Barbara: Mąż i małżeństwo

O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się z neta wtedy gdy moja siostra posprzeczała się z kolejnym chłopakiem.Byłam bardzo przejęta tą sytuacją gdyż miała już 27 lat i ciągłe niepowodzenia. Gdy tylko dowiedziałam się o Nowennie zaczęłam odmawiać ale odmówiłam tylko część błagalną a wtedy chłopak ten odszedł od siostry i tak nie skończyłam Nowenny mając trochę żalu do Mateńki Pompejańskiej.Nie minęły 2 miesiące a siostra spotkała chłopaka.Dziś ma męża i syna.Niedawno odmówiłam całą Nowennę i część dziękczynną odmówiłam w intencji siostry i inną intencję Wierzę że Maryja mnie wysłucha To napewno uczyniła Matka z Pompejów.Bądż uwielbiona Maryjo na wieki.

Miesiąc ku czci

św. Józefa!

  • Taka siostra to skarb. Gratuluję Basiu!!! Mam 39 lat i nadal jestem sama… wszyscy mężczyźni którzy się mną interesowali natychmiast się wycofywali kiedy dowiadywali się że jestem wierząca i nie będzie bez ślubu wiadomo czego… Najczęściej słyszałam coś w rodzaju „podziwiam cię, ale nie mógłbym z tobą być”… Niestety, singielstwo w tym wieku powoduje olbrzymią frustrację, zwłaszcza że wszystkie moje koleżanki dawno powychodziły z mąż albo (nie pochwalam tego ale tak jest) żyją „w wolnych związkach”… To ostatnie najczęściej ze strachu przed samotnością… też wielokrotnie słyszałam „jak się nie zgodzisz na wolny związek to zostaniesz sama…”

    • Moniko, jestem Twoją rówieśniczką i mam analogiczną sytuację. Podjęłam decyzję, że będę wierna, ale czasem jest mi tak strasznie przykro… Jest dokładnie tak, jak napisałaś – ”Niestety, singielstwo w tym wieku powoduje olbrzymią frustrację, zwłaszcza że wszystkie moje koleżanki dawno powychodziły z mąż albo (nie pochwalam tego ale tak jest) żyją „w wolnych związkach”. Mam kilka koleżanek w takiej sytuacji jak ja, ale 95% jest zamężnych. Modlę się, jestem wśród ludzi, staram się nie tracić nadziei. Wiem, że na siłę związku i małżeństwa nie zbuduję, ale jest mi bardzo trudno. Pozdrawiam w niedoli samotności niewybranej i niechcianej.

      • teżAnia – „Podjęłam decyzję, że będę wierna, ale czasem jest mi tak strasznie przykro…” pisałam już o tym kiedyś – jeśli chcesz wyjść z tego smutku znajdź motywację, którą się kierowałaś podejmując taką decyzję – bo ból który czujesz jest wynikiem dysonansu który odczuwasz w relacji między Tobą a Bogiem – dla przykładu wymienię potencjalne możliwości: 1.jesteś tak na maksa zakochana w Jezusie że za nic w świecie nie zgrzeszysz. 2. chcesz być doskonała przed Bogiem (to się często wiąże z wyglądem relacji z ziemskim ojcem) więc chcesz przestrzegać przykazań. 3. chcesz być doskonała przed sobą – co ja mam tak grzeszyć jak inni, o nie, ja jestem lepsza, nie ma mowy żeby mnie grzech skalał. 4. wierzysz, że 'w zamian' za przestrzeganie tego przykazania 'w nagrodę' otrzymasz super męża od Pana Boga 5. wiele wiele innych opcji. Gdy znajdziesz te motywację (zakładając ofc, ze to cokolwiek poza 1 opcją bo wtedy odsyłam do 'stado Boga – oczyszczenie' o.Pelanowskiego i tam będzie odpowiedź na tę sytuację) będziesz mogła oczyścić relację z Bogiem – On będzie mógł wtedy wypełnić Twoje serce Bożym pokojem, Ty będziesz mogła przepracować 'sama siebie' i spojrzysz na Boga inaczej – jeśli to się nie stanie to zawsze gdzieś będzie się pojawiał wobec Boga żal, zwątpienie, pretensja, smutek czy coś podobnego bo tak 'działa człowiek' – będzie CI przykro bo będziesz czuć się zawiedziona przez Pana Boga a to tak nie jest. Żeby lepiej spróbować opisać o co mi chodzi dam CI przykład z innej beczki – in vitro: ktoś bardzo pragnie być rodzicem (piękne pragnienie) ale nie może – rezygnuje z invitro bo: 1. ma od Pana Boga łaskę poznania zła (poznania mam na myśli nie poczytania o faktach tylko takie wewnętrzne poczucie, jakie zło się tam dzieje), które niesie invitro i nie ma problemu by je odrzucić. 2. tak bardzo kocha Pana Boga i ufa Mu, że przyjmuje naukę Kościoła mimo braku poznania zła związanego z invitro albo tak bardzo chce kochać Boga – wyboru dokonuje przez wzgląd na Niego a nie siebie samego – 'Panie, ja chcę być już Tobą, nie chcę się rozłączać od Ciebie, Ty jesteś dla mnie ważny) 3. Już dawno obrał sobie drogę, że będzie doskonały więc skoro KK naucza że invitro złe to on ok – chce być doskonały to będzie słuchał Kościoła. W 1 i 2 przypadku mamy do czynienia z krzyżem, który 'jest od Boga' – ale wtedy jarzmo jest słodkie a brzemię lekkie – bo Bóg daje łaskę by ten krzyż nieść – np łaskę poznania zła albo łaskę odczucia ogromu Jego miłości – różne pocieszenia. W 3 wypadku to człowiek sobie to nałożył – bo chciał być doskonały (tu nie chodziło o Boga i Jego naukę tylko o chęć bycia doskonałym, wspaniałym, a już najgorzej jeśli o samo-zbawienie) i wtedy taki krzyż 'nie jest od Boga' – to człowiek dla własnej doskonałości, w imię tej doskonałości go sobie nakłada i taki krzyż jest CIĘŻKI i dobija i łamie człowieka. Efekt ten sam – rezygnacją z invitro ale przez motywację jest lub nie ma bólu, zniechęcenia, rozpaczy, braku wiary w Bożą dobroć – dlatego trzeba badać swoje sumienia non stop – dlaczego podejmuje takie wybory a nie inne i prosić Boga o pomoc w oczyszczeniu tego – wtedy choć na zewnątrz nic się nie zmieni, to w środku wreszcie zapanuje spokój – nie bój się nigdy prawdy o sobie (o tym mówi dużo o.Pelanowski) – jest ona zawsze trudna i bolesna do przyjęcia, bo każdy chce być dobry ale nie ma innej drogi jak ją przyjąć – nie zawsze nasze motywacje są czyste, czyny dobre, pragnienia chwalebne – po to potrzebujemy Boga by je oczyszczał swoją mocą – On, Pan nasz i Zbawiciel 🙂 Mama nadzieję że mniej więcej zrozumiesz o co mi chodzi, bo bardzo bym chciała abyś już ruszyła z miejsca – serio to aż boli, kiedy patrzy się na Twój ból, który przebija gdzieś w tych wpisach a ratunek widzę w uzdrowieniu relacji z Bogiem (no chyba, że to ta próba z 'stada Boga – oczyszczenie'). I oczywiście proszę nie traktuj nic tutaj jako zarzut tylko jako drogę/podpowiedź do diagnozy. Jutro MB Wspomożycielki Wiernych, niech będzie z Tobą ta kochana Matka 🙂

