Monika: Pokój w sercu, mimo wszystko

Nowennę odmawiam już od kilku lat, wiele dobra w tym czasie się zdarzyło (pisałam już dwa świadectwa). Chciałabym jednak dziś opowiedzieć o bardzo trudnej sprawie, która wydarzyła się w lipcu 2018r i ma swoje dalsze konsekwencje…
Wtedy właśnie zostawił mnie mąż, dla innej kobiety, tak po prostu z dnia na dzień. Byliśmy normalnym małżeństwem od 17 lat, spędzaliśmy czas razem, mieliśmy wykupione już wczasy na Maderze na sierpień. Pewnego dnia,po powrocie do domu z dyżuru (jestem lekarzem) nie mogłam się do niego dodzwonić, był poza zasięgiem. Ustaliłam,że w pracy go nie ma i jest na urlopie (o którym ja nic nie wiedziałam). Oddzwonił i próbował kłamać,że został wcześnie rano wezwany do pracy. Nie udało się, prawda wyszła na jaw. Okazało się, że pojechał po swoją kochankę do Danii, gdzie ona wówczas przebywała ze swoim mężem. Z tego co się potem dowiedziałam od naszego wspólnego znajomego, zamierzał jeszcze jechać ze mną na tą Maderę i po powrocie mnie zostawić. Był to dla mnie ogromny szok, podobnie jak dla całej rodziny. Poświęcił 17 lat małżeństwa dla 2-miesięcznej, niepewnej relacji (zaczęli rozmawiać na fb, było kilka spotkań….)
Mąż stwierdził, że znudziło mu się życie ze mną i „luksusy”, które zapewniałam nam swoją pracą. On lubi adrenalinę i w jego życiu musi się coś dziać. Ta kobieta go rzekomo rozumie, lubi jego muzykę (mąż gra w dwóch metalowych zespołach) i ostatecznie podjął decyzję. Powiedział też, że nie może już znieść mojej wiary i „chodzenia do kościoła”, modlitw. Twierdził, że kościół go bardzo ogranicza a ta kobieta jest ateistką i w końcu będzie miał spokój.
Ja nawróciłam się 9 lat temu; wcześniej byłam po prostu letnim katolikiem. Przyjmowałam te zasady, które były mi wygodne. W 2010 r wszystko się zmieniło i jest to najlepszy czas mojego życia. Miałam nadzieję, że kiedyś mąż też się nawróci prawdziwie. Modliłam się za to.
Po kilku dniach mąż wyprowadził się z domu i zamieszkał z tą kobietą. Bardzo mnie skrzywdził. Dla mnie był to bardzo ciężki czas. Nie chcę opisywać wszystkiego, ale posunął się też do tego,że przelał nasze wspólne pieniądze do innego banku. Chciał w ten sposób mnie szantażować, żebym dała mu rozwód. Mam na szczęście wspaniałą rodzinę, która zawsze była ze mną i mnie wspierała. Moja kochana siostrzyczka (myślę że przeczyta to świadectwo) nie zostawiła mnie samej, była w każdej chwili w której potrzebowałam, od pierwszego dnia , dzwoniła, chodziła ze mną na każde spotkanie z adwokatem…..mimo,że ma trójkę małych dzieci i męża. Wtedy też przeprowadzali się do nowego domku, mieli mnóstwo spraw. Pan Bóg im to wszystko wynagrodzi, wierzę. Bo moje „dziękuję” to za mało.
