Aga: Walka o małżeństwo

Swoje świadectwo składam w dniu zakończenia drugiej Nowenny Pompejańskiej i jest to moje pierwsze świadectwo. Z góry przepraszam ale będzie ono dosyć długie 😊 Od momentu rozpoczęcia pierwszej z Nowenn do dnia dzisiejszego minęło ok 5 miesięcy. Intencje obu były ze sobą powiązane. Na Nowennę natrafiłam w momencie najgorszego kryzysu życiowego jaki mnie dotychczas spotkał, mam prawie 30 lat i sporo już trudnych chwil przeżyłam mimo młodego wieku ale to była zupełnie inna skala.

W listopadzie 2018 dowiedziałam się od mojego męża, że ma pewnego rodzaju kryzys, wątpliwości co do naszego związku i bycia razem. Nie potrafił tego racjonalnie wytłumaczyć ale po tym wyznaniu z dnia na dzień zmienił się nie do poznania. Był to dla mnie ogromny szok gdyż byliśmy zaledwie kilka miesięcy po ślubie i zawsze przez prawie 5 lat naszego związku twierdził, że jestem dla niego najważniejsza i najlepsze co go spotkało w życiu to związek ze mną (mój mąż też bardzo dużo przeszedł, wiele zranień, problemów od dzieciństwa, a na dodatek jest niewierzący).

Często wyznawał mi miłość, nauczył bliskości i wiele razy się poświęcał dla mnie. Do tej pory byliśmy naprawdę szczęśliwi, nie wykazywał też jakichś zachowań, które miałyby świadczyć o problemach. W jednej chwili wszystko legło w gruzach. Następne tygodnie były straszną katorgą, nie byłam w stanie jeść, spać, normalnie pracować ani funkcjonować. Co prawda cały czas był ze mną ale wracał późno z pracy, unikał bliskości, kontaktu, zupełnie jak nie on. Żyliśmy obok siebie co było dla mnie nie do zniesienia. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że najgorsze przede mną.

W grudniu natrafiłam w internecie na Nowennę Pompejańską. Przeczytałam wiele świadectw i postanowiłam, że ją odmówię mimo obaw. W swoim życiu raz miewałam okresy, w których byłam blisko Boga a raz zupełnie daleko. W tamtej chwili byłam niestety daleko. Były momenty, że nowennę i inne modlitwy ( do Świętych, koronki, nowennę rozwiązującą węzły, itp) odmawiałam z wielkim zaangażowaniem a czasem zupełnie klepiąc i nie mogąc skupić się na modlitwie. Było ciężko bo poprawy nie widziałam prawie żadnej. Szatan na dobre rozpanoszył się w moim mężu. W styczniu w połowie Nowenny i w dniu moich urodzin dowiedziałam się, że mój mąż poznał w pracy koleżankę, w której się zadłużył.

Nie będę opisywać jak się o tym dowiedziałam ale zapewniam, że nie było to nic miłego. Całe jego zachowanie stało się jasne. Nagle ja byłam ta złą a ona tą wspaniałą. Chyba wiadomo co to dla mnie oznaczało, szczególnie, że była to młoda, ładna studentka, która podobnie podchodziła do życia jak on… Co prawda zarzekał się, że nigdy mnie fizycznie nie zdradził ale przez ostatnie miesiące miał z nią kontakt, rozmawiali a nawet spotykali się gdy mnie nie było na weekend. Większego ciosu nie mogłam otrzymać.. wszystko runęło totalnie. Byłam wrakiem człowieka pod względem psychicznym ale też fizycznym. Od tej pory mimo modlitwy ciągle się kłóciliśmy, mąż wpadał nie raz w szał na każde moje bolesne wspomnienie, raniliśmy się nawzajem bardzo mocno, ja nie mogłam się z tym pogodzić i przestać o tym myśleć. Dla niego najlepszym rozwiązaniem było, żeby zamknąć temat od tak a ja chciałam wiedzieć wszystko, dlaczego, co ona ma takiego czego ja nie mam itp. To go jeszcze bardziej rozwścieczało.