        • Skomplikowany ten wyklad , doskonale rozumiem Anie jestem w podobnej sytuacji i tak , mam czasami wielki zal do Boga ze nie slucha ze zostawil samej sobie jestem prostym czlowiekiem i spostrzezenia teologiczne mi niewiele mowia jak przeczytam proscie a bedzie wam dane , przez rozaniec wszystko mozna wyprosic , ale niestety to nie dziala wiec jak ja mam to rozumiec

        • Ania, też szczerze się zastanawiam po co to piszę gdy tak marnie idzie mi wyrażanie myśli ;/ i w ogóle pisanie zawsze rodzi niedomówienia ;/ generalnie NIE chodziło mi o sytuacje, gdy ból, smutek, zniechęcenie itd wynika z sytuacji bycia samotnym, ani też z sytuacji 'nie wysłuchanej, nie spełnionej' modlitwy – chodziło mi tylko o przypadek gdy te męczące człowieka odczucia mają źródło w podjętej kiedyś decyzji – czyli w tym przypadku kobieta decyduje się zachować czystość do ślubu/nie żyć w konkubinacie/cokolwiek związanego z 6 przykazaniem i widzi, że może gdyby tak nie postąpiła (np zgodziła się na konkubinat/związek z rozwodnikiem/współżyła przed ślubem/cokolwiek w myśl 6 przykazania) to jej los potoczyłby się inaczej i dziś miałaby męża, dzieci (nie ważne 'co to by był za mąż') i z powodu tego dokonanego wyboru odczuwa smutek, ból, rozczarowanie – dowolnie inną emocję która rzutuje na relację tej osoby z Bogiem – tylko o taką sytuację mi chodziło. I to niestety trzeba ugryźć bo nie uspokoją się te emocje – Bóg musi wejść w to miejsce i je uzdrowić. Ty z kolei piszesz o swojej sytuacji jako takiej, gdy relację z Bogiem zakłóca Ci problem 'niewysłuchanej modlitwy' – masz już konkret, masz diagnozę. Niestety tu nikt chyba nie zna odpowiedzi (różne tu są sytuacje: a to wolna wola blokuje, a to wola Boża inna, a to nie czas, a to my sami nie jesteśmy gotowi/chętni na zmiany, które muszą w nas zajść zanim dana łaska spłynie i masa innych). Ale co mogłabym zasugerować to 1. być szczerym z Bogiem i jak trzeba to się pokłócić – serio, złóż mu 'reklamację' w postaci np. „Panie, uwierzyłam słowom proście a otrzymacie – dlaczego zatem nie otrzymuję?' i czekaj Ania, słuchaj i szukaj, czytaj Pismo św., pytaj Go, dyskutuj z Nim o tym 2. moje uniwersalne rozwiązanie na wszystkie bolączki – proś Pana aby dał Ci poznać jak bardzo Cię kocha (mam na myśli takie prawdziwe wewnętrzne poznanie – tutaj czasem są takie świadectwa, gdy ktoś pisze właśnie, że poznał, że Bóg go kocha i że jest przy Nim zawsze) – czasem się jako ludzie martwimy, że nie umiemy Bogu zawierzyć, nie umiemy Mu zaufać, nie potrafimy oddać siebie, swego życia w Jego ręce – myślę, że wynika to z tego, że Go nie znamy i że nie mamy przekonania o tym, że On nas kocha – niby to wiemy, czytamy o tym, ale nie mamy tego wewnętrznego przekonania i słowa o Jego miłości są jakby martwe w naszym życiu. Nie mamy tez przez to przekonania w sobie, że On wie co robi i że chce naszego dobra. Potrzebna jest modlitwa – najlepsza pośredniczka nasza, orędowniczka Maryja może za nami się w tej sprawie wstawiać – Ona, pełna łaski, Matka Miłosierdzia – Wspomożycielka Wiernych (jutro Jej święto) może nas do tego doprowadzić i oczywiście lektura Pisma św., życie sakramentami. Bóg chce dać się poznać nam tylko my też chciejmy 🙂
          Na koniec fragment rozważań 'Co znaczy modlić się':
          'Modlić się to iść ku Bogu, który idzie ku nam.
          To rozpoznać, że On jest naszym życiem i że On jest naszą miłością.
          To całkowicie się skupić i całkowicie się ofiarować,
          aby pozwolić się ukochać, zanim przyjdzie wola pokochania.'
          Ania – pozwolić się ukochać zanim w nas samych przyjdzie wola kochania – On objawia swoją miłość i wtedy takie truchła, chucherka jak my możemy odpowiedzieć miłością (co i tak jest Jego łaską, nigdy nasza zasługą). Proś niech Pan da Ci się poznać, da Ci poznać swoją ojcowska miłość 🙂
          PS czy my znamy Boga? Z Łk 6, 35: „… i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. ” Czy my takiego Boga znamy? co to znaczy? pytanie do refleksji przynajmniej dla mnie od kiedy ten fragment znalazłam 🙂

