Aniela: Happy End

Bardzo długo zbierałam się do napisania tego świadectwa i może nawet nie napisałabym go, ale wciąż mam w pamięci tamte chwile, to poszukiwanie ratunku na moją sytuację. Zaglądałam m.in. tu żeby choć trochę wzmocnić się w wierze, że jeszcze wszystko będzie dobrze… Ale od początku.
Żyjemy z mężem od kilu lat w związku na odległość. Czasy były ciężkie, wyemigrował więc, żeby jakoś podciągnąć nasze finanse. Ja zostałam z dzieckiem w Polsce. Bałam się tej rozłąki, w końcu tyle słyszy się o rozwalających się małżeństwach w wyniku takich migracji. Ale stwierdziliśmy, że nas to nie dotyczy, przecież tak bardzo się kochamy. A jednak lata mijały, więzi słabły. Nie mieliśmy już wspólnych tematów, znajomych. Jakoś jednak ciągnęliśmy to dalej. Aż w końcu zauważyłam, że mój mąż nie odczuwa już przyjemności z przebywania z nami. Widziałam, że kocha naszego synka, ale siedzi w domu jak na szpilkach. Coraz częściej się kłóciliśmy. Pewnego dnia po szczerej rozmowie wyszło, że on już do mnie nic nie czuje. Poznał w Belgii kogoś, z kim jest w głębszej relacji niż ze mną. Do zdrady nie doszło, ale nie widzi sensu, żebyśmy dalej męczyli się razem. On spróbuje sobie ułożyć życie na nowo tam, a ja mam zrobić to samo.
Poczułam jak mój cały świat rozwala się na milion kawałków. Jeszcze niedawno sama myślałam, że może takie rozstanie byłoby dobrym rozwiązaniem, ale jak zostałam postawiona przed takim faktem, to nagle zrozumiałam, że w nim może wszystko wygasło, ale ja nadal kocham go całą sobą. Moja pierwsza reakcja to była złość i wiele gorzkich słów, a w następnych dniach rozpacz, rozpacz i rozpacz. W końcu postanowiłam zawalczyć. Na niewiele zdały się te moje starania. Mój mąż cierpliwe wysłuchiwał moich argumentów, doceniał starania, ale stwierdził że poza przyjaźnią już nie do mnie nie czuje i nie chce żyć w związku bez miłości.
Wiadomo, że jak trwoga to do Boga. I tak oto ja, może i wierząca, ale uważająca za nudę i stratę czasu, jakąkolwiek praktykę ludzi wierzących, zaczęłam szukać pomocy w niebiosach. Spowiedź, regularna komunia święta, nowenna pompejańska, litanie i inne modlitwy. Dawało mi to siłę i nadzieję. Kiedyś przypadkiem trafiłam na Langustę na palmie i to był strzał w 10. Wysłuchane tam rekolekcje, konferencje, vlogi powoli zmieniały moje podejście do wiary, przybliżały Pismo Święte, pozwalały poznać Boga. Słowa ojca Adama zmieniły mnie i moje życie. Oddałam sterowanie moją życiową kierownicą Jezusowi i od tego czasu… zaczęły się dziać w moim życiu niesamowite CUDA.
Mąż zaczynał częściej wracać do domu. Widziałam, że chce oszczędzić stresu naszemu synkowi i stara się spędzać z nami czas. Z dnia na dzień zaczęliśmy odkrywać siebie na nowo, ale nadal nie czułam że mnie kocha. Najważniejsze jednak zmiany zachodziły we mnie samej. Otworzyłam się na ludzi zaczęłam realizować przykazanie kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Nigdy wcześniej nie usłyszałam żeby ktoś mówił o mnie, że mam piękne wnętrze, albo że jestem aniołem. Wcześniej raczej miałam opinię mrukliwej osoby. Zaczęły się też regulować moje sprawy zawodowe. Mimo, że nie prosiłam w tej kwestii u Boga, to zaczęły spływać do mnie nowe oferty pracy.
W końcu i miłość między mną a mężem wróciła. Teraz czuję, że on się o mnie martwi, troszczy i kocha jak wariat 🙂 Ta cała sytuacja sprawiła, że weszliśmy w związku na inny, wyższy poziom. Jesteśmy bardziej dojrzali i świadomi, wiemy do czego w życiu dążymy, co ważne.
Wiem, że jeszcze wiele pracy przede mną. Nie potrafię się codziennie modlić, mimo że wciąż w myślach coś do Boga szepcę. Od tamtego czasu jestem ciągle w stanie łaski uświęcającej i nie wyobrażam sobie niedzieli bez mszy świętej (gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że ja będę co niedzielę chodzić do kościoła, to bym go wyśmiała). Nie wiem jak to się stało, że to, co wcześniej uważałam za wielką nudę teraz mnie tak fascynuje i napędza do życia.
I na koniec chciałabym napisać jedno. Dziś wiem, że samo odmawianie pompejanki i wiara, że zadziała to jak magiczne zaklęcie na nasze troski i problemy nie pomoże. Ja wtedy poruszyłam modlitwami pół niebios (nie dawałam tym świętym spokoju). Ale cuda zaczęły się dziać dopiero po moim wewnętrznym nawróceniu. Jak trafnie wytłumaczył to ojciec Adam Szustak w jednej ze swoich konferencji: nawrócić się to znaczy zmienić myślenie. Ja zmieniłam i choć do ideału jeszcze daleko, to był przełomowy krok w moim życiu. Teraz ufam Jezusowi i kiedy sobie z czymś nie radzę, to cicho proszę „Jezu Ty się tym zajmij”.

