Beata: Powrót do Boga

Pragnę dziś złożyć pisemnie moje świadectwo, bo jestem to winna Matce Boskiej, naszej Pocieszycielce i bardzo Ją przepraszam, że tak długo z tym zwlekałam. Zacznę od sedna sprawy, bez wprowadzania w zbędne szczegóły. Moje życie małżeńskie nie zawsze było kolorowe i piękne jakby się mogło wydawać. Dużo ludzi postrzegało mnie i męża za idealnie dobranych ludzi. Zawsze byliśmy razem, mieliśmy wspólne zainteresowania, potrafiliśmy śmiać się z tych samych rzeczy, jednak od czasu urodzenia przez mnie córki bardzo się od siebie oddaliliśmy. Z każdym dniem czułam, że coś tracę i nie mogę tego zatrzymać…traciłam kontakt z mężem. On pracował, ja byłam na macierzyńskim i wychowywałam nasze dziecko. Takie po prostu zwyczajne życie w małżeństwie . Zaczęły się jednak psuć nasze relacje, na każdej płaszczyźnie. Miesiące mijały, problemy się nie rozwiązywały mimo naszych starań i nim się zorientowaliśmy zaczęły się powolne rozmowy na temat rozwodu. Szybko jednak odchodziliśmy od tego, bo uważaliśmy, że sobie nie damy rady z rozwodem, przeprowadzką moja i córki w moje rodzinne strony i rozłąką córki z ojcem. Mimo wszystko przyszedł taki dzień, że mąż zadecydował, że jednak on chce rozwodu. Tak więc pomimo moich protestów i próśb złożył pozew o rozwód. Została bardzo szybko wyznaczona rozprawa sądowa, bo od złożenia pozwu 2 listopada 2017, sprawa była wyznaczona na 9 stycznia 2018. To był dla mnie tak ogromny cios, że czułam jak moje serce pulsuje z bólu. Starałam się być silna, zarówno dla mojego dziecka i dla samej siebie, bo tak naprawdę nie dzieliłam się moimi przeżyciami i bólem z nikim, prócz BOGA I MATKI BOŻEJ. Pomocy szukałam w konfesjonale i w modlitwie. Któregoś dnia siedząc przez komputerem natrafiłam na „Nowennę Pompejańską”. Przeczytałam świadectwa ludzi, którzy byli w podobnych sytuacjach jak ja i zobaczyłam jak ją odmawiać i postanowiłam zaufać. Nowennę rozpoczęłam odmawiać 25 listopada 2017. Modliłam się o to, żebyśmy się nie rozwodzili z mężem , żeby sąd wyznaczył nam jakąś pomoc, mediacje po prostu, żeby stał się CUD. Było mi trudno, bo uczucia jakie miałam w sobie były tak zmienne, jak upływające dni w kalendarzu. Czasami modliłam się z tak ogromna wiarą, że wszystko będzie dobrze, a czasami mówiłam i płakałam, że to nie ma najmniejszego sensu. Nadszedł dzień rozwodu i wchodząc na salę byłam tak spokojna i opanowana jak nigdy. Nie udało się mi wymodlić tego o co prosiłam, bo wychodząc z sali już Sąd orzekł nasz rozwód i oficjalnie nasze cywilne małżeństwo nie istniało. Jednak Matka Boża dała mi coś innego w zamian, dała mi Swojego Syna, którego tak bardzo zaniedbałam, przez prawie całe moje małżeństwo, dała mi pokój serca, dobrych ludzi wokół siebie, dała tyle miłości i wiary do dalszego życia. Otworzyła oczy i rozum, bym zobaczyła i zrozumiała, że nigdy mimo tego, że czujemy inaczej nie jesteśmy sami. Jestem Matce Bożej tak wdzięczna, że Była ze mną wtedy i Jest cały czas. Wiem, że każdy człowiek nosi się, ze swoimi problemami i wiem jedno z mojego doświadczenia, że nic i nikt nie pomoże nam w przezwyciężeniu tego wszystkiego jak tylko szczera modlitwa i PAN BÓG ORAZ MATKA BOŻA. Dlatego też zachęcam każdego, kto jest w głębi swojej rozpaczy, by modlili się tą piękną Nowenna, bo wszystko ta modlitwa zmienia. Amen.

Msza św. w Pompejach

- 25 CZERWCA 2019 -

103
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
7 Wątki komentarzy
96 Wątki z odpowiedziami
32 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
31 Autorzy
KatarzynaDanaMaria IIGosiaRobert Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Aneta
Gość
Aneta

8 lipca moja sprawa rozwodowa. o uratowanie małżeństwa nowenna modlilam się dwa lata ale z każdym dniem było i jest coraz gorzej .mąż mieszka z kochanką i ciągle dowiaduję się o różnych kłamstwach. Wierzę że z Maryja przejdę te ciężkie chwilę i to moje życie się jakoś pouklada abym miała na tyle siły by wychować dwójkę dzieci .

Jola
Gość
Jola

Aneta i Beata pomodlę się za Was. Jestem w takiej samej sytuacji po 2 sprawach. Mąż przyznał się w sądzie do romansu bez potrzeby udowadniania winy. Wiem co czujecie. Ja zamówiłam msze wieczyste za męża i nasze małżeństwo, codziennie przystępuję do komunii i walczę modlitwą. Nie poddawajcie się, proście o modlitwę za Was. Często tu zaglądam i czytam świadectwa, odwiedzam stronę sychar, słucham o.Szustaka. Dodaje mi to sił i ochoty do walki.

Aneta
Gość
Aneta

Mój mąż na tyle jest zaklamany że nie chce wziąć winy na siebie.gdzie wszędzie pokazywał się z kochanką nawet był na weselu u brata .I muszę to jeszcze udowdnic bo teraz mowi że to są moje urojenia i insynuacje.

agata
Gość
agata

Jola a Twoja sprawa sie juz zakonczyla ostatecznie?