Pewnego dnia nawet powiedział, że on chciał się starać ale coś w nim pękło i już nie ma siły ani nie widzi sensu bo ja wszystko niszczę i że potrzebuje czasu, żeby podjąć decyzję co dalej robić. W mojej głowie od razu pojawiła się wizja rozstania i rozwodu. Najgorsza z możliwych. Ale nadal się modliłam i zakończyłam Nowennę. Niedługo potem rozpoczęłam kolejną w intencji uratowania naszego małżeństwa. Modliłam się również egzorcyzmem małżeńskim. Wciąż były kłótnie, momenty zwątpienia i ból w sercu z powodu tamtej dziewczyny. Po jakimś czasie zaczęłam zauważać stopniową różnicę. Zaczęłam też częściej myśleć, że to Boża wola ma się stać, ja mogę tylko się modlić i starać się żyć tak jak Pan Bóg tego chce. Było i nadal jest to bardzo trudne ale takie myśli dają nadzieję i ukojenie. Podobnie jak nowenna, gdyby nie ta modlitwa nie wiem jakby to się skończyło bo byłam na skraju załamania a mimo wszystko wstawałam rano, modliłam się i ufałam, że Matka ześle najbardziej potrzebne dla nas łaski. Dzisiaj jest między nami znacznie lepiej, mieszkamy razem, oboje stwierdziliśmy, że zawalczymy o to małżeństwo. Mój mąż powiedział, że mnie kocha i będzie się starał, żeby było jak dawniej. Powoli rodzi się między nami na nowo bliskość.

Nie wiem co przyniosą kolejne miesiące, lata, mam jednak głęboką nadzieję, że nasze sakramentalne małżeństwo przetrwa, że Maryja, Jezus i Święci pomogą nam przejść przez wszystkie zakręty. Mój mąż nie wiedział i nadal nie wie, że się za nas modliłam Nowenną. Momentami jest wciąż ciężko ale i tak lepiej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Myślę, że ten kryzys to był dla mnie sygnał, że moje życie nigdy nie będzie się dobrze układać jak będę daleko od Boga. Dzięki modlitwie zobaczyłam, że najpierw muszę zrobić porządek w moim sercu a potem pomóc mojemu mężowi. Dopiero teraz widzę jak bardzo pyszna i egoistyczna byłam, że jedno odchylenie od normy i już jest źle, że wszystko ma być po mojej myśli, że to ja jestem ta najpiękniejsza i najwspanialsza. Nie potrafiłam nieść krzyża. Ciężko pogodzić się z bólem gdy ktoś bliski rani, oszukuje i łamie nam serce, ale każdy z nas jest grzeszny i upada. Ból jest i pewnie nadal pozostanie w moim sercu, podobnie jak bolesne wspomnienia i myśli, ale wierzę, ze Maryja z czasem złagodzi te rany. Wierzę też, że kiedyś i mój mąż się nawróci, że cały ten kryzys był po coś.

Dzisiaj staram się trwać w stanie łaski, modlę się więcej, częściej myślę o Bogu i mam do niego pełne zaufanie, że tylko On może dać mi szczęście, nawet jakby moje życie tu na ziemi się sypało. Teraz już łatwiej będzie przechodzić mi trudności, które zapewne się pojawią. Nadal trwam w modlitwie i mam zamiar rozpocząć kolejną Nowennę bo ona uzależnia (jak już niektórzy o niej pisali) i wierzę, że Matka Boża wyprosi dla nas potrzebne łaski aby trwać w małżeństwie i nawracać się. Jest przecież tyle intencji do omodlenia.. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez Maryi i modlitwy za jej wstawiennictwem. Każdy kto przeżywa trudności i zwątpienia niech się nie poddaje, Matka zawsze trzyma nas za rękę i pomoże nam w najgorszych momentach! To najlepsza Przyjaciółka, Matka i Opiekunka.

Módl się...

razem z nami!

49
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
10 Wątki komentarzy
39 Wątki z odpowiedziami
22 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
22 Autorzy
DanairenaJolagoscTamara Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Emka
Gość
Emka

Piękne świadectwo 🙂

Pola
Gość
Pola

Dziękuję za świadectwo…historia podobna do mojej, jednak z innym przynajmniej na te chwilę zakończeniem! Piękne jest to, że pomimo cierpienia, jak widać z kryzysu można wyprowadzić dobro. Gratuluję wytrwałosci w modlitwie, relacji zbudowanej z Panem Bogiem, pokory i cierpliwości, przemiany! Błogosławieństw i łask potrzebnych Wam i Waszemu małżeństwu!

