Katarzyna: Z różańcem przez życie

Z Różańcem związałam się mając ok. 17 lat: dużo wtedy czytałam i dowiedziałam się jak ważna jest to modlitwa i jaką ma siłę. Nowennę Pompejańską odmawiałam już kilka razy i za każdym razem Bóg przez Maryję udziela wielu łask, także tych, których się nie spodziewam. O wszystkich łaskach nie sposób napisać, jednak chciałabym się skupić na dwóch ostatnich Nowennach odmawianych od września ubiegłego roku, oraz druga od marca tego roku. W pierwszej z nich prosiłam o dobre przygotowanie mnie i mojego Narzeczonego do sakramentu małżeństwa (zaplanowanego na luty). Maryja okazała nam we wspaniały sposób swoją opiekę ponieważ pomogła pokonać wiele sytuacji napięć i stresów przed ślubem. Dzień ślubu był naprawdę najpiękniejszy w naszym życiu. Ja byłam pełna radości i nie doświadczałam zdenerwowania. Wszyscy nasi goście byli zadowoleni z przyjęcia poślubnego i (na czym mi bardzo zależało) wszyscy zachowali trzeźwość. Nasze rodziny także były bardzo zadowolone i wzruszone tym dniem. Niespodzianką było dla nas to, że dwa dni po ślubie udało się nam spłacić mój kredyt studencki, który bardzo nam ciążył, ponieważ nie mamy stabilnej pracy. Kolejny prezent to była wspaniała podróż poślubna w góry o której marzyliśmy. Już po ślubie zaczęłam kolejną Nowennę z intencją dziękczynną za dar małżeństwa oraz o pełnienie woli Bożej w naszym życiu. Tu zostaliśmy bardzo zaskoczeni, ponieważ Maryja pomogła nam podjąć przełomową decyzję w naszym życiu a tego nie planowaliśmy, przynajmniej oboje o tym nie myśleliśmy. Zostaliśmy po prostu przez Maryję poprowadzeni, aby podjąć tę decyzję, co nie było łatwe. Tak więc Maryja jest naszą Przewodniczką i Niezawodną Nadzieją. Bóg udziela za Jej wstawiennictwem niesłychanych łask. Chwała Tobie Boże i cześć Maryi!

Kompendium

o nowennie

pompejańskiej

10
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
9 Wątki z odpowiedziami
4 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
4 Autorzy
KatarzynaJazzMiśkaAnonim Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Anonim
Gość
Anonim

Nie bardzo wyobrazam sobie malzenstwo bez stabilnej pracy , mieszkanie i stala praca to baza na ktòrej sie wszystko opiera. Znam malzenstwo w ktòrym maz zwolnil sie zaraz po slubie, pracy nie bylo, malzenstwo sie rozpadlo, zona studiowala,

Miśka
Gość
Miśka

No widzisz i opłaca się patrzeć po ludzku zamiast zaufać Bogi i Maryi?

Anonim
Gość
Anonim

Zaufac Bogu to oznacza czekac czasami niestety latami, a jesc i spac pod dachem trzeba codziennie, modlic sie trzeba, ale przeciez nie ma gwarancji na spelnienie intencji – znane przyslowie mòwi- nadzieja matka glupich. W zadnym wypadku nie radze wychodzic za maz gdy przynajmniej jedno nie ma stalej pracy a gdy jej nie maja oboje to katastrofa,

Jazz
Gość
Jazz

Piszesz tak, jakby w dzisiejszych czasach praca była czymś pewnym. Nawet stała nie jest pewna, m-c wypowiedzenia, a potem co, nie każdy znajduje następną na czas. Z czysto finansowego punktu widzenia, polecać to można zwiększanie kwalifikacji, aby mieć parę ścieżek i parę dodatkowych prac (np. zdalnie) na wszelki wypadek, wtedy rzeczywiście żyjesz spokojniej. Ale bez zawierzenia Bogu i tak niczego na dłuższą metę konstruktywnego nie dokonamy. Pomódl się za to małżeństwo, może akurat będzie to kontrprzykład do historii, którą opisujesz.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Moje obserwacje i doświadczenie życiowe (jestem 28 lat żoną) pokazuje że dobrobyt materialny nie przekłada się na udany i trwały związek małżeński. Częściej to właśnie przysłowiowe „dorabianie się od łyżki” tak kształtuje małżeństwo że pokonując trudności umacniają się wzajemnie. Oczywiście jeśli budują na Bogu i wartościach.Znam natomiast kilkanaście przypadków z mojego otoczenia gdzie mega dochody i bogactwo zrobiły wiecej szkody niż pożytku. Małżeństwa nie przetrwały a pozorne szczęście ulotnego dobrobytu wpłynęło na upadek moralny i ogólne pogubienie.Co do pracy to oczywiście na pewno trzeba ją mieć aby egzystować.Nie da się żyć bez pieniędzy dlatego wołamy do Ojca chleba naszego powszedniego… Czytaj więcej »