Marcelina
Gość
Marcelina

U mnie też juz po wszystkim. Mąż nie oddal mi nawet moich ubrań których nie zdążyłam wziac. Kpi sobie ze mnie i z mojej rodziny opowiada ze rozwod to moja wina. Nie mam nawet prawa do obrony. Najbardziej jednak zaboli mnie to gdy przypadkiem zobaczę go u boku innej kobiety i ze on bedzie miał rodzinę dziecko a ja nic bo tacy ludzie jak ja (po rozwodzie) nie mogą miec juz nikogo. Ja nikogo nie zabilam żebym teraz dostawala tak straszna kare. Za co tak cierpię? Mijają właśnie moje najlepsze lata a ja nic nie mge zrobic. A Bóg na… Czytaj więcej »

Agnieszka
Gość
Agnieszka

A unieważnienie małżeństwa? Przecież wystarczy, że oprzesz się na jego niedojrzałości i możesz dostać unieważnienie małżeństwa. Jestem w trakcie rozwodu i rozmawiałam z dwoma różnymi księżmi, obaj mi to zasugerowali.

Anonim
Gość
Anonim

Tak, ale niedojrzalosc trzeba udowodnic przed malzenstwem lub pòl roku po. Ja stracilam 20 lat zycia czekajac na werdykt sadu i pomimo choroby psych meza siegajacej czasòw przedmalzeskich , ktòrej nie zauwazylam- znalismy sie malo uniewaznienia nie dostalam, a i mnie sugerowali ksieza wplatac w te impreze.

Aga
Gość
Aga

Tak, niedojrzałość to bardzo ważny powòd, ja dostałam unieważnienie na tej podstawie. Trzeba soròbować a nie zastradzać sie tym co niektòrzy mòwiã, szanse są b. duże i nie jest to aż takie trudne jak sie wydaje, trzeba spròbować. Ja to zrobiłam i nie żałuje! Tym bardziej kròtko po ślubie szanse są jeszcze lepsze niż po latach.

Witek
Gość
Witek

Tylko czy „dojrzała” kobieta zwiąże się z „niedojrzałym” mężczyzną? Raczej nie…Pogoni go, gdzie pieprz rośnie zanim do ślubu dojdzie. Jeśli mówimy o niedojrzałości to problem ten dotyczy najczęściej obydwojga małżonków ale jest wykorzystywany przez tą sprytniejszą stronę.

Laura
Gość
Laura

Masz rację Witku. Gdyby się okazało po ślubie, że mój mąż jest niedojrzały to raczej winiłabym za to siebie, że byłam na tyle głupia, że tego nie zauważyłam albo i zauważyłam ale przymykałam oczy.

Pola
Gość
Pola

Ostrożna byłabym z takimi osądami…ale każdy ma prawo do swojego zdania!

...
Gość
...

Spotkałam kiedyś faceta, który miał stwierdzoną nieważność małżeństwa. Rzeczywiście był niezaradny życiowo co było widać prawie od razu. U innej kobiety z podobną sytuacją też można było wyczuć, że nie stąpa do końca po ziemi. Także jak ktoś ma stwierdzoną nieważność małżeństwa to trzeba tej osobie się przyjrzeć jak podejmuje decyzje. Czy nie trochę jak „dziecko”. Oczekując, że drugi małżonek wcieli się w rolę ojca lub matki i nim zaopiekuje, zapracuje na życie, ugotuje, posprząta, i wszystko inne jak przy dziecku.

tez Ania
Gość
tez Ania

Może być i tak, że kobieta w tzw. międzyczasie dojrzeje. Dzieje się tak np. podczas ciąży i gdy dziecko jest na świecie. Pojawienie się dzieci niejako wymusza na kobiecie dojrzałość. Panowie (mam na myśli mężów Autorek pojawiających się tu listów i świadectw) nie przechodzą tego procesu dojrzewania. W efekcie pomiędzy mężem, a żoną powstaje coraz większa przepaść bo żona dzięki dojrzewaniu( np. dzięki dziecku, ale nie tylko) jest na innym etapie, na innym poziomie myślenia. Wtedy wystarczy pojawienie się rozrywkowej pani i dramat gotowy. Może się mylę, ale tak to widzę.

Obserwator
Gość
Obserwator

Osobowość znajduje się w ciągłym procesie przemian zmierzając ku dojrzałości, doskonałości – świętości. Nie ma kresu rozwoju osobowości, bo zawsze można być jeszcze bardziej dojrzałym i bardziej doskonałym. Człowiek dąży mniej lub bardziej świadomie do jakiejś pełni realizując przyjęte przez siebie wartości i ideały. W życiu ludzkim zdarzają się jednak takie sytuacje lub okresy, w których człowiek zaniecha albo też nie podejmie trudu własnego rozwoju i wtedy nie tylko traci szansę na wzrost, ale cofa się i wprowadza siebie w długotrwały kryzys albo nerwicę. Pytanie dlaczego w małżeństwie obydwoje małżonkowie nie wzrastają w dojrzałości jest pytaniem otwartym ale wpływ na… Czytaj więcej »

Agucha
Gość
Agucha

Obserwator – bardzo dobrze powiedziane, dr Pulikowski tez duzo o tym mowi – ze kobieta musi zrpbic mezczyznie przestrzen na dojrzewanie w malzenstwie a dzis kobiety sa ‚silne’, chca nosic spodnie w malzenstwie i spychaja meza na drugi plan a potem placz ze on nie pomaga, nie jest odpowiedzialny – gdy same zabraly mu te odpowiedzialnosc – wiem po sobie, mam sporo na sumieniu w tym temacie niestety :/

Anna
Gość
Anna

A mąż wszedł do małżeństwa bez spodni? Dopiero żona ma go w nie ubrać? Zdaje się że w tekście przysięgi jest oświadczenie „świadomy praw i obowiązków..” niedojrzały ie powinien się żenić, powinien zaczekać aż dojrzeje. Może powinien popracować nad sobą z p. Pulikowskim

Agucha
Gość
Agucha

Anna, maz moj wszedl w spodniach takich jakie byly na jego wiek a ja skutecznie swoja ‚dobra checia’ mu te spodnie zdejmowalam 🙂 nie dalam mu przestrzeni by mogl wzrastac i spychalam go – gdy przyszedl kryzys ja bylam ‚ta dobra, odpowiedzialna, starajaca sie’, on ‚ten zly’ az trafilam na sychar gdzie pokazano mi moj wklad w ten stan rzeczy i gdy ja sie zmienilam moj maz tez – jest teraz zupelnie innym czlowiekiem i wzrasta w odpowiedzialnosci. Dam prosty przyklad: kiedy masz niemowlaka matka umie zminic pieluche w 3 minuty, ojciec robi to w 10 wiec matka go wyrecza… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

Czy dojrzały społecznie meżczyzna wchodzący w rolę męża pozwoli traktować się jak dziecko ? To niepoważne. Tylko człowiek niedojrzały może na to pozwolić, dla osoby dojrzałej jest to nie do wytrzymania. Przecierz taka relacja jest nieadekwatna do poziomu. Niewyobrażam sobie aby mnie jakiś mężczyzna traktował jak dziecko. To poniżej godności.