"Królowa Różańca

Jeszcze taniej!

- juz od 2

.

Świętego"

8
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
6 Wątki komentarzy
2 Wątki z odpowiedziami
7 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
6 Autorzy
AgaMagdalenaBasiaProsząca o modlitwęmena Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
autorKa
Gość
autorKa

Przewspaniałe świadectwo! Dużo miłości Wam życzę i odnalezienia siebie! :))

mena
Gość
mena

Aniela ,po przeczytaniu już setki świadectw w których zło atakowało ponownie bo nie było stałej modlitwy weź prosze do serca ostrzeżenie i przestroge samego Jezusa.””Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda (…) ) Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: . Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy… Czytaj więcej »

mena
Gość
mena

I prośbe samej Maryji ,gdy dawała światu nowenne pompejańską „Odmawiaj codziennie 15 tajemnic różańca, nie zaniedbuj tego nigdy!”.

mena
Gość
mena

Aby radość wasza trwała już zawsze i na wieki.

Prosząca o modlitwę
Gość
Prosząca o modlitwę

Piękne świadectwo dla osób w podobnej sytuacji. Wszystkiego dobrego dla Waszej rodziny 🙂
P.S. Pamietasz jak się nazywała ta konferencja o. Szustaka?

Basia
Gość
Basia

Nie zostawiać żon i mężów samych i samotnych za długo… Jedni mówią „nieobecni nie mają głosu ” drudzy dopowiadają ” niejeden ogienek spalił ożenek ” ! Czarny wypełnia wolne przestrzenie za szybko…

Magdalena
Gość
Magdalena

Piękne świadectwo….tak bardzo chciałabym takie kiedyś opisać, chwalą Panu i Maryi

Aga
Gość
Aga

Czytając to świadectwo poczułam jakby to moje życie było opisane (choć nie żyjemy z mężem na odległość i nie mamy dziecka). Słabnące uczucie, wątpliwości z jego strony, niechęć itp.. Też modliłam się rozpaczliwie i nadal się modle jak Ty i też zrozumiałam że muszę zacząć od siebie i swojego nawrócenia (mimo iż zawsze wierzyłam w Boga). Jestem dopiero na początku tej drogi i bardzo ciężko zaufać i oddać wszystko w ręce Boga, ale mam nadzieję, że mi się to uda i że ja kiedyś będę mogła cieszyć się z Sakramentu Małżeństwa jakim obdarzył nas Bóg i że mój mąż otworzy… Czytaj więcej »