Emka
Gość
Emka

U mnie narazie też osobno…

Agata
Gość
Agata

Tez podobna do mojej historii tylko jak u Polo z innym xakonczeniem. Po ludzku zazdroszcze ze Ciebie Bog wysluchal

Agata
Gość
Agata

I latwo jest miec takie zaufanie i wiare, ze Bog zawsze nam pomoze jak bedzie zle, ze zawsze bedzie z nami, kiedy juz nas wysluchal, pomogl. Ja pomimo prosb, modlitw nie czuje tej pomocy, opieki. Ciagle prosze zeby chociaz jak nie chce wysluchac moich prosb dal mi jakis znak co mam robic, jak postapic, jak dalej zyc. I nic. Coraz mi ciezej, coraz trudniej rano wstac , coraz mniej nadziei.

Pola
Gość
Pola

Agato, rozumiem Twój stan doskonale, sama miewam momenty rozpaczy i paniki. Staram się wtedy wyciszyć, słuchając kazań np. ks. Pawlukiewicza czy Chmielewskiego, modląc się, czytając coś pokrzepiającego duszę! Ja też pragnę, by Pan Bóg spełnił moje prośby, ale póki co staram się dostrzec, ile dobrego, mimo wszystko, dzieje się w tym czasie kryzysu. Poznaję siebie, pracuję nad swoimi wadami, zrozumiałam jak ważne jest małżeństwo sakramentalne oraz jaką chciałabym być żoną i jaką niestety byłam…Nie wiem czy moje prośby zostaną wysłuchane, ale załamywanie się, wątpienie w to, że Bóg chce naszego dobra, na pewno nie pomoże! Ja wiem, że Pan Bóg… Czytaj więcej »

Wojtek
Gość
Wojtek

Ago, jestem już ponad 4 lata po ślubie i nie szukam towarzystwa innych kobiet z jednego prostego powodu, to wszystko czego potrzebuję w każdej sferze daje mi moja żona. Pięknie, że się modlisz ale myślę, że warto zadbać też o wzajemną bliskość, częstsze wspólne spędzanie wolnego czasu i rozwijanie pasji oraz zainteresowań, które powodują, że małżonkowie nadal są dla siebie ciekawi i atrakcyjni.

Agata
Gość
Agata

Ja tez nikogo nie szukalam przez 20-lat malzenstwa. Wierzylam, ufalam, ale to maz sobie znalazl kochanke w wieku corek. Nigdy nie podejrzewałabym go o cos takiego. Teraz mysle ze moze nie mial okazji, a wystarczyla ze sie nadazyla okazja, bo ta dziewczyna,to jego pracownica i zostawil mnie. Wiec ze jedna strona jest uczciwa to nie wystarczy. Mam wiekszy zal do siebie niz do meza, ze tak mu ufalam.

Jola
Gość
Jola

To tak jak u mnie- kochanka 18 lat młodsza od męża. Też wyidealizowałam go sobie, zawsze stawiałam na 1 miejscu w życiu, był najważniejszy. Nie wyobrażałam sobie, żeby człowiek z bardzo silnymi korzeniami i tradycjami katolickimi zdradzał żonę… a jednak. Teraz wiem, że to był błąd.

irena
Gość
irena

Jolu napisalas ze twoj maz z tradycjami katolickimi czyli wierzacy i zapewne przystepujacy do sakramentow sw ,to sie zdarza bardzo czesto i wtedy jestesmy w szoku ,ale szatan juz ma swoje sposoby jak takiego czlowieka zbalamucic ,tak dlugo krazy az dopnie swego i ma nowa zdobycz ,jedyne co nam pozostaje to walczyc o takiego czlowieka modlitwa o jego nawrocenie i jestem tego swiadoma ze nie zawsze nam sie udaje takiego czlowieka uratowac,ale jesli sie kogas kocha to warto podejmowac proby ratunku ,mi sie udalo, ale ten „nicpon z rogami „czasem troszke porykuje ,ale ja wiem ze Matka Boza nie pozwoli… Czytaj więcej »

Jola
Gość
Jola

Dziękuję za słowa otuchy. Właśnie tego nie rozumiem- dlaczego on- mój mąż. Zawsze potrafił oprzeć się złu, a teraz taki upadek.

