Agata: Łaska dla taty

Opisałam tu już trzy nowenny i chcę opowiedzieć o czwartej, która była za mojego tatę. Tata jest bardzo depresyjny; całe życie nie miałyśmy z nim łatwo z mamą i siostrą. Niestety jest dosyć toksyczną osobą i potrafi bardzo, bardzo ranić. Tylko myśl o dobrych chwilach sprawia, że mięknie mi serce i modlę się za niego. Zaczęłam za niego nowennę w święta Bożego Narodzenia. To był czas, że od prawie trzech miesięcy z nim nie rozmawiałam (bardzo, bardzo mnie zranił). Na święta pojechałyśmy do niego z siostrą (rodzice nie są razem – żyją w nieoficjalnej separacji). No i zobaczyłam, że nie ma pieniędzy, bo nie może sprzedać samochodu; że mu bardzo ciężko fizycznie i psychicznie, i że nie żywi do mnie urazy. Przepłakałam całą drogę do domu, a i u niego ledwo powstrzymywałam łzy. No i ta czwarta pompejanka była za niego. Tata sprzedał samochód. Maryja pomogła. Zresztą bardzo lekko mi się odmawiało tę nowennę, w przeciwieństwie do poprzedniej, która była za uzdrowienie relacji w rodzinie. Niestety w myśleniu taty chyba nic się nie zmieniło – jest uparty i krytykancki, nigdy sam się do mnie nie odezwie (mieszkam za granicą) i generalnie znowu ma kłopoty finansowe. Nie wiem już, co robić. Pierwszy raz podjęłam się postu za niego, w sensie odmawiam sobie słodyczy, które są moją niewiarygodną słabością i idzie mi to całkiem łatwo. Odmawiam też piątą pompejankę za uzdrowienie mamy (jest chora od dziesięciu lat i nikt nie wie, co jej jest, a bardzo cierpi). Na razie nic się nie dzieje. Wiem, że głupio robię, dzwoniąc do niej ciągle i pytając, jak się czuje, ale robię to z troski. Od miesięcy czuję niesamowity spokój. Sama jestem chora i w tej kwestii czuję ogromną poprawę. Czuję też niesamowity spokój i bardzo łatwo mi się modli. Każdego dnia umieram z radości, że mam przy sobie Boga. Przyjęłam też sakrament bierzmowania dwa miesiące temu. <3 Starałam się też o odpust, ale nie wiem, czy dobrze to zrobiłam. Byłam u Komunii, odmówiłam Koronkę, Ojcze Nasz i Wierzę w Boga i pomodliłam się w intencjach papieskich. Od ponad miesiąca udaje mi się żyć w czystości, choć nie raz było bardzo ciężko. Maryjo, choć nigdy nie miałyśmy bliskich relacji (z mojej strony oczywiście), dziękuję Ci ogromnie za wszystkie łaski, które od Ciebie mam. Gdyby nie ty, moje życie byłoby nic nie wartym prochem. :*

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Leo
Leo
05.07.19 19:36

Na co chorujecie? Może można coś doradzić?

Agata
Agata
07.07.19 03:38
Reply to  Leo

Mam zaburzenia lękowe, a moja mama… cóż. Lekarze mówią, że przez stres zablokował jej się metabolizm. Jak tylko się zdenerwuje, ma bardzo wysokie ciśnienie, nie może prawie nic jeść. Czasem niczym się nie martwi, a i tak cały dzień się źle czuje; ma ogromne wzdęcia, boli ja ciągle brzuch, nie wypróźnia się wiele dni… Nikt nie wie, o co chodzi. Ratują ją lewatywy, zupy, itd. Niestety mama wiele lat temu poszła w bioenergoterapię i żadnym cudem nie mogę jej przekonać, że to, co czyta i robi jest złe.

Ewa
Ewa
06.07.19 20:17

Mam podobną sytuację rodzinną i chociaż od dawna jestem dorosła i samodzielna, to jest i zawsze było mi bardzo trudno w relacjach z rodzicami. Ojciec też zawsze mnie krytykował, mama była i jest nieobecna emocjonalnie, więc musiałam radzić sobie sama a teraz kiedy są starzy i chorzy, pomagać im chociaż niełatwo mi to przychodzi. Rozumiem Cię więc i wspieram w modlitwie.

Agata
Agata
07.07.19 03:39
Reply to  Ewa

Bardzo Ci dziękuję. Jak sobie radzisz teraz w życiu?

4
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x