Agucha
Gość
Agucha

i dodam to co pisal Obserwator – czy dojrzala zona bedzie miala niedojarzlego meza? ja blam dobrzala do obowiazkow, gotowanie obiadkow, sprzatania, prasownia itp ale nie do poprawnego ustawiania relaji w malzenstwie – prosta zmiana u moim malzenstwie – np dzis wszystkie rachunki placi moj maz, tylko on wymienia zarowki, jak sie cos zepsuja ja zostawiam to jemu – a kiedys sama bralam to na siebie, nie czekalam na meza, poyem mialam pretensje ze musze to robic, ze on sie niczym nie zajmuje, nie pomaga – moj wklad w te sytuacje byl taki ze sama tak ‚go ustawilam’. On wie… Czytaj więcej »

Monika
Gość
Monika

Nigdy tak nie mów a tym bardziej nie myśl w ten sposób,bo wtedy skazujesz się na samotność.Zacznij żyć weź się w garść i zrób wszystko żeby on żałował.Jestes kobieta wiec jesteś super!!Trzymam za ciebie kciuki Marcelina dasz radę

Marcelina
Gość
Marcelina

Moniko, dziękuję ci ale nie dam rady. To ponad moje sily przechodzić jeszcze raz przez to wszystko nie mając gwarancji ze sie uda. Moze mnie to slono kosztować nawet utrata zdrowia. Nie jestem silna jestem bez przyszlosci czeka mnie juz tylko marna wegetacja i odliczanie dni by się to ak najszybciej skonczylo. Moja młodość właśnie ucieka czas na dziecko taze juz mija juz nic się nie zmieni wiem to ja i Ty tez. On nie zaluje prawdopodobnie juz ma kogoś a ze.mnie sie smieje i z mojej rodziny także. 9 nowenn odmowionych i juz sie poddalam. Żebym chociaż dostała cos… Czytaj więcej »

Mirka
Gość
Mirka

Marcelino, czasami człowiek znajdzie się na krawędzi, czuje rozpacz, bezsilność, złość, bo życie się posypało, bo ktoś go strasznie zranił. Ale pomyśl, ile Maryja musiała wycierpieć towarzysząc Swemu Synowi, który nigdy nic nie zawinił, w Jego drodze krzyżowej. W cichosci i pokorze przyjęła to niepojęte cierpienie. Stała pod krzyżem w niemym bólu godząc się na wolę Bożą. Ty też dzisiaj stoisz pod krzyżem, cierpisz. Ale po trzech dniach On zmartwychwstał, pokonał wszelkie zło i grzech, także mój i Twój. Proszę Cię, nie trać wiary, Maryja na pewno upomni się o Ciebie, pomoże Ci przetrwać te ciemności i poprowadzi przez dalsze… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

Marcelino zamiast rozpaczać nad rozlanym mlekiem zacznij modlić się za siebie.To najlepsze co możesz teraz zrobić. Módl się o błogosławieństwo, łaski dla siebie i uwielbiaj Pana. Tak , w tym położeniu zaufaj Bogu że ma dla ciebie plan i uwielbij Go. Pierwszym obowiązkiem jest zadbać o zbawienie swojej duszy, swoją relację z Bogiem i wzrost duchowy. Poproś o uwolnienie od tej psychicznej zależności od byłego męża. Miłość , małżeństwo to nie zależność. Prawdziwie kochać może ten kto jest wolny. Dlatego Bóg pozostawił nam wolną wolę. Bądż wolna w Bogu. Módl się

Marcelina
Gość
Marcelina

Juz to wszystko przerabialam, błogosławienie, uwielbienie, modlitwa unizenia leżenie krzyżem, zamawianie Mszy Św. w Pompejach, Litanie, nowenny, skladanie intencji u sióstr, krucjaty modlitewne, placz, bol gniew i poczucie bezsilność i zbubtowanie ze juz nic nie mogę z tym zrobic ani pójść w zadna stronę. Nie sadze by cos jeszcze pomoglo

Ona
Gość
Ona

Modlitwa o wybaczenie grzechów i o miłość

Ona
Gość
Ona

O Dary i Owoce Ducha SW

irena
Gość
irena

Marcelino ,napisalas ze przerabialas juz wszystko ,wiec znowu musze przytoczyc slowa naszej polskiej aktorki „poprosic i dac Panu Bogu czas na spelnienie prosby”,pamietaj ze wszystko sie dzieje w swoim czasie ,wszystko.

enia
Gość
enia

też myśle,że na wszystko przychodzi odpowiedni czas

Jola
Gość
Jola

Nie. Została odroczona na 3 miesiące. Aby była kolejna musi złożyć wniosek do sądu. Niestety jego pełnomocnik jest bezlitosna i pilnuje terminów. Mąż wyprowadził się do kochanki, ale chodzi ze mną na terapię małżeńską. Na ostatniej okazało się, że bardzo wiele nas łączy i przyznał, że nie jest do końca pewny swojej decyzji.

agata
Gość
agata

To dobrze ze maz zgodził sie na terapie. Moze przemysli i wroci do Ciebie. Moj nie zgodzil sie na propozycje terapii. W niedziele bede w Lagiewnikach, pomodle sie za Wasze małżeństwo.

Jola
Gość
Jola

Dziękuję. Ja będąc na jasnej Górze również modlę się za Was.

