Barbara: Nadal jesteśmy razem…

Rok temu posypało się moje małżeństwo. To był dla mnie straszny cios. Nie chcę wdawać się w szczegóły, ale byłam w okropnym stanie. Nie mogłam spać, jeść, czułam się fatalnie. Musiałam pójść do lekarza po leki i zwolnienie z pracy. Podczas spowiedzi wielkanocnej ksiądz powiedział mi o Nowennie Pompejańskiej. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tą modlitwą. Zamierzałam niejednokrotnie wstąpić do sklepu religijnego, żeby kupić książeczkę z nowenną, ale jakoś tak ciągle się nie składało. A poza tym zastanawiałam się czy znajdę czas, czy podołam? W moim małżeństwie tymczasem działo się raz lepiej, raz gorzej. Niby mąż chciał wszystko poukładać, ale ciągle zdarzały się jakieś konflikty, brak zaufania, podejrzenia. Aż pewnej soboty dostałam sms od znajomego, z którym już kilka tygodni nie miałam kontaktu, a który też miał problemy w swoim małżeństwie. Pisał, że wszystko jest do naprawienia, że przeglądał Internet i trafił na świadectwo o NP, która uratowała czyjeś małżeństwo. Odpisałam mu, że ja wierzę w moc modlitwy i w cuda też, ale wiem też, że Bóg nie jest od spełniania naszych życzeń, ale chętnie obejrzę film, o którym mi pisał. Następnego dnia, w niedzielę, byłam sama w domu, więc włączyłam komputer i zaczęłam oglądać na youtybe świadectwa i czytać o NP. I wtedy pomyślałam: dlaczego nie spróbować? Wzięłam różaniec i odmówiłam dwie części. Poczułam jakiś dziwny spokój. Ale już kolejnego dnia zaczęło dziać się źle, tak jak czytałam. Postanowiłam wytrwać w modlitwie. Po ukończeniu części błagalnej mój mąż jakby nagle się zmienił. Po raz pierwszy od kilku miesięcy poczułam się radosna, zadowolona. Niestety, trwało to tylko dwa dni, ale potraktowałam to jako dobry znak i modliłam się dalej. Kiedy ukończyłam nowennę, stało się coś dziwnego. Czułam jakiś dziwny niepokój, byłam pełna podejrzeń w stosunku do męża, jakaś podenerwowana, nie mogłam spać. Nawet tłumaczyłam sobie, że to sprawka złego, że tak się czuję, że kłócę się z mężem, ale nie uspokajało mnie to. Włączyłam Internet i pełna złości chciałam znaleźć jakieś informacje i zupełnie nie wiem jak otworzyło mi się świadectwo jakiejś kobiety o NP z tytułem „Trzeba dać Maryi czas”. Czułam, że to są słowa do mnie. Popłakałam się. Przecież sama wiem, że modlitwa to nie jakieś zaklęcie, które ma natychmiast zadziałać, ale byłam niecierpliwa, tak bardzo chciałam, żeby wszystko się poukładało. Jakiś czas potem powiedział mi, że mnie nie kocha, że możemy razem mieszkać, wychodzić na imprezy, ale funkcjonować jak firma. Bez żadnych zażyłości. Strasznie się wtedy poryczałam. Czułam się nieszczęśliwa. Nawet powiedziałam, że to już chyba lepiej się rozstać, bo wtedy raz pocierpię i w końcu jakoś się otrząsnę, a tak to będę ciągle nieszczęśliwa. Mąż nawet jakoś złagodniał i tłumaczył, że damy radę, trzeba trochę inaczej na to spojrzeć… Tylko ja nie miałam pojęcia jak. Płakałam każdego dnia. Modliłam się do św. Rity, znalazłam nowennę do Matki Bożej rozwiązującej węzły, miotały mną różne skrajne emocje. Nie miałam pojęcia jak poukładać swoje życie. Zaczęłam już szukać psychologa. Pewnej niedzieli byłam na uroczystości, gdzie usłyszałam słowa z Pisma Świętego: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie”. A potem na koniec ksiądz skierował słowa do tych, w których intencji odprawiała się msza i powiedział mniej więcej coś takiego: „Nie możesz zawrócić z wybranej drogi. Cierp, wybaczaj i trwaj.” Czułam, jakby te słowa były skierowane tylko do mnie. Znowu nie mogłam opanować łez. Nadal się modliłam, o to aby Bóg dał mi siłę i zmniejszył moje cierpienie, za mojego męża, całą rodzinę. Niestety przyszedł moment, kiedy mąż stwierdził, że to nie ma sensu i chce rozwodu, bo to będzie najlepsze dla wszystkich. Nie będzie dręczył mnie i dzieci i sam siebie. Długo rozmawialiśmy i wtedy podzieliłam się z nim swoimi wątpliwościami. Powiedziałam, że nie rozumiem jednego – tyle się o nas modliłam i to nic nie dało? Przecież Bóg nie może chcieć rozpadu sakramentalnego małżeństwa. Wtedy mąż stwierdził, że może źle się modliłam. Potem przyjechała córka, też była zła na ojca, pokłócili się. Sprawa wydawała się beznadziejna. Chciał rozwodu. Następnego dnia córka z nim rozmawiała, nie wiem jak to przebiegało, ale mąż powiedział mi potem, że wstrzyma się ze złożeniem pozwu, tylko żebym sobie niczego nie obiecywała. Było niełatwo, nadal się modliłam. Poszłam do spowiedzi i rozmowa z księdzem bardzo mi pomogła. Znowu „przypadkiem” trafiłam na świadectwo o NP i w komentarzach przeczytałam, że „jutro godzina łaski”. Nie miałam pojęcia o co chodzi, więc zaraz wygooglowałam. Następnego dnia przypadało święto Niepokalanego Poczęcia. W moim kościele nie jest odprawiane nabożeństwo „godzina łaski”, więc modliłam się w domu. To było bardzo szczególne doświadczenie. Czułam bliskość Maryi. Z mężem zaczęliśmy rozmawiać jak ludzie. Postanowił dać nam szansę. Bywają trudne momenty, ale mam nadzieję, że skoro po tym wszystkim jesteśmy jeszcze razem to przezwyciężymy kryzys. Uświadomiłam sobie też, że od czasu kiedy zaczęłam się modlić, otrzymałam wiele łask, i tych o które prosiłam, i nawet tych, o które nie prosiłam: nastąpił zdecydowany przełom w relacjach moich dzieci, które ciągle wchodziły w konflikty; w pracy dostałam nową korzystniejszą umowę i lepsze zarobki; moja przewlekła choroba też ostatnio złagodniała. Dziś dziękuję Maryi za wszystko, co dla mnie wyprosiła i wierzę, że moje małżeństwo będzie jeszcze szczęśliwe. Zamierzam niedługo rozpocząć kolejną Nowennę Pompejańską.