    • Kiedys slyszalam ze najgorsza choroba jest wlasnie samotnosc i teraz moge to potwierdzic, jestem sama, nigdy nie bede mama , z perspektywy czasu zaluje ze nie korzystalam z zycia tak jak moje kolezanki , ktore w tej chwili sa szczęśliwymi mamami i zonami , a ja cale zycie zakompleksiona czekalam i modlilam sie o milosc i co nic , i jestem sama bez celu zyciowego bo jaki moga miec osoby samotne

      • Ania, Monika, nie chcę stosować fałszywych pocieszeń bo sama ich nie lubię. Żadna z nas nie wie czy wyjdzie za maż, ale i żadna nie może być w 100% pewna, że tak się nie stanie. Kto wie co jeszcze wydarzy się w życiu każdej z nas? Może będziemy kochać i będziemy kochane jako szczęśliwe mężatki?

        • Odpowiedzialas Aniu w odpowiednim momencie bo wlasnie wyszlam z kosciola ze lzami i pytalam ile jeszcze bede sama bo juz zwyczajnie nie daje rady , mam disc takiego zycia ktore podobno jest laska a ja zaczynam prosic Boga zeby skrocil je bo jak sens jest je ciagnac

          • Aniu, jestem pewna, ze życie zawsze ma sens, choć nie zawsz układa się tak jakbyśmy tego chciały. I ja doświadczam bólu samotności. Też mam pragnienie by kochać i być kochaną. Kto wie? Mnie bardzo pomogła książka Magdy Wołochowicz Chwilowo panna i jej filmiki na youtube. Nie chcę nachalnie reklamować, ale moim zdaniem naprawdę wartościowe i sensowne.

            • Natomiast ja polecam blog Tatiany Kostyry, która jest psychologiem. Mądrze pisze, nie ze wszystkim trzeba się zgadzać.
              Co do decyzji o małżeństwie to każdy podejmuje ją sam. Czy chce żyć w wolnym związku czy nie. Każdy też sam ponosi tego konsekwencje. Trzeba mieć odwagę ponosić konsekwencje swoich decyzji, a nie narzekać. Wiele kobiet decyduje się na dzieci bez ślubu. To ich decyzje. Są też kobiety, które chcą żyć w czystości do ślubu i spotykają mężczyzn, którzy myślą podobnie. Tak samo jest wielu mężczyzn, którzy żyją w czystości, są sami. Raczej trzeba pracować nad sobą, swoim charakterem. Kiedyś słyszałam zdanie, że jeżeli masz komuś żałować grzechu to lepiej sama go popełnij. Wtedy zobaczysz, że wcale nie jest tak super po drugiej stronie. Każdy podejmuje ryzyko, jeden grzesząc, a drugi żyjąc w czystości. Kiedyś słuchałam na Niespokojnych Nadzieją świadectwo kobiety, która w młodości nie żyła w czystości, a kolejni faceci i tak ją zostawiali. Jak skończyła ok.30 lat to postanowiła, że będzie żyć już w czystości do ślubu. Spotykała kolejnych facetów, z których rezygnowała bo chciała żyć w czystości. Spotkała w końcu takiego, który się ożenił, szanował ją. To była dla niej olbrzymia nagroda za ten trud. Ale najważniejsze jest to, że go kochała.

            • OK trzykropku, każdy sam ponosi konsekwencje swoich decyzji, ale do związku, do małżeństwa trzeba jednak decyzji dwojga. Jeżeli jedno związku nie chce, to tej relacji nie będzie choćby strona zainteresowana podjęła wszystkie nowenny świata. Ja byłam zainteresowana mężczyzną, on mną nie – więc nie było szans na związek i żadna pompejanka tu nie pomoże. Co do czystości, nie wiem, czy wyrażam się komunikatywnie – chcę jej dochować. Tylko tak zwyczajnie po ludzku robi mi się przykro gdy uświadamiam sobie, że za chwilę będzie dla mnie za późno na zostanie mamą. Robi mi się tak zwyczajnie po ludzku przykro gdy mężczyzna, w którym widzę tyle dobra i wiem, że będzie wspaniałym mężem i ojcem nie jest mną zainteresowany. Nie jest zainteresowany i oczywiście ma takie prawo. Jestem realistką i wiem, że związku na siłę zbudować się nie da. Czasami zazdroszczę kobiecie, którą on pokocha i wybierze. PS Wiem, że nie wszystkim podobają się moje wpisy, ale piszę szczerze i dzielę się tym, co mam w sercu.

            • „żadna pompejanka tu nie pomoże” też Aniu nie zgodze się z tym co piszesz bo to zaprzecza mocy modlitwy . Każda modlitwa np. za grzesznika o miłość konkretnej osoby czy choćby o wyjście z nałogu innej osoby to jest interwencja zawsze w wole drugiego człowieka . Modlitwa jedynie nie przyniesie nam porządanego skutku tylko wtedy gdy coś sprzeciwstawia się woli Boga czyli nie jest dla nas dobre tu i wieczności.

            • Meno źle się wyraziłam. Chodziło mi o to, że nie da się wymodlić odwzajemnienia miłości przez drugiego człowieka gdy ten człowiek nie chce tej relacji. To byłaby, jak napisałaś, ingerencja w wolną wolę drugiego człowieka. Chodzi mi o to, że żadna modlitwa nie złamie wolnej woli drugiego człowieka i nie zmusi go do związku ze mną. Jasne, że modlitwa zawsze przynosi owoce i zawsze warto się modlić. W omawianej sytuacji po prostu inne owoce. Nie żałuję ani jednej pompejanki. To piękna modlitwa i jestem szczęśliwa, że ją poznałam, a dzięki Ojcu Szustakowi odważyłam się nią modlić.

