Anna: Uratowanie małżeństwa

O nowennie dowiedziałam się, gdy byłam już rozwiedziona, ale chciałam zawalczyć o męża. W tej intencji odmówiłam trzy NP w ciągu roku. Pierwsza dała mi dużo wewnętrznego spokoju, choć moja prośba nie została wysłuchana, nie została wysłuchana po 2 NP, minęło kilka miesięcy, zrezygnowana podjęłam trzecią NP. W połowie części błagalnej mąż przyjechał do mnie i oznajmił, że chce dać nam szanse, pod koniec tej części poinformował mnie, że zakończył znajomosci z kobietami poznanymi po rozwodzie, w trakcie części dziękczynnej kilka razy powtórzył, ze chce zacząć ze mną wszystko od nowa, a w ostatni dzień nowenny usłyszałam, ze w najbliższą niedzielę chętnie wybierze się ze mną na Mszę, choć ostatni raz był tam ze mną na chrzcinach naszego dziecka. Zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, sama przez lata odsunęłam się od wiary i na początku moich modlitw uznawałam je za zaklęcia, wypowiesz i masz, i nie raz byłam zła, że nic się nie dzieje, ale po roku stopniowo nabierałam coraz większego zaufania i spokoju, mimo iż bywało mi bardzo ciężko. Wraz z nowenną odmawiałam też egzorcyzmy małżeńskie. NP dała mi coś jeszcze… mniej więcej około 40 dnia dowiedziałam się, że spodziewam się kolejnego dziecka, co jest dla mnie niemal cudem z powodów medycznych. Dlatego nie poddawajcie się w modlitwie nawet gdy czujecie, ze to nie ma sensu, ze nie ma już dla Was nadziei, proście Matkę Bożą, by Was przytuliła, w końcu zawsze będzie dobrze. Ja czekałam rok, rok tęsknoty za mężem, za bliskością, rok telefonów z pytaniem tylko o dziecko. I nagle wszystko się odmieniło. Mam nadzieję, że moje słowa pomogą Wam w chwilach słabości.

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!