Maria II
Gość
Maria II

Jolu , czy Ty powiedziałaś na terapii, że mąż mieszka u kochanki?i terapeuta nie zareagował?
Swego czasu było tutaj świadectwo o tym jak mąż prosto z kościoła po Drodze Krzyżowej pakował rzeczy i jechał do kochanki- przecież to jest paranoja.
Nie zgadzaj się na taką „terapię”- to Cię upokarza .
Wyprowadzenie się męża od tej kobiety powinno być warunkiem terapii .

Jola
Gość
Jola

Tak powiedziałam. Ta terapia prowadzi do tego aby on zobaczył jak wiele nas łączy, wycofał pozew, że można odbudować nasze małżeństwo, to droga do dialogu.

Maria II
Gość
Maria II

Powodzenia:))

Mirka
Gość
Mirka

Kiedy czytam tu świadectwa o rozpadających się małżeństwach to widzę,że zły z wielką siłą uderza w ten sakrament. Potrzeba wiele modlitwy i ufności, aby chronić i uzdrawiać swoje rodziny. Ja mam to szczęście, że z mężem jesteśmy razem 26 lat, oboje chodziliśmy na pielgrzymki na Jasną Górę, pielegnujemy naszą wiarę, choć nie jest łatwo. I tu zaczynają się schody, bo nagle jedna z naszych córek stanowczo oświadczyła, że już w Boga nie wierzy i „dusi się” w tej katolickiej rodzinie. Dodam, że zawsze chodziliśmy na mszę św., nie tylko w niedzielę, były wspólne wieczorne modlitwy, nabożeństwa majowe, wyjazdy do Częstochowy… Czytaj więcej »

Dorota
Gość
Dorota

Obecnie trwa NP z Ojcem Dominikiem za ratowanie rodzin.

tez Ania
Gość
tez Ania

Mirko, sama jestem panną więc może i nie powinnam zabierać głosu w tej dyskusji. Gdy czytam listy i świadectwa na temat problemów małżeńskich, zastanawiam się ile z tych małżeństw zostało tak naprawdę zawartych nieważnie z powodu totalnej niedojrzałości panów mężów. Jeżeli mąż po kilku (czasem kilkunastu) latach małżeństwa stwierdza, że już nie kocha żony i zostawia tą żonę i dzieci, to w moich oczach taki osobnik nie dorósł do małżeństwa i to nie dorósł mimo trwania tego małżeństwa ileś czasu. Mnie tych kobiet jest zwyczajnie szkoda bo nie zasłużyły ta takie cierpienie, a cierpią bardzo. Dla mnie to coraz powszechniejszy… Czytaj więcej »

tez Ania
Gość
tez Ania

Zły nie musi uderzać, nie musi się wysilać, nie musi tak naprawdę robić nic. Wystarczą niedojrzali mężczyźni z syndromem Piotrusia Pana, którzy po prostu nie chcą dojrzeć ani dorosnąć i wziąć odpowiedzialności za rodzinę, którą założyli. Dziwią mnie te ich nowe panie. Pomijając cały aspekt moralny – że też w żadnej w nich nie włącza się myślenie, że facet zostawiający żonę i dzieci to niedojrzały d….k.

Mirka
Gość
Mirka

W takim razie problem zaczyna się już w rodzinie, w której tacy niedojrzali i samolubni mężczyźni się wychowali. Mam wrażenie, że dzisiaj w dobie Internetu, ciągłego pośpiechu, stresu bardzo trudno wychować dzieci na odpowiedzialnych ludzi, którzy w dodatku wierzą w Boga i cenią wartość rodziny. Więc wszystko zaczyna się w rodzinie, dlatego to rodziny powinny być silne Bogiem.

tez Ania
Gość
tez Ania

Mirko, Pełna zgoda. Wszystko zaczyna się w rodzinach. Oczywiście, zawsze jest możliwość nadrobienia braków gdyż nie mamy wpływu na to, w jakich rodzinach się urodziliśmy. Tylko tej zmiany i dojrzałości trzeba chcieć. Trzeba chcieć wziąć odpowiedzialność za swoje życie i za rodzinę, którą się założyło.

Mirka
Gość
Mirka

Też Aniu, życzę Ci z całego serca spełnienia marzeń , aby Maryja na Twojej drodze postawiła odpowiedzialnego i dobrego mężczyznę, dla którego Bóg i rodzina będzie na pierwszym miejscu. (coraz bardziej doceniam mojego męża i dziękuję Maryi, że go mam, chociaż naprawdę nieraz bywało ciężko, ale on zawsze mnie i dzieci kochał i szanował- i teraz też:) ) trwajmy w modlitwach w naszych intencjach i w intencjach Maryi. Pozdrawiam 🙂

tez Ania
Gość
tez Ania

Dziękuję Mirko. Dużo dobra dla Ciebie i Twojej Rodziny.

Malgorzata
Gość
Malgorzata

Jestem w trakcie odmawiania tej nowenny,ta modlitwa daje poczucie bezpieczeństwa, spokoju i takiej przemiany wewnętrzne

Barbara
Gość
Barbara

Piękne świadectwo, dziękuję za nie.

Tamara
Gość
Tamara

Piękna wiara, ale szkoda, że nie wnioskowala Pani na sali rozpraw o terapię czy jak
akolwiek pooc dla siebie. czy nawet pomoc psychologa. Tak jakby wszystko miało być przesadzone była Pani bardzo skruszona w swoim żalu po stracie i odejściu męża. Zaluje Pani, że nic się nie wystarala Pani dla siebie. Żadnego znaku dla siebie. Trzeba pomóc sobie. Chodzić do psychologa. Pozdrawiam. Powodzenia.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Jolu, współczuję. Zrozumiałabym, gdyby mąż zamieszkał sam w mieszkaniu lub w hotelu,ale mieszka u jakiejś babki, a z Tobą chodzi na terapię małżeńską. Nie ma równo pod sufitem na pewno!

