Marta: Maryja uratowała moje małżeństwo

Gdyby nie Nowenna Pompejańska i pomoc Naszej Mateńki,moje małżeństwo dziś by już nie istniało. Wszystko zaczęło się dwa lata temu, dowiedziałam się, ze mój mąż ma romans. Oczywiście obiecał, ze to zakończy i tak to trwało , okłamywał mnie, a ja mu wierzyłam, że może tym razem to będzie naprawdę koniec. Mijały miesiące, a romans trwał i miał się coraz lepiej, mąż zaczął wprost mówić mi, ze kocha tamta kobietę, ale kocha tez mnie,nie umiał wybrać, a raczej nie chciał, bo układ z dobrą żoną i kochanką na boku bardzo mu odpowiadał. Ja nie umysłem odejść, coraz bardziej się załamywałam i traciłam siły, Przeczytałam któregoś dnia o Nowennie Pompejańskiej i zaczęłam się nad nią zastanawiać, wiedziałam, ze ja sama już nic nie mogę zrobić, nie uratuję mojego prawie dwudziestoletniego małżeństwa, bałam się tylko, że nie dam rady wytrwać, że trzy części różańca dziennie to niewykonalne. Jednak wiedziałam, ze tylko Ona może mi pomóc. Zaczęłam Nowennę, na początku było ciężko, szatan kusił bym przestała, zachowanie mojego męża było coraz gorsze,zaczął mówić o rozwodzie. Trwałym w swojej modlitwie i jeszcze goręcej prosiłam Maryję o pomoc, wierzyłam ze Ona mi pomoże, że to wszystko się skończy. Modliłam się, płakałam, wierzyłam, prosiłam…                Pod koniec Nowenny zaczęło się zmieniać, pomału zaczęło się układać.                                       Od zakończenia Nowenny minął juz rok, wszystko się skończyło, mój mąż przyznał, ze tamto było ogromnym błędem, mówi że mnie bardzo kocha i już nigdy nie chce mnie stracić, nie wyobraża sobie życia beze mnie i naszej rodziny. Teraz między nami jest wspaniale, chociaż czasem wracają do mnie przykre wspomnienia, ale staram się nie dać się im zasmucić.                                                                                Dziękuję Matko za Twoją pomoc, całym sercem Cię kocham!!!

  • Piękne świadectwo. Niech Wam Pan Bóg błogosławi. Mnie się nie udało uratować swojego jak narazie

  • Ja również walczę o swoje małżeństwo. Pani Elżbieto dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych proszę się nie załamywać. Bóg nas kocha i nie zostawi, niech Bóg ma Panią w swojej opiece.

  • jak ktoś powie że powinna go rzucić że jak raz zmienił na kochanke to będzie się powtarzać wiedzcie że mówiąc w ten sposób ubliżacie łasce Bożej a przeciwdziałając łaske obrażacie samego Boga, który jest jej dawcą.

      • Każdy odpowiada za swoje grzechy. Na razie odpowiadaj za swoje i abyś Ty nie podważyła łaski Bożej. Co zrobi mąż autorki świadectwa nie wiesz i nie masz na to wpływu. Równie dobrze może się nawrócić i zostać świętym jak np. Bartolo Longo.

  • Dlaczego w tle rubryki na umieszczenie świadectwa jest zdjęcie amerykańskiego city? Nie można było dać już naszego polskiego? Mamy tyle pięknych miejsc do pokazania!

  • To niewiarygodne ile kobiety mogą znieść i wybaczyć!
    Niech wam Bóg błogosławi w małżeństwie 🙂

  • Moje właśnie tez sie rozsypuje.. kochanka w tle.. w domu malutki synek.. a mąż.. coz w rozdarciu

    • Niech Bóg ochroni was przed wszelkim złem i niech Boże Plany wypełnią się wobec waszej rodziny ,a to co zły duch chciał sobie przywłaszczyć w waszej rodzinie zakończy się na chwałę Boga.