            • Uważam, że Ania ma rację. Jeśli grzesznik nie będzie chciał się nawrócić to Bóg go siłą nie nawróci. Przypowieść o synu marnotrawnym jasno o tym mówi. Inaczej piekło byłoby puste. Sam mam kolegę, który zaćpał się na śmierć mimo, że modliło się za niego mnóstwo osób. Oczywiście modlitwa uwrażliwia grzesznika na Boga ale to on musi ostatecznie wybrać Jezusa i tu jest miejsce na wolną wolę człowieka. Mówienie komuś, że wymodli powrót osoby, która nie jest nią zainteresowana to wg. mnie dawanie fałszywej nadziei, która wcale do Boga nie zbliża a wręcz przeciwnie oddala.

            • „dusze idą w ogień piekelny bo nie ma dusz ,które by się modliły za grzeszników” słowa Maryji w Fatimie

            • Wojtku ,to że się zaćpał o niczym nie świadczy ,a jak sam powiedziałeś modliło się za niego dużo ludzi ,został napewno uratowany ,oczywiście przekonamy się o tym po tamtej stronie. Jednak modlitwa innych za grzesznika ma potężną moc i nawet jedno zdrowaś Maryjo może uratować przed wiecznym potępieniem. Grzesznik żyjący w grzechach ciężkich wyczerpał już miłosierdzie i została już sprawiedliwość i dlatego Bóg wzywa ludzi dobrej woli do modlitwy za grzeszników bo tylko takiej duszy może udzielać jeszcze łask ze względu na prośbe innych..

            • Wg mnie od narkomanii znacznie groźniejsza dla zbawienia jest postawa 'samo zbawienia'- inni to grzeszą a ja Panie to tylko troszeczkę, tyle co nic przy innych, mogę spowiadać się raz na 3 m-ce bo nie mam zbytnio z czego, taki już doskonały jestem ale dobrze że Ty Panie umarłeś za tych narkomanów – o tak, oni to Ciebie potrzebują, ich to ratuj, o mnie się nie martw… i potem umiera narkoman – staje przed Bogiem i odnajduje w Nim wszystko to czego jego dusza i serce pragnęły całe życie – rzuca się w ramiona Najwyższego błagając o Jego miłosierdzie bo tylko to ma 'na swoją obronę', bo widzi swą nędzę i wie, że tylko Jego łaska może go uratować. I umiera taki 'święty' i staje przed Panem i czeka na wejście, nie prosząc o miłosierdzi bo i po co skoro sam sobie wypracował to zbawienie tu na ziemi…a wtedy Pan otwiera mu oczy i widzi ile zła uczynił 'w między czasie', z którego często nie zdawał sobie sprawy bo już serce i sumienie było za twarde… I najgorsza rzecz jaką człowiek wtedy może zrobić to nie przyjąć tej prawdy albo uznać ją, ale nie przyjąć zbawienia od Chrystusa – nie Panie, ja nie z tych za których Ty umierasz – nie, nie, ja sam się zbawię. Sama kiedyś byłam świetna w zachowywaniu przykazań i 'zbieraniu punktów' przez uczestnictwo w nabożeństwach,pielgrzymkach itd. nie za bardzo miałam się z czego spowiadać i uważałam, że łatwo się zbawić – właśnie 'się zbawić' – Jezus nie był do zbawienia potrzebny tylko był od tego żeby mi 'w zamian' błogosławił i spełniał moje marzenia 🙂 Dobrze, że dobry Bóg zawrócił mnie z tej drogi wreszcie – z drogi bycia doskonałym w moich oczach i dał mi Jego oczy żebym widziała to, o czym pisze św Paweł 'Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę.' oraz w liście od Rzymian 'Nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego' – może dlatego tak św Pawła rozumiem bo jestem jak on – zawrócona z faryzeizmu. Dziś jeśli po 2-3 tygodniach nie czuje pilnej potrzeby spowiedzi to znak dla mnie, że znowu za mało jestem z Jezusem i już nie patrzę Jego oczami…

            • A tak w ogóle to straszne rzeczy się dzieją na Filipinach jeśli chodzi o narkomanię ;/ Dobre słowo na dziś – od Papieża Franciszka: „W modlitwie chrześcijańskiej doświadczamy, że dzięki łasce zostaliśmy włączeni w ten dialog miłości Trójcy Przenajświętszej.” dialog miłości Trójcy – mistycyzm, każdy z nas zaproszony do niego – polecam 'Walka Jakuba' Molinie 🙂

            • mena mam pytanie, zamówiłam Msze Wieczyste u werbistów Chludowo,przelew zrobiłam 6-go, nie otrzymałam obrazków i wczoraj dzwoniłam, ta pani bardzo się nie orientowała,że jest nowa,że sprawdzi,podawałam jej przez tel. nazwiska, coś mi się nie podoba, czy istnieje ten zakon czy moze to są oszuści i podali konto aby kase zbierać, poprzednio zamawiałam w Pienięznie i było wszystko ok….co mnie podkusiło.Dzis dzwonie do Chludowa i nie odbiera nikt tel., na maila co wczoraj napisałam z prośba o wyjaśnienie nikt mi nie odpisał

            • A skąd wy to bierzecie że nie można ingerować w wolę człowieka gdzie wy to wyczytaliście tak jak pewien ksiadz powiedział osoba która wychodzi zamąż miała wolną wolę mogła przed ołtarzem nie stawać jeśli wypowuedziała przysiegę to juz tej woli nie ma .Pan Jezus wyraźnie powiedział oco bedziesz prosił ojca mego w moim imieniu to wam to da proście a otrzymacie

            • Bierzemy to z Biblii i nauki Kościoła. Człowiek ma wolną wolę przez całe swoje życie i na pewno nie ogranicza jej złożenie przysięgi małżeńskiej. Człowiek zawsze może dobrowolnie wybrać dobro lub zło.

            • Czlowiek nie powinien byc sam , przeciez to jest w biblii , wiec jak to moze byc sprzeczne z wola Boga , i proscie a bedzie wam dane , odmowcie koronke albo rozaniec i proscie o wszystko a wam sie spelni – jak to rozumiec , bo ja zwyczajnie czuje sie zawiedziona, pewnie nie powinnam tak pisac ale tak zwyczajnie po ludzku, po kobiecemu tak czuje – po co mam w sobie silne pragnienie miec rodzine – skads to pragnienie przeciez pochodzi .

