Antonina: Omoforion Maryii

Nowennę Pompejańską poznałam w 2017 roku. Od tamtej pory nieustannie trwam przy niej i nie potrafię bez niej funkcjonować. Nie jest lekko, często zaczynam późno, pracuję w 12 godzinnych zmianach, a czasami nawet zdarzają się 24h pracy, ale do kogo mam iść po pomoc? W tym momencie jestem w trakcie mojej 10 NP, można powiedzieć jubileuszowej.
Tak jak w większości przypadków tak i w moim to Maryja nasza Wszech Królowa dała nam tą modlitwę wtedy, gdy tego najbardziej potrzebowaliśmy wtedy, gdy moja mama zachorowała na raka. Do samego końca nie wiedzieliśmy, że jest chora! Co roku robiła badania i wszystkie wyniki wychodziły dobre. Od jakiegoś czasu bolała ją jedna noga w okolicy kolana, ale wizyty u lekarzy, rtg nic nie wykazywały do czasu, aż doszło do samoistnego złamania szyjki kości udowej i trafiła do szpitala gdzie dowiedzieliśmy się, że bule nóg spowodowały przerzuty! Lekarz powiedział nam najgorsze, że przerzuty do kości to ostatnie stadium choroby i nie ma już ratunku. Byliśmy załamani! Przed operacją moja ciocia, siostra mamy miała zaplanowaną pielgrzymkę z pracy do Medjugorje, z której przywiozła nam różańce (swoją drogą ich historia też jest bardzo ciekawa, ale pominę ten wątek). Dostałam i ja. Ale przyznam szczerze, że nigdy w życiu się nimi nie modliłam i nie miałam pojęcia jak to robić, dlatego trafił on do kieszeni, w której czekał na swój czas. Mijały tygodnie i tułaliśmy się z jednego szpitala do drugiego w poszukiwaniu przyczyny. Niestety nie znalazła się. Wszystkie wyniki wychodziły negatywnie, histpat., markery nic nie pokazywało choroby, a konsekwencje były widoczne. Pewnego razu po wyjsciu ze szpitalnej kaplicy starsza Pani rozdawała gazety, a w niej na końcu była modlitwa NP. Pomyślałyśmy, że i tak my już nic nie zrobimy, że już nasze możliwości się kończą pora ruszyć po pomoc do nieba.
Zaczęłyśmy, najpierw moja Ciocia, później ja i moja siostra na końcu. Pomyślałyśmy ze szturmem się uda wymodlić zdrowie dla mamy. Ale leczenie nie przynosiło efektów, wróciliśmy do domu czekając na najgorsze. Cała tą chorobą mamy chorowała cała rodzina, nie mogłyśmy w nocy spać, ani jeść, ciągle płakałyśmy. Po rozpoczęciu nowenny może w 1-2 tygodniu siedząc z siostrą przy stole w trakcie śniadania nagle do nas dotarło, że możemy normalnie zjeść i że się wyspałyśmy to było niesamowite!(zazwyczaj były to 2 kęsy i łyk wody i ogromne bóle brzucha, bardzo wtedy schudłyśmy). Ogarnął nas wewnętrzny spokój i taka troska. Do samego końca mama była z nami w domu, pomimo ogromnego bólu dzięki Nowennie znosiła to dzielnie, jadła do samego końca, nie było odleżyn, nie wymiotowała! Od diagnozy we wrześniu dożyła do kwietnia, lekarze nie dawali jej nawet 3 miesięcy. Pogrzeb był przepiękny! Piękna pogoda i fakt, że Maryja pozwoliła jej umrzeć w poniedziałek wielkanocny był dla nas bardzo wzruszający!(w Zmartwychwstanie)
Wierzę, że dzięki naszym modlitwom o uzdrowienie ciała również dusza zaznaje teraz odpoczynku. Modlimy się także za jej duszę tą nowenną. Opieka, jaką się wtedy czuje (wszystko się tak układa pomyślnie), że nie sposób opisać. Dlatego polubiłam modlić się za zmarłych.
Dodam jeszcze, ze na kwiecień miałam zaplanowane moje ślub i wesele, dlatego bardzo chciałam żeby moja mama była ze mną, ale stało się inaczej (mimo to wiem ze była ze mną swoim duchem). Nie wiedziałam jak mam stanąć w świątyni, w której dwa tygodnie wcześniej leżała moja mama, ale i tym zajęła się MARYJA dała mi taki spokój i siłę, ze nawet ciężko sobie to wyobrazić.
Czasami ludzie popadają w rozpacz i zastanawiają się, dlaczego ktoś z rodziny umiera, odchodzą wtedy od Boga. Przechodzenie przez ten czas z modlitwą ułatwia pogodzenie się z wolą Najwyższego, taka jest Jego wola! (taka była Jego wola w tym przypadku).
Pozdrawiam módlcie się za mnie i pozostańcie z Maryją i Panem Bogiem!

Maj - taki piękny miesiąc...