      • Serce pęka gdy co chwile rozpada się kolejna rodzina ,

        od jutra zaczynam nowenne o wypełnienie Bożych Planów wobec każdego człowieka,kto ma czas może siè zjednoczyć będzie większa siła i większe zwycięstwo dobra.

  • Witam mam a imię Sebastian i bardzo ale to bardzo spodobały mi się słowa na temat zdrady z kochanką a mianowicie że kto raz zdradził to będzie i kolejny raz a to nie prawda bo sprawdziłem to na sobie. Kochani dla Maryii nie ma rzeczy niemożliwych dlatego błagam Was nie ublizajcie jej. Trwaj w modlitwie.

  • Właśnie odmawiam NP o uzdrowienie mojego małżeństwa, które jest w totalnej rozsypce- wkrótce kończę część błagalną a mój mąż odzywa się do mnie jak do śmiecia. Oczywiście ma kochankę. To moja kolejna nowenna. Trzy lata temu modlitwa NP pomogła nam, ale przestałam ją odmawiać i znów pojawiła się kolejna kobieta. Następną NP będę odmawiać o wypełnienie woli Bożej w moim małżeństwie.

  • każde Zdrowaś Mario w intencji małżeństw wstrząsa piekłem ,kochani Ja również proszę choćby o westchnienie za moje ….nasze Rodziny ,jesteśmy 25 lat po ślubie i czasami mam wszystkiego dość .Bóg zapłać ,Maryjo nie opuszczaj Nas bo sami nie damy rady ten zły tylko czeka aby rozwalić miłość

    • Ja jestem 28 lat i pół roku po ślubie i to mnie spotyka… takie podziękowanie za 3 dzieci i ciepło.

      • JOLU tylko w niebie jest sprawiedliwośc nie ma czego oczekiwac na ziemi bądż silna z MARYJĄ I w Maryji damy radę bo jak nie MY to kto ?NPOMPEJAŃSKA tylo dzięki niej żyje

        • Dziękuję za wsparcie. Tylko dzięki modlitwie jeszcze funkcjonuję. Oglądam też na yt Langusta na palmie o.Szustaka. To też podnosi mnie na duchu. Polecam.

          • tak znam to wszystsko ale dla mnie najlepszą pomocą jest różaniec z nim dasz rade i TY nie zamartwiaj sie jeśli chcesz porozmawiać daj znać może masz fb to czekam na odpowiedż służe pomocą

      • Na tym świecie wszystko jest bez sensu czy to z Bogiem czy bez. Dziś bierzesz ślub a jutro lub za 28 lat się rozwodzisz. I na co to komu?

        • A Ty Lissa wpadasz w takie skrajne nastroje. Raz nawołujesz do modlitwy, a potem wszystko nagle bez sensu

          • Proszę o modlitwę za kraj! A małżeństwo to wiadomo że to bagno, raz wdepniesz i całe życie zmarnowane.

  • Drogie Panie, nie rozpieszczajcie mężów!!dziękuję Bogu, że jesteście katoliczkami I naprawdę nie musicie dogadzać mężczyznom jak np.w Islamie się tego wymaga.

    Pani Jolu, sama sobie Pani odpowiedziała, dala Pani ciepło I trójkę dzieci. A co wymagała Pani od męża? Pewnie niewiele. Standardy są niestety smutne: kobiety pracują na 2 etatach ( włączając domowy), a większość mężów zwłaszcza z roczników 1960 w górę jest zwalnianych z obowiązków. Ci urodzeni po 1980 też już tragedia, choć bywają wyjątki i w niektórych domach istnieje podział obowiązków.
    Wymagajcie od mężów tyle samo, ile dajecie rodzinie. Niech wiedzą czym jest Rodzina.

