Uciekłam spod topora Złego

Przez większość mojego życia nie byłam osobą bardzo wierzącą . Zawsze był czas na inne czynności i sprawy nigdy modlitwa i kościół . Jako nastolatkę bardzo ciągneło mnie do okultyzmu ale nigdy nie zagłębiałam się w to na poważnie, raczej była to zabawa . W 2013 roku rozpoczęłam studia. Dużo nauki dodatkowo praca w weekendy . O kościele i Bogu nie chciałam już nic słyszeć bo przecież mam tyle ważniejszych spraw . W tym okresie poznałam mojego pierwszego chłopaka , byłam bardzo zakochana i poświęcałam wszystko temu związkowi. Z czasem jednak wszystko się miedzy nami popsuło. Przyszła przemoc, wyzwiska i upokarzanie. Zawaliłam pierwszy rok studiów i często przechodziłam ze skrajności w skrajność . W momencie kiedy zerwaliśmy byłam bardzo zraniona i zła . Wówczas wpadłam ,że skoro on zniszczył całe moje szczęście ja zniszczę jego . Pierwszy raz w życiu rzuciłam na kogoś klątwę . Bardzo starannie się do niej przygotowałam i sama ją ułożyłam . Jak się z czasem okazało wszystko co sobie w niej zażyczyłam sprawdziło się , przyjaciele i rodzina się odwrócili problemy finansowe , został zupełnie sam . Byłam z niej na tamten czas bardzo zadowolona . Z biegiem czasu zauważyłam że klątwa ,którą rzuciłam zaczyna tak samo działać na moje życie . Wszystko się posypało , rodzina, znajomi . Nie zrażałam się tym w końcu i tak osioągnełam to co chciałam . Zauważyłam jednak że wokół mnie zaczynają się dziać dziwne rzeczy , dziwne sny, telefony, czy głosy w głowie . Tak żyłam przez następnych kilka lat wciąż odwrócona od Boga bo przecież sama sobie umiem poradzić . Zjawiska które mnie otaczały przez lata nasilały się aż do roku 2017 gdzie słyszałam bardzo wyraźnie głosy w głowie które nie były moimi myślami ,paraliże senne , widziałam przemykające cienie na ścianie , sny w których czekał na mnie kapłan w szkarłatnej pelerynie z nadnaturalnie wykrzywioną twarzą . To wszystko sprawiło , że się bałam . Bałam się w dzień po nocach nie spałam musiałam mieć zaświeconą lampkę nocną .

Ale byłam dzielna to były moje problemy nie chciałam aby ktokolwiek o nich wiedział . Byłam tym wszystkim rozdrażniona i bardzo zmęczona . Stwierdziłam że pójdę do kościoła może to mi pomoże jednak podczas kazania jedyne co miałam w głowie to ,, ale ty klecho jesteś głupi” . Po wyjściu z kościoła dopadł mnie niepokój nigdy nie używałam takiego określenia na duchownego . Do tego aby przerwać ten błędny łańcuch przekonało mnie jak bardzo moja mama się bała i jak bardzo wierzyła Bogu a przede wszystkim Maryi i że będzie dobrze . Wielokrotnie mówiła że w nocy rozmawiam z kimś i że się boi . Co dzień odmawiała za mnie różaniec prosząc aby to się skończyło . W końcu namówiła mnie że pojadę z nią na pielgrzymkę . Nie wiedziałam gdzie pojedziemy . Okazało się że Maryja ściągneła mnie na drugi koniec Polski do Gietrzwałdu .

Weszłam do kaplicy oparłam się o sciane zaraz przy drzwiach i stałam tak kilka minut , w pewnym momencie podeszła do mnie pewna kobieta i zapytała się ” pani też do spowiedzi ?,, Nie miałam w planach iść ale po chwili wahania odpowiedziałam ,,tak”. Uczucie jakie doświadczyłam czekając było przytłaczające tak bardzo się bałam że zaczełam płakać cały czas myślałam co niby mam powiedzieć? Że bawiłam się czarami, że bardzo chciałam zniszczyć komuś życie ? Może po prostu powiedzieć podstawowe grzechy a przy reszcie; że więcej nie pamiętam . Ale wtedy przyszło mi do głowy że przecież wiesz co zrobiłaś i nie możesz tego ukrywać już więcej . Poszłam do spowiedzi . Podczas niej cały czas płakałam cały czas się bałam ale to co usłyszałam zabolało bardzo mocno . „Marciu ktoś bardzo się za ciebie modlił bo byś nie uciekła spod toporu złego ,, to było takie oczywiste kto .

Po wyjściu z kościoła czułam jakby wielki kamień spadł mi z serca wiedziałam co muszę zrobić. Wybaczyć i poprosić o wybaczenie . Nie jestem do końca pewna czy to co stało się w pierwszą noc po powrocie do domu z pielgrzymki było snem czy jawą . Ale w ciemnym pokoju wstałam z łóżka i powiedziałam „odejdź ty już tu władzy nie masz,, . Od tego momentu się już nie boję . Nidy więcej nie zwątpię w Boga ani w Maryję . Spokój jaki teraz mam jest największą łaską jaką mogłam dostać. Zło odeszło. Zdałam sobie sprawę że Bóg zawsze czekał na mnie z wyciągniętą ręką ale decyzja zawsze musi pochodzić od nas . Jestem od niedawna nawróconą chrześcijanką i jestem z tego dumna a Bóg i Maryja od czasów pielgrzymki są moimi drogowskazem.

NABOŻEŃSTWO

Nie ma bowiem takiej sprawy, której Maryja

nie może rozwiązać!

NA CD!

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o

Zapraszamy na XV.

PIELGRZYMKĘ

2-9 października 2019 r.

POMPEJAŃSKĄ