            • Aniu, mogę Ci doradzić tylko jedno. Wrzuć na luz. Najatrakcyjniejsze dla mężczyzn są te kobiety, które są pewne siebie i swojej wartości oraz sprawiają wrażenie, że mąż to może być dla nich co najwyżej mało znaczącym dodatkiem. Wierz mi, że kobiety zaprogramowane tylko na wyjście za mąż wzbudzają chęć naszej jak najszybszej ucieczki. Serio 🙂

            • To prawda Wojtku 🙂 Determinację zazwyczaj widać.

            • Ja na zewnatrz taka jestem usmiechnieta radzaca sobie swietnie , ale pozostaje jeszcze wnetrze ktore jest ruina

            • Meno, jasne, że wolno mi przed Bogiem wyznać (i to robiłam) – Panie Boże, pragnę by to właśnie X był moim mężem, ale jeżeli ten X nie pragnie bym to ja została jego żoną, tego małżeństwa nie będzie. Bóg nie zmusi X by mnie pokochał, ale wierzę, że jeszcze pomoże mi spotkać mężczyznę, z którym wzajemnie się pokochamy bez łamania wolnej woli którejkolwiek ze stron. Dlatego warto się szczerze modlić i być otwartym na to jak się sprawy potoczą.

            • Też Aniu ,Bóg nigdy nie łamie woli drugiego człowieka jednak ma sposoby aby nawrócić grzesznika ,który wcale nie chce nawrócenia ,ale Bóg daje mu możliwość nawrócenie ze względu na osobe proszącą. I może sprawić ,aby konkretny męższczyzna Cię pokochał ,wystatczy ,że da mu łaskę ,aby ten męższyzna zobaczył w tobie” najpiękniejszą” fizycznie i duchowo kobiete i zapragnął Ciebie jako swojej żony . Można modlić się o to, jedynie Bóg nie da tej łaski gdy Boża Wola bedzie inna tzn. jeżeli to bedzie zagrożeniem dla Twojej wiecznej radości . Owszem ,nie należy użyje tu Twojego słowa z innej wypowiedzi „zafiksować „się na daną intencje ,ale jak się jest autentycznym na modlitwie to osoba wie kiedy odpuścić . Bóg zawsze daje nam odpowiedź.

            • Natomiast bardzo piękne jest to ,aby zaufać i modlić się o to co Pan Bóg ma dla nas ,jednak jest to wyrazem całkowitego zawierzenia a nie każdego stać na to.

            • mena ten tuptuś od czarnego chodzi za Tobą i daje Ci minusy, poprawiłam.
              Oj narozrabiałaś narozrabiałaś na forum pisząc i ucząc nas tu nowenne z 5koronek do Bozego Miłosierdzia

            • Eniu, dla mnie to minusowanie ,na tej stronie to porażka każdy jest wolnym człowiekiem może myśleć i przeżywać wiare na swój sposób ,(po to mamy tak liczne grono świętych każdy był inny) A na forum Matki Bożej uważam ,że nie powinno być ocenia ,krytykowania powinna być zdrowa wymiana naszych doświadczeń . Po to jesteśmy ,aby się dzielić wzajemnie umacniać i kochać . ” Przykazanie nowe* daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali».

            • Dokładnie meno. Każdy dzięki się tu swoim doświadczeniem i minusowanie jest nie na miejscu. Dac komuś minus bo ms inne niż ja doświadczenie? Jedyne co mogę to napisać o swoich przeżyciach cxy przemyslenisch w jakimś temacie.

            • To prawda meno. Chcę wierzyć, że moje sprawy potoczą się w sposób dla mnie najlepszy. Każdego dnia uczę się ufać i upadam i tak ze sto razy każdego dnia.

            • No nareszcie! Z powyższych wywodów wychodziło, że zupełnie bezsensownym jest, że modlę się o nawrócenie Syna i św. Monika również, bo przecież św.Augustyn zapierał się z całych sił. A nie jest tak, bo z całych sił wierzę, że uproszę jak wspomniana Święta choć mi do Niej daleko.
              Sens ma również modlitwa
              „też Ani”, bo Matka Boża może uprosić Syna, żeby jak piszesz meno mężczyzna „ocknął się” i dojrzał piękno- czego szczerze życzę.

            • Nie jest Mario bezsensowna Twoja modlitwa, bo uwrażliwia Twojego syna na Boży głos w jego sumieniu, którego może kiedyś posłucha i się nawróci.
              Ze swej strony mogę tylko powiedzieć, że kiedy się nawracałam, to nikt mnie do tego nie zmuszał, choć miałam przyjaciół, którzy się za mnie modlili i delikatnie wspierali. To był mój wolny wybór, ale jak to widzę z perspektywy czasu, potężnie wsparty łaską Bożą, że spotkałam w tym czasie takich ludzi, że oni umieli się względem mnie odpowiednio zachować (przecież mogli mnie zranić albo powiedzieć coś nieroztropnego, bo człowiek przecież kruchy jest), że umiałam się otworzyć na Boga.
              Poza tym, każdy jest w ręku Boga, i każdy tak naprawdę chciałby być z Nim, tylko drogi nasze czasem się nam tak plączą, że nie rozumiemy i upadamy, błądzimy.

            • Mario II modlitwa o nawrócenie nigdy nie jest bezsensowna. Dotyczy wolnej woli drugiego człowieka to fakt, ale też i Bóg zawsze walczy o każdego człowieka. Więc tu jest jednak inaczej niż z modlitwa o miłość konkretnej osoby. Dziękuję za dobre słowo – będę otwarta na to jak się sprawy potoczą i będę wierzyła, ze z pomocą Boga potoczą się w sposób możliwie najlepszy.