Dziś jestem z mężem po rozwodzie z jego winy. Nic nie mogłam zrobić. Planuje ślub z tą kobietą,urodzi mu się latem córeczka (my nie mamy dzieci). Wiem, że nie jest mu łatwo bo na początku wymarzyli sobie cudowne życie, natomiast w realu okazało się trochę inaczej. Ta kobieta ma chorobę dwubiegunową, problemy z alkoholem, nie pracuje.
Nowenna pompejańska to dla mnie codzienność. W chwilach bardzo trudnych cały czas była ze mną. Udało mi się nawet odmówić za nawrócenie męża i jego kochanki. Wiem,że dzięki wstawiennictwu Maryi i opiece Pana Jezusa jestem, mimo wszystko, radosna i spokojna. Czuje ten niesamowity spokój w sercu, taki, którego nigdy nie da świat. Nie jestem sama, bo oprócz wspaniałej rodziny i znajomych, jest ze mną Ktoś i mocno trzyma mnie za rękę. Potrafię spokojnie rozmawiać z mężem, bez krzyków i złośliwości. Chcę trwać w tej wierze, miłości i zaufaniu do Pana, wiem że innej drogi nie ma. Czasem, jak troszkę mi smutno spoglądam na krzyż w moim pokoju i mówię cicho lub w myślach „Ty Panie, masz najlepszy plan dla mojego życia. Ufam Tobie”. Pewien ksiądz egzorcysta powiedział mi, że poprzez moje 9-letnie nawrócenie Pan Bóg po prostu przygotowywał mnie do takich wydarzeń. Bym mogła przez to przejść.
To jest niesamowite, co Maryja robi w naszym życiu. Trzeba bardzo mocno zawierzyć, oddać wszystko, choćby nie wiem co się działo i jak bardzo mogłoby to nam się nie podobać. Czasem musi coś runąć. Wierzę, że czasem Bóg dopuszcza pewne rzeczy, dla dobra.
Niestety, mój mąż był egoistą, bez pokory. Miał duże wymagania. Ja pracowałam praktycznie na wszystko. Dla niego najważniejsza była i jest muzyka. Wcześniej nie chciałam tego przyznać, a może po prostu tak było mi wygodniej. Teraz ma „trochę” różnych problemów. Może dobrze. Inaczej nigdy niczego w życiu nie doceni. Musi sobie poprzestawiać priorytety, zarobić na rodzinę. Naprawdę modlę się na niego i jego córeczkę (żeby była zdrowa i dobrze się rozwijała).
Co napiszę na koniec? Że jestem po prostu szczęśliwym, radosnym człowiekiem.Potrafię cieszyć się życiem. Mimo wszystko 🙂 Nie mam w sercu złości, nienawiści i to kompletnie nie moja zasługa. Jeśli oddasz swe życie Panu, jeśli trzymasz się mocno Maryi, przetrwasz wszystkie burze. Ja po prostu czuje się wolna. Wolna od zła. Wiem,że mam swoją wartość, choć próbowano mnie zniszczyć i poniżyć. Tak chce żyć, nie ma innej drogi. Wiem,że przede mną trudne zadanie- chce żyć nie tak, jakby chciał świat. I wytrwać. Trochę się boję, ale ufam i zawierzam Panu. A różaniec to już codzienność, nie ma innej opcji.
Zaufajcie Maryi, oddajcie Jej wszystko. Ona doprowadzi Was do Swojego Syna. Wierzę, że może mój mąż kiedyś to zrozumie. Niech Wam wszystkim Pan Bóg błogosławi, trzymajcie się mocno jedną ręką Maryi, a w drugiej różaniec. Na pewno będzie dobrze.