    • tak że jeśli kobieta w cudzysłowie nie pracuje a zajmuje sie domem i wychowuje dzieci to pasożyt nic nie robiacy a oni czyli męzowie panowie i władcy bo to on pracuje on zarabia a ty co lezysz całymi dniami i nic nie robisz samo sie gotuje sprząta i prasuje tak wiele się słysze na ten temat sami sadyści i psychopaci

    • Dzieliliśmy się obowiązkami w naszym małżeństwie- muszę to uczciwie przyznać. Dzieci dorosły a mój mąż poczuł, że spełnił swoje obowiązki i stwierdził, że chce zmiany. Gdy zapytałam- potrafisz tak jedną kreską przekreślić nasze małżeństwo? Odpowiedział „Tak”. To tak boli…

    • Nie jest to prawda. Teraz kobiety chcą być jak facet, mamy ogromny kryzys kobiecości. Nie ma gorszej rzeczy niż kobieta która chce być facetem, chcę rządzić, chcę zdecydować, nigdzie, gdzie tak jest, nie ma w domu obfitości. Facet albo pije, albo robi jak by miał lewe ręce, wrak człowieka, czasem jest to od matki jeszcze dokładane.

      • Ja bym nie chciała, żeby mój mąż mną rządził i mówił mi co mam robić. To nie te czasy.

        • A tu nie chodzi o wynieś przynieś pozamiataj, ani o rozkazy jak w wojsku. Chodzi o podejmowanie decyzji, facet ma ogarnąć sprawy długo falowe, np: budowę domu, czy inne decyzję wymagające planowania na dłuższy czas i biedowania strategii całej rodziny. A nie żeby leżeć w łóżeczku i zimne piwko chcieć od swojej niewolnicy….bo tak przebija w „obrońcach” kobiet steroeotyp… stąd bunt.

  • I wklejam też zapis pewnej rozmowy z Internetu( jest dokładnie tym co mam na myśli)
    Tekst jest długi, więc przepraszam, za zajęcie miejsca.
    Warto to przemyśleć i zmienić póki można.Mezczyzni nie są z cukru, nie roztopi się od obowiązków rodzinnych.
    „Rozmowa męża (M) z psychologiem (P):

    P: Czym się Pan w życiu zajmuje?
    M: Jestem księgowym w banku.
    P: A Pana żona?
    M: Ona nie pracuje. Siedzi w domu z dziećmi.
    P: Kto przygotowuje śniadania dla całej rodziny?
    M: Moja żona, bo ona nie pracuje.
    P: O której Pana żona wstaje?
    M: Wstaje bardzo wcześnie, bo musi wszystkiego dopilnować, zorganizować. Przygotowuje drugie śniadanie dla dzieci, sprawdza, czy odpowiednio się ubrały, uczesały, umyły zęby po śniadaniu, które zrobiła, spakowały się do szkoły. Budzi się wraz z młodszym dzieckiem, by je przewinąć, ubrać i nakarmić.
    P: Kto zawozi dzieci do szkoły?
    M: Moja żona, bo ona nie pracuje.
    P: Po tym, jak zawozi dzieci do szkoły, co robi Pani żona?
    M: Zazwyczaj wykorzystuje już to, że wyszła z domu, więc po drodze robi zakupy, płaci w banku rachunki. Czasami czegoś zapomni i musi wracać od nowa. Po powrocie do domu nakarmi maleństwo, przewinie, położy na drzemkę. W międzyczasie zrobi porządki w kuchni, a następnie zajmie się praniem i sprzątaniem domu. Wiesz, bo przecież ona nie pracuje.
    P: Co robisz popołudniami, gdy wracasz do domu?
    M: Oczywiście odpoczywam. Cóż, jestem zmęczony po całym dniu pracy w banku.
    P: Co wtedy robi Pana żona?
    M: Przygotowuje kolację, zajmuje się dziećmi, zmywa naczynia, po raz kolejny „ogarnia” dom. Po tym, jak pomaga dzieciom w odrobieniu prac domowych, przygotowuje dzieci do snu, daje im ciepłe mleko i pilnuje, by umyły dokładnie zęby. W nocy wstaje kilka razy, by nakarmić najmłodsze dziecko czy w razie potrzeby przewinąć je. Robi to, bo nie musi wcześnie wstawać do pracy.