Marcelina
Gość
Marcelina

Zostawia sobie Jole jako zaplecze na wypadek gdyby tamta kopnęła go w zadek. Gra na dwie strony

Jola
Gość
Jola

Czasem też mam takie wrażenie, ale na terapii otwiera się i poznaję go na nowo. Nie wiem dokąd to doprowadzi. Jeśli wróci to na moich zasadach.

enia
Gość
enia

Jola nie chcę Ci przykrości zrobić,ale ten facet nie dorósł do bycia mężam, bycia ojcem, krótko mówiąc SMARKACZ! Jego chyba kręci że dwie kobiety chcą go,walczą o niego,a on sobie mieszka u kochanki. Miej godnosć dla siebie. Posłuchaj sobie ks.Glasa na yt Demony seksu, jak to jest niebezpieczne dla Ciebie.
Dziewczyno o sobie myśl!
Powodzenia!

mena
Gość
mena

Jolu ,jeżeli masz mądrego,terapeute to mądrze całą tą sytuacje obróci na Twoją korzyść . To ,że mieszka z kochanką może przysłużyć się Twojemu małżeństwu, nie ma już tych”skrywanych „randek gdzie trzeba było uważać i to podsycało namiętność między nini. Kochanka stała się teraz normalną kobietą a nie tą tajemiczą ,to ,że każdy związek czasami powszednieje. Prosze , poczytaj sobie wszystko na stronie „SYCHAR” i te rady stosuj w życie tam wiedzą co radzą . Każdy przypadek jest bardzo indywidualny . Szukaj światła na modlitwie ,proś o pomoc dla siebie . Bóg zawsze szczerych modlitw wysłuchuje,daje odpowiedź i prowadzi według Swojej… Czytaj więcej »

mena
Gość
mena

Jolu Twoim Ojcem jest Stwórca ,On kocha Cię jak nikt i nigdy nie pozwoli Cię skrzywdzić ,jedynie dopuszcza pewne rzeczy tylko po to ,abyś wzrastała w prawdziwej radości a nie w złudzeniu. On wie czego pragnie Twoje serce i wie co stoi na przeszkodzie do Twojego prawdziwego szcześcia.

mena
Gość
mena

Czy,matka z ojcem są złymi rodzicami gdy jak dziecko jest chore, prowadzą je na operacje przy jego wielkim sprzeciwie??? Tak Bóg prowadzi każdego z nas czasem drogą ,której nie rozumieny ,ale kiedyś wszystko zostanie nam wyjaśnione. Pamiętaj Bóg MOŻE WSZYSTKO .

mena
Gość
mena

Nie bede tu wyrokować ,że coś jest dobre lub złe Bóg wie lepiej . I tak jak dla jednego alkoholika wyrzucenie z domu jest koniecznością tak dla drugiego jest drogą do pchnięcia go do samobójstwa. Potrzeba wielkiej wiedzy i rozwagi . To Tobie Bóg dał takiego męża nie mi i nie innym i Tobie daje też łaski ,abyś ten krzyż niosła . Słuchaj rady terapety ,szukaj wskazówek w Słowie Bożym .

Marcelina
Gość
Marcelina

A czy to ze ktos zgodził sie na rozwod takze świadczy o Bożym prowadzeniu?

Obserwator
Gość
Obserwator

Meno rzeczywiście mieszkanie z kochanką może „obedrzeć z romantyzmu” tą całą relację ale trzeba też pamiętać, że jest takie przysłowie z kim przestajesz takim się stajesz a w tej chwili mąż Joli częściej „przestaje” ze swoją kochanką niż z żoną i z nią buduje silna więź emocjonalną i najprawdopodobniej seksualną zamiast ją bardzo osłabić albo wręcz przerwać w momencie podjęcia terapii.

Marcelina
Gość
Marcelina

Jolu, nie myśl ze jestem wredna ale ileż można sie otwierać i ileż razy można sie zmieniac? Przerabialam takie huśtawki. Nie byłam na terapii ale czuje ze Twoj mąż to niezły manipulant silny psychicznie”notuje” każdy szczegół który wyda się mu byc przydatny by potem go wykorzystac

Jola
Gość
Jola

Być może to wszystko prawda co piszecie. Pani terapeuta mówił, że on robi wszystko w tzw białych rękawiczkach. Wiem o tym, ale z drugiej strony cały czas mi zależy, walczę tyko modlitwą o niego. Nie daję tego po sobie poznać, że mi bardzo zależy, nie prowokuje rozmowy, nie dzwonię itd, próbuję stosować listę Zerty ze strony Sychar. On zaczyna patrzeć na mnie życzliwiej a ja z dystansem.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Jolu ostrożnie traktuj terapeutów i to co mówią! W tej dziedzinie wiedzy jest wiele różnych nurtów i to czesto wzajemnie sprzecznych a także niekoniecznie głoszących światopogląd katolicki. Raczej nie ufałabym psychologowi który podejmuje się terapii małżenskiej w sytuacji gdy mąż uczęszcza na nią nie rezygnując z zamieszkiwania z kochanką.Modlitwa tak,błogosławieństwo i serce gotowe do pojednania jak najbardziej ale mąż musi wyrzec się cudzołożenia i to jest dopiero początek do terapii małżenskiej. Taka sama zasada dotyczy terapii wszelkich innych problemów. Skoro mąż jeszcze tkwi w chorym układzie powinnaś uczestniczyć w terapii indywidualnej.

tez Ania
Gość
tez Ania

Jolu, zgodzę się z tym, że mieszkanie męża z kochanką przy jednoczesnym uczęszczaniu na terapię jest zastanawiające, ale nie przekreślałabym terapeutów. Ja wręcz boję się ludzi, którzy nawołują do tego by nie chodzić na terapię tylko poprzestać na modlitwie. W ten sposób można człowiekowi wyrządzić ogromną krzywdę. Jakkolwiek zgodzę się, że Twój mąż musi wyrzec się wszelkich kontaktów z kochanką i to musi być jego decyzja. Dopóki będzie miał jakikolwiek kontakt z tą panią, sytuacja będzie chora i to Ty będziesz za nią płaciła najwyższą cenę.

Jola
Gość
Jola

Ok. On mieszka z nią dopiero od tygodnia, a na terapię chodzimy od kwietnia.

tez Ania
Gość
tez Ania

Jolu, to o tydzień za dużo. On nie powinien mieć z nią żadnego kontaktu. Dla niego Ty powinnaś być jedyną kobietą w jego życiu – mówię o relacji damsko-męskiej.