Msza Święta

w Pompejach

- 25 kwietnia 2021

  • Monika wzruszyłam sie czytając Twoje świadectwo . Na mnie teraz nagle zwaliło sie dużo rożnych problemow : zdrowotnych , zawodowych . Zostałam niesłusznie oskarżona i robię tak jak Ty – ufam Bogu a nie słucham tego co mówi świat . Jak zycie to tylko z Bogiem ! Trzymaj sie kochana i niech Ci Pan Bóg we wszystkim błogosławi !!!!

  • Czyta się wspaniale takie świadectwo. Wierzę, ze jest prawdziwe. Życzę dużo łask Bożych

  • Piękne świadectwo. Błogosławieństwa Bożego i mocnej wiary jak do tej pory. Pozdrawiam

  • Piękne świadectwo aż się wzruszyłam.W piątek moja pierwsza sprawa rozwodowa modlę się aby Maryja pomogła mi przesto przejsc.

  • Piekne swiadectwo…u nas mòwi sie, ze mezczyzni prawie zawsze rozumuja nie mozgiem, a organem genitalnym, zauroczeni czyms nowym, ktòre w koncu moze okazac sie o wiele gorsze od poprzedniego.. No i powyzej przyklad na to. Znudzilo sie paniczowi zycie w luksusie i fakt, ze ktos na niego robil, bo to ta sama zupa- znowu powiedzenie wloskie. Nie zasluzyl na taka osobe i rodzine jak Panska. Teraz role sie odwròcily to on musi pracowac na te kobiete w dodatku z choroba psychiczna…jest gorzej niz bylo o wiele gorzej, ale niestety jest i punkt ktory laczy ten zwiazek dziecko…znam pare rodzin, ktore tkwily w nieszczesliwym zwiazku cale zycie tylko dla dziecka. Pani zycie pomimo wielkiej niewdziecznosci jaka Pania spotkalo przebiega normalnie i jest Pani szczesliwa bo jest w nim Bog to duzo, bardzo duzo. Tu jest ufnosc, zaufanie lojalnosc. Z przeciwnej strony niczego takiego nie bylo. Trudno wiec na takim podlozu budowac cos trwalego i pozytywnego. Jestem pewna, ze maz zaluje tego co zrobil. Ale w zyciu nie ma jednakowego szablonu, ktòryby do wszystkiego pasowal, a dziecko to dodatkowe trudnosci, wiec w niektorych rodzinach o malej odpowiedzialnosci jego przyjscie jest zròdlem problemow. Pozostaje Pani stanowisko obserwatora, ale ja ze swej strony gdyby wròcil skruszony nie przyjelabym go pod wspolny dach….zjedz do konca te zupe ktora ugotowales- mòwia Wlosi. Zycze wszystkiego dobrego, by caly czas Pani byla aktywna i zaznala wielu radosci, bo na nia Pani zasluguje. Nie chodzi tylko o sprawe przebaczenia, wybaczyc krzywdy mozna i trzeba, ale nie oznacza to, ze ktos otrzyma szanse poraz drugi, odbudowac podeptanego zaufania i godnosci sie nie da..to nie przypadek rozlaczyl Panstwa jak w slynnym filmie Sloneczniki a premedytacja, klamstwo i obluda. Zyj kobieto swoim zyciem, korzystaj z niego ile sie da.

    • Mysle, wrecz jestem pewna ze Monice jest latwiej niz wielu innym chociazby z jednego powodu, ze dobrze zarabia. Tu nie chodzi o jakies wygorowane pptrzeby, ale do zycia sa potrzebne pieniadze. Ja pracuje, a i tak strsuje sie czy dam rade utrzymac dom.

  • jestem pod ogromnym wrażeniem Twego spokoju, tak się dzieje?, przekażę to świadectwo memu synowi, który jest w podobnej sytuacji

  • Dziękuję za piękne świadectwo. Dziś tego potrzebowałam bo dzień zbyt ciezki i wkradalo sie zwatpienie jaki sens ma moje zycie . Te świadectwo chyba czekało na mnie. Dziękuję i dużo Błogosławieństwa i opieki naszej kocha nej Mamy Maryji ❤

  • Podziwiam skad u Ciebie tylke spokoju. Mnie tez zostawil maz dokladnie jak Ciebie w lipcu 2018 roku. Jesteśmy w separacji. Ja ciagle sie modle i pomimo tego jest mi bardzo ciezko psych. Momentami juz nie daje rady. Wszystkiego dobrego.

  • Pani Moniko. Zasługuje Pani na wszystko co najlepsze. Życżę Pani wielu łask Bożych i żeby w Pani życiu pojawił się ktoś kto pokocha Panią na dobre i gorsze chwile. Ktoś komu się ufa i isprawi,że będzie się Pani uśmiechać.❤❤❤

    • No wlasnie nie, nie tędy droga… Droga do Pana Boga w tym przypadku powinna być inna… Chyba że po unieważnieniu małżeństwa.

      • No to prosze ja wskazac…nie doczytalam sie, zeby autorka weszla w cywilny zwiazek… a jej byly o Bogu nie myslal i nie mysli, co ona ma robic? Plakac i siedzic caly dzien w kosciele? Uniewaznienie wcale nie jest proste…

        • Słowa autorki:
          ” Wiem,że przede mną trudne zadanie- chce żyć nie tak, jakby chciał świat. I wytrwać. Trochę się boję, ale ufam i zawierzam Panu. ”
          Widać, są jeszcze ludzie dla których życie zgodne z przykazaniami jest wartością nadrzędną, proszę mi wierzyć że tacy ludzie nie zginą a marność tego świata ich nie zwiedzie. Pozdrawiam 🙂

          • Bardzo madre spostrzezenie , ale biorac pod uwage, ze obecnie prawie wszyscy na tym swiecie zyja raczej dla swiata i uciech cielesnych a spoleczenstwo aprobuje tak ciezkie grzechy jak zycie w konkubinacie, aborcje etc wydaje mi sie, ze te slowa nalezy zrozumiec inaczej- autorka nie idzie z pradem a pod prad. Pozdrawiam

            • Nie wszyscy myślą po rozwodzie czy separacji o kolejnych związkach poza małżeńskich. Warto poczytać o wspólnocie Sychar jak wiele jest tam małżonków skrzywdzonych i dalej czekających w ufności na swojego małżonka. Jak jest ta silna więź sakramentu małżeństwa.
              Nie można mierzyć wszystkich tą samą miarą.
              Fakt,że dzisiejszy Świat to dzisiaj nam pokazuje,ale nie oznacza to,że wszyscy są tacy sami.