    Tak wygląda codzienność wieku kobiet na całym świecie. Wstają bardzo wcześnie rano i nie odpoczywają do późnych godzin nocnych. To się nazywa „nie pracuje”?!
    Za prowadzenie domu nie otrzymasz dyplomu, ale odgrywa ono kluczową rolę w życiu każdej rodziny!
    Ciesz się i doceń swoją żonę, matkę, babcię, ciotkę, siostrę, córkę…ponieważ ich poświęcenie jest bezcenne.
    Ktoś zapytał żonę:
    – Jesteś kobietą pracującą czy gospodynią domową?
    Ona odpowiedziała:
    – Pracuję 24 godziny na dobę…
    jestem matką,
    jestem kobietą,
    jestem córką,
    jestem budzikiem,
    jestem kucharzem,
    jestem pokojówką,
    jestem szefem,
    jestem barmanem,
    jestem opiekunką,
    jestem pielęgniarką,
    jestem osobą wykonującą prace manualne,
    jestem osobą strzegącą bezpieczeństwa,
    jestem doradcą,
    jestem pocieszycielem.
    Nie mam urlopu, 
    nie mam zwolnienia chorobowego,
    nie mam dnia wolnego.
    Pracuję w dzień i w nocy.
    Jestem cały czas na służbie.
    Nie otrzymuję zapłaty i …
    mimo to często słyszę:
    „Co ty robisz przez cały dzień?”
    Dedykuję to wszystkim kobietom, które poświęcają własne życie dla dobra swoich rodzin.
    Kobieta jest jak sól:
    Jej obecność nie jest zapamiętana, ale jej brak sprawia, że wszystko pozostaje bez smaku.
    Podziel się tym wpisem ze wszystkimi wspaniałymi kobietami, jakie znasz.”

    • To ja kasiu bylam ogromna szczesciara,kiedy nie pracowalam i zajmowalam sie dziecmi ,moj maz we wszystkim mi pomagal ,ale tez mial chwie buntu ,ze on pracuje a po pracy musi jeszcze mi pomagac ,wtedy wkraczala do akcji moja tesciowa i sprowadszala go do pionu,puszczajac mu wiazanke:-) „a to co ty myslisz ze jak ty w pracy to ona tylko lezy?ty wiesz ile ona ma w domu roboty….?”i moj maz nie mial wyboru ,musial sie angarzowac we wszysko lacznie ze sprzataniem

      • Bo twoja tesciowa widoczenie była tą kobietą z opisu kasi. Dziękuj ze miałaś taką teściową.
        A dwa, to nie do końca się zgadzam z tym opisem kasi. Dzisiaj życie kobiet „niepracujących” bo zajmujących sie dziecmi i domem wygląda inaczej. Dla większosci tych siedzacych kobiet w domu ogarnięcie jednego dziecka to już szczyt możliwości. Moze dlatego nie pracują zawodowo. Bo zwyczajnie zginęly by w brudzie i smrodzie.
        Dzisiejsze mamy siedzące w domu cóż takiego robią? Automat wypierze, wypłucze, ona łaskawie jedynie powiesi i trochę poprasuje. Mąż obiad zamiawia w pracy, bo zona ma już tyle roboty w domu, ze nie ma kiedy ugotować obiadu! dziecko jeśli małe to obiadu nie potrzebuje, albo jakiś u tak inny niż mąż i żona, więc żona gotuje obiedek tylko dla dziecka bo dwóch i tak nie ma czasu przygotować. A jak dziecko starsze to obiad dostanie w szkole albo przedszkolu… więc żona tez nie ma poco gotować. Siedzi na necie i ogląda nowe wzorki na paznokcie… Ot, cała ta wasza praca dzisiejszych kobiet… Ale ona pracuje… Bo przecież jednym dzieckiem się tak zajmuje…
        Kiedyś faktycznie się te kobiety w domu narobiły. Dzisiaj już nie.