            • Meno, co do grzeszników (którymi wszyscy jesteśmy) – wierzę, że Bóg walczy o każdego do końca, do ostatnich chwil świadomości. Kto wie, może kolega Wojtka w ostatnich chwilach wezwał Jezusa? Może w ostatnich chwilach świadomości wspomniał jakąś modlitwę i to wystarczyło? Co do związków – bez wątpienia warto być przed Bogiem całkowicie szczerym i mówić prosto o swoich pragnieniach, także tych dotyczących męża. Trzeba jednak też obiektywnie obserwować sytuację. Jeżeli modlę się, mówię Bogu o X, ale czas mija i ten X nie wykazuje chęci relacji, wtedy warto modlić się o dobrego męża, a tego X odpuścić. Dokładnie to mam na myśli pisząc o ”zafiksowaniu się na intencji”. Jeżeli mija czas a ten X nie jest zainteresowany, wtedy warto jednak X odpuścić i otworzyć się na coś nowego. Takie jest moje zdanie, a czy słuszne, to już każdy musi ocenić sam. Ja nie wymodliłam odwzajemnienia miłości przez X, ale pokochałam różaniec i wierzę, że jeszcze poznam mężczyznę, z którym zbudujemy szczęśliwe małżeństwo.

            • Też Aniu o tym pisze ,że Bóg daje nam światło i wybieramy to co jest w danym momencie dla nas najlepsze ,ale tylko wtedy gdy jesteśmy autentyczi na modlitwie i Ty jesteś tego bardzo dobrym przykładem . Pamiętam jak Cię poznałam i widze różnice i to jest piękne.

            • Dziękuję za dobre słowo meno. Rozeznawania każdy z nas będzie się uczył do końca życia. Ja bardzo cenię Twoje komentarze. Są dla mnie pięknym świadectwem.

            • Różnie bywa, nie wiemy jaki efekt naszych modlitw będzie bo nie znamy woli Boga. Jak ktoś się modli o czyjąś miłość to Bóg może sprawiać, że będzie spotykać tę osobę. Bóg może pokazywać Ciebie temu człowiekowi w różnych sytuacjach, aż może coś w nim zaiskrzy. Na pewno taki cud wydarzył się u św. Józefa, który oddalił się od Maryi, tutaj Bóg sprawił, że Józef miał sen, w który uwierzył. Dzisiaj niestety trzeba powiedzieć, że mało mężczyzn ale i kobiet wierzy w jakiekolwiek natchnienia. Generalnie w ogóle ich nie widzą, nie słyszą. Mało kto się modli, a dodatkowo jest wyczulony i jeszcze wie jak zachować się w danej sytuacji. Bóg dzisiaj musiałby przychodzić jak trzęsienie ziemi i to codziennie żeby ktoś coś zauważył. Niestety mamy wpływ tylko na siebie i chociaż sami starajmy się zauważać te natchnienia.

            • Super mena ze to napisalas. Ja modle sie o nawrocenie meza i odrodzenie naszego malzenstwa. Czasami jak czytam komentarze, gdy ktos pisze, ze kazdy ma wolna wole i Bog ja szanuje i nigdy w nią nie ingeruje, że ktoś musi sam chcieć sie zmienic, nawrocic, to mialam chwile zwatpienia czy w takim razie jest sens sie modlic. Ale to wlasnie Bog moze dzialac przez innych, poprzez rożne sytuacje, dzieki ktorym czlowiek sie zmieni. Ja tez prosze Boga, Ducha Sw. aby stawiali na drodze mojego meza dobrych doradcow. Bo poki co to maz ma poparcie w rodzinie, koledze( ktory sam jest po rozwodzie) w tym co robi. Czasami upadam, placze, krzycze na Boga, mam pretensje do Niego ze nie wysluchuje moich prosb, ze nic sie nie zmienia, maz nie wraca. Moze jednak Bog cos juz zmienia w moim mezu, tylko ja tego nie wiem. Oj chcialabym miec taka sila wiare ja Ty.

            • W moim odczuciu jest różnica między modlitwą o czyjeś nawrócenie, choć i tu pojawia się kwestią wolnej woli, a modlitwą o odwzajemnienie uczuć drugiej osoby. Bogu zależy na omadlanej osobie bardziej niż nam i wierzę, że zawsze znajdzie do niej dojście. W kwestii uczuć – cóż, bywa różnie, ale jak ta druga strona po prostu nie chce relacji, wtedy Bog jej do tego nie zmusi. Bog moze pokazac piekno
              Dobro, zalety drugiego człowieka. Moze pokazac tego czlowieka w roznych sytuacjach, ale jednak zawsze pozostanie suwerenna wola i decyzja. Modlitwa wówczas przyniesie inny owoc. Takie jest moje zdanie.

            • Pisząc o modlitwie o odwzajemnienie uczuć miałam na myśli tylko sytuacje przedmałżeńskie gdy panna marzy o mężu i odwrotnie. Nie pisałam o kryzysach w malzenstwach bo to zupełnie inna sprawa i tu najlepiej wypowiedzia się mężatki.

            • Też przez to przechodziłam. Do 40 wariowałam, że nie jestem mamą, potem mi przeszło, jak ręką odjął. Teraz mam 46 lat i nie rozpaczam. Jestem fizycznie sama, a duchowo z Panem Jezusem i Jego Mamą Maryją i Aniołem Stróżem. Zostawiona przez kochanego Męża, żyję … i wiem, że wiecznie na ziemi nie będę. Mąż i dzieci nie zawsze są gwarancją szczęścia na ziemi. Niech będzie Bóg uwielbiony w każdej sytuacji i wydarzeniu w moim życiu.