Spędź go najlepiej jak

z Maryją!

potrafisz - 

11
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
10 Wątki z odpowiedziami
6 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
6 Autorzy
AguchaMagdalenaAgataKlaraLissa Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Magda
Gość
Magda

„Czasami ludzie popadają w rozpacz i zastanawiają się, dlaczego ktoś z rodziny umiera, odchodzą wtedy od Boga”.Ludzie będą chorować niestety i szybko odchodzić z tego świata, bo choć ma na to wpływ wiele czynników, to najważniejsze jest to, co ludzie wkładają do swoich ust, a wkładają byle co,mnóstwo białka zwierzęcego i cukru na co dzień nie wspominając już o przetworzonej żywności naszpikowanej konserwantami, sztucznymi aromatami, barwnikami, olejem palmowym i innymi rafinowanymi produktami, że też nie szepnę o GMO, które jest przemycane gdzie się tylko da i jak się tylko da (np. syrop glukozowo-fruktozowy). Nie jest tak, że choroby spadają z… Czytaj więcej »

Magdalena
Gość
Magdalena

Ale nie każdego stać na kupowanie zdrowej żywności.

Lissa
Gość
Lissa

Kto mieszka na wsi moze sobie zrobić wlasny ogrodek! Zawsze jest jakies wyjscie. Nawet mieszkajac w miescie mozna stworzyć wlasny warzywnik. A zdrowa żywność nie jest droga! Trzeba tylko zorientowac sie w sklepach

Klara
Gość
Klara

I to jest największa bzdura jaka ludzie roznosza. Droższa jest gotowa pizza mrożona niż kasza i warzywa. Myślę, że wielu ludziom poprostu się nie chce samemu gotować. Zupa pomidorowa? Pomidory, wloszczyzna dobrze przyprawić (ja robię bez mięsa) robię z tego gęsta zupę krem. Gdzie tu są wysokie koszta. Proszę nie pisać bzdur.

Agata
Gość
Agata

Dokładnie. Jak Bóg ma ratować człowieka, który truje się syfiast jedzeniem na własne życzenie.

Magdalena
Gość
Magdalena

Ja też gotuję wszystko sama, tylko, że nawet warzywa są dzisiaj pryskane, GMO, itd. Pszenica, z której robi się chleb i wiele innych produktów też jest GMO, a żywność GMO powoduje m.in. raka. Taka ekologiczna żywność, bez oprysków i GMO jest niestety droga.

Magda
Gość
Magda

Drogie są orzechy bio, przyznaję.Ale z własnego doświadczenia wiem, że jak człowiek wraca do natury i do tego, co naturalne, to zarazem odwraca się od tego, co nienaturalne, sztuczne, szkodliwe. A to oznacza, że przestaje kupować mnóstwo rzeczy na które wcześniej wydawał pieniądze. A jeśli przestaje wydawać, to siłą rzeczy ma więcej pieniędzy w portfelu na żywność wysokiej jakości! Ja wolę zjeść mniej, ale zdrowiej, niż więcej, ale kosztem swego zdrowia. Dodam tylko szczerze, że… kiedyś było na odwrót…

Agucha
Gość
Agucha

Magdalena, chleb zmień na żytni albo orkiszowy z piekarni normalnej – to już duża zmiana. Warzywa są pryskane ale lepsze takie jabłko pryskane chemią niż mrożona pizza – serio, w tej pizzy też jest chemia a nie ma żadnych wartości odżywczych, za to w jabłku może trafić się chemia (ale wystarczy obierać ze skórki) za to będę razem z nią różne wartości odżywcze! U mnie kiedyś np kolacja to był chlebek z serem i szynką i jeszcze troszkę majonezu 😛 a teraz np wczoraj: bób gotowany z masełkiem, frytki domowe z piekarnika, brokuł gotowany, papryka i rzodkiewka surowa, jajka sadzone… Czytaj więcej »

Agucha
Gość
Agucha

A i jeszcze 🙂 Trzeba robić zakupy z głową tj – kupować sezonowe warzywa – odradzam wszelkie nowalijki jak np ‚młode ziemniaczki’ w maju bo to są ziemniaki pędzone na nawozie – masa chemii, bardzo podrażniają jelita (mój wujek jest rolnikiem) – są takie jakby przezroczyste po ugotowaniu. Poza sezonem bezpieczne będą np mrożonki jak bób czy brokuł do zupy 🙂 dalej: o dziwo bezpieczniejsze są warzywa z marketu…. – oni tam mają kontrole każdej partii (znam rodzinę która wstawia warzywa do Kauflandu – każda partia jest sprawdzana pod względem norm i nie ma szans żeby np świeżo pryskane jabłka… Czytaj więcej »

Magdalena
Gość
Magdalena

Dzięki za rady. Ja dodatkowo, jak przyniosę jedzenie ze sklepu, to je błogosławię, robię znak krzyża nad jedzeniem. Podobno takie błogosławieństwo ma moc oczyszczającą.

Magda
Gość
Magda

A stać na kupowanie preparatów z apteki?Na bieganie po lekarzach? Nie tylko wizyty lekarskie kosztują. Same dojazdy też!

Obrazki z nowenną pompejańską?