Obserwator
Gość
Obserwator

Jolu, dla mnie też ta sytuacja jest co najmniej dziwna. Terapia powinna być nowym otwarciem, białą kartą, na której na nowo zaczniecie pisać historię Waszego małżeństwa. Jeśli chcecie uratować swoje małżeństwo to wola jego uratowania musi być po obydwu stronach a jak widzę jest tylko po Twojej. Myślałem, że Twój mąż już jakiś dłuższy czas mieszka u kochanki i wtedy jednym z TWOICH warunków podjęcia terapii małżeńskiej powinno być jego zamieszkanie albo w domu albo na jakimś innym „neutralnym gruncie” a skoro on dopiero co u niej zamieszkał to cała Wasza terapia jest jak dla mnie postawiona na głowie i… Czytaj więcej »

Maria II
Gość
Maria II

Terapeuta powinien zrezygnować z zajęć z Wami, bo poniósł klęskę.Mówi do człowieka 3 m- ce , a ten wyprowadza się do kochanki.

Gosia
Gość
Gosia

Oczywiście terapeuta nic nie warty, zastanów się nad zmianą, i to jak najszybciej
Ale prawdę mówiąc czarno widzę
Mąż już zdecydowal
Wiem, że to przykre

tez Ania
Gość
tez Ania

Jolu, myślę, że terapeuta Was obserwuje i wyciąga wnioski. Terapeuta mówi co widzi, co obserwuje i obserwuje właśnie zachowanie Twojego męża w białych rękawiczkach. Terapeuta nie zmusi Twojego męża do wyprowadzki od kochanki. To nie jest jego rola. To musi być decyzja Twojego męża, ale Ty masz prawo stawiać warunki. Masz prawo nie zgadzać się na układ jednoczesnej terapii małżeńskiej i mieszkania męża z kochanką. Jak już pisałam on nie powinien mieć żadnych kontaktów z tą panią.

Anna
Gość
Anna

Jst kompletnie niedojrzały, i nie w porządku ani do jednej ani do drugiej kobiety. Jest to nieuczciwe i bardzo egoistyczne z jego strony.Pozwalanie by mieszkał z kochanką i chodzenie z nim na terapię małżeńską w moim przekonaniu jest błędem. Jest po trosze jakby akceptacją jego trwania w grzechu. Czy jeśli ktoś trafi na odwyk to pozwalają mu sypiać na sąsiednim oddziale aby mógł tam np pić alkohol? Nie. Warunkiem jest zaprzestanie. Co jeśli stwietdzi że będzie trochę żył z panią a trochę z żoną aby „sprawdzić” u której jest mu lepiej bo nie jest pewien swojej decyzji. Zostawić go w… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Witam! Widzę że problemów małżeńskich nie brakuje, nie wiem co lepsze czy się rozwodzić czy tak jak ja w wieku 41 lat stracić żonę na zawsze. Odmówiłem za jej zdrowie Nowennę, tutaj też niektórzy się za Nią modlili, ja odmawiałem też dużo innych modlitw, uczestniczyliśmy we Mszach z modlitwą o uzdrowienie i naprawdę wierzyłem w cud uzdrowienia. Niestety rak wygrał i od 5 maja mojej żony już nie ma tu na ziemi. Jestem wierzący więc mam wiarę w to że jest tam gdzieś i jest jej dobrze jednak straciłem wiarę w te niby uzdrowienia. Wiem że może się zdarzają ale… Czytaj więcej »

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Panie Robercie, rozumiem Pana ból i cierpienie oraz uczucie zawiedzenia w niewysłuchanych modlitwach. 40 lat, to po ludzku nie czas na umieranie. Wierzę, że jest Panu ciężko. Kiedy moja Mama zachorowała, ja miałam ponad 30 lat i zupełnie nie wyobrażałam sobie, że mogę Ją stracić. Modliłam się, pielgrzymowałam, prosiłam aby wyzdrowiała. Odeszła do domu Pana. Po kilku latach nadal za Nią tęsknię i wiem, że czasem mi pomaga. Tak musiało się stać, choć za wcześnie. Natomiast sama osobiście doznałam uzdrowień podczas błogosławieństw Najświętszym Sakramentem, więc wierzę, że wiara i Jezus uzdrawia. Niech Bóg będzie z Panem i niech Pan trwa… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Dziękuję za odpowiedź, szerzej odpisałem pod tekstem Ireny więc nie będę się powtarzał.
Pozdrawiam!

irena
Gość
irena

Witaj Robercie ,tu na ziemi jestesmy tylko przejazdem ,chwilowo .Tu na ziemi doswiadczyles ogromnego bolu z powodu smierci swojej zony ,ale jest to tylko ulamek sekundy w porownaniu z wiecznoscia gdzie bedziesz z zona juz na zawsze ,cale wieki .Gdybys sie rozwiodl zona owszem widzial bys ja zywa ,nawet moglbys sie z nia czasem spotkac jesli by tego chciala ,ale jak zycie pokazuje ludzie sie rozwodza ,wchodza w nowe zwiazki i zyja z dana osoba w ciezkim grzechu jesli zyja jak maz z zona czyli spia razem .Czyli idac tym tropem po smierci juz nie spotkal bys pewnie zony ,bo… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Tak po ludzku to nie rozumiem czemu nie została uzdrowiona widocznie nie zasłużyliśmy na to. Też mnie to trzyma w dobrym stanie że Ona jest przy mnie i że kiedyś się spotkamy. Nie chciałbym wiązać się już z inną kobietą, jednak skąd ja wiem co się wydarzy, będę miał 42 lata niby dużo i nie dużo. Kto wie może niedługo też do niej dołączę. W Boga wierzę jednak upadków się boję, chodzi najbardziej o sex, ja wiem że bez tego można żyć, zobaczymy. Tak sobie jeszcze myślę jak to jest, żona może będzie mi pomagać no ale gdybym związał się… Czytaj więcej »

irena
Gość
irena

Robercie nikt nie jest w stanie zrozumiec woli Bozej ,ja tez czasem nie rozumie.Kiedy odeszli moi rodzice tlumaczylam sobie ze taka jest kolej rzeczy ,ale kiedy umarla moja starsza siostra ,byla troche starsza od twojej zony ,bo miala 54 lata ,tez klucilam sie z Panem Bogiem ,czemu ona ,przeciez jeszcze mogla zyc,ale pogodzilam sie z ta strata,co nie znaczy ze nie chce mi sie plakac jak wspominam odejscie moich blizkich osob.Ty Robercie jesli nawet poznasz kogos ,mozesz sie ponownie ozenic ,poniewaz to jest dopuszczalne w swietle prawa Boskiego i ludzkiego ,o ile bedziesz tego chcial ,czas pokaze .Narazie jak widze… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Dziękuję za odpowiedź. Mam nadzieję że dotrwam do śmierci bez kolejnej żony i że nic złego nie uczynię co by mnie do piekła wsadziło no i ostatecznie swoją żonę jeszcze przytulę chociaż kto to wie czy tam się da i jak tam jest.