Miśka
Gość
Miśka

A ja myślałam że w zadnym wypadku nie wchodzić w małżeństwo np z kims to nie szanuje narzeczonego/narzeczoną, albo jest nałogowcem itp. Jeśli chodzi o sprawy materialne i takie przyziemne to niech się martwią cwaniacy, o naiwnych zadba Bóg.

Anonim
Gość
Anonim

Niestety w zwiazki nie nalezy wchodzic w bardzo wielu przypadkach, nie tylko gdy ktos jest nalogowcem, ale strach przed samotnoscia czy glupia nadzieja, ze po slubie uda sie zmienic sytuacje na lepsza robi swoje. Nic na lepsze sie nie zmieni, a jeszcze pogorszy bo beda nowe problemy a to zròdlo stresu i klòtni. Tu nikt nie mòwi o dobrobycie – nie odwracajcie kota ogonem – bo dobrobyt czesto psuje ludziom w glowach a o normalnych potrzebach czlowieka. Jesli te nie sa zagwarantowane malzenstwo sie rozwali wczesniej czy pòzniej. Potwierdza to zycie, a zyje juz dostatecznie dlugo. Tu sie wypowiadaja osoby… Czytaj więcej »

Jazz
Gość
Jazz

O podstawowe potrzeby dba się, żyjąc niezależnie od sakramentów, co ma do tego związek? Nieogar niezaślubiony nie różni się niczym od zaślubionego.
„Potwierdza to zycie, a zyje juz dostatecznie dlugo” w porównaniu z wiecznością to bliskie zeru, zawsze ktoś znajdzie inną historię. Nawet z tym związkiem z nałogowcem – choć cały świat by przyklasnął, że nie, mam przykład historii, z której, na przekór, wynikło dobro.

Anonim
Gość
Anonim

Jak zwykle moja wypowiedz nie zostala w pelni zrozumiana , zwiazek moze byc zwykly lub chrzescijanski. Nie zostalo to jasno sprcyzowane, a nie mam na mysli tzw karty rowerowej. a dodajac cos do poprzednich wypowiedzi- nie samym chlebem czlowiek zyje, dzis mlodzi maja inne potrzeby, bo modele zyciowe sa inne nastawione na konsumpcje a nie na mimimum zyciowe czlowieka. KTO im nie jest w stanie sprostac depresja i zalamania. To nie pomaga przetrwac, a w wielu wypadkach pryczynia sie do checi ucieczki z tej sytuacji, realnej czy nie, to sprawa na dluzszy wywòd psychologiczny. Autorce swiadectwa dobrze zycze, ale ogolne… Czytaj więcej »

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Na pewno daleko posunietą czujność należy zachować kiedy podejmujemy decyzję o małżeństwie.Nie należy mylić miłości z naiwnością! Bóg oczekuje od nas rozsądku,trzeźwiej oceny i zaangażowania czy to w narzeczeństwie czy małżeństwie.Ale oczywiście nie na wszystko mamy w życiu wpływ i dlatego opieramy się na zaufaniu Stwórcy.Na pewno bierne oczekiwanie „cudu” i traktowanie modlitwy jak zaklęcia nie podoba się Bogu.Myślę że autorka świadectwa postepuje jak najbardziej prawidłowo a niestabilną pracę to ma dziś prawie każdy bo ogólnie życie bywa i jest z natury niestabilne.

Rozdajemy kolejne

70.000 OBRAZKÓW

Z NOWENNĄ POMPEJAŃSKĄ