        • A jesli uwazacie, ze sciemniam pisząc ze dzisiejsze kobiety niewiele robią(mam na mysli te zajmujace się jedynie domem), to polecam zapytać wasze babcie o ten temat. Moja babcia własnie tak twiedziła. ZE kobietom obecnie jest bardzo dobrze, że kiedyś to dopiero się kobiety narobiły…
          WIęc zamiast narzekać ze macie tak cięzko weźcie się za robotę.

          • Masz złe wzorce albo wyniesione z domu albo mierzysz własną miarą. Weź pod uwagę, ze jeżeli automat sam wypierze to prania nie rozwiesi ani nie posegreguje, jeżeli samo się gotuje, to i tak trzeba zrobić zakupy, przytachać do domu, obrać np.ziemniaki, w ogóle nie masz pojęcia dziewczyno o normalnym życiu. Myślisz ,ze dzieci chodzące ,do przedszkole albo szkoły są bezobsługowe? Co za brednie, nie masz zielonego pojęcia o funkcjonowaniu rodziny albo miałaś taka patologiczną więc skąd możesz cokolwiek wiedzieć jak toczy się życie rodzinne.

            • Masz złe wzorce albo wyniesione z domu albo mierzysz własną miarą. Weź pod uwagę, ze jeżeli automat sam wypierze to prania nie rozwiesi ani nie posegreguje, jeżeli samo się gotuje, to i tak trzeba zrobić zakupy, przytachać do domu, obrać np.ziemniaki, w ogóle nie masz pojęcia dziewczyno o normalnym życiu. Myślisz ,ze dzieci chodzące ,do przedszkole albo szkoły są bezobsługowe? Co za brednie, nie masz zielonego pojęcia o funkcjonowaniu rodziny albo miałaś taka patologiczną więc skąd możesz cokolwiek wiedzieć jak toczy się życie rodzinne.

          • Punkt myślenia zalezy od pkt myślenia no prosze uderz w stół a nozyce sie odezwą .Nie wszystkich prosze wsadzać do jednego worka ,tak zgodze sie ale nie do końca z tym opisem,pamiętam prace na gospodarce gdy wstawało się ze wschodem słońca i kładło z zachodem ,praca na gospodarstwie bardzo ciężka łatwo popatrzeć z boku ,pamiętam i potrafie zrobić wszystko od dojenia krów aż po upieczenie chleba ale nie w kuchence gazowej a kuchni z prawdziwego zdarzenia .Po drugie dawniej też kobiety miały dzieci pracowały zawodowo i fizycznie ale dawały rade tylko jakim kosztem ???Dziś moja bratowa ma 34 lata a wygląda na 50 bo leży całymi dniami na gospodarce i 4 dzieci .Dziękuje Bogu że mam możliwośc mieszkać i pracować w stolicy ale czy to żle że można sobie pomóc a nie robić wszystko rękoma ??tak łatwo oceniać wszystko i wszystkich jestem ciekawa bnbn czy dalbyś ty radę z tym ???Pozdrawiam

            • jeszcze jedna myśl mi sie nasuwa każdy facet mówi do kobiety jeśli zostanie poproszony o pomoc zarób tyle co ja a może jeszcze więcej to ja będę robić za ciebie wszystko i nie będę prosić ciebie żebś mi pomagała bo taka zmęczona jesteś …nigdy z chama nie będzie pana …no cóż i tym akcętem zakończe na dzis

    • tak to prawda szacunek dla wszystkich kobiet ale nie wszyscy mężczyżni sa żli jeśli kochaja swoją Matkę to również docenia w przyszłości żone a dzieci to największy skarb dany przez Boga .Doceniajmy i szanujmy sie nawzajem nie wytykajmy sobie co kto zrobił ale jak możemy sobie pomóc wzajemnie w naszym życiu nawet zwyczajny uśmiech ,dziękuje dobre słowo jak wiele znaczy nie kupione za pieniądze lecz za darmo nie mówiąc o SERCU .Pani KASIU to jest piękne co Pani napisała pozdrawiam

      • Ja mam dobrą teściową. Po każdym urlopie macierzyńskim wracałam do pracy, a ona zajmowała się dziećmi do 3 r.ż. Później było przedszkole. Teraz w tych trudnych chwilach też mnie wspiera i modli się o nasze małżeństwo. Jestem jej wdzięczna za to.

