Ola: Maryja spełnia nasze prośby

Witajcie, chciałabym podzielić się z Wami świadectwem skuteczności Nowenny Pompejańskiej w moim przypadku. Nowennę zaczęłam odmawiać, gdy zdiagnozowano szpiczaka (choroba nowotworowa) u mojego taty. Intencja : możliwie jak najszybsze, całkowite uzdrowienie taty. Jak się domyślacie, taka sytuacja jest bardzo trudna, ale to właśnie Maryi zawdzięczam spokój, pozytywne nastawienie i głębokie poczucie, że tata wyzdrowieje. Wręcz trwającą wewnętrzną radość, jakby cud nieustannie się dokonywał, a ja po prostu na to patrzę. Oczywiście nie widzę tego bezpośrednio, bo przy tak poważnej chorobie, potrzeba czasu, aby zobaczyć postępy w leczeniu. Dlatego piszę to dopiero teraz – po 5miesiącach od zakończenia Nowenny. Cały czas leczenie przebiega tak, że lepiej chyba by być nie mogło. Tata na szczęście jest również osobą wierzącą, więc jego modlitwy na pewno także odgrywają tu  ważną rolę i pomagają myśleć pozytywnie. Wiem też, że świadomość, że mówiłam Nowenne w jego intencji, dawała i daje mu sił do walki. Dla mnie, odmówienie Nowenny jest moim małym cudem, bo nie sądziłam, że dam radę, ale głęboko wierzyłam, że za jej pośrednictwem, jestem w stanie pomóc tacie. Prosiłam o wiele, więc ostatecznie cieszyłam się, że podejmuje trud, a nie, że jest to dla mnie coś bardzo łatwego (choć z czasem stało się to nawet przyjemnością – moim czasem z Maryją, każdego dnia) również jak już pisałam, to, że przez cały czas choroby jestem spokojna i pewna, że będzie dobrze (przy czym inni członkowie rodziny ciężko znosili tą sytuacje, teraz i oni są już spokojniejsi bo widzą, że stan się polepsza) wiem, że moje nastawienie, od początku dawało rodzinie nadzieję. Do tego – co ważne dla mnie – stworzyłam niezwykłą więź z Maryją, wiele dobrych rzeczy zdarzało się podczas tych 54dni (i do tej pory!). Myślę, że i mój tata pomimo cierpienia, potrafi dostrzec dobre strony swojej sytuacji : chociażby, polepszył relacje ze wszystkimi w rodzinie i z Bogiem – a to w życiu przecież bardzo cenne, jeśli nie najcenniejsze. Myślę, że uzdrowienie nie jest natychmiastowe, bo najpierw musi uzdrowić się całkowicie dusza, a po tym, przyjdzie pora na uzdrowienie ciała. Wierzę, że taki jest cel tej choroby i jestem przekonana, że tata wyzdrowieje. Życzę wszystkim tym, którzy są w ciężkiej sytuacji, włożenia trudu w odmawianie Nowenny, bo piękne cuda za tym idą, trzeba dać im szanse zaistnieć, a tym bardziej w sytuacji, w której niewiele jesteśmy w stanie sami zrobić – pamiętajcie, że Bóg może wszystko, a Maryja o wszystko może Go uprosić (jeśli prosimy o dobro). Nigdy nie musimy czuć się bezradni, jeśli powierzymy sprawę Bogu i SZCZERZE zaufamy, że się nią zajmie – prośmy Go o to nieustannie, za pośrednictwem Maryi. Cud dokonuje się cały czas, właśnie się dowiedziałam, że wyniki nagle się polepszyły i można robić kolejne kroki w leczeniu 🙂 Chwała Panu i Maryi !

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o