Maj - taki piękny miesiąc...

Spędź go najlepiej jak

z Maryją!

potrafisz - 

4
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
2 Wątki komentarzy
2 Wątki z odpowiedziami
5 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
4 Autorzy
AlicjaBarbaraJolaAngela Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Angela
Gość
Angela

Piekne świadectwo Trzymam za was kciuki ja odmawiam już 5nowenne nie rozstaje sie z różaniecem on mi daje siłę i wiem ze dzięki niemu jestem blizej Pana Boga .Rózaniec ma wielką moc .Nowenna to piękna modlitwa . początki modlitwy byly dla mnie trudne były łzy zły tez sie wtrącał ale wytrwałam nie poddawaj się .dokladnie Maryja ma swoj czas .Trwaj i zaufaj Maryji i Bogu .wszystkiego dobrego wam życzę

Jola
Gość
Jola

Piękne świadectwo. Nie ustawaj w modlitwie, ufaj Panu. Życzę Wam wielu łask od Maryi. Ja też odmawiam NP o swoje rozpadające się małżeństwo. Podczas modlitwy nauczyłam się cierpliwości, wyciszyłam się. Gdy odmawiałam NP o to by mąż nie rozwiódł się ze mną, by zakończył romans 3 razy zerwał mi się różaniec. Naprawiłam go i skończyłam tę intencję.

Barbara
Gość
Barbara

Bardzo dziękuję za każde dobre słowo. Jestem w trakcie odmawiania kolejnej NP i jest chyba jeszcze trudniej niż za pierwszym razem, ciągle jakieś problemy, ale wierzę, że wytrwam. pomodlę się za wszystkich, którzy mnie wspierają.

Alicja
Gość
Alicja

Piękne świadectwo.

Obrazki z nowenną pompejańską?