Dana
Gość
Dana

Niestety wszyscy upadamy

irena
Gość
irena

Jolu ja tez wtedy nie moglam zrozumiec ,bedac jeszcze panna uwazalam ze facet zonaty jest nie tykalny ,bo zdarzalo sie ze nawet tacy probowali do mnie zagadywac,zawsze myslalam ze mi to zaprocentuje a tu prosze tez niespodzianka,

maria
Gość
maria

Dokladnie mam takie same przemyslenia. Bycie z osoa to wybor, ktory podejmujemy codziennie. Przysiega nie wystarczy do szczescia, trzeba codziennie dbac o te relacje, by ta osoba byla zawsze zainspirowana by w kazdej sytuacji wybrac mnie. Oczywiscie latwiej jest winic ta osobe, ktora odchodzi, ale moze faktycznie nie da sie inaczej.

Emka
Gość
Emka

Jakby od pierwszego dnia stosować się do nauki kościoła to rzeczywiście małżeństwo moglibyśmy pięknie przeżyć i pięknie w nim wzrastać. Niestety oczy otwierają się dopiero gdy jest już po ludzku za późno 🙁 bo dla Boga nigdy nie jest

Jola
Gość
Jola

Ale ja tak budowałam swoje małżeństwo- na naukach kościoła, wspólnej modlitwie… Niestety wyjazdy służbowe mojego męża zaczęły go zmieniać, śmiałość i bezpośredniość innych kobiet również. A dziś jestem przed 2 sprawą rozwodową niestety.

Aza
Gość
Aza

U mnie bardzo zle.Odmowiłam nowenne pompejańska,egzorcyzm małzenski i Maryje rozwiązująca węzły 3 razy.Mąz mieszka dalej z kochanka a ja własnie wysyłam pozew o rozwod.Juz nic sie nie da zrobic.Brakuje mi sił.

Emka
Gość
Emka

To czemu rozwód? skoro Pani się modli o powrót bo nie rozumiem?

Anna
Gość
Anna

Aza możesz z wiarą się modlić, a Bóg rzeczy niemożliwych dokona wszystkiego zgodnie ze swym zamysłem. Nie wysyłaj tego pozwu!!!!!

Emka
Gość
Emka

To jest wodzenie Pana Boga za nos

Jola
Gość
Jola

Ja też walczę o swoje małżeństwo. Odwagi! Odmówiłam kilka NP o uzdrowienie małżeństwa i jestem przed 2 sprawą rozw z powództwa męża i nie poddaję się. Nadal walczę!

Agata
Gość
Agata

Tego jednego nie mogę zrozumiec.”Bog .rzeczy niemożliwym dokona wszystkiego zgodnie ze swym zamysłem”. To po co sie modlic, prosic o uratowanie naszych sakramentalnych malzenstw. Przeciez Bog i tak zrobi co bedzie chciał. A przeciez moze wszystko.

Joanna
Gość
Joanna

Właśnie o to chodzi złemu duchowi abyśmy zwątpili i poddawali się.
Zło nie może być ponad nami.A rozwód to najgorsze zło na tej ziemi.
Sam Św Pio mówił,że to droga do piekła. P.Azo niech się Pani nie poddaje w tej walce. Dopóki Pani walczy jest Pani zawsze zwycięzcą proszę o tym pamiętać.

Obserwator
Gość
Obserwator

Myślę, że jednak są gorsze rzeczy na tej ziemi niż rozwód np. aborcja czy morderstwa (zresztą na jedno wychodzi).
Jeśli małżonek po cywilnym rozwodzie nie żyje w kolejnym związku niesakramentalny, to może normalnie uczestniczyć w sakramentach i życiu Kościoła i nie ma zamkniętej drogi zbawienia. O małżeństwo trzeba dbać i walczyć przede wszystkim wtedy kiedy ono faktycznie trwa bo później to może być już tylko walka z wiatrakami.

Emka
Gość
Emka

Ale to jest właśnie sedno sprawy. Nikt z nas tu obecnych nie chce być sam. Skoro zostaliśmy powołani do małżeństwa to chcemy się w tym realizować. Zresztą nam kobietom ciężko jest żyć samotnie. Każdy człowiek potrzebuje miłości. My chcemy żyć normalnie i przystepowac do sakramentów.