        • Pani Jolu, tak zwyczajnie, po ludzku, bardzo mi przykro czytać o Pani sytuacji. Trudno mi uwierzyć, jak bardzo człowiek potrafi się zmienić a razem z nim jego uczucia względem drugiej osoby, przeraża mnie to. Ogarniam Panią i Pani męża modlitwą i życzę wszystkiego dobrego

          • Dziękuję. Właśnie wróciłam z drogi krzyżowej, na której był też mój mąż. Ja zostałam na mszy św, a on pospiesznie pojechał do domu, spakował małą walizkę i pojechał na weekend do kochanki. To tak boli… już czasem nie daję rady.

            • Jolu zapamiętaj te słowa” I. W czasie godziny świętej udzielił mi Pan skosztować swej męki; podzieliłam gorzkość męki, którą była przepełniona dusza Jego. Jezus dał mi poznać, jak dusza powinna być wierną modlitwie, pomimo udręczeń i oschłości, i pokus, bo od takiej przeważnie modlitwy zależy urzeczywistnienie nieraz wielkich zamiarów Bożych; a jeżeli nie wytrwamy w takiej modlitwie, krzyżujemy to, co Bóg chciał przez nas dokonać albo w nas. Niech słowa te wszelka dusza zapamięta: A będąc w ciężkości dłużej się modlił. Ja taką modlitwę zawsze przedłużam o tyle, o ile jest w mej mocy .”

            • Jak dobrze,że są tu osoby, które potrafią wesprzeć innych, dodać im otuchy. Bogu niech będą dzięki.

            • https: //pompejanska.rosemaria.pl/2017/08/malgosia-nowenna-za-meza-i-malzenstwo/

              warto przeczytać to świadectwo ,aby mieć nadzieje

            • Mena dziękuję za link do świadectwa. Dodałaś mi otuchy i sił do dalszej modlitwy i walki o moje małżeństwo. Jestem na forum od niedawna i każda pomoc jest dla mnie cenna i ważna.

            • Pani Jolu, przypomniało mi się, że kiedyś pojawiło się chyba świadectwo dot. Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Kobieta pisała, że długo sie modliła i nic, wtedy ksiądz jej doradził modlitwę za kochankę i już po pierwszej nowennie wszystko się naprawiło. Nie wiem, czy to dobra droga i coś, na co jest Pani gotowa, ale niezależnie od intencji zachęcam do tej nowenny, wielu osobom pomogła

            • Od stycznia odmawiam: nowennę do Matki rozwiązującej węzły (zmieniam intencję, wracam do int już odmawianych), za kochankę też się modlę, odmawiam egzorcyzm o.Amortha, NP odmawiam od 3 lat z przerwami (w różnych intencjach), zamówiłam msze wieczyste za męża i o uratowanie małżeństwa, do św. Rity, do św.Józefa, codzienna msza św i komunia w intencji męża. Szukam każdej pomocy i za każdą jestem wdzięczna.

      • Były mąż wszystko ze swoją matką ustalał, ona go broniła i on jej.Bo taki biedny.Jak ja coś chciałam to nie miał czasu albo nie słyszał jak matka go prosiła to zaraz, już.Niestety kosztowało to nas ,że małżeństwo się posypało ,ale on dalej ma wymagania i prawa i zero obowiązków.