            • Jestem w podobnej sytuacji choc jestem po trzydziestce to czuje sie jakby moje życie sie juz skonczylo. Nie mogę wydarowac sobie ze właśnie teraz mijają moje najlepsze lata na dziecko. Najgorsza jest ta bezsilność i poczucie beznadziei ze juz nic nie mogę zrobic. Mamdosc wytykania mnie palcami ze idzie „ta po rozwodzie”, udawanego fałszywego współczucia iukrywania aie po kątach. Nie mogę w pełni uczestniczyć w zyciu publicznym, pokazywac sie na imprezach gdzie są wspolni znajomi choc wcalbie nie mieszkam w takiej malej miejscowosci to zawsze jestem bez męża czy na weselach. Po prostu zwyczajnie jest mi przykro gdy widzę szczęśliwych ludzi i piękne rodziny i ze ja tego nigdy nie doswiadcze. W miejscu pracy musze ukrywać fakt ze jestem juz sama nie chce kolejnych plotek na swój temat. Czuje sie zaszczuta i nie potrafię korzystać z zycia cieszyć sie z niego. Tylko mi nieowcie ze sam Bóg wystarczy. Nie wszyscy potrafią przezywac Boza obecność w zyciu choćbym nie wiem jak się starala w końcu nie jestem mistyczka. U mnie to trwa juz 4 lata i nie sadzd by cos drgnelo w moim zyciu. Ileż można zyc marzeniami wyobrażając sobie rodzinę. Ja jej potrzebuje tu i teraz. Juz się nacierpialam i dosyć doznalam upokorzeń w pewnym momencie powiedzialal „stop” i odpuscilam. Moje życie nie bedzie piękne nie bedzie wspaniałe bedzie takie nijakie. Juz noc dobrego mnie nie czeka tylko przez te problemy stalam sie nerwowa i nadwrazliwa wystraszona i zaszczuta.

            • Marcelino… takie słowa słowa świątecznej piosenki; „A kto wie czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem
              I warto mieć marzenia
              Doczekać ich spełnienia
              Kto wie czy za rogiem nie stoją Anioł z Bogiem
              Nie obserwują zdarzeń
              I nie spełniają marzeń
              Kto wie… Kto wie…
              Kto wie … „

            • Dziękuję Ci Brygido, bardzo sie starasz by każdego podnieść na duchu ale obydwie wiemy ze to co napisałam jest bardziej realne. Jestem juz pogodzona z faktem ze nie będę mialajuz rodziny choc jeszcze buntuje sie przeciwko temu ze nie będę chyb ajuz matką. A to jest rola kobiety. Ona do tego została powołana. Gdyby bylo inaczej mężczyźni takze by rodzili ale to Bóg właśnie wybrał kobietę do tego celu. Niby jestesmy slabe i mimozowate a jednak Bóg w dziele stworzenia nam zaufal i powierzył te misje; uznał, ze będziemy do tej roli odpowiedniejsze. Uważam ze kobieta nie jest w pełni spelniona gdy nie jest matka. Wiem, wiem zaraz wyskoczą tu feministki itp by mnie krytykować ale mam prawo do swych poglądów. Podobnie Zmartwychwstaly Chrystus po raz pierwszy ukazał się właśnie kobietom. Nie mężczyznom. Bo kobieta ma zmysł, mężczyźni by zaraz negowali zreszta uczniowie nie poznali Chrystusa gdy sie im ukazał poznali go dopiero po sposobie lamania chleba…

              Jedyne co chce to bym mogla wybaczyć sobie samej i pogodzić sie do reszty ze wszystkim. I nie czuć zazdrości wobec innych. Choc to zazdrość najczesciej pozytywna ale nie chce czuć żadnej. Chce wiedzieć ze jestem w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Z przyziemnych spraw proszę o najpierw o zdrowie bym mogla pracować zawodowo by się utrzymać i w miare godnie zyc nie oczekując kokosów

            • Marcelina , kochana – czasem w jednej godzinie życie człowieka może zmienić się o 180 stopni. Nie wiemy co się zdarzy jutro,pojutrze, za miesiąc, rok. Życie jest pełne niespodzianek. Piszesz,że chcesz wybaczyć sama sobie. Ale nawet jeżeli popełniłaś jakieś błędy to wiedz, że w życiu nieuniknione są porażki, niepowodzenia, błędy. Po prostu życie po jakimś niepowodzeniu toczy się dalej, trzeba zostawić za sobą rozgoryczenie, żal.Uznać to za lekcję i doświadczenie i po prostu żyć nie oglądając się wstecz. Za chwilę lato, wakacje, słońce, odpoczynek. Piękne chwile dla których warto żyć.

            • Może niezupełnie w temacie nowenny pompejańskiej, ale chcę nawiązać do tematu nieotrzymywania od Pana Boga darów, o które prosimy. Polecam skupić się na jakiś czas (np. na 3,4 miesiące) na rzeczach, które lubicie. Zero myślenia o chlopach, chorobach, czy co tam macie. Zmiana nastawienia i radość z zaprzestania nałogowego myślenia o problemach gwarantowana ☺ Znam i polecam stronę oraz filmiki Pani Kostyry (obecnie Mitkowej). Mnie wskazała odpowiedni kierunek działania. Mimo tego, że mówi głównie o relacjach, pokazuje również jak siebie chronić -przed innymi ludźmi i przed swoimi błędami. Pokochajcie siebie kobitki, bo to najcenniejsze co w tej chwili macie. Chłopak, mąż żadnej z nas nie dopełni. Oni przychodzą na gotowe Zdrowie i bogactwo też ulotne ☺Powodzenia w budowaniu Radości z istnienia tu i teraz w łączności z Panem Bogiem☺

        • I tak naprawdę nie wiesz czy nawet w tym wieku nie zostaniesz mamą. Nie zakładaj, że już nie wyjdziesz za mąż nie będziesz mieć dzieci. Ufaj.

    • A ja modlilam się ponad 3 lata nowenna w intencji męża i zostałam wysłuchana, choć po drodze również miałam chwile zniechecenia i depresji.wyszlam za mąż rok temu w wieku 40 lat ,mam b.dobrego i fajnego meza.mysle,że ten czas modlitwy na pewno wiele we mnie samej zmienił, zmienił także w osobach z mojej najbliższej rodziny. Trzeba się modlić, nie ustawać i nie tracić nadziei.Bog słyszy, zmienia rzeczywistość po cichu,niezauważalnie i w końcu da swoja odpowiedź. pozdrawiam 🙂

    • Moniko, nie martw się, zobaczysz że wszystko się jeszcze ułoży. Nie rezygnuj ze swoich marzeń o znalezieniu wierzącego i dobrego męża oraz posiadanych wartości tylko dlatego, że komuś się to nie podoba – mieć je to wielka łaska. Zobaczysz, że Bóg Cię nie zostawi samej.
      Ja też poznałam mojego kochanego Męża w wieku 38 lat a 9 miesięcy później wzięliśmy już ślub. Poznałam Go w momencie kiedy powiedziałam Bogu, że jestem już zmęczona szukaniem .. i jeżeli chce, żebym była sama to niech tak będzie, pogodzę się z tym, choć nie było mi wtedy łatwo. Miesiąc później pojawił się i od pierwszego słowa, spojrzenia wiedziałam, że to jest Ten jedyny.
      Zobaczysz Moniko, że niebawem również złożysz podobne świadectwo już jako mężatka:)
      Pomodlę się za Ciebie! Z Bogiem.