Agucha
Gość
Agucha

Robert, na pewno nie jest tak, że ‚nie zasłużyliście’ – czy 9 trędowatych z owych 10 zasłużyło? A Alfie Evans – cały świat się za niego modlił, on był niemowlakiem – niewinnym = zasługiwał na uzdrowienie, ale do niego nie doszło – i nikt nie wie dlaczego, nawet Papież. Ale jest pewne, że to nie jest tak, że ktoś ‚nie zasłużył’ – niezbadane są wyroki Boskie, kiedyś może stanie się to jasne. Kiedyś na deonie czytałam świadectwo kobiety, polki, która przeszła śmierć kliniczną – mówiła, że ona nie chciała wracać… choć miała małe dzieci, męża to gdy już była ‚tam’… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Dziękuję za odpowiedź. Żona lepiej niech mi nikogo nie szuka, chciałbym do śmierci zostać sam tylko dla niej. Ja wiem że teraz mogę tak myśleć a za jakiś czas zmienię zdanie, jednak proszę Boga aby mi pomógł w tym i żebym był sam. Nie wyobrażam sobie abym mógł ją kimś innym zastąpić.

Agucha
Gość
Agucha

Robert, nie wiadomo jak będzie ale pomyśl, że to nie jest tak, że ta druga kobieta zastępuje żonę – to jest tak jakby miało Ci się urodzić drugie dziecko – czy po to by zastąpić pierwsze? nie – to jest odrębna relacji – inna osoba. Ja akurat bym chciała by mąż znalazł sobie kogoś w takiej sytuacji 🙂 piszę to tylko po to, bo wydaje mi się, że miałbyś poczucie winy gdyby coś takiego miało miejsce u Ciebie – a może warto na to spojrzeć inaczej, z resztą życie samo ‚pokaże’ jak będzie 🙂 powodzenia!

Robert
Gość
Robert

Moja sytuacja jest taka że nie mieliśmy dzieci, nie chciałbym mieć drugiej kobiety i ewentualnie dziecka. Wiem że może to jest egoistyczne podejście ale tak teraz czuję. No ale tak jak mówisz, czas i życie pokaże co będzie. Ja bym osobiście chciał iść niedługo za żoną

Maria II
Gość
Maria II

Robercie, każde Twoje słowo to niesamowity ból i wyrażenie miłości.Nigdy w takich razach nie nawet nie próbuję czegokolwiek tłumaczyć komuś, kto całym sobą cierpi.Nic mądrego powiedzieć nie można.
To jest tak świeże , traumatyczne przeżycie, że osobie postronnej jest trudno coś” prorokować ”, a dopiero Tobie.
Sądzę , że Pan Bóg i Matka Najświętsza pozwolą Ci ogarnąć swoje życie i na Twojej drodze stanie osoba warta Twojej miłości i będzie to prawdziwa miłość i nie będziesz musiał rozmyślać o seksie oderwanym od prawdziwego uczucia.Nie będziesz musiał mieć poczucia „ zdrady”.Dużo dobrego.

Robert
Gość
Robert

Dziękuję za odpowiedź, nie wyobrażam sobie teraz abym mógł kogoś pokochać. Nie umiem określić mojego stanu, ja prawie nie płaczę modlę się mimo że mam pokusy wiadomo w jaką stronę, chociaż teraz jakby malutkie. Ja wierzę że moja żona jest blisko że mnie słyszy, mam takie poczucie że mi pomaga. Ja naprawdę nie wariuję, przyjmuje to jakoś ze spokojem chociaż mi smutno. Tak jak już pisałem, ja chciałem dla Niej jak najlepiej chociaż nie zawsze mogłem jej to dać, jeśli jest w dobrym miejscu i jest szczęśliwa to się cieszę i ja dam radę. Pewnie wiele osób by teraz powiedziało… Czytaj więcej »

mena
Gość
mena

Robercie .,u mnie 5maja minął rok jak odeszła mi bliska osoba ,miała 48 lat , piewszy rok mówią ,że jest najtrudniejszy. Ja Ci proponuje ,abyś odmówił nowenne pompejańską o wieczną radość dla swojej żony,ta modlitwa pomoże jej jak i Tobie. Pozostań przy różańcu a Maryja ,pomoże Ci najlepiej w tych chwilach. Ps. Czy Jezus też nie zasłużył na uzdrowienie ? Tu nie ma ,że ktoś zasługuje inny nie . Bóg jedynie wie czemu tak jest a nie inaczej i trzeba Mu ufać tak jak Maryja gdy stała pod krzyżem i patrzyła na śmierć swojego syna. Choć to trudne to jednak… Czytaj więcej »

Robert
Gość
Robert

Dziękuję, modlę się i będę się modlił, nie wiem jak Bóg przyjmuje moje modlitwy bo święty nie jestem ale się staram. Jeśli nawet popełnię grzech upadnę to staram się szybko wyspowiadać. Codziennie odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego czasem i kilka oraz litanie za zmarłych. Faktem jest że trochę zniechęciłem się do Pompejanki bo nie otrzymałem uzdrowienia dla żony, jednak chyba za jakiś czas podejmę się kolejnej za duszę mojej żony.