            • A kto tu mowi o nowym zwiazku w tym wypadku etc, i nikt nie mierzy wszystkich ta sama miara to szukanie dziury w calym. Autorka jest szczesliwa jest nawròcona katoliczka nie zamierza sie z nikim wiazac- nie ma wiec konfliktow sumienia i walki samej z soba – to jest zròdlem jej spokoju wewnetrznego.

            • Tak. Nie wszyscy myślę o kolejnych zwiazkach. Ja tez nie mysle, modle sie za nasze malzzenstwo. Ale psych. po 9 zaledwie miesiscach jestem wrakoem czlowieka. Nie poznaje sie w lustrze, fizycznie tez czuje sie coraz gorzej. Wysilkiem jest wsatac z łózka. A maz zadbany, wypoczety, nowe mieszkanie.I jaktnie tracic wiary, nadziei.

            • Pani Agato mam w rodzinie ksiedza który był misjonarzem teraz jest w Kodniu jak chciałem ratować swoje małżeństwo moi rodzice udali sie do niego po poradę i dał taką radę aby modlić sie dodo najbliższej osoby zmarłej z którą mieliśmy dobry kontakt ona wyprosi nam te łaski modliłem się tak jak radził ale odpuściłem bo widziałem że była żona nic nie robi by to ratować i odpuściłem oraz dał taki artykuł o świadectwach może pani trochę pomogłem

            • Dziekuje. Spróbuje tak robic. Juz odmowilam NP za dusze czyscu cierpiące i prosze je o pomoc. Zreszta prawie codziennie prosze zmarlych z mojej i meza rodziny o pomoc. W trakcie odmawiania NPza dusze w czyśćcu cierpiace byla nasza 1 sprawa rozwodowa, w dniu smierci babci mojego meza. Maz przystal na separacje, jeszcze zanim weszlismy na sale rozpraw. Byla to babcia z ktora maz byl.bardziej zzyty. zreszta przez jakis czas po slubie jeszcze jak zyla mieszkalismy w jej domu, ona z synem przeprowadzila sie do nowego domu obok. Takze nie ukrywam ze doszukiwalam sie jej pomocy w ratowaniu naszego malzenstwa. Nawet Jej dziekowalam nie raz. Ale czy rzeczywiscie tak jest, czy my tylko tak szukamy jakiegos punktu zaczepienia ,aby nam było lepiej. Juz sama nie wiem. Dzisiaj jest rocznica śmierci siostrzenca mojego meza, ktory zginal tragicznie w wieku 10 lat. Jeszcze zanim Pan mi to napisal, prosilam go o pomoc.

            • Radek, a ten ksiądz misjonarz nie ma może przypadkiem na imię Wiesław?

            • Będzie dobrze, jeszcze zaświeci słońce dla Ciebie.

            • P.Agato na męża nie ma Pani wpływu,ale na siebie tak.
              Ja z mojej strony mogę Pani poradzić wejście do jakiejś Grupy Katolickiej,żeby nie zostać z tym samą. Jest wiele możliwości żeby się odnaleźć wiem ,że jest Pani ciężko bo sama jestem żoną czekającą od ponad 2 lat z dwójką dzieci. Bóg jest z Panią proszę o tym pamiętać. I tylko od Pani samej będzie zależało co Pani dalej z tym zrobi.
              Ufajmy mu zawsze bez względu na jakie trudności w życiu spotkamy.
              Odwagi!!!!

            • Tylko czego ja Tego Boga nie czuje. Tyle go prosze juz nawet nie zeby maz wrocil, tylko chociaz zeby mi pomogl pogodzic sie z tym co jest, nie bac sie co dalej.

            • Agato nigdy nie wątp w słowa Pana on jest lekarstwem na wszystko.Zanurz swoje cierpienie w nim i oddaj mu to wszystko co jest w Tobie. A on jako Twój jedyny lekarz, uzdrowiciel przyjdzie Ci zawsze z pomocą.
              Czytaj codziennie jego słowo,zanurzaj się w jego ciele jakim jest Eucharystia.
              Pan jest zawsze przy Tobie nigdy Cię nie zostawi.
              Otwórz się na jego miłość,a zobaczysz ,że z nim nigdy nie zginiesz.