    • Moniko zakup ksiażkę Moc Pozytywnego Myślenia autor Norman V Peale zobaczysz jak ta ksiazka zmieni ciebie i twoje myślenie zaczniesz myśleć pozytywnie i twoje marzenia spełnia sie tak jak bedziesz chciała

      • Radek lepiej nie wchodzić na takie pozytywne myslenie,dać sobie spokój z takimi ksiazkami

    • Spotkać kobietę, która bez ślubu nie chce seksu – moje marzenie! 🙂 Faceci, którzy Cię odrzucili byli farciarzami, tylko niestety o tym nie wiedzieli 😉

      • Mario, ale spotkać faceta,który to akceptuje i szanuje też chyba niełatwo w dzisiejszych czasach ?

        • Fakt, to tez juz rzadkość, ale jestem zywym przykładem, ze jednak tacy nie wygineli jeszcze jak dinozaury 😀

  • A ja mam propozycję , od dziś ok 19-ej modlimy się Koronką do Krwawych Łez MB o łaski i błogosławieństwo dla „też Ani” modlitwa do 31-go.
    „Też Ania” a Ty takze dołacz nowennę do św.Ekspedyta, chociaż lubi załatwiac inne intencje,ale Twoja taka szczególna, najważniejsza bo o miłość ,rodzinę dla Ciebie. Wyprosi dla Ciebie błogosławieństwo Ojca

    • Codziennie 10-tką Różańca modlę się za osoby z forum, którym obiecałam, jest tam też Ania, podobnie jak wszystkie Dziewczyny, które pragną założyć rodzinę.

    • Ojej, dopiero dziś zobaczyłam…
      To ja się trochę wyłamię, zacznę się modlić za „też Anię” od dziś do moich ulubionych świętych 🙂 Ania taka fajna babka, niemożliwe żeby nie było na świecie jakiegoś porządnego, wolnego mężczyzny dla niej 🙂 w sumie sama jednego znam z tym że on raczej średnio wysoki (tak coś około 170-175 cm), nie wiem czy to jest ok 🙂

      • Proszaca o modlitwe ja przyznam sie bez bicia ze zaczelam 1 dzien pozniej od wszystkich ,ale pomodle sie o dzien dluzej ,dzieki takim spoznialskim jak my modlitwa za tez Anie bedzie trwala troszke dluzej .Masz racje tez Ania to fajna babka ,napewno znajdzie sie dla niej ktos wartosciowy ,ja ciagle w to wierze ze Matka Boza nas wyslucha ,mysla ze Ania musi najpierw ogarnac swoja prace magisterska,bo tak przynajmniej zrozumialam ze na tym obecnie sie skupia a potem kogos pozna ,bo bedzie miala wiecej czasu dla tego kogos i on nie bedzie sie czul zaniedbywany

      • Dziękuję 🙂 Żarty żartami, ale tak na poważnie najważniejszy jest charakter, serce, dojrzałość i odpowiedzialność.

  • Ja wierzę że Bog znalazl sposob by dotrzec do zmarlego kolegi Wojtka. Wierzę, ze Bog jest w stanie dotrzec do kazdego gdy chodzi o zbawienie. Ojciec zawsze desperacko walczy o kazde swoje dziecko. Inna sprawa, ze kazdy nalog jest chorobą i na pewnym etapie wolnej woli juz nie ma. Jest czlowiek wyniszczony nalogiem. Smutne, ale tak jest. Wierzę, że Bóg dotrze do każdego.

  • Do 35 lat pragnelam rodziny, teraz w wieku 37 lat wiem, że to nie było moje powołanie. Bóg wiedział co robi…Najbardziej mi wstyd, choć podkreślam, że nie żałuję, że często w tym poszukiwaniu czułości lub zainteresowania mężczyzn błądziłam poprzez jednorazowy seks lub romanse z żonatymi. Nie żałuję, bo to od nich dowiedziałam się, jak posiadanie rodziny to ciężka praca i że związek mnie męczyłby. Byłam do 30 w 3 związkach i czułam się jednak fatalnie w nich. Chce podkreślić, ze można żyć samemu i to jest całkiem normalne! Nie myślcie, ze Wasze życie jest skończone i bez sensu, bo samotne. Kocham podróże, jeżdżę po całym świecie sama i wiecie kogo zawsze spotykam? Samotnych po 30, po 40!Kobiety i mężczyźni i są szczęśliwi! Na rower idę sama, na koncert idę sama, na basen sama. Można?! i jeszcze cieszyć się z tego. I co zauważyłam, „atakują” mnie mężczyźni do 30 ;D Fajni i wartościowi mężczyźni, ale za młodzi i przede wszystkim nie chce. warto dać na luz, bo nasze napięcie widać na naszych twarzach!Sama teraz je widzę, kiedy obserwuje kobiety. Myśle, ze moje Pompejanki zamiast męża dały mi ułożenie życia intymnego i znalezienia/zrozumienia tego, ze nie chce rodziny.

    • Coś w tym jest, ale patrzę na to z trochę innej perspektywy, było miło, aż zdrowie mi siadło dość mocno i wtedy okazało się, że jestem sama ze sobą +personel szpitala+kroplowki +operacje+moje myśli i co teraz? dom opieki? Jak budowalam dom marzeniami, wszystko zależy od perspektywy
      A 40 jeszcze nie miałam
      Także dziewczyny, życie samo pisze scenariusze
      I nie warto na siłę się uszczęśliwić, siebie i innych

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn pompejański i otrzymuj comiesięczne wiadomości