Elżbieta: Łaska macierzyństwa po 7 latach

Nasze starania o dziecko trwały 7 lat, ostatnie półtora roku leczyliśmy się Naprotechnologią w Białymstoku. Za miesiąc ma przyjść na świat nasze upragnione dziecko;-)
Przez te 7 lat odmówiłam 3 lub 4 nowenny w tej intencji, w tym dwie z mężem. Moja teściowa też odmówiła nowennę w tej intencji. Czasem brakowało już sił i wiary ale nie poddawaliśmy się. Tak więc naprawdę jest tak jak w tej modlitwie z pierwszej części: „Pomnij o najświętsza Panno różańcowa z Pompejów jako nigdy jeszcze nie słyszano aby ktokolwiek z różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający miał być przez Ciebie opuszczony…”
Wierzę, że Maryja cały czas nas prowadziła, pomogła znaleźć właściwego lekarza. Zanim rozpoczęliśmy leczenie naprotechnologią, proponowano nam nawet inseminację na którą nie zgadzaliśmy się bo przecież jesteśmy wierzący. Dopiero naprotechnologia nam pomogła: obserwacja cyklu, właściwa dieta, leki i laparoskopia z histerioskopią, która wykazała przegrodę macicy i niedrożne jajowody (chociaż taki zabieg kiedyś miałam robiony w innym miejscu i nie znaleziono tam nic a przecież przegroda macicy to wada wrodzona).
Oczywiście ciężko było nam czasem, gdy wciąż dowiadywaliśmy się przez te 7 lat o ciążach znajomych, czy w rodzinie, a niektóre były z tzw. „wpadek” przed ślubem. Czasem sens naszych modlitw gasł. Nie zapomnę kiedy w trakcie leczenia naprotechnologią, znajoma powiedziała mi, że ktoś też tam jeździł do tej kliniki i nie pomogło, wtedy czułam jakby ktoś podciął nam skrzydła. Niektórzy pytali „a czemu nie chcecie in-vitro?”. Wtedy odpowiadałam, że jeśli Bóg zechce byśmy byli rodzicami to tak się stanie, a jeśli nie to jest jeszcze adopcja i tłumaczyłam jak niemoralne ze względu wiary jest dla nas in-vitro.
Dodam jeszcze, że przez czas naszych starań poważnie chorowała moja mama przez kilka lat i zmarła w wyniku udaru, a następnie moja siostra miała depresje i też zmarła w wyniku zatoru.
W trakcie i po takich wydarzeniach mogłam przecież zwątpić, poddać się ale Maryja z Pompejów wyprostowała te wszystkie zawiłe ścieżki. Teraz modlę się nowenną o szczęśliwe narodziny naszego dzieciątka.
Dodatkowo przed poczęciem dziecka jeździliśmy przez pół roku co miesiąc 23 też do Pratulina zanosząc nasze prośby za wstawiennictwem męczenników podlaskich, modliłam się też do św. Jana Pawła II i św. Anny, św. Rity. Kilka razy byliśmy też na mszach o uzdrowienie z o. Danielem, czasem słuchaliśmy ich przez internet. Tak więc „…proście a otrzymacie, kołaczcie a otworzą wam…”. Pamiętam też jedno z kazań w kościele, kiedy ksiądz opowiadał o takiej parze, która miała podobne problemy, ale modlili się i jeździli na pielgrzymki i do sanktuariów i też w końcu poczęło im się dziecko.
Mam nadzieje, że to świadectwo pokrzepi tych, którzy zmagają się z podobnymi problemami i da nadzieję, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Pamiętam jak też czytałam wiele pozytywnych świadectw z tej strony, kiedy potrzebowałam umocnienia na modlitwie. Chwała Panu!

Maj - taki piękny miesiąc...

Spędź go najlepiej jak

z Maryją!

potrafisz - 

4
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
4 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
5 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
4 Autorzy
KarolinaKatarzynaLeoProsząca o modlitwę Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Prosząca o modlitwę
Gość
Prosząca o modlitwę

Piękne świadectwo, daje nadzieję tym, którzy latami starają się o dziecko. Wszystkiego dobrego dla Was 🙂

Leo
Gość
Leo

Dużo przeszłaś w życiu. Niech Ci się szczęści na każdej płaszczyźnie. Wszystkiego dobrego!

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Może faktycznie zła dieta i nasze położenie geograficzne ma znaczenie dla osłabienia genów? Poznałam trochę Amerykę płd. i zazwyczaj jedna rodzina ma min.czworo dzieci i więcej, bez żadnych problemów. (W niektórych wsiach o szpitalach można zapomnieć, porody są do dzisiaj w domach!)Z kolei w Stanach, gdzie też społeczność z Ameryki Płd.jest ostatnio bardzo liczna I wciąż przybywa tych ludzi, też doskonale widać różnice w prokreacji i szybkości przyrostu naturalnego. Na porodówce, Meksykanki w 3 godziny po porodzie piątego dziecka, są gotowe do wyjścia pakując dziecko w tobołek na plecy( dosłownie!) , gdzie Polki po pierwszej lub drugiej ciąży ledwo żyją.… Czytaj więcej »

Karolina
Gość
Karolina

Dziękuję za to świadectwo. Dodało mi siły

Obrazki z nowenną pompejańską?