      • Absolutnie jest na najlepszej drodze.Maz wybrał inną,oby się zdążył nawrocic zanim będzie za późno.Trwa w grzechu ciężkim w przeciwieństwie do pani Moniki.

  • To świadectwo pokazuje (mam na myśli męża) ,że można mieć wszystko i dalej być nieszczęśliwym ,nowy związek też mu tego szczęścia nie da .Bo „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu.” Można niemieć nic i być szczęśliwym gdy Bóg zajmuje naprawde pierwsze miejsce w sercu i życiu. Przykładem do naśladowania są takie osoby jak Monika.

  • Piekne swiadectwo, gratuluje i zycze Pani wszystkiego co najlepsze w zyciu, niech Pani nadal bedzie silna Bogiem. Moc w slabosci sie doskonali :-***

  • Świadectwo petarda:). Bóg szukał Pani jak tej zagubionej owieczki w przypowieści, a teraz po Pani pięknym nawróceniu, przytula Panią do siebie i daje ogrom łask. Myślę, że jest w Niebie wielka radość:). Życzę Pani samego dobra!!!

  • Moniko, posiadaczko ewangelicznej 'drogocennej perły' 🙂 Twoje świadectwo jest bardzo wartościowe – gdybyś zechciała wyślij je do wspólnoty Sychar – myślę, że wiele osób mogłoby na nim skorzystać.
    „jestem po prostu szczęśliwym, radosnym człowiekiem.Potrafię cieszyć się życiem. Mimo wszystko Nie mam w sercu złości, nienawiści i to kompletnie nie moja zasługa. Jeśli oddasz swe życie Panu, jeśli trzymasz się mocno Maryi, przetrwasz wszystkie burze. Ja po prostu czuje się wolna. Wolna od zła.” I to jest właśnie istota tej Bożej obecności w naszym życiu – On przychodzi ze swoją mocą i przemienia nas – przychodzi czasem nawet 'mimo drzwi zamkniętych – Jezus Zmartwychwstały, ze śladami męki' – zwycięstwo poprzedzone cierpieniem, ale Boże jarzmo jest lekkie a brzemię słodkie – Ty to tutaj ujęłaś pięknie – że z Nim nawet najgorsze burze można przejść i być radosnym i wolnym. Bóg jest, działa, choć czasem musi coś runąć. Gdy jest On reszta nie jest ważna – co nie znaczy, ze nie jest bezbolesna. Wspaniale, że modlisz się za to dzieciątko – jako lekarza wiesz sama jakie szkody może wyrządzić alkohol w ciąży, rodzice ateiści też 'nie wróżą dobrze' – jeśli znajdziesz w sobie siłę, pomyśl czy nie zostać takim 'duchowym aniołem stróżem' tego maleństwa.
    „jest ze mną Ktoś i mocno trzyma mnie za rękę. […] jak troszkę mi smutno spoglądam na krzyż w moim pokoju i mówię cicho lub w myślach” – pielęgnuj tę relację osobową z Bogiem, mów do Niego tak jak no mówisz do siostry, w myślach czy głośno -podczas codziennych sytuacji – mów do Pana 🙂
    Przyjaciela mam, co pociesza mnie, gdy o Jego ramię wesprę się – w Nim nadzieje ma, uleciał strach – On prawdziwie jest, zawsze troszczy się 🙂

  • Wspaniałe świadectwo. Ja cały czas odmawiam nowennę, kończę jedną i zaczynam kolejną. Obiecałam nie przestawać już na zawsze. Bez różańca dzień byłby stracony. Obecnie jestem w wielkich kłopotach, ale wszystko zawierzam Maryi i Jezusowi Milosiernemu. Amen.

  • Jesteś po prostu kochana, masz tyle Dobra w sobie, niech nasz Miłosierny Bóg Ci błogosławi za wstawiennictwem Najukochanszej z Matek. Wzruszyłam się. Pozdrawiam i tak myślę że twoja historia dobrze się dla ciebie zakończy.

  • Droga Moniko , dziekuje Ci za Twoje świadectwo bo pokazujesz ze mimo burz i deszczow słonce znowu powroci cieszę sie ze nie stalas sie zgorzkniala i smutna zagubiona kobieta a stalas sie silna i zdecydowana pelna ciepla i zrozumienia tak cie odbieram , mysle ze Pan Bog wysle ci kogos specijalnego z ktorym bedziesz mogla dzielic swoje dni ,modl sie i ufaj a wierze ze przeczytam wkrotce CD Szczesc Boze =Tercjanka

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!