    • Facet potrzebuję czułej kobiety która jest jego fanka. Cóż przeżywam kryzys w małżeństwie, to jak rogata łajza złapać potrafi kobietę to głową mała. Pierwsze straszenie rozwodem, później separacja, aż się wyprowadziłem..i tak trwa to rok. A teraz wypieranie że nigdy o separacji czy rozwiedzie nie wspominała. Ot „kobieca” logika? Niosę ten krzyż, modlę się Nowenną Pompejańska do Matuchny Kochanej, o pomoc ciągle mam nadzieję że wróci kobieta która pokochałem i z którą mam wspaniałe dzieci. W narzeczeństwie było wręcz idyllicznie, a teraz? Jadę na oparach cierpliwości. Mi potrzebą kobiety z którą będę mógł pogadać:) przyjaciółki ..i tego tylko wymagam od żony 🙂 a reszta to jej sprawa, ani nie mam ochoty na kmiockie, chamskie sądy czy robi to czy tamto, jak w tym radzieckim artykule… Zawsze byłem typem indywidualisty i nie oglądałem się na nikogo kto co robi, stąd mojej wymagania są szczere i słuszne, że ich praktycznie nie ma.

      • Panom sie w glowie przewraca – kobieta ma byc jego fanka. A jest ku temu jakis realny powod czy tylko atawistyczna potrzeba byciem samcem alfa? nie te czasy juz prosze pana

        • Tak jest w Piśmie Święty: żony bądźcie posłuszne mężom, a mężowie MIŁUJCIE swoje Żony! Tu nie chodzi o zrobienie z kobiety niewolnika i służącej, a o to żeby facet mógł służyć Swojej rodzinie, a żeby to robić musi podejmować decyzje i brać odpowiedzialność. Nie ma gorszej rzeczy, jak jadąc autem, nagle pasażer chce kierować, jak chce kierować, to niech siada na miejsce kierowcy, a niech nie oczekuje później od pasażera odpowiedzialności za swoje kierowanie. Właśnie Mama Boża jest ideałem ponieważ kocha i uczyć kochać, opatruje rany serca. Nie chodzi o durnych maczo, a o faceta który się spala dla rodziny, aby to robić musi być wladny, a nie kwilić z pod pantofla z piwnym brzuszkiem…

          • To w takim razie slowo fanka jest tu nie na miejscu. Tylko krok cie dzielil o napisania ze nie fanką a poddaną a poddany to czlowiek gorszej kategorii z zalozenia. Kobiety w dzisiejszych czasach nie godza sie na taka role i widza w tym ograniczanie swoich praw

            • Gratuluję, nic tak świata nie zniszczy jak uderzenie szatana w kobiecość. Wmawianie kobietom że mają być jak facet, to właśnie szatański swąd. Pić jak facet, kląć jak facet, bić się jak facet. Dobrze wiem jak to działa ile zła w moim życiu było przez „silna” kobietę… Ile tylko problemów i to wstydliwych, ale teraz dziękuję Bógu ze mną się posłużył i zrobił miejsce w sercu dla Maryji. Jak słyszę słowo feminizm, to jest dla mnie pomruk szatańskiego okrzyku! Mnie mało w chlewie nieczystości mało nie utopił! Bo ciągły brak kobiety w życiu miałem! Prowadzi to do strasznych braków! Się nie dziwię skąd tęczowe parady tych chłopców którzy chcą być kobietami! To jest plaga obecnego czasu! Matka zamiast być czuła to jest wręcz chamska i walczy na zewnątrz o dzieci, bo facet mądry ustępuje pola, bo widzi że nie wygra…z wojująca feministką! Nie godzę się na takie czasy i koniec. Zbyt wieke wycierpiałem, aby przełknąć głupi feminizm.

            • Paweł 100% racji chyba nie ma nic gorszego dla związku, małżeństwa jak kobieta próbująca zaznać męskości, i wpajanie nawzajem sobie przez przyjaciółki i znajome: „jesteś niezależna, masz swoją dumę, jesteś kimś, masz kasę wiec nie jesteś uzależniona od niegoitp”…znam z autopsji, niestety rozpad;( ale modle się za nią bo przed objęciem posadki myślała maryjnie, teraz z tej subtelności i delikatności został niestety śpiew historii;(

            • Ostro:( bardzo ostro, coś się z tym światem dzieje?! Ja się trzymam na włosku nadzieji.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!