam się i ja z niepłodnością, mam i ja dziecko w szkole specjalnej, ale nie będę nikogo pouczać, co może albo co ma zrobić. Myślę, że jeśli się modlisz, to Bóg ześle potrzebną łaskę. Chociaż ja myślę, że u mnie działał Duch Święty, bo czasem… Czytaj więcej »

Gabriela
Gość
Gabriela

Agga mądrze piszesz i być może wysnułam niewłaściwy wniosek, co do stawiania (+) i (-). Uważam jednak za niewłaściwe komentarze wobec świadectwa Moniki, niejako straszące np. zespołem Downa. Moją krewną w tym roku także lekarz straszył, że nie urodzi zdrowego dziecka. Co prawda urodziło się przedwcześnie, ale już 5 miesiąc zdrowo się rozwija. Ta diagnoza lekarska kosztowała niestety matkę wiele obaw i łez. Trzeba budować cywilizację życia. Może nie każdy o tym wie, że są kraje w których aborcja jest czystym biznesem. Pewnych składników z ciał tych niewinnych dzieci – używa się do produkcji drogich kosmetyków. Swoja drogą na pozyskiwaniu… Czytaj więcej »

Gabriela
Gość
Gabriela

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo przynajmniej wiem, o co ja mam sie modlić. Co napisałam, to napisałam… Gdybym nie ujawniła swych poglądow i milczała, stawiając jedynie (-) to byłabym dwulicowa, zaś milczenie okazałoby sie cichą zgodą.