Obserwator
Gość
Obserwator

Jest mnóstwo samotnych osób ( także na tym forum ), które jakoś dają radę żyć w pojedynkę i nawet nie dostały szansy na wejście w związek małżeński. Inni swoją szansę dostali ale zmarnowali. Może to jakaś lekcja od Boga, którą warto przerobić przed Najświętszym Sakramentem i klucz do tego jak małżeństwo ratować . A tak na marginesie to nie chciałbym, żeby moja żona była ze mną tylko dlatego, że nie chce się czuć samotna.

Emka
Gość
Emka

Nie każdy jest rozwodnikiem z własnego wyboru czy też winy. A jednak potrzebuje miłości i chce tę miłość komuś ofiarować. Jesteśmy stworzeni po to by kochać i będziemy sądzeni z miłości. Proszę wszystkich nie wrzucać do jednego worka.

Witek
Gość
Witek

Ciężki jest życie kawalera ale chyba jeszcze cięższe jest życie w małżeństwie. Też nie chciałbym żony, która byłaby ze mną bo się boi samotności. Myślę, że właśnie ci, którzy przerobili lekcję samotności i nie boją się jej tworzą najtrwalsze i najlepsze małżeństwa .
Ja swoją lekcję ciągle przerabiam.

Emka
Gość
Emka

Uczepili się tej samotności. Hallo ja tam o miłości pisze … Miłości. Ofiarowaniu siebie dla drugiego człowieka

Witek
Gość
Witek

Emko, tam gdzie była i jest obustronna, prawdziwa miłość tam nie ma rozwodów. Wystarczy się wczytać w hymn o miłości św. Pawła tam jest wszystko w temacie.

Emka
Gość
Emka

Czasem życie płata figle. Proszę mi uwierzyć. Życzę wszystkiego dobrego.

Agata
Gość
Agata

I ja wlasnie o to sie modle. O odrodzenie mojego malzenstwa, ale tez o powrot miosci meza do mnie. Przeciez mnie kochal. Wyszedl za mnie z milosci. A milosc nigdy nie umiera. Kazdy popelnia bledy, moze sie pogubić, w koncu szsatan nie spi.

tez Ania
Gość
tez Ania

Emko, to znowu ja:) Uwierz, życie w niechcianej samotności jest związane z codziennym bólem. Oczywiście, nie odmawiam bólu kobietom porzuconym, zdradzonym przez mężów. Wy także przezywacie ogromne cierpienie. My się nie uczepiliśmy, też mamy intencję, którą ufnie powierzamy Matce wierząc, że się za nami wstawia. My tez chcemy ofiarować swoją miłość drugiemu człowiekowi, tak jak wy. Emko, oby intencje nas wszystkich zostały wysłuchane w sposób dla nas najlepszy.

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Aza Bóg nie spełnia naszych życzeń od ręki. Ja widzę małe zmiany w moim mężu ale duże we mnie samej. A wspólnota trudnych małżeństw Sychar? Może tam znajdziesz wsparcie. Jest tam wiele małżeństw, które wracają na wspólny tor po nawet 25 latach bycia osobno i w innych związkach.
Ja trwam w bardzo trudnym związku już ponad 26 lat i ufam że Pan Bóg spełni swą obietnicę, którą mi dał na modlitwie wystawienniczej, że rozwiąże ten problem. Tylko to ja jestem niestała i niewytrwała w swoich postanowieniach i modlitwach.

Agata
Gość
Agata

Wiem ze i tak bywa ze wracają malzonkowie do siebie po wielu latach. Niestety ja sobie nie wyobrażam czegos podobnego . Mam obecnie 43 lata, 20 lat po slubie. Gdyby maz wrocil po 25 latach, to miałabym już prawie 70 lat. Ja mam czekać, modlic sie, maz bedzie sobie zyl beztrosko i wroci „na stare lata” jak sie wybawi, gdy nie bedzie moze mial nikogo do opieki. Ja modle sie, aby wrocil, chce miec normalna rodzine, miec kogos, kto mnie bedzie kochal, wspieral, bedzie ojcem dla dzieci. Będziemy razem spedzac swieta, rocznice, bedziemy razem na slubach corek. Itp. Jestem mormala… Czytaj więcej »