enia
Gość
enia

Robert czasami bywa w życiu tak nie po naszemu Ja myslę ze z góry mamy zaplanowane nasze życie. Jesteś dobrym człowiekiem,teraz co mozesz jeszcze dla zony zrobić to zamów gregoriankę. Zawsze potrzeba czasu czasu,aby przyjąć zmiany,uporać się z ciosów zyciowych.
Jesteś twardziel, poradzisz sobie. Głowa do góry.Zostań juz przy Rózańcu,żeby zły nie miał do Ciebie dostępu.
Powodzenia

Robert
Gość
Robert

Dziękuję za odpowiedź, gregorianka będzie bo proboszcz z którym mamy kontakt od lat bo praca w szkole, no i on nam dawał ślub a teraz wspólnie z dwoma ksieżmi pochował moją żonę, (mimo że ksiądz to też płakał chociaż nie na pogrzebie) też znajomymi, z części zamówionych Mszy robi gregoriankę i będzie podobno dprawiana w Lublinie przez jakiegoś jego znajomego ks. profesora. Nadmienię jeszcze że moja żona wymalowała 20 stacji w kapliczkach Maryjnych Rożańcowych oraz 4 figury Św. Ostatnią na raty podczas zaawansowanej choroby. Żona moja pochodziła z tamtej parafii a mieszkaliśmy w parafii obok czyli mojej, jednak ze względu… Czytaj więcej »

Gosia
Gość
Gosia

Robert, po roku będzie Ci lżej, pomodlilam się za Twoją żonę
Trzymaj się mocno

Robert
Gość
Robert

Ja wiem, tylko nie wiem czy chcę żeby było lżej, nie umiem sobie wyobrazić szczęścia bez niej, to tak jakbym ją zdradził. Za modlitwę bardzo dziękuję!

Gosia
Gość
Gosia

Robert, Ty żyjesz, musisz żyć, widocznie jest jakiś cel, żebyś żył, a żona zmarła, i też to trzeba uszanować
Wiem, ciężko Ci teraz myśleć inaczej
I żadne słowa nie ukoja bólu

Maria II
Gość
Maria II

Zobacz;
Adanai.pl portal katolicki
Sen wg Emmy Simms

Robert
Gość
Robert

Dziękuję że się do mnie odzywacie, to też wiele znaczy. Naprawdę mimo różnych sytuacji z żoną bardzo się kochaliśmy, wierzyłem do końca w jej uzdrowienie, ja wiem że ona czuła co się stanie. Ja jednak nie powiedziałem jej tego, nie potrafiłem i nie żegnaliśmy się chociaż byłem przy niej do końca, przez ostatnie 2 dni dzień i noc bo zmarła w szpitalu, na ponad godzinę przed śmiercią teściowa nakłoniła mnie abym poszedł na mieszkanie odpocząć i zdążyłem przyjść na ostatnie oddechy. Jest mi źle, jednak nie umiem wyjaśnić tego że mimo wszystko prawie nie płaczę i wierzę że Ona jest… Czytaj więcej »

enia
Gość
enia

Maria II weszłam na Adanai co polecasz,ale dalej nie wiem jak znaleźć sen ES,proszę pomóz, skoro sportsmenka poleca to z pewnością ciekawe

Maria II
Gość
Maria II

Adanai.pl portal katolicki
Sen i jest na pierwszej pozycji albo wyszukaj Sen wg E.S. W googlach , pewnie jest

enia
Gość
enia

Dziekuję

Maria II
Gość
Maria II

Źle piszę, to jest Adonai.pl, a nie AdAnai i jeszcze można
znaleźć. Sen – Wieczność- Adonai.pl
Sorry:))

Maria II
Gość
Maria II

Adonai.pl – Sen

enia
Gość
enia

Sen Pewnej kobiecie zmarł synek. Kobieta bardzo rozpaczała. Którejś nocy synek przyśnił się jej. Szedł drogą ubitą kamieniami a przed nim łąka i zieleń nadnaturalnej piekności. Dziecko dźwiga wiadra pełne wody, chce wejść na tę łąkę ale co się zblizy droga wydłuża się i łąka się oddala. Dziecku chce się pić a nie może napić się nawet kropli z wiader musi dojść do łąki i napić się wody źródlanej, ale dojść nie może. Matka podchodzi do dziecka i mówi: – „Syneczku postaw wiadra i pobiegnij na łąkę i możesz napić sie wody z wiadra, będzie Ci lżej”. – „Nie mamusiu… Czytaj więcej »

Maria II
Gość
Maria II

Tak to jest to ……..Poleciłam Robertowi do przeczytania, choć wiem, że ból i tęsknota są straszne.

Dana
Gość
Dana

Tylko jak nie plakac po smierci Syna?
No jak Boze?

mena
Gość
mena

Płakać można ,ale nie rozpaczać.

Maria II
Gość
Maria II

Tego po prostu się nie da.
Pomodlę się w Twojej intencji i +Syna, niech Matka Najświętsza przytuli Go do serca.Bardzo współczuję.

Dana
Gość
Dana

Mario jestem Ci bardzo wdzieczna
Dziekuje

Maria II
Gość
Maria II

Dużo DOBRA.

irena
Gość
irena

Mario II ,kiedy zmarla moja mama dlugo rozpaczalam za nia ,wtedy moja dobra znajoma opowiedziala mi ta historie ,ktora zaproponowalas do przeczytania. Zamienialam rozpacz na modlitwy za maja mame, zaczelam z nia w myslach rozmawiac i prosic ja o pomoc dla mnie .

Robert
Gość
Robert

Ja prawie nie płaczę, modlę się i mam nadzieję że dostanę jakiś znak jeśli Bóg pozwoli.
Brakuje mi żony, jednak nie wiem jak to się dzieje że mam spokój w sercu. Jest ciężko kiedy pomyślę że już nie pojedziemy do Zakopanego jak prawie co roku (niestety rok temu też się nie dało tak z chodzeniem po górach ale 1 dzień byliśmy). Wierzę że Żona jest przy mnie a miłość jaka była między nami, chociaż nie doskonała to i tak kiedyś nas połączy. Między innymi dlatego nie chciałbym już innej partnerki dla siebie.

Anonim
Gość
Anonim

Nie polaczy po drugiej stronie maz , zona , syn nie ma zadnych zwiazkow, sytuacja tego swiata jest niewazna.

Rozdajemy

 pompejańską!

obrazki z nowenną