Elżbieta
Gość
Elżbieta

Dziękuję za to pięknie świadectwo. Bardzo go potrzebowałam

Monika
Gość
Monika

Piękne świadectwo:) ja tez jestem obecnie na polu walki o swoje małżeństwo, wierze ze tak jak i Ty będę mogła podzielić się swoim świadectwem z radością i wdzięcznością Matce Bożej:) Takie świadectwa jak Twoje dodają motywacji do walki gdy brak już sił… Pozdrawiam, życzę szczęścia i Błogosławieństwa Bożego:)

Monika miechurska
Gość
Monika miechurska

Maryjo Bądź Uwielbiona przez to piękne swiadectwo,. Proszę Miej w opiece to małżeństwo by było silne Bogiem

Aga
Gość
Aga

Od napisania mojego świadectwa minął kolejny miesiąc i dzięki Bogu idziemy do przodu, razem i z nadzieją, że będzie tylko lepiej. Jesteśmy znacznie bliżej siebie. Wiem co czują osoby modlące się w intencji ratowania małżeństwa, szczególnie długi czas (mój najgorszy czas trwał tylko kilka miesięcy) i nie widzące efektu swojej modlitwy. Też na początku byłam nieco zawiedziona, że nic się nie działo z dnia na dzień. Lecz w perspektywie dłuższego czasu te kilka miesięcy to naprawdę drobnostka i to był cud, który zdarzył się bardzo szybko, tylko ja tego tak nie odbierałam wtedy. Bolesne myśli i gorsze dni niestety wciąż… Czytaj więcej »

Joanna
Gość
Joanna

Niech Bóg ma Panią w swojej opiece i błogosławi każdego dnia.

Pigi
Gość
Pigi

Witam. Czy mozna sie z Pania skontaktowac?
Jestem aktualnie w kryzysie i chcialabym nawiazac kontakt,kto ma to juz za soba.

Aga
Gość
Aga

Pigi podaj swojego maila, odezwę się.

Agata
Gość
Agata

Aga gdzie mozna przeczytac Twoje świadectwo. Mozliwe ze czytalam, ale nie kojarzę, bo czytam codziennie. Ile sie modlilas za małżeństwo? Byliscie cały czas razem, czy rozstaliscie sie?

Aga
Gość
Aga

https://pompejanska.rosemaria.pl/2019/05/aga-walka-o-malzenstwo/
Modliłam się od listopada 2018 i nadal to robię, nie zamierzam przestawać bo modlitwa zawsze jest potrzebna. Nawet jak jest już lepiej. Mieszkaliśmy w tym czasie razem, poza pojedynczymi dniami, żeby mieć nieco przestrzeni aby się wyciszyć, uspokoić i pomyśleć.

Tamara
Gość
Tamara

Współczuję Pani przede wszystkim i życzę wytrwałości oraz powodzenia w życiu. Podziwiam Pani matkę. Z Bogiem.

gosc
Gość
gosc

Sakramentalne malzenstwo? Jak to Panstwo zalatwili skoro on jest niewierzacy? Moze po slubie przestal wierzyc?

Aga
Gość
Aga

Mój mąż kiedyś był wierzący-może bardziej z przyzwyczajenia ale jednak, przyjął wszystkie Sakramenty ale po Bierzmowaniu, w momencie kiedy potrzebował aby ktoś go w tej wierze poprowadził, utwierdził, odpowiedział na nurtujące pytania to nie było obok niego nikogo odpowiedniego. I tak oddalił się od Boga, bardzo trudne doświadczenia życiowe „utwierdziły” go, że Bóg w takim razie nie może istnieć skoro tak go doświadcza i tak to się potoczyło, jak u wielu osób. Aktualnie nie „czuje” tego że jest ktoś nad nami, próbował nawet się przekonać ale jakoś mu to nie idzie i nie chce tego robić na siłę, bo nie… Czytaj więcej »

tez Ania
Gość
tez Ania

Bądź spokojna. Czasem takie poszukujące osoby mają wiarę czystszą i bardziej szczerą niż my praktykujący katolicy.

Aga
Gość
Aga

Dziękuję! Mam głęboką nadzieję, że ta jego pustka w sercu i obojętność kiedyś zostanie wypełniona wiarą.